Zasady montażu bram garażowych


Kupując bramę do garażu, zamawiamy ekipę, która ją zamontuje. Warto wiedzieć, jakie prace będą wykonywane i jak oceniać ich rezultat.

 

Choć niektóre bramy garażowe można zamontować samodzielnie, zazwyczaj zatrudniamy do tego autoryzowane ekipy wskazane przez producenta lub firmę handlową. Nasza rola właściwie mogłaby się ograniczyć do złożenia zamówienia, a później odbioru zamontowanej bramy, ale lepiej poznać zasady montażu i czuwać, by przebiegał on zgodnie z nimi.

Najpopularniejsze bramy garażowe
Uchylne – mają jedno skrzydło, które podczas otwierania unosi się i chowa wewnątrz garażu. Mogą być z drewna lub metalu. Mają zazwyczaj szerokość dochodzącą do 3 m i wysokość nie większą niż 2,3 m. Poruszają się po stalowych prowadnicach zamontowanych na bocznych ścianach garażu lub w świetle otworu wjazdowego. W wielu modelach takich bram prowadnica musi być podwieszona pod sufitem. Ruch skrzydła zapewniają rolki zamocowane w jego górnych narożach. Bramy takie mogą być ocieplone lub nie. Te nieocieplone można w razie potrzeby zaizolować termicznie, obudowując od wewnątrz specjalnymi płytami. W trakcie zamykania i otwierania bramy uchylne wysuwają się przed garaż na około 50 cm, czyli niewiele więcej, niż wynosi szerokość okapu dachu.
Segmentowe – są bardzo wygodne w użyciu i w ogóle nie zajmują miejsca przed garażem. Zbudowane są z trzech lub sześciu segmentów szerokości 50-61 cm, połączonych specjalnymi zawiasami i wyposażonych w uszczelki, które chronią przed przenikaniem wiatru i wody do wnętrza. Segmenty są zazwyczaj ozdabiane dekoracyjnymi wytłoczeniami. Bramy segmentowe nadają się do dużych i małych garaży, także takich, których otwór ma niestandardowy kształt (na przykład łukowy). Niektóre modele, aby łatwo je było dopasować do otworu w garażu, mają regulowaną przesłonę dolną. Wypełnia ona przestrzeń między bramą a podłożem. Można ją wysuwać lub chować. Zakres regulacji wynosi od 1 do 10 cm. Ten typ może się okazać wyjątkowo przydatny, gdy bramę  zamawiamy do remontowanego domu, gdzie otwór w garażu ma niestandardowe wymiary. Większość bram segmentowych otwiera się do góry, ale w sprzedaży są i takie, które otwierają się na bok. Bramy segmentowe są
zazwyczaj fabrycznie ocieplone.

Najpierw mierzenie, później zamówienie


 


Bramy garażowe dla samochodów osobowych nie powinny być węższe niż 230 cm i niższe niż 200 cm (w świetle otworu). Jeśli jednak ktoś chce w garażu parkować motor lub samochód osobowy o małym gabarycie, może zamontować bramę węższą, o szerokości 180 lub 200 cm. Gdy zaś zdecydujemy się na szeroką bramę do garażu na dwa samochody, pamiętajmy, że jej szerokość nie powinna być mniejsza niż 5 m (najlepiej około 6 m).
Przed dokonaniem zamówienia oprócz szerokości i wysokości otworu wjazdowego musimy sprawdzić, jak wysokie jest nadproże w garażu. Mierzymy więc odległość od górnej krawędzi otworu do stropu i przy okazji odległość od bocznych krawędzi do ścian. Koniecznie sprawdź­my również, dokąd sięga wolna przestrzeń pod sufitem garażu. Ta informacja będzie potrzebna przy kupowaniu bramy uchylnej lub segmentowej, które po otwarciu chowają się pod sufitem.



Po zamocowaniu skrzydła do prowadnic instalowane jest wyposażenie bramy, w tym rygle antywłamaniowe

Gdy kupujemy bramę, warto razem z nią kupić automat otwierający. Zostanie podłączony tego samego dnia co brama i nie trzeba będzie już wzywać ekipy monterskiej

W zmontowanych prowadnicach umieszcza się po kolei segmenty bramy, zaczynając od dolnego

Ościeżnicę mocuje się na stałe dopiero po sprawdzeniu, czy na pewno została równo ustawiona przy otworze wjazdowym

Brama uchylna może być fabrycznie połączona z ościeżnicą, co przyśpiesza montaż. Często też ościeżnica sprzedawana jest już po zmontowaniu

Niektóre modele bram wyposaża się w mechanizm chroniący przed opadnięciem skrzydła w wypadku pęknięcia sprężyn

Po zakończeniu montażu sprawdza się, czy brama łatwo się otwiera i zamyka, nie ocierając przy tym o którąś z prowadnic












Zanim rozpocznie się montaż
Bramy segmentowe – montuje się dopiero wówczas, kiedy garaż jest wykończony – ściany muszą być otynkowane i najlepiej, gdy jest już posadzka. Dzięki temu mechanizmy bramy nie zostaną zabrudzone podczas prac tynkarskich. Tak jest korzystniej również z tego względu,
że na budowach wiele rzeczy pada łupem złodziei i im później kupimy i zamontujemy bramę, tym mniej ryzykujemy, że zostanie skradziona.
Bramy uchylne – przed ich montażem ściany powinny być już wykończone, ale nie dotyczy to podłóg. Jeśli brama ma być montowana w świetle otworu wjazdowego, to glify, czyli wewnętrzne powierzchnie tego otworu, nie powinny być jeszcze otynkowane. Zanim dokończymy prace mokre, zamontowaną bramę trzeba zabezpieczyć przed zachlapaniem folią. Posadzkę w garażu należy wykonać dopiero po zamontowaniu bramy. Próg bramy powinien być zabetonowany wewnątrz pomieszczenia – dlatego właśnie posadzka nie powinna być wcześniej ułożona. Nawierzchnię przed garażem najlepiej zrobić po zamontowaniu bramy.

Montaż w telegraficznym skrócie
- Bramę przywozi nam ekipa wykonawcza.
- Rozpakowuje jej elementy i sprawdza, czy wymiary otworu wjazdowego na pewno zgadzają się z wymiarami bramy.
- Robotnicy montują ościeżnicę i wstawiają ją w otwór wjazdowy.
- Korygują jej ustawienie, dokładnie kontrolując pion i poziom.
- Klinują ościeżnicę w narożnikach.
- Zaznaczają miejsca wiercenia otworów do osadzenia kątowników montażowych, które połączą prowadnice pionowe ze ścianą.
- Po skorygowaniu ustawienia ościeżnicy (zbudowanej z prowadnic pionowych) w murze i jej przykręceniu robotnicy wypełniają pianką montażową szczelinę pomiędzy jej profilami a murem. Czasem zamiast pianki wystarczy uszczelniacz silikonowy lub polimerowy.
- Do sufitu przykręcają prowadnice podsufitowe (w bramach segmentowych i niektórych bramach uchylnych).
- Mocują skrzydło bramy uchylnej
lub składają po kolei elementy bramy segmentowej – zaczynając od dolnego segmentu, wkłada się je w prowadnice i łączy zawia-
sami. Niekiedy skrzydło bramy
uchylnej jest już zmontowane w jedną całość z ramą, co przyśpiesza pracę.
- Jeżeli brama jest segmentowa,
rolki mocuje się do uchwytów przykręconych do zawiasów każdego segmentu. W bramach uchylnych rolki przymocowane są do skrzydła.
- Po zakończeniu tych prac monterzy sprawdzają, czy skrzydło łatwo się przesuwa i nie ociera o elementy prowadnicy. Ewentualnie korygują usta-
wienie.
- Po zamontowaniu bramy regulują sprężyny w taki sposób, aby brama podnosiła się przy użyciu niewielkiej siły, ale nie opadała samoczynnie.
- Na koniec mocuje się wyposażenie bramy: klamki, rygle antywłamaniowe i ewentualnie elektroniczny mechanizm napędowy.

W świetle lub od wewnątrz


Bramy segmentowe montuje się tylko za otworem wjazdowym. Bramy uchylne – albo za otworem, albo w jego świetle. Montaż w świetle otworu zwęża nieco wjazd do garażu. Metoda ta jest jednak bardzo pożądana, gdy ściana jest ocieplona (dwu- lub trójwarstwowa). Jeśli garaż jest ogrzewany, przy montażu bramy w świetle otworu niezwykle ważne jest jej właściwe usytuowanie względem grubości ściany. Dowolność mamy tylko wtedy, kiedy ściana ma konstrukcję jednowarstwową. Gdy jest ocieplona od zewnątrz (dwuwarstwowa), prowadnica bramy musi być zamocowana jak najbliżej warstwy termoizolacyjnej. Wszystko po to, aby zminimalizować straty ciepła z ogrzewanego wnętrza. W ścianach trójwarstwowych prowadnica powinna być umieszczona w linii ocieplenia, a więc mniej więcej pośrodku ściany. Do takiego zamocowania potrzebny jest jednak specjalny system kotew, który mają nie wszyscy producenci. W garażach nieogrzewanych prowadnica może być zamocowana na takiej głębokości otworu wjazdowego, jaką uznamy za stosowną. Jeżeli brama uchylna ma być montowana w świetle otworu wjazdowego, odległość między jego górną krawędzią a sufitem nie powinna być mniejsza niż 7 cm, zwłaszcza gdy zdecydowaliśmy się także na napęd. Jeśli ma ona być montowana od wewnątrz, tak jak bramy segmentowe i rolowane, odległość ta musi wynosić co najmniej 10 cm.



Prowadnice bramy uchylnej montuje się w świetle otworu wjazdowego lub na ścianach tuż za nim

Bramy segmentowe zawsze montuje się od wewnątrz garażu, przykręcając prowadnice tuż za otworem wjazdowym

Na co zwrócić szczególną uwagę
- Do prawidłowego funkcjonowania bramy bardzo istotne jest prawidłowe wypoziomowanie prowadnic – i pionowych, i podsufitowych. Nie można też dopuścić do odkształcenia się profili podczas ich dokręcania. Ewentualne korekty przeprowadzamy za pomocą regulowanych kątowników i uchwytów montażowych oraz plastikowych podkładek dystansowych.
- W bramach uchylnych ramę ościeżnicy usztywnia profil progowy. W segmentowych zazwyczaj go nie ma, więc na dole do bocznych profili ościeżnicy trzeba dokręcić szynę końcową, a po przykręceniu ościeżnicy zdemontować ją i umieścić na swoim miejscu.
- Kotwy mocujące należy dobrać do rodzaju ściany – w murze z cegieł pełnych lub betonu wystarczą zwykłe kołki rozporowe, ale w ścianach z pustaków lub betonu komórkowego potrzebne będą kołki przeznaczone specjalnie do takich materiałów.
- Prowadnice pionowe mocuje się do ścian za pośrednictwem kątowników montażowych, przynajmniej w czterech punktach. Dolne kątowniki trzeba przykręcić nie niżej niż 30 cm od posadzki, a górne nie bliżej niż 20 cm od nadproża.
- Prowadnice podsufitowe mocuje się w dwóch punktach do sufitu, a jeśli garaż jest wąski – także do ścian, również w dwóch punktach.
- Przy montowaniu prowadnic górnych do sufitu może się pojawić problem z doborem odpowiednich łączników. W stropach gęstożebrowych podłoże nie jest jednorodne i miejsce zamocowania może wypaść na belce żelbetonowej lub na pustaku stanowiącym wypełnienie w takich stropach. W betonowym podłożu prowadnice mocujemy kołkami metalowymi (dyblami), natomiast do zamocowania w pustakach należy użyć kotew skrzydełkowych.
- Prowadnice podsufitowe muszą być zamontowane idealnie prostopadle do ściany, w której jest otwór wjazdowy. Oczywiście muszą też trzymać poziom.
- Aby ułatwić obsługę, bramy wyposaża się w sprężyny wspomagające ruch. Dzięki nim do zamykania i otwierania nie potrzeba wiele siły. Ważne jest więc ich prawidłowe wyregulowanie. Robotnicy powinni odpowiednio naciągnąć stalowe linki poruszające bramę i otworzyć skrzydło do połowy wysokości otworu wjazdowego. Jeśli nie będzie opadać, to znak, że sprężyny są dobrze naciągnięte. Są też bramy, które nie wymagają regulowania sprężyn.
- Po zamontowaniu bramy trzeba również skontrolować, czy zamyka się do końca i czy między nią a nadprożem nie powstaje żadna szczelina.

Anatomia bramy
Abyśmy stali się pełnoprawnymi partnerami w dyskusji z robotnikami montującymi bramę, warto byśmy wiedzieli, jak nazywają się poszczególne jej elementy. Przyjrzyjmy się więc budowie bram uchylnych. i segmentowych


Sąsiad zniszczył ogrodzenie i rośliny


Dom sąsiada jest położony przy granicy z moją posesją. Podczas mojej dłuższej nieobecności sąsiad docieplił ściany. Ze względu na bliskość granicy działek ustawiał rusztowania na mojej działce, bez uzyskania mojej zgody. W dodatku, prowadząc prace, zniszczył pas zieleni oraz krzewy ozdobne i uszkodził moje ogrodzenie. Teraz nie chce naprawić wyrządzonych szkód. W jaki sposób mogę dochodzić swoich praw?

Kwestię korzystania z terenu sąsiedniej nieruchomości dla wykonania robót budowlanych reguluje art. 47 Prawa budowlanego. Jeśli takie wejście na teren sąsiada jest konieczne, przed rozpoczęciem prac przygotowawczych lub robót budowlanych inwestor jest zobowiązany do uzyskania jego zgody. Inwestor powinien przeprowadzić negocjacje z właścicielem sąsiedniej nieruchomości, uzgadniając sposób, zakres i termin korzystania z nieruchomości oraz ewentualną rekompensatę z tego tytułu. Należy podkreślić, że właściciel sąsiedniej nieruchomości nie jest uprawniony do określania, jaki zakres robót może wykonać inwestor. Jest on ustalony w pozwoleniu na budowę lub w zgłoszeniu robót i sąsiad musi albo wyrazić zgodę na pełny zakres przewidzianych do realizacji robót, wskazując warunki korzystania z jego nieruchomości, albo jej odmówić.W przypadku nieuzyskania zgody na wejście na nieruchomość sąsiednią inwestor może wystąpić o rozstrzygnięcie do właściwego organu administracji architektoniczno-budowlanej (starosty lub prezydenta miasta na prawach powiatu). Organ ten jest zobowiązany rozpatrzyć wniosek w terminie 14 dni, a rozstrzygnięcie o ewentualnej niezbędności wejścia wydaje w drodze decyzji administracyjnej. W celu oceny zasadności wniosku organ sprawdzi, czy inwestor podjął starania o uzyskanie zgody sąsiada i czy okazały się one bezskuteczne. Sprawdzi także, czy wejście na sąsiednią nieruchomość w celu wykonania przewidzianych robót jest konieczne. W przypadku uznania wniosku inwestora decyzja powinna określać zakres oraz warunki korzystania z sąsiedniej nieruchomości niezbędne do przeprowadzenia robót. Po zakończeniu robót inwestor jest zobowiązany do naprawienia ewentualnych szkód na sąsiedniej nieruchomości. Obowiązują w tej kwestii regulacje cywilnoprawne. Na podstawie art. 363 § 1 Kodeksu cywilnego poszkodowany może zdecydować, czy inwestor ma przywrócić stan poprzedni, czy też zapłacić mu odpowiednią kwotę. W sytuacji gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe, roszczenie poszkodowanego sprowadza się do świadczenia w pieniądzu. Wszelkie spory dotyczące naprawienia szkód wyrządzonych w czasie korzystania z sąsiedniej nieruchomości rozstrzyga sąd powszechny i przed tym organem poszkodowany właściciel sąsiedniej nieruchomości powinien dochodzić odszkodowania.

Kiedy inni mogą korzystać z naszej nieruchomości


Własność to prawo do korzystania z rzeczy i rozporządzania nią z wyłączeniem osób trzecich. Jednak w niektórych sytuacjach mogą one uzyskać możliwość korzystania z cudzej rzeczy – nawet wbrew woli jej właściciela.
Zgodnie z art. 140 Kodeksu cywilnego w granicach określonych przez ustawy i zasady współżycia społecznego właściciel może, z wyłączeniem innych osób, korzystać z rzeczy zgodnie ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem swego prawa, w szczególności pobierać pożytki i inne dochody z rzeczy. W tych samych granicach ma prawo rozporządzać rzeczą.
Własność może być ograniczona wyłącznie na podstawie przepisów ustawowych. Następuje to w drodze:
- czynności prawnych (umów, jednostronnych oświadczeń woli właściciela, na przykład o ustanowieniu służebności);
- decyzji administracyjnych;
- orzeczeń sądowych.
Generalnie to właściciel decyduje o tym, komu i na jakich zasadach pozwala korzystać ze swojej nieruchomości. Dopiero w sytuacjach, gdy właściciel nie godzi się na udostępnienie nieruchomości osobom trzecim, a zachodzą wskazane w przepisach okoliczności usprawiedliwiające ingerencję w sposób wykonywania prawa własności, sprawę mogą rozstrzygnąć sądy albo organy administracji.
Służebności gruntowe
Są to ograniczone prawa rzeczowe polegające na tym, że jedna nieruchomość może być obciążona na rzecz właściciela innej nieruchomości (władnącej) prawem, którego treść polega na:
- uprawnieniu właściciela nieruchomości władnącej do korzystania w ograniczonym zakresie z nieruchomości obciążonej (przejazdu, ułożenia przewodów) lub
- ograniczeniu właściciela nieruchomości obciążonej w możności dokonywania w stosunku do niej określonych działań lub uprawnień (na przykład zobowiązanie do ograniczenia wysokości nowej zabudowy lub niewznoszenia obiektów w przygranicznym pasie gruntu albo utrzymywania jakichś urządzeń na działce). Służebności te pozostają w mocy bez względu na zmianę właścicieli nieruchomości, gdyż są prawami związanymi z konkretnymi nieruchomościami, a nie przypisanymi konkretnym osobom.
Droga konieczna. Jest to najczęściej spotykana służebność gruntowa. Może być ustanowiona tylko wtedy, gdy nieruchomość nie ma odpowiedniego dostępu do drogi publicznej lub do należących do niej budynków gospodarskich. Właściciel takiej nieruchomości może żądać od właścicieli gruntów sąsiednich ustanowienia za wynagrodzeniem potrzebnej służebności drogowej (drogi koniecznej). Przy jej wytyczaniu należy uwzględnić potrzeby nieruchomości niemającej dostępu do drogi publicznej i jak najmniej obciążyć grunty, przez które droga ma prowadzić. Trzeba też wziąć pod uwagę interes społeczno-gospodarczy, a więc przeznaczenie i sposób zagospodarowania nieruchomości, tak aby służebność nie powodowała nadmiernych ograniczeń. Jeżeli potrzeba ustanowienia drogi jest następstwem sprzedaży gruntu lub innej czynności prawnej (zniesienia współwłasności), droga konieczna w miarę możliwości powinna przebiegać przez grunty, które były jej przedmiotem.
Przejazd i przechód. Jest to służebność zbliżona do drogi koniecznej, może być jednak ustanowiona także w sytuacji, gdy nieruchomość ma dostęp do drogi publicznej. Właściciel – aby zwiększyć jej użyteczność (skrócić drogę dojazdową, uzyskać lepszy dostęp) – może zawrzeć z sąsiadem umowę o ustanowieniu służebności przejazdu i przechodu w miejscu dogodnym dla obydwu stron. Jeśli strony dojdą do porozumienia (także w kwestii ewentualnej odpłatności), nic nie stoi na przeszkodzie, by ustanowić taką służebność.
Ułożenie przewodów. Prawo własności nieruchomości rozciąga się także na przestrzeń pod i nad powierzchnią gruntu. Tam właśnie musimy często tolerować urządzenia, które do nas nie należą, takie jak sieci czy przyłącza. Takie obiekty na działce to często spuścizna po czasach, kiedy nikt nie pytał właściciela, czy się zgadza, aby na jego działce ułożyć przewody. Teraz pozbycie się ich jest bardzo trudne, a niekiedy wręcz niemożliwe, zwłaszcza jeśli są to sieci przesyłowe. Jeżeli już na gruncie znajdują się urządzenia, takie jak słupy i linie energetyczne, telefoniczne, wodociągi i gazociągi wykorzystywane przez firmy przesyłowe, to właściciele zajętych na ten cel gruntów muszą się liczyć z możliwością ustanowienia służebności gruntowej na rzecz przedsiębiorstwa (wyrok Sądu Najwyższego z 8 września 2006 r. sygn. akt. II CSK 112/06 M.Prawn. 2006/19/1016). Nie wyłącza to jednak możliwości żądania wynagrodzenia za korzystanie z nieruchomości. Służebności „sieciowe” są ustanawiane na podobnych zasadach jak drogowe. Ustanowienie służebności w zakresie budowy przyłącza następuje na rzecz właściciela nieruchomości, do której przyłącze ma być doprowadzone. Służebność pozwalająca na budowę i konserwację sieci jest ustanawiana na rzecz właściciela przedsiębiorstwa zarządzającego siecią. Obecnie głównie zakłady energetyczne korzystają z tej możliwości, uzależniając wręcz przyłączenie do sieci od ustanowienia przez właściciela przyłączanej do sieci nieruchomości stosownej służebności. I choć służebności te mogą być odpłatne, rzadko udaje się polubownie coś wynegocjować z zakładem energetycznym.
Korzystanie z istniejących urządzeń. Takie służebności są zazwyczaj ustanawiane przy okazji znoszenia współwłasności lub podziału nieruchomości. Zdarza się bowiem, że po takim podziale niektóre urządzenia służące do obsługi nieruchomości (na przykład studnia, szambo) znajdują się poza jej granicami. Wyjściem z takiej sytuacji może być ustanowienie służebności gruntowej, aczkolwiek nie jest to idealne rozwiązanie, gdyż zazwyczaj wcześniej czy później dochodzi do konfliktów na tle korzystania z tych urządzeń, zwłaszcza gdy służą one obsłudze dwóch budynków.
Budowa i budynek. Zdarza się, że z powodu niewielkich rozmiarów działki wybudowano na niej budynek niezgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami techniczno-budowlanymi (na przykład w ścianie usytuowanej bezpośrednio przy granicy znajdują się okna). Jeśli budowa miała miejsce przed 1995 r., nadzór budowlany z reguły nie interweniuje, chyba że doszło do zagrożenia bezpieczeństwa. Czasem nietypowa lokalizacja obiektu jest wynikiem podziałów związanych ze znoszeniem współwłasności i ustanawianiem odpowiednich służebności gruntowych. Może to być na przykład służebność polegająca na prawie:
- utrzymywania balkonu lub okna otwieranego na zewnątrz w przestrzeń nad gruntem sąsiednim;
- umieszczenia okapu dachu w przestrzeni nad gruntem sąsiednim;
- oparcia ściany budynku lub innego obiektu o ścianę budynku znajdującego się na sąsiednim gruncie.
Takie usytuowanie budynku powinno znaleźć odzwierciedlenie w ustanowionych służebnościach. Trzeba jednak pamiętać, że służebność gruntowa może mieć na celu jedynie zwiększenie użyteczności nieruchomości władnącej lub jej oznaczonej części. Nie może być natomiast ustanowiona dla wygody lub zaspokojenia upodobań właściciela.
Służebności osobiste
Nieruchomość można też obciążyć na rzecz oznaczonej osoby fizycznej prawem, którego treść odpowiada służebności gruntowej. Służebność osobista, w przeciwieństwie do gruntowej, jest niezbywalna i wygasa najpóźniej ze śmiercią uprawnionego. Mimo że jest związana z nieruchomością, do korzystania z niej jest uprawniona tylko oznaczona osoba. Zazwyczaj chodzi o służebność przechodu lub mieszkania w cudzym budynku. Do ustanawiania służebności osobistej stosuje się te same zasady co do służebności gruntowych.
Umowy
Właściciel ma też możliwość zawierania różnego rodzaju umów, na podstawie których zezwoli osobom trzecim na korzystanie z jego nieruchomości. Najpopularniejszymi umowami są: najem, dzierżawa, użyczenie. Umowy te są skuteczne między osobami, które je zawarły, oraz ich następcami prawnymi, którzy mają jednak możliwość ich rozwiązania. W naszym systemie prawnym obowiązuje zasada swobody umów, dlatego każdy właściciel może zawrzeć umowę dowolnej treści pozwalającą innym osobom na korzystanie z jego własności (na przykład zezwolić na prowadzenie robót budowlanych). Umowa nie może być jednak sprzeczna z prawem i zasadami współżycia społecznego.
Decyzje administracyjne
Prawo własności może być ograniczone nie tylko w drodze umowy lub orzeczenia sądu, ale także w drodze decyzji administracyjnej. Decyzja taka może być wydana w dwóch sytuacjach:
- gdy konieczne jest wykonanie robót budowlanych na sąsiedniej nieruchomości;
- gdy trzeba czasowo ograniczyć prawo własności w celu wybudowania sieci i urządzeń użyteczności publicznej.
Wejście na teren sąsiada. Jeżeli do wykonania prac przygotowawczych lub robót budowlanych (na przykład remontu domu, ogrodzenia, nadbudowy budynku) niezbędne jest wejście do sąsiedniego budynku, lokalu lub na teren sąsiedniej nieruchomości, inwestor powinien przed rozpoczęciem robót uzyskać zgodę właściciela sąsiedniej nieruchomości oraz ustalić z nim przewidywany sposób, zakres i terminy korzystania z tych obiektów, a także ewentualną rekompensatę z tego tytułu. Jeśli strony nie dojdą do porozumienia, inwestor może wystąpić do starostwa o wydanie decyzji rozstrzygającej o niezbędności wejścia na teren sąsiedniej nieruchomości. W przypadku uznania zasadności wniosku inwestora właściwy organ określa jednocześnie granice oraz warunki korzystania z sąsiedniego budynku, lokalu lub nieruchomości. Po zakończeniu robót inwestor musi naprawić wyrządzone szkody i przywrócić nieruchomość do poprzedniego stanu.
Prowadzenie sieci przez działkę. Starosta może też ograniczyć sposób korzystania z nieruchomości w przypadku budowy obiektów użyteczności publicznej. Jeżeli właściciel lub użytkownik wieczysty nieruchomości nie wyraża zgody na ich usytuowanie, starosta może w drodze decyzji zezwolić na zakładanie i przeprowadzenie na nieruchomości ciągów drenażowych, przewodów i urządzeń służących do przesyłania płynów, pary, gazów i energii elektrycznej oraz urządzeń łączności publicznej i sygnalizacji, a także innych obiektów niezbędnych do korzystania z tych przewodów i urządzeń. Ograniczenie to musi być zgodne z planem miejscowym, a w przypadku braku planu – z decyzją o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego. Przed otrzymaniem zezwolenia inwestor realizujący cel publiczny powinien przeprowadzić z właścicielem rokowania w sprawie zgody na wykonanie prac. Dopiero jeśli one nie przyniosą rezultatu, starosta może wydać decyzję. Po wykonaniu przewodów i urządzeń inwestor ma obowiązek niezwłocznie przywrócić nieruchomość do stanu poprzedniego. Jeśli wybudowanie urządzeń uniemożliwia właścicielowi korzystanie z nieruchomości w sposób dotychczasowy albo zgodnie z dotychczasowym przeznaczeniem, może on domagać się wykupienia nieruchomości przez Skarb Państwa lub tego, na czyją rzecz ograniczono prawo własności. Jeżeli nieruchomość pozostanie w rękach dotychczasowego właściciela, będzie on zobowiązany udostępniać ją w celu konserwacji lub usuwania awarii urządzeń.

Uwaga! Decyzje ograniczające sposób korzystania z nieruchomości mogą być wydawane tylko dla inwestycji będących realizacją celów publicznych. W pozostałych przypadkach inwestor, który nie ma zgody właściciela nieruchomości na przeprowadzenie przez nią inwestycji liniowej, może się ubiegać w postępowaniu przed sądem powszechnym o ustanowienie odpowiedniej służebności gruntowej zbliżonej charakterem do służebności drogi koniecznej
(por. wyrok NSA w Warszawie z 3 listopada 1999 r. Sygn. IV S.A. 1742/97). ?

Jak ustanowić służebność?
W AKCIE NOTARIALNYM. Służebność może być ustanowiona w drodze jednostronnego oświadczenia właściciela nieruchomości obciążonej złożonego w formie aktu notarialnego. Zazwyczaj jednak jest to umowa pomiędzy zainteresowanymi właścicielami nieruchomości, w której określona jest treść służebności ze wskazaniem jej zakresu (na przykład szerokość drogi) i ewentualnych zasad odpłatności. Do aktu notarialnego powinna być dołączona mapa z oznaczonym przebiegiem drogi, przewodów lub innych urządzeń, dla których jest ustanawiana służebność. W SĄDZIE. Jeśli strony nie mogą dojść do porozumienia, o ustanowieniu służebności orzeka sąd cywilny właściwy ze względu na miejsce
położenia nieruchomości.

Jakie są konsekwencje ustanowienia służebności?

Od chwili ustanowienia służebności właściciel
nieruchomości obciążonej musi znosić to, że osoby trzecie korzystają w ograniczonym zakresie z jego własności: przechodzą i przejeżdżają przez jego działkę, korzystają ze znajdujących się tam urządzeń (studni, szamba, przyłącza, sieci). Nie może więc zagrodzić drogi służebnej, zamknąć furtki umożliwiającej przejście, odciąć znajdujących się na działce przewodów ani odmówić pracownikom przedsiębiorstwa wejścia na teren nieruchomości w celu konserwacji urządzeń lub usunięcia awarii. Poza tym, jeśli służebność ogranicza możliwości zagospodarowania nieruchomości obciążonej, jej właściciel musi te ograniczenia respektować, to znaczy nie może nic zbudować na drodze służebnej lub w miejscu, gdzie znajdują się przewody.


Przed bezprawnym naruszeniem własności można się bronić
Właściciel nieruchomości – w zależności od sytuacji – ma kilka sposobów ochrony przysługującego mu prawa własności.
Może na przykład:
- jako posiadacz nieruchomości niezwłocznie (czyli natychmiast, bez żadnej zwłoki) po samowolnym naruszeniu posiadania, przywrócić własnym działaniem stan poprzedni, nie wolno mu jednak stosować przy tym przemocy (może na przykład ustawić przesunięty płot w dotychczasowym miejscu);
- żądać, aby ten, kto samowolnie naruszył posiadanie, lub ten, na czyją korzyść nastąpiło naruszenie, przywrócił stan poprzedni i zaniechał naruszeń (na przykład usunął wykonane na gruncie urządzenia: ogrodzenie, przyłącze), jeśli od dnia naruszenia nie upłynął rok;
- żądać od osoby, która faktycznie włada jego rzeczą, aby mu ją wydała, chyba że osobie tej przysługuje skuteczne względem właściciela uprawnienie do władania rzeczą – na przykład zawarł z właścicielem umowę najmu lub dzierżawy;
- żądać od osoby, która narusza własność w inny sposób aniżeli przez pozbawienie właściciela faktycznego władztwa nad rzeczą, przywrócenia stanu zgodnego z prawem i zaniechania naruszeń (na przykład gdy ktoś przejeżdża bezprawnie przez teren nieruchomości, hałasuje lub emituje zanieczyszczenia, powodując nadmierne uciążliwości w korzystaniu z nieruchomości, albo gdy wybudował bez zgody właściciela jakieś urządzenia na jego gruncie);
- domagać się od tego, kto posiada w złej wierze, wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości, zwrotu pożytków oraz odszkodowania za zmniejszenie wartości nieruchomości;
- żądać, aby ten, kto na jego gruncie wzniósł budynek lub inne urządzenie o wartości przewyższającej znacznie wartość zajętej na ten cel działki, nabył od niego własność działki za odpowiednim wynagrodzeniem;
- odwołać się od decyzji administracyjnej ograniczającej prawo własności do organu wyższej instancji, a w razie niekorzystnej decyzji – wnieść skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego.

Jakie są koszty ustanowienia służebności?

WYNAGRODZENIE. należy się obowiązkowo właścicielowi nieruchomości obciążonej w razie ustanowienia służebności drogi koniecznej, nawet jeśli nie poniósł w związku z tym żadnej szkody. Gdy droga konieczna jest ustanawiana przez sąd, to z urzędu orzeka on o wynagrodzeniu. Nie ma żadnych sztywnych reguł jego ustalania, za każdym razem trzeba wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności sprawy.
KOSZTY SĄDOWE. Jeżeli droga konieczna jest ustanawiana w sądzie, do kosztów trzeba doliczyć opłatę od wniosku (200 zł) oraz koszt opinii biegłego (kilkaset złotych).
KOSZT NOTARIUSZA. Za ustanowienie służebności zapłacimy maksymalnie 200 zł i po 6 zł za każdą stronę odpisu aktu notarialnego. Do taksy dolicza się 22% VAT. Oczywiście trzeba będzie też ponieść koszt sporządzenia mapy z oznaczonym przebiegiem służebności. PODATEK. Służebności inne niż droga konieczna mogą być ustanowione bez wynagrodzenia, ale w takim przypadku niewykluczone, że trzeba będzie zapłacić podatek od spadków i darowizn, gdyż nieodpłatne nabycie służebności mu podlega. Wysokość podatku jest zależna od wartości służebności. Postawą naliczenia podatku jest bowiem roczna wartość służebności (równa 4% wartości nieruchomości obciążonej służebnością) pomnożona przez liczbę lat korzystania z niej lub przez dziesięć, jeśli służebność ustanowiono na czas nieokreślony. Podatek oblicza się według skali podatkowej. Na przykład dla osób niespokrewnionych wynosi od 12 do niemal 20%, zależnie od wysokości podstawy.

Kto musi dbać o drogę służebną?

Z DROGI KORZYSTA TYLKO
właściciel nieruchomości, na korzyść której służebność została ustanowiona. W takiej sytuacji to on powinien dbać o stan drogi: utwardzić ją i sprzątać, odśnieżać. Zgodnie bowiem w razie braku odmiennej umowy obowiązek utrzymywania urządzeń potrzebnych do wykonywania służebności gruntowej obciąża właściciela nieruchomości władnącej. Oczywiście strony mogą się umówić inaczej, ale powinno to być zapisane w umowie o ustanowieniu służebności, ugodzie sądowej lub orzeczeniu sądu.
Z DROGI KORZYSTAJĄ wspólnie właściciele nieruchomości władnącej i obciążonej. W tym wypadku razem powinni ponosić obowiązki związane z utrzymaniem drogi.

Podstawa prawna:- Kodeks cywilny,
- ustawa z 7 lipca 1994 r. Prawo budowlane (Dz.U.
z 2006 r. nr 156 poz. 1118 z późn. zm.)
- ustawa z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (Dz.U.
z 2004 r. nr 261 poz. 261 z późn. zm.)

Dom na Legaletcie


Fundament grzewczy, czasem nazywany także szwedzkim, od kilkudziesięciu lat sprawdza się bardzo dobrze w krajach skandynawskich. W Polsce zaczęto go stosować na początku lat dziewięćdziesiątych XX w. Dziś jest już dobrze znany i dość popularny.
Nasz dom został zbudowany w mało znanej u nas technologii będącej połączeniem fundamentu grzewczego Legalett, prefabrykowanych ścian z keramzytu i prefabrykowanej więźby dachowej.
Jest parterowy bez poddasza użytkowego – typowy projekt Murator D04 – Powszechny. Dzięki keramzytowym ścianom wewnętrznym o grubości 10 i 12 cm jego powierzchnia użytkowa wzrosła z planowanych 92,8 do mniej więcej 95 m2. Ściany zewnętrzne o grubości 15 cm zostały ocieplone 12 cm styropianu. Do ocieplenia sufitu z płyt gipsowo-kartonowych użyto celulozowego materiału izolacyjnego (ekofiber). Kopertowy dach pokryto dachówką cementową.

Dlaczego właśnie Legalett?
Do wyboru tego rodzaju ogrzewania skłoniło nas kilka jego zalet.
Po pierwsze świetne rozwiązanie będące połączeniem solidnej płyty fundamentowej, na której można było bezpośrednio (bez robienia dodatkowych wylewek) położyć podłogi, z gotową instalacją ogrzewania domu. Po drugie prostota wykonania. Nazwa Legalett pochodzi od starego szwedzkiego sformułowania „lega” – oznaczającego dobrze wykonaną pracę – i słowa „lett”, czyli łatwo. W bezpośrednim tłumaczeniu na język polski legalett to dobrze i łatwo wykonana praca. Zbudowanie grzejącego fundamentu rzeczywiście nie jest skomplikowane. Jedyny trudniejszy etap prac to złożenie dostarczonych przez producenta gotowych elementów zbrojeniowych. Jeśli umiemy czytać rysunek techniczny i nie mamy dwóch lewych rąk, możemy odważyć się zrobić go samodzielnie, pod warunkiem że bardzo dokładnie zastosujemy się do zaleceń producenta. Dotyczy to zwłaszcza pokrycia całości betonem w taki sposób, aby powierzchnia była idealnie równa i żeby nie było potrzeby wyrównywania jej przed położeniem podłóg. Każda kolejna warstwa wylewki stanowi bowiem niepotrzebną, dodatkową izolację (barierę) dla ciepła oddawanego do pomieszczeń przez nagrzany fundament. Po trzecie szybkość realizacji inwestycji. Dom powstał w trzy miesiące. Zamieszkaliśmy w nim dokładnie w 102. dniu od pierwszych pomiarów wykonanych przez geodetę. W ciągu zaledwie tygodnia ekipa producenta systemu wykonała fundament, a w nim nie tylko system ogrzewania domu, ale także dodatkowo rozprowadzenie wszystkich rur kanalizacyjnych oraz wodnych. Dzięki temu hydraulik miał już potem niewiele pracy przy tak zwanym białym montażu – jedynie podłączenie kilku krótkich odcinków odpływów z toalety, umywalek, wanny i prysznica. W czasie, kiedy powstawał fundament, została także wykonana opaska drenażowa wokół domu i wyrównano teren. Na potrzeby fundamentu usypano pod nim około 125 m3 pospółki (piasku zmieszanego w odpowiedniej proporcji ze żwirem). Pozytywnym efektem tych działań jest usytuowanie domu w terenie chociaż parterowy, wydaje się teraz prawie tak wysoki jak domy piętrowe, ponieważ stoi na usypanej górce. I wreszcie po czwarte – rozkład temperatury. W pomieszczeniach ogrzewanych przez fundament grzewczy jest on odwrotny niż w tych z ogrzewaniem tradycyjnym. Temperatura jest najwyższa przy podłodze, najniższa zaś przy suficie. To wspaniałe rozwiązanie dla osób, którym marzną wrażliwe na zimno stopy.

Więcej miejsca, wygodne sterowanie
Fundament grzewczy działa na zasadzie trochę podobnej do pieca akumulacyjnego. W betonie są obwody grzewcze ze specjalnych rur spiro o średnicy 100 mm, w których krąży ciepłe powietrze ogrzane przez agregaty grzewcze. W naszym przypadku są to agregaty elektryczne. Zamiast nich można zastosować wodne wymienniki ciepła. Woda, która ogrzewa kanały powietrzne fundamentu grzewczego, może być w tym wypadku podgrzewana przez kocioł gazowy, olejowy, pompę ciepła lub każde inne urządzenie, które jest w stanie wyprodukować ciepłą wodę do wymienników. Taka uniwersalność umożliwia przejście w dowolnej chwili na najbardziej ekonomiczny rodzaj ogrzewania. Zmiana ta nie pociąga za sobą żadnych poważnych remontów. Z naszych doświadczeń wynika jednak, że agregaty elektryczne są najlepsze, bo cenowo zbliżone do gazowych, lecz bardziej bezpieczne i mniej wymagające, na przykład  w konserwacji. Moc grzewcza dwóch agregatów wynosi 7 kW. Znajdujące się w nich grzałki (siedem grzałek po 1 kW) nagrzewają powietrze, które dzięki wentylatorom jest rozprowadzane rurami po całym fundamencie. Powietrze nagrzewa się (kumuluje ciepło) w tych godzinach, kiedy energia elektryczna jest tańsza (głównie nocą), a oddaje ciepło w ciągu dnia. Obwody grzewcze są zamknięte – ciepłe powietrze nie jest wydmuchiwane z fundamentu do pomieszczeń – a więc nie powstają prądy konwekcyjne unoszące z podłogi kurz (tak jak w systemach ogrzewania powietrznego). Każdy obwód jest sterowany osobnym termostatem, na którym można zaprogramować czas i temperaturę grzania odpowiednią do naszych potrzeb (na przykład inną w każdym pomieszczeniu, na każdy dzień tygodnia). Jest to w praktyce bardzo wygodne rozwiązanie. Zimą można wyjechać nawet na dłuższy czas. Od dwóch lat oprócz rur spiro jest stosowany nowy, bardziej ekonomiczny system – LEGALETT50, w którym kanały grzewcze mają średnicę 50 mm, czyli są o połowę cieńsze niż spiro. Dzięki temu także płyta może być cieńsza. Można nawet zmniejszyć jej grubość z 300 mm (taką ma w przypadku rur spiro) do 120 mm, o ile pozwalają na to obliczenia konstrukcyjne. Agregaty grzewcze są usytuowane poniżej poziomu podłogi (u nas są w korytarzu pod szafą). Zyskujemy w ten sposób większą powierzchnię mieszkalną, bo w miejscu pomieszczenia gospodarczego powstała spiżarka. Dodatkową zaletą fundamentu grzewczego jest możliwość praktycznie dowolnej aranżacji wnętrz, bez konieczności „omijania” grzejników, jak w tradycyjnym ogrzewaniu. Meble mogliśmy ustawić niemal w każdym miejscu, na przykład bezpośrednio pod oknem.
Kominek kontra Legalett
Na grzejący fundament zdecydowaliśmy się między innymi dlatego, że przy tym rodzaju ogrzewania nie jest potrzebne pomieszczenie gospodarcze na kocioł i opał. Takie rozwiązanie miało nas także chronić przed kurzem, pyłem i popiołem, które w parterowym domu z tradycyjnym ogrzewaniem węglowym są czymś naturalnym. Tymczasem w drugim roku zamieszkiwania w naszym domu przybył kominek, który jest w pewnym sensie zaprzeczeniem tej idei. Stanął on w centralnej części domu, w salonie (zmieniliśmy jego usytuowanie w stosunku do przewidzianego w projekcie domu Murator D04). W efekcie uzyskaliśmy to, czego miało nie być – małą „kotłownię” w samym centrum domu. Drugi minus w porównaniu z Legalettem to rozkład temperatury powietrza oraz jego wysuszanie przez kominek. Dzieci zaczęły chorować, mieć suchy kaszel o charakterze astmatycznym. Lekarz zalecił nawilżanie powietrza, a my zrozumieliśmy, że z rozprowadzeniem ciepłego powietrza z kominka do pokoi wstrzymamy się do czasu, aż dzieci podrosną. Jest też coś, co zmienimy w połączeniu kominka i instalacji grzewczej. Obecnie do kominka są doprowadzone dwie rury o średnicy 10 cm każda, wyprowadzone z obwodów grzewczych fundamentu. Kiedy palimy w kominku, ogrzewa on powietrze w rurach, które następnie dzięki pracy wentylatora (grzałki elektryczne są wyłączone) jest rozprowadzane w fundamencie. W rezultacie oszczędzamy około 700 W energii. W ostatnich dwóch latach firma Legalett przetestowała nowe rozwiązanie technologiczne współpracy fundamen­tu grzewczego z kominkiem. Nowa konstrukcja wymiennika ciepła instalowanego w kominku pozwala uzys­kać ponad 2 kW energii. Czeka nas więc kosztowna rozbiórka kominka, ale nie mamy wątpliwości, że warto to zrobić, bo dzieki temu zmniejszy się zużycie energii elektrycznej.
Do ogrzewania wody też prąd
W domach ogrzewanych w sposób tradycyjny – kotłem i wodną instalacją centralnego ogrzewania – zwykle łatwo rozwiązać problem przygotowania ciepłej wody użytkowej. Najczęściej instaluje się zasobnik zasilany gorącą wodą z kotła – i gotowe. My nie mamy kotła, więc wodę, podobnie jak powietrze do instalacji grzewczej, podgrzewamy w urządzeniu elektrycznym – bojlerze. Korzystamy głównie z tańszej taryfy, którą bez problemu załatwiliśmy w zakładzie energetycznym, planując ogrzewanie fundamentu grzewczego agregatami zasilanymi energią elektryczną.
Pieniądze to nie wszystko
Koszt wykonania grzewczej płyty fundamentowej nie był mały. Pierwsze wrażenie po otrzymaniu wstępnego kosztorysu to zaskoczenie jego wysoką ceną końcową. Oprócz wspomnianych wcześniej elementów fundamentu grzewczego dochodzi jeszcze koszt ocieplenia go od spodu (czyli od strony ziemi) podwójną warstwą styropianu (dwa razy 8 cm) układanego na przekładkę. Kiedy jednak policzy się wydatki konieczne przy wszystkich pracach, jakie trzeba byłoby wykonać, budując tradycyjnie, dochodzi się do wniosku, że koszty są porównywalne. Za to czas budowy w przypadku grzejącego fundamentu jest zdecydowanie krótszy. Zanim wraz z żoną zdecydowaliśmy się na wybór właśnie takiego sposobu budowy domu, przez blisko rok czytaliśmy w czasopismach i Internecie (szczególnie na forach dyskusyjnych) o różnych materiałach budowlanych i technologiach. Część z nich mogliśmy zobaczyć, a wiele skonfrontować przed wyborem fundamentu grzewczego i gotowych ścian Praefa. Wybór rozwiązania analizowaliśmy między innymi ze względu na konieczność wzięcia kredytu na budowę, którego wysokość była ograniczona naszymi zarobkami.
Taniej czy drożej niż tradycyjnie?
Trudno powiedzieć, czy jest taniej, czy drożej niż przy ogrzewaniu grzejnikowym. Po każdej zimie liczymy wysokość opłat i są one podobne. W pierwszym sezonie grzewczym przetestowaliśmy wyłącznie ogrzewanie za pomocą fundamentu, czyli powietrza podgrzewanego agregatami elektrycznymi, w drugim dodatkowo mieliśmy do dyspozycji kominek. Dzięki temu przekonaliśmy się, że oba rozwiązania dają podobne wyniki ekonomiczne. Opłaty wynoszą średnio 260 zł za miesiąc w sezonie grzewczym – od października do kwietnia. W cieplejsze dni, na przykład jesienne lub wiosenne, nie ma potrzeby włączania grzania na cały czas tańszej taryfy, czyli dziesięć godzin każdego dnia. W praktyce może to być na przykład sześć czy osiem godzin, w zależności od tego, jak wysoką temperaturę chcemy uzyskać w pomieszczeniach.
Szklanka miodu, łyżka dziegciu
Trzy zimy, które mamy już za sobą, udowodniły nam, że ogrzewanie domu za pomocą fundamentu grzewczego Legalett sprawdza się bardzo dobrze zarówno przy małych, jak i dużych skokach temperatury na zewnątrz. Oczekiwaną temperaturę w pomieszczeniach można uzyskać niezależnie od temperatury na zewnątrz poprzez zadanie jej w programatorze termostatu sterującego włączaniem grzałek agregatu grzewczego. Warto tu jednak wspomnieć o małym, ale jednak ważnym minusie tego systemu grzewczego. Jest nim jego bezwładność. Z tego powodu ogrzewanie wymaga włączenia z nastaniem pierwszych chłodów. Zanim duża powierzchnia fundamentu zacznie oddawać ciepło, musi się odpowiednio nagrzać. Producent podaje w danych technicznych, że pierwsze nagrzewanie może potrwać nawet tydzień. U nas jest to dwa do trzech dni i nie odczuwamy tego jako szczególnego dyskomfortu. Początki jesiennych chłodów to przecież nie nagły i duży spadek temperatury na zewnątrz i raczej jesteśmy na nie przygotowani. Ogrzewanie wystarczy włączyć, gdy pojawiają się pierwsze małe przymrozki. Ustawiamy wtedy na termostatach temperaturę włączania poszczególnych obwodów grzewczych, na przykład w celu osiągnięcia w pokojach temperatury 21°C. Z perspektywy trzech lat doświadczeń mieszkania w nowym domu z fundamentem grzewczym możemy z czystym sumieniem polecić wszystkim tego typu ogrzewanie. Jest ono bardzo praktyczne i wygodne oraz – co najważniejsze – niedrogie w eksploatacji.

Głośna kanalizacja


nstalacje sanitarne, zwłaszcza kanalizacja, bywają źrodłem odgłosów, niekoniecznie głośnych, ale z pewnością nieprzyjemnych. Hałas powstaje za­równo w odcinkach pionowych, jak i poziomych. Przepływ przez rury kanalizacyjne nie odbywa się całym ich przekrojem, dlatego zawsze towarzyszą mu szum i odgłosy przelewania. Mogą być one spowodowane przez:
- opadanie ścieków w pionowym odcinku rurociągu;
- odbijanie się strumienia ścieków przy zmianie kie­runku przepływu (w od­­-sadz­ce, w miejscu przejścia z pionu do poziomu);
- przepływ w poziomym odcinku rurociągu.
Przepływ ścieków powoduje drgania rur kanalizacyjnych, które następnie przenoszą się na konstrukcję ściany i w ten sposób powstaje hałas. Ścianki rurociągów przenoszą drgania do otaczającego powietrza.
Dobry projekt
Przed hałasami pochodzącymi z instalacji można się w prosty sposób zabezpieczyć. Najlepiej zacząć już podczas projektowania domu. Z punktu widzenia instalatora najlepszy jest taki projekt, w którym pomieszczenia z instalacjami sanitarnymi są albo obok siebie, albo w jednym pionie. Trzeba unikać lokalizowania ich na przykład przy salonie czy sypialni, zwłaszcza jeśli oddziela je cienka ściana działowa. Jeżeli z pewnych względów pomieszczenia te sąsiadują ze sobą, powinna je oddzielać przegroda o odpowiedniej izolacyjności akustycznej. Niedopuszczalne jest prowadzenie instalacji sanitarnych w tej przegrodzie. Koncentracja pomieszczeń sanitarnych na kondygnacji ułatwia prowadzenie pionów kanalizacyjnych, znacznie ogranicza ich liczbę, a w związku z tym także hałas, jaki powodują. Bardzo ważna jest zatem współpraca architekta z projektantem instalacji. Idealnym rozwiązaniem jest poprowadzenie kanalizacji z dala od tak zwanych cichych pomieszczeń.
W życiu jednak nie jest tak idealnie, więc w rezultacie często spotykamy domy, w których łazienki są usytuowane daleko od siebie, w różnych częściach domu, nad sypialniami, gabinetami czy jadalniami. Efektem ubocznym takich nieprzemyślanych decyzji jest hałas w pomieszczeniach, które powinny być enklawą ciszy. Nieprzyjemne odgłosy bulgotania oraz szum dochodzący z rur kanalizacyjnych i wodnych można w znacznym stopniu ograniczyć, ale na pewno nie da się ich pozbyć.
Odpowiednie rury i izolacja
Zadanie jest stosunkowo łatwe w przypadku instalacji wodnych – mają niewielką średnicę, więc można je układać w posadzce, w bruździe ściennej czy cokole. Z kanalizacją nie zawsze jest tak łatwo. Rurociagi instalacji kanalizacyjnej trzeba prowadzić z zachowaniem minimalnych spadków. Jeśli podłączenia wymagają umywalka, pralka lub zlew, których odpływy znajdują się na pewnej wysokości nad podłogą, łatwo sobie z tym poradzić. Trudniej jest w przypadku brodzika, zwłaszcza gdy jest wpuszczony w podłogę. W takim przypadku możemy być zmuszeni do poprowadzenia rur kanalizacyjnych pod stropem niższej kondygnacji. Warto wtedy użyć rur i kształtek o zwiększonej masie (o pogrubionych ściankach ze specjalnego tworzywa), tak zwanych niskoszumowych, i dodatkowo zaizolo-wać je akustycznie otuliną z wełny mineralnej, a całość zabudować płytami gipsowo-kartonowymi.
Efekt bulgotania wody może być spowodowany przekroczeniem maksymalnej odległości pomiędzy odbiornikiem a pionem. Najłatwiej zapobiec temu zjawisku, projektując piony możliwie blisko miejsc, w których planuje się umiszczenie odbiorników. Jeśli jest już na to za późno, można zwiększyć o jedną dymensję (rozmiar) średnicę rury kanalizacyjnej lub zastosować dodatkowe odpowietrzenia.
Staranne wykonanie
Szum instalacji wodnej (podczas poboru wody) świadczy najczęściej o zbyt dużej prędkości wody, co znaczy, że średnice rur są za małe. Hałas może być następstwem miejscowych przewężeń w rurociągach, co świadczyłoby z kolei o niestarannym wykonaniu instalacji (na przykład w miejscu połączeń zgrzewanych). Zdarzają się przypadki zrobienia całej instalacji wodnej (niezależnie od liczby odbiorników) z rury o tej samej średnicy. Nie muszę chyba dodawać, że była to średnica najmniejsza. Aby uniknąć wspomnianych wrażeń, nie wystarczy dobry projekt, niedoceniany w przypadku domów jednorodzinnych. Ważne jest także staranne wykonanie.
Ceramika na stelażach
Potencjalnym źródłem hałasu związanego z instalacją kanalizacyjną mogą być także systemy zamocowań ceramiki sanitarnej. Dlatego warto stosować rozwiazania zabezpieczające przed powstawaniem i przenoszeniem drgań na ściany i stropy pomieszczeń, czyli zainstalować przybory sanitarne na stelażach.

Czy warto wcześniej spłacić kredyt


Zaciągając kredyt hipoteczny, liczymy na to, że w przyszłości nasza sytuacja finansowa będzie coraz lepsza, a obciążenie spłatą coraz mniej uciążliwe.
Gdy dom jest już gotowy i zaczynamy wreszcie mieć w kieszeni wolne środki, zastanawiamy się, czy nie warto spłacić kredyt szybciej. Są dwie możliwości:
- kredyt spłacamy według ustalonego harmonogramu, a nadwyżki finansowe inwestujemy na przykład w fundusze z udziałem akcji. Prawdopodobnie zyski­ przewyższą odsetki od kredytu i można je będzie przeznaczyć na spłatę kredytu za kilka, kilkanaście lat;
- chcemy jak najszybciej pomniejszyć nasz dług, bo cenimy sobie komfort psychiczny wynikający z tego, że nie ciąży nam żadne zobowiązanie, albo musimy spłacić całość zadłużenia, ponieważ sprzedajemy kredytowany dom, lub też chcemy refinansować kredyt, czyli zamienić go na tańszy w innym banku. W tej sytuacji ważne jest, aby bank, w którym zaciągnęliśmy kredyt, pozwalał na wcześniejszą spłatę za darmo lub nie pobierał za to wygórowanej prowizji.
Ile kosztuje wcześniejsza spłata
Pomimo że kredyty hipoteczne są udzielane nawet na 50 lat, banki pozwalają na ich wcześniejszą spłatę. Jeżeli kredytobiorca chce częściowo lub całkowicie spłacić kredyt przed terminem ustalonym w umowie, bank ma prawo pobrać prowizję za utracone odsetki.
Spłata całkowita. W zależności od banku opłata za spłatę całego długu przed umówionym terminem wynosi od 0 do 2,5% wartości spłacanej kwoty.
Uwaga! Jeśli kredyt nie przekracza 80 000 zł (lub równowartości tej kwoty w innej walucie), bank nie może­ pobierać opłaty za jego wcześniejszą spłatę.
Spłata częściowa. W tej sytuacji często nie musimy rekompensować pożyczkodawcy utraconego zysku (coraz więcej banków nie pobiera prowizji za nadpłaty, zwłaszcza w późniejszym okresie spłaty), ale zapłacimy za zmianę warunków umowy dotyczącą nowego planu spłat, czyli za podpisanie aneksu. Koszt podpisania aneksu jest ustalany przez bank indywidualnie i wynosi od 50 do 200 zł. Każda nadpłata wymaga więc wizyty w banku i załatwienia formalności. Jeśli kredytobiorca decy- duje się na wcześniejszą częściową spłatę kredytu, może się jednocześnie ubiegać o zmianę systemu spłat: skrócenie okresu kredytowania lub obniżenie rat. Dla kredytobiorcy najlepszym rozwiązaniem byłaby możliwość nadpłacania kredytu w dowolnym terminie i w dowolnej kwocie. Banki jednak ustalają ograniczenia dotyczące wysokości nadpłacanej kwoty (na przykład minimalna nadpłata jako wielokrotność miesięcznej raty), wymagają informowania o zamiarze wcześniejszej spłaty (na przykład na siedem dni przed planowaną nadpłatą) albo zezwalają na nadpłaty tylko w określonym dniu (na przykład zapadalności raty). To ostatnie ograniczenie może być niekorzystne dla osób spłacających kredyty walutowe. Warto je bowiem nadpłacać wtedy, gdy kurs waluty obcej spadnie, żeby za tę samą kwotę w złotych kupić więcej na przykład franków szwajcarskich. Kursy walut wahają się dość znacznie i nadpłata w odpowiednim momencie może być bardzo opłacalna.

Przykładowe stawki prowizji za wcześniejszą spłatę kredytu
- BOŚ, BGŻ – 1% prowizji za wcześniejszą spłatę w ciągu pierwszych pięciu lat spłaty;
- BPH – 2% (min. 200 zł) prowizji za przedterminową częściową spłatę kredytu oprocentowanego wg stopy zmiennej, jeżeli kwota spłaty w okresie pierwszych trzech lat -
BZWBK – nie pobiera opłat za wcześniejszą spłatę kredytu, którego oprocentowanie jest oparte o stopę zmienną LIBOR lub WIBOR;
- DomBank – opłata według wzoru: kwota kredytu x 0,1% x (liczba miesięcy stanowiąca 1/3 okresu kredytowania – liczba miesięcy do dnia dokonania 90% spłaty od dnia uruchomienia kredytu/I transzy kredytu), jeżeli w okresie krótszym niż 1/3 umownego okresu kredytowania kredytobiorca spłaci ponad 90% wypłaconej kwoty kredytu;
- GE Money – 2% kwoty kredytu w przypadku, gdy łączna kwota nadpłat kapitału w okresie pierwszych trzech lat spłaty (kredyty indeksowanych do walut obcych) albo pierwszych pięciu lat (kredyty w złotych) przekroczy 50% udzielonego kredytu lub w przypadku całkowitej spłaty kredytu w tym okresie; w pozostałych sytuacjach bez prowizji;
- ING Bank Śląski – 1% przedpłacanej kwoty (min. 200 zł) w ciągu pierwszych pięciu lat od uruchomienia kredytu;
- Invest Bank – 1% za spłatę całkowitą jednorazową, bez opłaty za częściową spłatę;
- Kredyt Bank – 1% kwoty częściowej lub całkowitej spłaty (min. 100 zł) w ciągu pierwszych pięciu lat kredytowania; bez prowizji, gdy nadpłata dokonana w miesiącu przypadającym w rocznicę zawarcia umowy kredytu nie przekracza 20% udzielonego kredytu;
- Lukas Bank – 1% prowizji płatnej jednorazowo od nadpłaty przekraczającej 10 000 zł lub mniejszej niż kwota raty; 1% za spłatę całkowitą naliczane od kwoty zadłużenia aktualnego w dniu spłaty;
- Millennium – 2% w przypadku jednorazowej spłaty przekraczającej 30% aktualnego zadłużenia w ciągu trzech pierwszych lat kredytowania; pozostałe nadpłaty wolne od opłat;
- Nykredit – brak opłaty za wcześniejszą spłatę;
-- Pekao S.A. – 2,5 %, gdy łączna suma nadpłat kredytu w danym roku kredytowania przekroczy 15% udzielonej kwoty kredytu i dla całkowitej wcześniejszej spłaty; mniejsze nadpłaty bez prowizji;
- PKO BP – 0,5% za spłatę częściową w ciągu dwóch pierwszych lat kredytowania; 1,5% (min. 200 zł), jeśli spłata całkowita pożyczki ze zmienną stopą procentową; 2% (min. 200 zł) dla pożyczek ze stałą stopą;
- Polbank EFG – 1% kwoty wcześniejszej spłaty (min. 200 zł);
- Raiffesen – kredyt można spłacić w całości lub w części w dowolnym momencie bez kosztów; wcześniejsza spłata jest możliwa tylko w dacie spłaty raty kredytowej;
- Santander Consumer – 100 zł za przedterminową spłatę całkowitą; 2,5% w wypadku niedotrzymania przez kredytobiorcę warunków promocyjnego kredytowania określonych w umowie.

Pamiętaj! Warunki wcześniejszej spłaty kredytu powinny być jednym z głównych elementów decydujących o wyborze banku. Warto je zapisać w umowie kredytowej.

Co posadzić przy kamiennym murku?


Wokół tarasu zaprojektowane są niskie murki, które zostaną zbudowane z kamienia, prawdopodob­-nie piaskowca. Ponieważ taras tworzy kilka płaszczyzn (przewidziany jest z dwóch stron budynku), między murkami powstały zaułki. Nie bardzo wiem, jak je zagospodarować.
Kamienne murki są bardzo dobrym tłem dla ogrodowych kompozycji. Mogą być elementem aranżacji wodnej, na przykład niewielkiego spływającego po kamieniach źródełka. Nasłonecznione łatwo się w ciągu dnia nagrzewają, a po zachodzie słońca oddają zakumulowane ciepło otoczeniu. Dlatego w ich zaciszu dobrze się czują rośliny pochodzące z cieplejszych od naszej stref klimatycznych. W takim miejscu dobrze będą rosły na przykład śródziemnomorskie zioła: lawenda, tymianek, hyzop i szałwia, a także lebiodka zwana też oregano, która dziko występuje również w Polsce. Mogą im towarzyszyć: macierzanki, estragon, rumian szlachetny, kocimiętka i złocień maruna. Rośliny te mają wiele zalet. Są odporne na brak wody (przy murku ziemia szybko się nagrzewa i przesycha) i łatwe w uprawie. Ładnie kwitną i różnią się kolorem liści (wiele z nich tworzy różnobarwne ogrodowe odmiany). Poza tym nie tylko zdobią ogród, ale też napełniają najbliższe otoczenie przyjemnym aromatem, a świeże liście wielu z nich przydają się do przyprawiania potraw. W miejscach ograniczonych murkami można też założyć ogródek skalny albo żwirowy z odpornymi na suszę rozchodnikami, rojnikami, macierzankami, goździkami kropkowanymi, czosnkami ozdobnymi, kosaćcami bródkowatymi oraz zawciągami nadmorskimi. Lepiej nie sadzić w żwirze roślin tworzących rozłogi (będą zarastały powierzchnię) i takich, które muszą być często przesadzane.

Okna superciepłe


W domach energooszczędnych dąży się do jak najmniejszych strat energii przez przegrody zewnętrzne. Ściany domu wystarczy grubo otulić izolacją, ale ucieczkę ciepła przez okna można ograniczyć, jedynie wybierając te najcieplejsze. O ich dobrych parametrach decydują przede wszystkim szyby, profile, ramki dystansowe i uszczelki.

Dawniej ciepły dom kojarzył się z grubymi ścianami i maleńkimi okienkami, w których szpary uszczelniało się w zimie watą. Wartości współczynników przenikania ciepła dla przegród budowlanych określone w ówczesnej normie nawet pięciokrotnie przewyższały obecne. Dzisiaj zwraca się dużą uwagę na zagadnienia energooszczędności. Szuka się coraz lepszych rozwiązań konstrukcyjnych umożliwiających ograniczenie zużycia energii grzewczej. Najwięcej ciepła nadal ucieka przez okna, dlatego to ich izolacyjność stale próbuje się poprawić. Standardem są już okna, których współczynnik przenikania ciepła nie przekracza 1,5 W/(m²·K), czyli ma wartość mniejszą niż normowe 2-2,6 W/(m²·K). Jest to lepszy wynik, niż dawniej osiągały grube ściany domu i z pewnością zadowalający przeciętnego inwestora. Jednak na potrzeby budownictwa energooszczędnego taki współczynnik okazuje się jeszcze niewystarczający. Straty energii nadal są zbyt duże i dom ma za wysoki sezonowy wskaźnik zapotrzebowania na ciepło – wartość E0 nie mieści się w zakresie 15-70 kWh/(m²·rok). Okna superciepłe muszą więc mieć podwyższoną izolacyjność. Na razie producentom udało się poprawić ich współczynnik przenikania ciepła do 0,8-1 W/(m²·K). Za idealny uważa się U = 0,8 W/(m²·K), taki jest bowiem wymagany w domach o najmniejszym zużyciu energii, czyli pasywnych. Osiąganie coraz lepszych parametrów­ jest możliwe tylko dzięki zaawansowanej technice produkcji i ogromnej precyzji. Przed producentami elementów okiennych stanęło więc nie lada wyzwanie – muszą wyprodukować wyroby doskonałej jakości, a następnie odpowiednio je połączyć. Wiadomo przecież, że zaniedbanie jednego detalu na etapie produkcji niweczy końcowy efekt w całym oknie.

Co mamy w pakiecieDecydujący wpływ na parametry całego okna ma przeszklenie. Jego udział procentowy w powierzchni­ okna jest przecież największy. W oknach energo­oszczędnych nie stosuje się standardowych pakietów dwuszybowych, które nie są wystarczająco dobrymi izolatorami (współczynnik przenikania ciepła mierzony w środku szyby, a więc w najkorzystniejszym miejscu, wynosi 1,1-0,9 W/(m²·K)). Zastąpiono je pakietami­ trzyszybowymi, w których przestrzenie międzyszybowe są przynajmniej w 90% wypełnione kryptonem lub argonem. Pakiet ma grubość 32-44 mm, a jego współczynnik przenikania ciepła wynosi od 0,9 (dla przestrzeni międzyszybowych szerokości 10 mm) do 0,5 W/(m²·K) (dla przestrzeni międzyszy­bowych szerokości­ 16 mm). Im odstępy między taflami szyb większe, tym zestaw ma lepsze parametry – pozwala oszczędzić nawet 50% energii cieplnej uciekającej przez szybę. Aby jeszcze bardziej ograniczyć te straty, pakiet szybowy osadza się w profilu głębiej, umieszczając go w specjalnym wyżłobieniu. Dzięki temu temperatura na krawędzi szyby wewnętrznej jest nawet o 20% wyższa. Tafla zewnętrzna i wewnętrzna za­zwyczaj są pokryte powłoką niskoemisyjną, która częściowo odbija promieniowanie cieplne, toteż wspomaga termoizolacyjność pakietu, zmniejszając straty ciepła przez okna zimą. Zdarza się, że warstwa nisko­emisyjna znajduje się tylko na jednej z szyb. Teoretycznie nie ma znaczenia, na której, bo jej usytuowanie nie wpływa na wartość współczynnika U dla okna. Lepiej jednak, aby była na tafli wewnętrznej, bo wtedy ma ona wyższą temperaturę, dzięki czemu zmniejsza się ryzyko wystąpienia kondensacji pary wodnej i redukuje wrażenie zimnych powiewów od okna. Oczywiście czasami powłoka musi się znajdować na tafli zewnętrznej, na przykład kiedy wewnętrzna ma być ozdobna.­ Ważne, by zawsze była od strony środka­ pakietu szybowego, bo chroni ją to przed zabrudzeniem i zniszczeniem podczas mycia okna. Warstwa niskoemisyjna nie jest widoczna gołym okiem, jej obecność można stwierdzić tylko za pomocą detektora. Energooszczędne pakiety szybowe mają jedną wadę – mniejszą przezroczystość niż standardowe. Poprawa izolacyjności często niekorzystnie odbija się na stopniu przepuszczania energii słonecznej, który wynosi 50-60%. Niewielką poprawę uzyskuje się, zastępując środkową taflę szklaną membraną polimerową Heat Mirror. Membrana również ma niskoemisyjne pokrycie, ale jej przepuszczalność świetlna sięga 88%. Pakiet z membraną jest cieńszy (24-32 mm) i o 30% lżejszy niż trzyszybowy – ma to znaczenie zwłaszcza w dużych oknach oraz w przeszklonych fasadach. Jego współczynnik przenikania ciepła wynosi 0,5 W/(m2·K). Membrana jest bardzo trwała, więc nie trzeba się obawiać o jej uszkodzenie. Ponieważ jej grubość jest pomijalna, zespolenie szybowe można traktować jak jednokomorowe, dzięki czemu zmniejsza się liniowy mostek termiczny na krawędzi szyby. Heat Mirror mogą mieć różny stopień niskoemisyjności oraz przepuszczalności energii słonecznej. Można łączyć je w pakiecie z dowolnym rodzajem tafli szklanych. Dodatkową ich zaletą jest duże ograniczenie przenikania promieniowania UV do wnętrza pomieszczenia, co zapobiega płowieniu powierzchni­ mebli, podłóg czy wyposażenia. Zastosowanie w przestrzeni­ międzyszybowej dwóch membran­ rozdzielonych specjalną termiczną ramką dystansową pozwala na osiągnięcie rekordowo niskiego współczynnika przenikania ciepła U = 0,33 W/(m²·K), ale jest to rozwiązanie bardzo kosztowne, produkowane wyłącznie na zamówienie i stosowane­ raczej w przeszklonych obiektach biurowych, a nie w domach.
Okno z profiluNiezależnie od tego, czy okno jest drewniane, czy plastikowe, energooszczędne profile okienne nie po-winny być węższe niż 70 mm. I tak w oknach plastikowych profil ma szerokość 80-90 mm, a w drewnianych 88-101 mm. Dzieje się tak nie tylko­ dlatego, że szersze profile lepiej zabezpieczają przed ucieczką ciepła, ale też dlatego, że tylko wtedy można w nich osadzić grubszy (cieplejszy) pakiet szybowy. Dodatkową korzyścią wynikającą z poszerzenia­ profilu jest poprawa stabilności okna, co umożliwia wykonywanie skrzydeł o większych rozmiarach. Jednak samo zwiększenie grubości ramy nie wystarczy. Nadal pozostają w niej przekroje słabsze, narażone na ucie­czkę ciepła, na przykład miejsce osadzenia pakietu szybowego lub w profilach plastikowych komory ze stalowymi wzmocnieniami. Dopiero po dopracowaniu detali można mówić o oknie superciepłym. W profilach plastikowych podstawową modyfikacją jest zwiększenie liczby komór – do sześciu, siedmiu, a nawet ośmiu. Popularne profile trzykomorowe mają szerokość około 60 mm i współczynnik przenikania ciepła na poziomie 1,9 W/(m²·K). Dodanie dodatkowych komór sprawia, że najzimniejsza komora wzmocnienia jest lepiej osłonięta i ucieka przez nią mniej ciepła – profil pięcio­komorowy ma już współczynnik przenikania ciepła na poziomie 1,6-1,5 W/(m²·K). W profilach sześcio i siedmiokomorowych pogrubia się ścianki, aby zwiększyć wytrzymałość przekroju i zminimalizować liczbę wzmocnień. Same wzmocnienia też zamienia się ze stalowych na poliestrowo-szklane o lepszych parametrach cieplnych, a dodatkowo umieszcza się w nich wypełnienie z pianki poliuretanowej. Dzięki temu uzyskuje się izolacyjność poniżej 1,2 W/(m²·K). Profile ośmiokomorowe mają największą szerokość – 82 mm. Nie potrzebują więc wzmacniających kształtowników, toteż nie ma w nich zimniejszej komory. Funkcję wzmocnień pełnią cienkie pionowe ścianki w skrajnych częściach ramy skrzydła i ościeżnicy. Taki profil osiąga podobne parametry cieplne jak rama z termoizolacyjnym wypełnieniem. W profilach drewnianych trudniej poprawić izolacyjność niż w plastikowych, ale warto zwrócić uwagę na kilka kwestii. Przede wszystkim na rodzaj drewna – profile z miękkiego drewna, na przykład sosnowe, są cieplejsze niż te z twardego dębu. Ponieważ ramy są wykonane z drewna klejonego, w ich środkowej części – podobnie jak w profilach plastikowych – można umieścić wypełnienie z materiału termoizolacyjnego. Ponadto w miejscach łączeń ramy robi się czasami tak zwane kontrprofile poprawiające szczelność konstrukcji. Docięte profile nie stykają się czołowo, tworząc wklęsłą szczelinę, tylko zachodzą na siebie. Nie można też zapomnieć o termookapniku. Jest to aluminiowy okapnik niezbędny do odprowadzania wody, który izoluje się materiałem ociepleniowym, aby ograniczyć jego przewodność cieplną.

Prawidłowy dystansCiepłe szyby i ciepłe profile wcale nie oznaczają, że ciepłe będzie całe okno. Po osadzeniu pakietu szybowego w ramie pojawia się bowiem spory mostek termiczny. Najwięcej ciepła przenika przez znajdującą się tam obwodową ramkę dystansową. Stabilizuje ona przestrzenie międzyszybowe i osłania znajdujący się na ich obwodzie absorbent wilgoci.­
Standardowe ramki dystansowe są z aluminium, ale w oknach o podwyższonej izolacyjności używa się ciepłych ramek dystansowych z nierdzewnej stali szlachetnej, polipropylenu, tworzyw sztucznych wzmacnianych włóknami szklanymi,­ mas uszczelniających lub z elastycznej taśmy silikonowej. Ramka jest oddylatowana od tafli szyb butylem, który chroni przed przenikaniem wilgoci, a jednocześnie ogranicza wędrówkę ciepła między poszczególnymi szybami. Od spodu pakiet szybowy uszczelnia się poliuretanem. Ramki dystansowe powinny być gięte. Kiedy są przycinane i łączone w narożach plastikowymi elementami, na stykach mogą się pojawić
nieszczelności, które powodują szybsze wyparowanie gazu z przestrzeni międzyszybowych i w rezultacie pogorszenie parametrów szklenia.



Systemowe uszczelnienieWe wszystkich oknach energooszczę­dnych stosuje się potrójny­ system uszczelnienia. Oprócz uszczelek krawędziowych, zamocowanych jedna w ramie ościeżnicy, a druga w ramie skrzydła, w środkowej części umieszcza się dodatkową, trzecią uszczelkę. Osłania ona styk skrzydła z ościeżnicą i zabezpiecza komorę, w której znajdują się okucia, przed podmuchami wiatru i gromadzeniem się wilgoci. Stanowi też dodatkowe zabezpieczenie na wypadek zniszczenia uszczelki zewnętrznej. Wszystkie uszczelki powinny być osadzone w profilach w specjalnych rowkach – przedłuża to ich trwałość i zapewnia większą szczelność. Nawet najlepsze właściwości termo­izolacyjne okna nie zrekompensują złego zamontowania. Jeśli otoczenie okna będzie nieszczelne, wilgoć wniknie w materiał izolacyjny znajdujący się na ościeżach i powstanie tam duży mostek termiczny. Dlatego podczas montażu warto stosować kompletne systemy uszczelniające, czyli współpracujące taśmy i pianki, które ułożone w odpowiedniej kolejności chronią przed zimnym powietrzem napływającym z zewnątrz i jednocześnie umożliwiają odprowadzenie na zewnątrz gromadzącej się wokół okna wilgoci. Dobre uszczelnienia zabezpieczają przed kondensacją, wyziębianiem i zagrzybieniem ścian, a przy okazji zapewniają skuteczną ochronę akustyczną.
WykończenieOkna energooszczędne można zamówić w dowolnym kolorze lub okleinie i z takimi akcesoriami, jakie są w ofercie okien standardowych. Mają taką samą klasę antywłamaniową, te same zabezpieczenia i funkcje otwierania. Trzeba tylko pamiętać, że niektóre elementy mogą niekorzystnie wpłynąć na dobre parametry okna. Na przykład szprosy międzyszybowe lub konstrukcyjne, które przerywają ciągłość przestrzeni międzyszybowej, wyziębiają okno. Podobnie nieodpowiednio dobrane­ rolety zewnętrzne – choć teoretycznie pomagają zatrzymać ciepło w domu, nieprawidłowo zamontowane wychładzają otoczenie okna. Ponieważ w domu energooszczędnym zawsze instaluje się mechaniczną wentylację, bo tylko taka nie wychładza pomieszczeń, okna mogą być bardzo szczelne, więc nie montuje się w nich nawiewników.

Ekskluzywne dachoweOknom połaciowym do niedawna stawiano wymagania wyłącznie w zakresie szczelności i wytrzymałości (ze względu na trudne warunki panujące na dachu). Budownictwo energooszczędne wymusiło jednak­ pewne zmiany – okna nie są już tylko mocne i szczelne, ale też cieplejsze. Na razie współczynnik przenikania ciepła okien połaciowych nie jest tak korzystny jak fasadowych, ale już udaje się osiągnąć satysfakcjonującą wartość od 1,2 do nawet 0,94 W/(m²·K). Podobnie jak w oknach fasadowych o dobrych parametrach całego okna decyduje pakiet szybowy. Szklenie składa się z trzech hartowanych szyb, przy czym skrajne tafle mają właściwości niskoemisyjne. Dzięki temu część energii cieplnej promieniującej z wnętrza pomieszczenia odbija się i wraca do środka, a latem pomieszczenia na poddaszu nadmiernie się nie nagrzewają. Wewnętrzna tafla najczęściej jest z bezpiecznego szkła wielowarstwowego. Przestrzenie międzyszybowe mogą być rozwiązane na dwa sposoby. Pierwszy to wypełnienie ich gazem szlachetnym i zastosowanie giętych ramek dystansowych z polipropylenu pokrytego cienką powłoką metalową. Dzięki temu pakiet szybowy jest szczelny i odporny na odkształcenia wywołane zmiennymi warunkami atmosferycznymi. Jego grubość to 32 mm, a współczynnik przenikania ciepła U = 0,5 W/(m²·K). Drugi sposób to zastąpienie jednej z przestrzeni międzyszybowych próżnią. Jest to możliwe dzięki specjalnym przekładkom dystansowym umieszczonym między wewnętrzną i środkową taflą szklaną. Pakiet próżniowy jest cieńszy niż dwukomorowy – jego grubość to 24 mm – a współczynnik przenikania ciepła U wynosi 0,6 W/(m²·K). Aby zmieścić grubszy pakiet szybowy, ramy skrzydeł połaciowych są odpowiednio poszerzane (o blisko 30%). Projektuje się w nich też specjalne wyżłobienie umożliwiające głębsze osadzenie przeszklenia, co ogranicza straty ciepła przez jego krawędź. Dzięki grubszym profilom okno jest nie tylko cieplejsze, ale też bardziej wytrzymałe niż standardowe. Dodatkowe ograniczenie strat ciepła zapewnia poczwórny system uszczelnienia – elastyczne i sprężyste uszczelki lepiej przylegają do szyby. Aby uniknąć nieplanowanej ucieczki ciepła przez otoczenie okna, do jego montażu pownno się wykorzystywać gotowe kołnierze uszczelniające, paroprzepuszczalne i paroizolacyjne. Są one gwarancją szczelnego i prawidłowego osadzenia skrzydła w dachu.


KosztyOkna energooszczędne są droższe od standardowych. Wynika to głównie z trudnego procesu ich produkcji. Staranna obróbka wszystkich detali jest kosztowna, ale przecież konieczna do uzyskania produktu najwyższej jakości. Tymczasem inwestorzy często wolą zapłacić mniej i kupić okna o nieco gorszych, ale wystarczających na ich potrzeby parametrach. Czy słusznie? Już w 2009 roku, kiedy zaczną wchodzić w życie dyrektywy unijne, każdy budynek będzie podlegał certyfikacji i dostanie świadectwo energetyczne, w którym w skali od A do G określi się jego klasę energetyczną (ocenia się właściwości cieplne obiektu, jego położenie i warunki nasłonecznienia, właściwości energetyczne instalacji wentylacyjnej, klimatyzacyjnej, grzewczej, oświetleniowej i wodociągowej wody ciepłej). Taki paszport energetyczny będzie aktualizowany co dziesięć lat. Aby uzyskać jak najlepszą klasę (co wpłynie na przykład na cenę domu podczas sprzedaży), na pewno zacznie się stosować ulepszone rozwiązania, coraz częściej będzie się montować okna energooszczędne i w krótkim czasie staną się one standardem. Może więc zamiast za parę lat wymieniać okna, lepiej od razu wstawić ciepłe i dzięki temu zaoszczędzić na ogrzewaniu?

Co się kryje w U?Okno nie jest jednolitym produktem, lecz skomplikowaną konstrukcją. Na końcową wartość współczynnika przenikania ciepła­ U wpływa zarówno przewodność cieplna poszczególnych elementów, jak i ich wzajemne oddziaływanie. Na przykład izolacyjność pakietu szybowego jest najlepsza w środkowej części, a bliżej krawędzi pogarsza się, przy czym szerokość zimniejszej strefy zależy od rodzaju okna, głębokości osadzenia pakietu w profilu i sposobu wykończenia krawędzi przeszklenia. Aby obliczyć ostateczną wartość współczynnika przenikania ciepła dla całego okna, trzeba znać wymiary ram i przeszklenia, ich parametry oraz sposób połączenia, czyli długość i rodzaj ramki dystansowej oraz jej współczynnik liniowej przenikalności cieplnej (współczynniki dla ramek wykonanych z różnych materiałów opracowano w specjalnych tabelach, osobno dla okien drewnianych i plastikowych,­ uwzględniając różny poziom zagłębienia pakietu szybowego w profilu – im głębiej, tym lepiej). Wszystkie wartości podstawia się do wspólnego wzoru:

gdzie:
Uw – współczynnik przenikania ciepła dla całego okna [W/(m²·K)];
Uf – współczynnik przenikania ciepła dla ramy [W/(m²·K)];
Ug – współczynnik przenikania ciepła dla przeszklenia [W/(m²·K)];
Af – powierzchnia ramy [m²];
Ag – powierzchnia przeszklenia [m²];
Lg – obwód krawędzi przeszklenia [m];
yg – linearna przenikalność cieplna ramki dystansowej [W/(m·K)].

Kocioł jedno - czy dwufunkcyjny?


Kocioł jednofunkcyjny to taki, który może zasilać jedynie instalację centralnego ogrzewania. Dwufunkcyjny – dzięki wbudowanemu podgrzewaczowi -przygotowuje dodatkowo ciepłą wodę użytkową. Jednofunkcyjny może współpracować z osobnym podgrzewaczem, zwykle pojemnościowym (zasobnikiem z zamontowanym wewnątrz wymiennikiem ciepła). Wszystkie kotły na paliwa stałe i prawie wszystkie na olej opałowy to urządzenia jednofunkcyjne. Bardzo popularne są jedynie dwufunkcyjne kotły gazowe. Dlatego przed dylematem jedno - czy dwufunkcyjny stają przeważnie osoby, które chcą ogrzewać dom gazem.

Kocioł jednofunkcyjny
- jest tańszy od dwufunkcyjnego, ale trzeba do niego dokupić drogi podgrzewacz wody użytkowej;
- może podgrzewać wodę zgromadzoną w zasobniku, dzięki czemu można magazynować jej dużo i korzystać z niej prawie bez ograniczeń;
- zasobnik umożliwia zastosowanie cyrkulacji, więc po odkręceniu kranu nie trzeba czekać, aż dopłynie do niego ciepła woda;
- zainstalowanie kotła jednofunkcyjnego z zasobnikiem jest bardziej kłopotliwe niż dwufunkcyjnego ze względu na większą liczbę elementów, które muszą się znaleźć w tej instalacji;
- można go kupić w tańszej wersji wiszącej albo w wersji stojącej, z bardzo trwałym, solidnym żeliwnym wymiennikiem ciepła, który najlepiej nadaje się do zamontowania w instalacjach grzewczych starego typu;
- woda zgromadzona w zasobniku współpracującym z kotłem jednofunkcyjnym stygnie, więc musi być powtórnie ogrzewana, co jest przyczyną większego zużycia energii.

Jak są zbudowane, jak działają?
Czym się różnią kotły jednofunkcyjne od dwufunkcyjnych? Jak są zbudowane?

Zasada działania wodnego kotła grzewczego jest prosta – gorące spaliny powstające ze spalania paliwa ogrzewają wodę przepły-wającą przez kocioł. W kotle dwufunkcyjnym odbywa się to dokładnie w ten sam sposób jak w jednofunkcyjnym. Zasadnicza różnica między nimi polega na tym, że w obudowie kotła dwufunkcyjnego są dodatkowo zamontowane urządzenia umożliwiające podgrzewanie także wody użytkowej, czyli tej, która płynie do kranów.
Najważniejszym elementem znajdującym się tylko w kotłach dwufunkcyjnych jest wymiennik ciepła niewielkich rozmiarów, w którym gorąca woda krążąca w obiegu grzewczym ogrzewa zimną, czerpaną ze studni lub z wodociągu. Drugi istotny element to zawór trójdrogowy sterujący kierunkiem przepływu wody grzewczej. W jednym położeniu zaworu woda ogrzana gorącymi spalinami jest kierowana do instalacji centralnego ogrzewania. Gdy odkręcimy kran z ciepłą wodą, czujnik przepływu znajdujący się w kotle spowoduje przestawienie zaworu trójdrogowego w drugie położenie. Wtedy gorąca woda zamiast do instalacji c.o. popłynie do wymiennika ciepła, w którym ogrzeje wodę użytkową. Instalacja c.o. nie jest wtedy zasilana aż do chwili zakręcenia kranu (ta właściwość jest nazywana priorytetem ciepłej wody). W kotle jednofunkcyjnym nie ma wymiennika ciepła do podgrzewania wody użytkowej, więc nie może on jej samodzielnie przygotowywać. Dawniej bardzo często kocioł miał zasilać tylko instalację c.o., a do przygotowywania ciepłej wody służyły niezależne podgrzewacze przepływowe lub pojemnościowe. Są one montowane zwykle w łazience lub w kuchni, w pobliżu miejsca poboru wody. Podgrzewacze te najczęściej były zasilane energią elektryczną albo gazem. Zaletą takiego rozwiązania jest ograniczenie instalacji ciepłej wody użytkowej do krótkiego odcinka rury między podgrzewaczem i kranem. Wadą – to, że podgrzewacze zajmują miejsce i często przeszkadzają domownikom. Takie rozwiązanie to najczęściej pozostałość po kotłach na paliwa stałe, które na ogół służyły tylko do zasilania instalacji c.o. Gdy wymieniano je na gazowe, niewiele osób decydowało się na modernizację instalacji ciepłej wody użytkowej. We współczesnych do­mach zwykle stosuje się inne rozwiązanie. Do instalacji z kotłem jednofunkcyjnym podłącza się podgrzewacz pojemnościowy, więc kocioł staje się źródłem ciepła także dla instalacji c.w.u. Konieczne jest wtedy wy-konanie bardziej rozbudowanej instalacji, która umożliwi rozprowadzenie wody podgrzanej w zasobniku do wszystkich kranów w domu.
Podgrzewacz pojemnościowy to zbiornik wody (zasobnik) z wymiennikiem ciepła, dzięki któremu gorąca woda z kotła może ogrzewać wodę użytkową wypełniającą zasobnik. Wymiennik ma najczęściej postać spiralnej rury nazywanej wężownicą. Przepływa nią woda z instalacji grzewczej. W instalacji, podobnie jak w kotle dwufunkcyjnym, musi się znaleźć zawór trójdrogowy, który w zależności od sytuacji będzie kierował wodę grzewczą z kotła do instalacji c.o. lub – gdy temperatura wody w zasobniku się obniży – do wężownicy podgrzewacza wody. Obecnie prawie wszyscy producenci oferują kotły jednofunkcyjne wyposażone od razu w zawór trójdrogowy i inne elementy niezbędne do współpracy kotła z zasobnikiem, zwykle określonego typu. Jeśli kupi się kocioł bez tego wyposażenia, jego dobór i montaż trzeba zlecić instalatorowi. Możliwe jest wówczas połączenie kotła z zasobnikiem innym niż zalecany przez producenta kotła. Jednak jeżeli układ nie będzie pracował prawidłowo, odpowiedzialnością nie będzie można obarczyć producentów urządzeń, tylko instalatora.



Po co zasobnik?
Zasobnik na ciepłą wodę znacznie poprawia komfort korzystania z niej. Strumień jest bardziej stabilny, a do tego może być większy niż w przypadku kotła bez zasobnika o tej samej mocy. Ważne jest, że temperatura wody pobieranej z zasobnika nie zmienia się nagle, jak to ma miejsce w przypadku podgrzewacza przepływowego, kiedy ktoś w domu odkręci drugi kran z ciepłą wodą. Możliwe staje się też korzystanie z bardzo małego strumienia ciepłej wody, który nie wystarczyłby do uruchomienia podgrzewacza przepływowego.

Wielkość  i moc

Wybierając kocioł dwufunkcyjny, należy zwrócić uwagę przede wszystkim na jego moc. W przypadku kotła z zasobnikiem równie ważna jest pojemność zasobnika. Te dwie wielkości decydują o tym, czy nie będzie nam brakować ciepłej wody.

Typowe zasobniki do kotłów jednofunkcyjnych przeznaczone do domów jednorodzinnych mają pojemność od 60 do 300 l. Wielkość zasobnika zależy od liczby mie-szkańców domu i ich upodobań: czy wolą ką-piel w wannie, czy pod prysznicem, czy kąpią się w krótkich, czy w długich odstępach czasu, czy też jednocześnie w dwóch łazienkach. Najczęściej w zestawach z kotłami sprzedaje się zasobniki o pojemności 100-120 l. Jednak gdy w domu ma być duża wanna z hydromasażem, to nawet zasobnik o pojemności 300 l może się okazać za mały.
Wielkość zasobnika musi być dopasowana do mocy kotła. Czas podgrzewania wody w dużym zasobniku przez kocioł o małej mocy będzie bardzo długi. Dlatego zawsze trzeba sprawdzić, z zasobnikami jakiej pojemności może współpracować dany kocioł. Zwykle okazuje się, że niezbędna moc kotła, który byłby w stanie zaspokoić nasze zapotrzebowanie na ciepłą wodę, jest znacznie większa od mocy potrzebnej do ogrzewania wszystkich pomieszczeń w domu.
Jeszcze więcej uwagi trzeba poświęcić doborowi mocy kotła dwufunkcyjnego. W tym wypadku przekłada się ona bezpośrednio na wielkość strumienia ciepłej wody wypływającej z kranu.
18 kW to minimum, które umożliwia  napełnienie wanny gorącą wodą w rozsądnym czasie.
Do komfortowej kąpieli pod prysznicem potrzebna jest moc co najmniej 10 kW. Jednak jeśli w czasie napełniania wanny lub kąpieli pod prysznicem zostanie odkręcony drugi kran, trzeba się liczyć z tym, że strumień ciepłej wody wypływającej z kranu nad wanną lub z prysznica zmniejszy się. Takich niespodzianek można uniknąć, instalując kocioł dwufunkcyjny o jeszcze większej mocy – co najmniej 28 kW. Ale żeby mieć pewność, że nie doświadczy się dyskomfortu wynikającego ze zmian temperatury i zbyt małej ilości wody, lepiej wybrać kocioł z dużym zasobnikiem.

Jak obliczyć moc kotła?

Do ogrzewania pomieszczeń.
Informacja o zapotrzebowaniu na ciepło do ogrzewania pomieszczeń jest zwykle zamieszczona w projekcie domu. Jeśli jej nie znamy, trzeba ją obliczyć. Do niedawna robiło się to zgodnie z normą PN-B-03406:1994 Obli-czanie zapotrzebowania na ciepło pomieszczeń o kubaturze do 600 m3. Obecnie jest już nowa norma PN-EN 12831:2006. Obowiązek jej stosowania pojawi się wraz z nowelizacją rozporządzenia ministra infrastruktury z 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. W prostym obiekcie, a takim jest dom jednorodzinny, moc kotła można dobrać zdecydowanie łatwiej, posługując się wskaźnikiem strat ciepła. Przyjmuje się, że wynosi on:
- od 120 do 200 W/m²
– dla domów bez izolacji cieplnej, wybudowanych przed rokiem 1982;
- od 90 do 120 W/m² – dla domów z lat 80. i 90. ubiegłego wieku;
- od 60 do 90 W/m² – dla domów wznoszonych od końca lat 90. ubiegłego wieku, dobrze zaizolowanych, z nowoczesnymi oknami.
Jeśli w domu jest dużo okien lub są wysokie pomieszczenia, lepiej przyjmować wartości z górnego zakresu. Zapotrzebowanie na ciepło nowoczesnego domu o powierzchni 130 m2 wynosi 7800-11 700 W (7,8-11,7 kW). Natomiast w ofercie producentów kotłów są urządzenia o mocy nie mniejszej niż 12-15 kW. Stąd wniosek, że do niedużego i ciepłego domu można dobrać kocioł praktycznie w ciemno. Dlatego do współczesnych domów jednorodzinnych robi się to, dopasowując moc do zapotrzebowania na ciepło do podgrzewania wody użytkowej, bo zwykle jest ono większe od zapotrzebowania na moc do ogrzewania pomieszczeń.
Do podgrzewania wody. Kupując kocioł dwufunkcyjny, powinniśmy wybrać taki, którego moc jest nie mniejsza niż 18-20 kW. Kocioł o mniejszej mocy można zastosować, jeżeli jesteśmy w stanie zaakceptować kąpiel w nie zawsze ciepłej wodzie. Może się zatem okazać wystarczający w domu rekreacyjnym, zamieszkiwanym sporadycznie. Na co dzień, gdy zależy nam na komforcie i przewidujemy, że jest możliwe jednoczesne napełnianie wanny i korzystanie z ciepłej wody w drugiej łazience lub kuchni, powinniśmy wybrać kocioł o mocy 28-30 kW. Moc kotła jednofunkcyjnego współpracującego z podgrzewaczem pojemnościowym może być mniejsza niż dwufunkcyjnego. Biorąc pod uwagę to, że jest kupowany zwykle do większych domów o większych stratach ciepła, można uznać, że wystarczająca będzie moc wynikająca z zapotrzebowania na ciepło do ogrzewania pomieszczeń. Lepiej jednak sprawdzić, ile czasu zajmie podgrzanie wo-dy w zasobniku. Można to zrobić, korzystając ze wzoru:
gdzie:
t – czas podgrzania  wody [s];
m – masa wody w zasobniku [kg] (kilogram wody odpowiada litrowi pojemności wymiennika);
cw – ciepło właściwe wody = 4,2 kJ/(kg.K);
t2 – temperatura, do jakiej ma być podgrzana woda;
t1 – temperatura początkowa wody w zasobniku;
Q – moc kotła [kW].
Przykład. Czas podgrzania zimnej wody o temperaturze 10°C (przyjmuje się, że woda dopływająca do podgrzewacza zawsze ma taką temperaturę) do 50°C w 200-litrowym zasobniku przez kocioł o mocy 15 kW wyniesie: 200 x 4,2 x (50 – 10)/15 = 2240 s, czyli 37 min. To dosyć długo, ale sytuacja, w której cała objętość wody w zbiorniku ma temperaturę 10°C, zdarza się tylko zimą po wyłączeniu kotła na kilka dni. W praktyce zimna woda dopływa stopniowo w miarę opróżniania zasobnika z gorącej wody. Można przyjąć, że przy intensywnym korzystaniu z niej początkowa temperatura mieszaniny ciepłej i zimnej wody w tak dużym zasobniku wynosi 30°C. Sytuacja taka miałaby miejsce po opróżnieniu zasobnika do połowy, czyli na przykład błyskawicznym napełnieniu całej wanny. Wówczas czas podgrzania wyniósłby 18,5 min, co można już uznać za wartość zadowalającą. W większości przypadków zużycie wody w domu jednorodzinnym jest mniejsze, zatem czas podgrzewania wody jest jeszcze krótszy.

Moc i sprawność kotła dwufunkcyjnego
Ze względu na to, że do przepływowego podgrzewania ciepłej wody jest potrzebna moc cieplna nie mniejsza niż 20 kW (aby jednocześnie przygotowywać kąpiel w wannie i zmywać naczynia, musimy mieć kocioł o mocy około 29 kW), a do ogrzewania pomieszczeń w przeciętnym domu jednorodzinnym wystarczy na ogół 10-12 kW, kocioł dwufunkcyjny przez większość czasu nie wykorzystuje swojej maksymalnej mocy. Kotły starszego typu nie pracują wówczas z maksymalną sprawnością, stąd obawy inwestorów, czy kocioł o większej mocy dobrany ze względu na potrzeby ciepłej wody nie będzie zużywał więcej paliwa, ogrzewając pomieszczenia. W przypadku nowoczesnych kotłów z regulacją pogodową i płynną regulacją mocy palników takie obawy są zupełnie nieuzasadnione, gdyż ich sprawność nie tylko nie spada, ale nawet zwiększa się wraz ze spadkiem obciążenia cieplnego. Wynika to z mniejszych strat kominowych i mniejszych strat ciepła kotła na skutek niższej temperatury spalin i wody w kotle. Najlepiej pod tym względem sprawdzają się kotły kondensacyjne. Decydując się na taki kocioł, nie musimy się obawiać, że będzie pracował nieekonomicznie. O tym, czy może pracować ze zmniejszoną mocą bez spadku sprawności, może świadczyć zakres mocy podawany przez producenta. Jeśli wynosi na przykład 8-20 kW, to oznacza, że kocioł będzie ogrzewał ciepłą wodę użytkową z mocą 20 kW, a niezależnie od tego moc do ogrzewania pomieszczeń można ustawić w zakresie od 8 do 20 kW.


Jak się ocenia wydajność kotła?

Producenci kotłów stosują coraz bardziej zaawansowane rozwiązania techniczne, żeby zwiększyć komfort korzystania z ciepłej wody użytkowej. Stąd między innymi duże różnice w cenie poszczególnych modeli kotłów. Ocenę wydajności przygotowania ciepłej wody przez kotły przeprowadza się zgodnie z normą PN-EN 13203-1:2006 Domowe urządzenia wytwarzające gorącą wodę opalane gazem. Urządzenia o obciążeniu cieplnym nieprzekraczającym 70 kW i o pojemności zasobnika wody wynoszącej 300 l.
Część 1: Ocena wydajności wytwarzania gorącej wody. W zależności od wyników kotły są oznaczane jedną, dwiema albo trzema gwiazdkami.
Podczas badań oceniane są:
- Czas oczekiwania na ciepłą wodę użytkową. Liczba gwiazdek zależy od czasu oczekiwania na ciepłą wodę mierzonego od chwili rozpoczęcia poboru do chwili, gdy temperatura wody wypływającej z kotła osiągnie wartość 50°C.
Klasyfikacja:
*** < 5 s,
** < 35 s,
* < 120 s.
- Odchylenia temperatury przy stałym poborze wody. Liczba gwiazdek zależy od wielkości odchylenia temperatury ciepłej wody użytkowej od wartości zadanej podczas pomiaru trwającego 8 min przy określonej wielkości wypływu wody – 5 i 7 l/min.
Klasyfikacja:
*** < 2 K,
** < 3 K,
* < 5 K.
- Odchylenia temperatury przy zmianie poboru wody. Liczba gwiazdek zależy od wielkości odchylenia temperatury ciepłej wody użytkowej od wartości zadanej, gdy podczas jej poboru zmniejszy się lub zwiększy jej strumień.
Klasyfikacja:
*** < 2 K,
** < 5 K,
* < 10 K.
- Czas potrzebny do stabilizacji temperatury ciepłej wody po zmianie wielkości jej strumienia.  Liczba gwiazdek zależy od czasu, który upłynie od momentu zwiększenia lub zmniejszenia strumienia wypływającej wody do chwili, w której jej temperatura się ustabilizuje.
Klasyfikacja:
*** < 10 s,
** < 30 s,
* < 60 s.
- Odchylenia temperatury przy kolejnych poborach. Liczba gwiazdek zależy od największej różnicy temperatury zmierzonej podczas kilku kolejnych poborów wody dokonywanych w odstępach 10, 20, 30... 120 s.
Klasyfikacja:
*** < 5 K,
** < 10 K,
* < 20 K.
- Minimalne natężenie przepływu ciepłej wody. Liczba gwiazdek zależy od wielkości minimalnego strumienia
ciepłej wody użytkowej, przy którym urządzenie wyreguluje temperaturę wypływu do wartości zadanej z dokładnością w zakresie +/- 5 K.
Klasyfikacja:
*** < 2 l/min,
** < 4 l/min,
* < 6 l/min.
- Specyficzny przepływ ciepłej wody użytkowej określany dla urządzeń dwufunkcyjnych i kotłów z zasobnikiem c.w.u. Ocena zależy od ilości ciepłej wody uzyskanej podczas poboru trwającego 10 min. Woda jest podgrzewana od 10 do 40°C. Pomiar jest dokonywany przy dwóch następujących po sobie poborach z 20-minutową przerwą między nimi.
W zależności od wyniku jest przyznawana ocena w postaci symboli kranów.
Klasyfikacja:
1 kran – 75-100 l/10 min,
2 krany – 100-150 l/10 min,
3 krany – 150-200 l/10 min,
4 krany – 200-275 l/10 min.

Wyposażenie
Kotłownia to nie tylko kocioł. Potrzebne są jeszcze inne urządzenia: pompy, armatura regulacyjna, zabezpieczająca. Niektóre kotły mają to wszystko w swojej obudowie.

Kotły dwufunkcyjne są zwykle wyposażone w najważniejsze urządzenia niezbędne w nowoczesnych instalacjach c.o., to znaczy w pompę obiegową, zawór bezpieczeństwa, odpowietrznik, przeponowe naczynie wzbiorcze oraz niezbędną armaturę. Umieszczenie tych elementów wewnątrz obudowy kotła pozwala ograniczyć przestrzeń potrzebną do urządzenia kotłowni i bardzo ułatwia montaż instalacji. Kupując tak wyposażony kocioł, otrzymujemy właściwie kompletną kotłownię – wystarczy podłączyć rury z wodą i przewód spalinowy.
Kotły jednofunkcyjne stojące, zwłaszcza te z żeliwnymi wymiennikami ciepła, rzadko są tak dobrze wyposażone. Większość wymienionych elementów trzeba kupić osobno i zainstalować
w kotłowni, przeznaczając na to sporą przestrzeń. Lepsze pod tym względem są kotły wiszące, bo zwykle mają standardowo wbudowaną przynajmniej część tego wyposażenia. Wtedy pozostaje dołączenie do nich zasobnika na wodę i wykonanie zabezpieczenia instalacji ciepłej wody (jeśli nie ma go wewnątrz kotła). Wybierając urządzenie wyposażone w pompy i naczynia wzbiorcze, trzeba zwrócić uwagę na ich parametry. Pompa obiegowa może się okazać za słaba, gdy zechcemy ją zastosować do instalacji ogrzewania podłogowego, w której zazwyczaj występują­ duże opory przepływu. Wtedy i tak trzeba wyposażyć instalację w dodatkową, zewnętrzną pompę. To samo dotyczy również naczyń wzbiorczych, choć te będące na wyposażeniu kotłów z reguły wystarczają do domów jednorodzinnych.

Który łatwiej zainstalować?

Dla doświadczonego instalatora przeszkolonego przez producenta
montaż kotła to nie problem. Kłopoty mogą wynikać z ograniczonej przestrzeni w domu.

We współczesnych domach do minimum ogranicza się przestrzeń nieużytkową
– nie ma piwnic i strychów, w małych domach nie zawsze jest pomieszczenie gospodarcze. W takiej sytuacji najczęściej jest wybierany kocioł dwufunkcyjny. Łatwo znaleźć na niego miejsce, ponieważ nie potrzebuje zasobnika na wodę, który zwykle jest większy od kotła, a niezbędna armatura mieści się w jego obudowie. Na zdjęciach w folderach reklamowych kotły dwufunkcyjne są zwykle umieszczone w ciągu szafek kuchennych lub w niewielkiej łazience, aby pokazać, że nie będą tam przeszkadzały. Producenci chwalą się często, że skonstruowali wyjątkowo mały kocioł, co ma znaczenie przede wszystkim w niewielkich mieszkaniach. Jednak również mający większe domy często dbają o to, by bez potrzeby nie marnować miejsca.
Pod tym względem kotły dwufunkcyjne zdecydowanie wygrywają z jednofunkcyjnymi, do których jest potrzebny zasobnik albo niezależny podgrzewacz wody. Jednofunkcyjne kotły­ stojące starszego typu nie tylko same zajmują miejsce, ale muszą mieć dodatkowy osprzęt (naczynia wzbiorcze, pompy, zawory), na który również potrzebna jest spora przestrzeń. Całość, ze względu na rozmiary i niezbyt estetyczny wygląd, nie nadaje się do zainstalowania w pomieszczeniu użytkowym takim jak kuchnia czy łazienka. Wobec tego na taki kocioł jest potrzebne osobne pomieszczenie. Montaż kotła jednofunkcyjnego z zasobnikiem jest także bardziej skomplikowany i pracochłonny niż dwufunkcyjnego. Pewnym kompromisem są kotły jednofunkcyjne sprzedawane w zestawie z dopasowanym zasobnikiem i wbudowanym osprzętem. W wersji wiszącej (także zasobnik może być wiszący, ale ma wtedy niezbyt dużą pojemność) zajmują na tyle mało miejsca, że można je montować w pomieszczeniach użytkowych.

Dwufunkcyjny z zasobnikiem
Aby zaradzić problemom wynikającym z przepływowego podgrzewania wody w kotle dwufunkcyjnym o niezbyt dużej mocy, producenci skonstruowali urządzenia wyposażone w niewielki zbiornik (15-60 l) umieszczony w obudowie kotła. Kocioł jest wtedy tylko trochę większy od zwykłego dwufunkcyjnego i ma wszystkie jego zalety. Jednocześnie jest pozbawiony jego najdokuczliwszych wad. Dzięki zasobnikowi ciepła woda jest dostępna nawet po minimalnym odkręceniu kranu, a jej temperatura jest stabilniejsza – podobnie jak wtedy, gdy jest dostarczana z podgrzewacza pojemnościowego. Popularne stały się także stojące kotły dwufunkcyjne z wbudowanym dużym zasobnikiem o pojemności około 100 l. Pod względem właściwości użytkowych są one konkurencyjne w stosunku do jednofunkcyjnych z zasobnikami o pojemności około 150 l. Jest to możliwe dzięki nieco innej zasadzie działania. Woda jest w nich podgrzewana przepływowo i do zasobnika trafia już gorąca. Dzięki uwarstwieniu w górnej części zasobnika ma ona wysoką temperaturę niemal natychmiast i można z niej korzystać, mimo że niższe warstwy pozostają zimne. Nie trzeba czekać na ogrzanie całej objętości zasobnika, jak to ma miejsce w podgrzewaczu pojemnościowym (zasobniku z wężownicą do kotłów jednofunkcyjnych). Jest to odczuwalne zwłaszcza wtedy, kiedy uruchamiamy kocioł po dłuższej przerwie. Mając kocioł dwufunkcyjny z zasobnikiem warstwowym, już po 3-5 min od jego uruchomienia można korzystać z ciepłej wody.

Współpraca
Coraz częściej domy są ogrzewane przez więcej niż jedno źródło ciepła. Urządzenia grzewcze powinny współpracować, by zużycie paliwa było jak najmniejsze, a komfort mieszkańców jak największy. Który rodzaj kotłów jest w tym wypadku lepszy?

Z kolektorami słonecznymi. Woda podgrzana w kolektorach słonecznych musi być magazynowana w dużym zbiorniku, żeby można było ją wykorzystać w każdej chwili, a nie tylko wtedy, gdy świeci słońce. Dlatego jeśli zamierzamy zamontować kolektory, powinniśmy się zdecydować na kocioł jednofunkcyjny z zasobnikiem. Do współpracy z kotłami i kolektorami słonecznymi produkuje się specjalne zasobniki z dwiema wężownicami – jedną przepływa gorąca woda z kotła, drugą – z kolektorów. Gdy energii słonecznej nie wystarczy do podgrzania wymaganej ilości wody, automatycznie włączy się kocioł. Potrzebny jest tylko odpowiedni regulator sterujący wszystkimi elementami instalacji. Producenci kotłów oferują gotowe zestawy składające się z kotła, zasobnika, kolektorów, regulatora i osprzętu niezbędnego do pracy całego systemu. Kocioł dwufunkcyjny bez zasobnika nie może współpracować z kolektorami słonecznymi ze względu na brak zasobnika.
Z kominkiem z płaszczem wodnym albo kotłem na paliwo stałe. Do współpracy z kominkami i kotłami na paliwa stałe nadają się zarówno kotły jedno-, jak i dwufunkcyjne. Jednak jeżeli zdecydujemy się na gazowy kocioł dwufunkcyjny, to kocioł na paliwo stałe (lub kominek) nie będzie mógł wspomagać przygotowywania ciepłej wody. By to było możliwe, potrzebny jest zasobnik, a więc jeśli chcemy wykorzystywać ciepło uzyskane z węgla czy drewna także do podgrzewania wody użytkowej, powinniśmy się zdecydować na gazowy kocioł jednofunkcyjny i włączyć do instalacji zasobnik. Takie rozwiązanie jest korzystniejsze ze względu na niższy koszt eksploatacji ogrzewania. Można też zrobić instalację ciepłej wody z niezależnym od kotłów podgrzewaczem (elektrycznym albo gazowym) – wówczas oczywiście kocioł gazowy powinien być jednofunkcyjny.
Z ogrzewaniem podłogowym. Instalacja ogrzewania podłogowego może być zasilana przez kocioł każdego rodzaju po zastosowaniu odpowiednich urządzeń regulacyjnych. Nie ma znaczenia, czy jest to kocioł jedno, czy dwufunkcyjny.

Zużycie paliwa
Czy sposób przygotowywania ciepłej wody ma wpływ na zużycie paliwa? Który z kotłów – jedno- czy dwufunkcyjny – pracuje bardziej ekonomicznie?

Ciepła woda zgromadzona w zasobniku stygnie. Nawet gdy zasobnik jest zaizolowany, po kilku godzinach jej temperatura obniża się na tyle, że musi być znowu podgrzana. A zatem nawet wtedy, gdy z niej nie korzystamy, kocioł jednofunkcyjny co jakiś czas uruchamia się i zużywa paliwo do jej podgrzewania. Kotły dwufunkcyjne z podgrzewaczem przepływowym nie mają tej wady. Uruchamiają się tylko wtedy, gdy występuje zużycie wody. Aby zminimalizować straty ciepła, powinno się wyłączać funkcję podgrzewania wody przez kocioł jednofunkcyjny na czas, gdy nikt z niej nie korzysta. Przydatne są regulatory do kotłów umożliwiające zaprogramowanie okresów, w których ciepła woda nie jest przygotowywana. Mając takie urządzenie, nie trzeba pamiętać o ręcznym włączaniu i wyłączaniu tej funkcji. Wystarczy raz zaprogramować regulator w taki sposób, by wyłączał podgrzewanie wody w godzinach nocnych lub w dzień – gdy wszyscy wychodzą z domu.

Kondensacyjny
Zarówno kocioł jedno-, jak i dwufunkcyjny może być kondensacyjny, czyli pracować z większą niż zwykły sprawnością i zużywać mniej paliwa dzięki odzyskiwaniu ciepła z pary wodnej zawartej w spalinach. Woda powracająca do kotła z instalacji musi mieć wtedy temperaturę na tyle niską, by schłodzić spaliny poniżej temperatury punktu rosy (około 54°C). Na skutek skraplania (kondensacji) pary wodnej jest uzyskiwane dodatkowe ciepło. Na ogół gdy kocioł pracuje z maksymalną mocą, kondensacja nie zachodzi, bo temperatura wody jest wyższa od temperatury punktu rosy. Tak jest właśnie podczas podgrzewania wody użytkowej. Producenci starają się udoskonalać konstrukcje kotłów tak, by wykorzystywać ciepło skraplania przez cały czas ich pracy. W niektórych kotłach jednofunkcyjnych współpracujących z podgrzewaczami pojemnościowymi kondensacja odbywa się także podczas przygotowywania ciepłej wody użytkowej. W kotłach dwufunkcyjnych z podgrzewaczem przepływowym raczej się to nie zdarza. Zużycie paliwa przez kondensacyjny kocioł jednofunkcyjny może być więc nieco mniejsze.

Do jakiego domu
Jaką decyzję podjąć? Który kocioł będzie dla nas odpowiedni?

Kotły dwufunkcyjne są z założenia przeznaczone do niedużych domów, w których punkty poboru ciepłej wody znajdują się blisko kotła. Ważne jest, by z ciepłej wody rzadko korzystały jednocześnie dwie osoby. W praktyce oznacza to, że kotły dwufunkcyjne nadają się do domów z jedną łazienką, najlepiej sąsiadującą z kuchnią. Kocioł powinien być zainstalowany w jednym z tych dwóch pomieszczeń, aby był jak najbliżej punktu poboru wody. W przeciwnym razie trzeba będzie długo czekać, aż dopłynie ona z kotła do kranu. Gdy punkty poboru wody są od siebie oddalone (na przykład kuchnia nie sąsiaduje z łazienką), kocioł lepiej umieścić w pobliżu miejsca, w którym częściej odkręca się kran z ciepłą wodą (zwykle w kuchni). Wówczas mniej wody zmarnuje się, spływając do kanalizacji, kiedy będzie się czekało na jej podgrzanie. Jeżeli długość rury, którą woda płynie z kotła do kranu, przekracza 7 m, czas oczekiwania jest już dokuczliwie długi. Do dużego domu z dwiema (lub więcej) łazienkami, w którym mieszkają więcej niż trzy osoby, powinno się wybrać kocioł jednofunkcyjny z pojemnościowym podgrzewaczem wody. Tylko wtedy mieszkańcom nie będzie dokuczać niestabilna temperatura wody i jej ograniczona wydajność. Możliwe będzie także zastosowanie cyrkulacji ciepłej wody, bez której trudno się obejść w dużej instalacji. Dzięki dodatkowym przewodom cyrkulacyjnym ciepła woda cały czas krąży w instalacji, przepływając przez zasobnik, w którym jest utrzymywana zadana temperatura. Wobec tego woda w rurach również ma zbliżoną temperaturę – nie stygnie, jak w instalacji bez cyrkulacji, i jest dostępna od razu po odkręceniu kranu. Do wymuszenia przepływu wody w instalacji cyrkulacyjnej służy specjalna niewielka pompa (współczesne pompy cyrkulacyjne są bardzo ciche i zużywają niewiele energii). Zastosowanie zegara sterującego jej pracą umożliwia automatyczne wyłączanie cyrkulacji, kiedy nie jest potrzebna, na przykład w nocy. Funkcję sterowania pompą cyrkulacyjną mają niektóre sterowniki kotłów. Na wybór na pewno wpłynie też cena. Kotły dwufunkcyjne są na ogół o 2-3 tys. zł tańsze od ich odpowiedników jednofunkcyjnych sprzedawanych w komplecie z zasobnikiem. Dla wielu osób, którym nie zależy na dostępie do dużej ilości ciepłej wody, będzie to na pewno decydujący argument.

Nie do każdej instalacji
Zanim kupimy kocioł dwufunkcyjny wyposażony w przepływowy podgrzewacz wody, sprawdźmy, czy nasza instalacja wodna spełnia warunki stawiane przez jego producenta. Niedogodności w użytkowaniu takiego kotła mogą się pojawić, gdy występują wahania ciśnienia wody, na przykład przy korzystaniu z urządzenia hydroforowego. Ponadto, aby podgrzewacz w ogóle się uruchomił, przepływająca przez niego woda musi mieć przy wymaganym minimalnym przepływie odpowiednio wysokie ciśnienie. Takie wymagania są określone przez producenta kotła i zapisane w instrukcji urządzenia.
Podobne posty