Dom na Legaletcie


Fundament grzewczy, czasem nazywany także szwedzkim, od kilkudziesięciu lat sprawdza się bardzo dobrze w krajach skandynawskich. W Polsce zaczęto go stosować na początku lat dziewięćdziesiątych XX w. Dziś jest już dobrze znany i dość popularny.
Nasz dom został zbudowany w mało znanej u nas technologii będącej połączeniem fundamentu grzewczego Legalett, prefabrykowanych ścian z keramzytu i prefabrykowanej więźby dachowej.
Jest parterowy bez poddasza użytkowego – typowy projekt Murator D04 – Powszechny. Dzięki keramzytowym ścianom wewnętrznym o grubości 10 i 12 cm jego powierzchnia użytkowa wzrosła z planowanych 92,8 do mniej więcej 95 m2. Ściany zewnętrzne o grubości 15 cm zostały ocieplone 12 cm styropianu. Do ocieplenia sufitu z płyt gipsowo-kartonowych użyto celulozowego materiału izolacyjnego (ekofiber). Kopertowy dach pokryto dachówką cementową.

Dlaczego właśnie Legalett?
Do wyboru tego rodzaju ogrzewania skłoniło nas kilka jego zalet.
Po pierwsze świetne rozwiązanie będące połączeniem solidnej płyty fundamentowej, na której można było bezpośrednio (bez robienia dodatkowych wylewek) położyć podłogi, z gotową instalacją ogrzewania domu. Po drugie prostota wykonania. Nazwa Legalett pochodzi od starego szwedzkiego sformułowania „lega” – oznaczającego dobrze wykonaną pracę – i słowa „lett”, czyli łatwo. W bezpośrednim tłumaczeniu na język polski legalett to dobrze i łatwo wykonana praca. Zbudowanie grzejącego fundamentu rzeczywiście nie jest skomplikowane. Jedyny trudniejszy etap prac to złożenie dostarczonych przez producenta gotowych elementów zbrojeniowych. Jeśli umiemy czytać rysunek techniczny i nie mamy dwóch lewych rąk, możemy odważyć się zrobić go samodzielnie, pod warunkiem że bardzo dokładnie zastosujemy się do zaleceń producenta. Dotyczy to zwłaszcza pokrycia całości betonem w taki sposób, aby powierzchnia była idealnie równa i żeby nie było potrzeby wyrównywania jej przed położeniem podłóg. Każda kolejna warstwa wylewki stanowi bowiem niepotrzebną, dodatkową izolację (barierę) dla ciepła oddawanego do pomieszczeń przez nagrzany fundament. Po trzecie szybkość realizacji inwestycji. Dom powstał w trzy miesiące. Zamieszkaliśmy w nim dokładnie w 102. dniu od pierwszych pomiarów wykonanych przez geodetę. W ciągu zaledwie tygodnia ekipa producenta systemu wykonała fundament, a w nim nie tylko system ogrzewania domu, ale także dodatkowo rozprowadzenie wszystkich rur kanalizacyjnych oraz wodnych. Dzięki temu hydraulik miał już potem niewiele pracy przy tak zwanym białym montażu – jedynie podłączenie kilku krótkich odcinków odpływów z toalety, umywalek, wanny i prysznica. W czasie, kiedy powstawał fundament, została także wykonana opaska drenażowa wokół domu i wyrównano teren. Na potrzeby fundamentu usypano pod nim około 125 m3 pospółki (piasku zmieszanego w odpowiedniej proporcji ze żwirem). Pozytywnym efektem tych działań jest usytuowanie domu w terenie chociaż parterowy, wydaje się teraz prawie tak wysoki jak domy piętrowe, ponieważ stoi na usypanej górce. I wreszcie po czwarte – rozkład temperatury. W pomieszczeniach ogrzewanych przez fundament grzewczy jest on odwrotny niż w tych z ogrzewaniem tradycyjnym. Temperatura jest najwyższa przy podłodze, najniższa zaś przy suficie. To wspaniałe rozwiązanie dla osób, którym marzną wrażliwe na zimno stopy.

Więcej miejsca, wygodne sterowanie
Fundament grzewczy działa na zasadzie trochę podobnej do pieca akumulacyjnego. W betonie są obwody grzewcze ze specjalnych rur spiro o średnicy 100 mm, w których krąży ciepłe powietrze ogrzane przez agregaty grzewcze. W naszym przypadku są to agregaty elektryczne. Zamiast nich można zastosować wodne wymienniki ciepła. Woda, która ogrzewa kanały powietrzne fundamentu grzewczego, może być w tym wypadku podgrzewana przez kocioł gazowy, olejowy, pompę ciepła lub każde inne urządzenie, które jest w stanie wyprodukować ciepłą wodę do wymienników. Taka uniwersalność umożliwia przejście w dowolnej chwili na najbardziej ekonomiczny rodzaj ogrzewania. Zmiana ta nie pociąga za sobą żadnych poważnych remontów. Z naszych doświadczeń wynika jednak, że agregaty elektryczne są najlepsze, bo cenowo zbliżone do gazowych, lecz bardziej bezpieczne i mniej wymagające, na przykład  w konserwacji. Moc grzewcza dwóch agregatów wynosi 7 kW. Znajdujące się w nich grzałki (siedem grzałek po 1 kW) nagrzewają powietrze, które dzięki wentylatorom jest rozprowadzane rurami po całym fundamencie. Powietrze nagrzewa się (kumuluje ciepło) w tych godzinach, kiedy energia elektryczna jest tańsza (głównie nocą), a oddaje ciepło w ciągu dnia. Obwody grzewcze są zamknięte – ciepłe powietrze nie jest wydmuchiwane z fundamentu do pomieszczeń – a więc nie powstają prądy konwekcyjne unoszące z podłogi kurz (tak jak w systemach ogrzewania powietrznego). Każdy obwód jest sterowany osobnym termostatem, na którym można zaprogramować czas i temperaturę grzania odpowiednią do naszych potrzeb (na przykład inną w każdym pomieszczeniu, na każdy dzień tygodnia). Jest to w praktyce bardzo wygodne rozwiązanie. Zimą można wyjechać nawet na dłuższy czas. Od dwóch lat oprócz rur spiro jest stosowany nowy, bardziej ekonomiczny system – LEGALETT50, w którym kanały grzewcze mają średnicę 50 mm, czyli są o połowę cieńsze niż spiro. Dzięki temu także płyta może być cieńsza. Można nawet zmniejszyć jej grubość z 300 mm (taką ma w przypadku rur spiro) do 120 mm, o ile pozwalają na to obliczenia konstrukcyjne. Agregaty grzewcze są usytuowane poniżej poziomu podłogi (u nas są w korytarzu pod szafą). Zyskujemy w ten sposób większą powierzchnię mieszkalną, bo w miejscu pomieszczenia gospodarczego powstała spiżarka. Dodatkową zaletą fundamentu grzewczego jest możliwość praktycznie dowolnej aranżacji wnętrz, bez konieczności „omijania” grzejników, jak w tradycyjnym ogrzewaniu. Meble mogliśmy ustawić niemal w każdym miejscu, na przykład bezpośrednio pod oknem.
Kominek kontra Legalett
Na grzejący fundament zdecydowaliśmy się między innymi dlatego, że przy tym rodzaju ogrzewania nie jest potrzebne pomieszczenie gospodarcze na kocioł i opał. Takie rozwiązanie miało nas także chronić przed kurzem, pyłem i popiołem, które w parterowym domu z tradycyjnym ogrzewaniem węglowym są czymś naturalnym. Tymczasem w drugim roku zamieszkiwania w naszym domu przybył kominek, który jest w pewnym sensie zaprzeczeniem tej idei. Stanął on w centralnej części domu, w salonie (zmieniliśmy jego usytuowanie w stosunku do przewidzianego w projekcie domu Murator D04). W efekcie uzyskaliśmy to, czego miało nie być – małą „kotłownię” w samym centrum domu. Drugi minus w porównaniu z Legalettem to rozkład temperatury powietrza oraz jego wysuszanie przez kominek. Dzieci zaczęły chorować, mieć suchy kaszel o charakterze astmatycznym. Lekarz zalecił nawilżanie powietrza, a my zrozumieliśmy, że z rozprowadzeniem ciepłego powietrza z kominka do pokoi wstrzymamy się do czasu, aż dzieci podrosną. Jest też coś, co zmienimy w połączeniu kominka i instalacji grzewczej. Obecnie do kominka są doprowadzone dwie rury o średnicy 10 cm każda, wyprowadzone z obwodów grzewczych fundamentu. Kiedy palimy w kominku, ogrzewa on powietrze w rurach, które następnie dzięki pracy wentylatora (grzałki elektryczne są wyłączone) jest rozprowadzane w fundamencie. W rezultacie oszczędzamy około 700 W energii. W ostatnich dwóch latach firma Legalett przetestowała nowe rozwiązanie technologiczne współpracy fundamen­tu grzewczego z kominkiem. Nowa konstrukcja wymiennika ciepła instalowanego w kominku pozwala uzys­kać ponad 2 kW energii. Czeka nas więc kosztowna rozbiórka kominka, ale nie mamy wątpliwości, że warto to zrobić, bo dzieki temu zmniejszy się zużycie energii elektrycznej.
Do ogrzewania wody też prąd
W domach ogrzewanych w sposób tradycyjny – kotłem i wodną instalacją centralnego ogrzewania – zwykle łatwo rozwiązać problem przygotowania ciepłej wody użytkowej. Najczęściej instaluje się zasobnik zasilany gorącą wodą z kotła – i gotowe. My nie mamy kotła, więc wodę, podobnie jak powietrze do instalacji grzewczej, podgrzewamy w urządzeniu elektrycznym – bojlerze. Korzystamy głównie z tańszej taryfy, którą bez problemu załatwiliśmy w zakładzie energetycznym, planując ogrzewanie fundamentu grzewczego agregatami zasilanymi energią elektryczną.
Pieniądze to nie wszystko
Koszt wykonania grzewczej płyty fundamentowej nie był mały. Pierwsze wrażenie po otrzymaniu wstępnego kosztorysu to zaskoczenie jego wysoką ceną końcową. Oprócz wspomnianych wcześniej elementów fundamentu grzewczego dochodzi jeszcze koszt ocieplenia go od spodu (czyli od strony ziemi) podwójną warstwą styropianu (dwa razy 8 cm) układanego na przekładkę. Kiedy jednak policzy się wydatki konieczne przy wszystkich pracach, jakie trzeba byłoby wykonać, budując tradycyjnie, dochodzi się do wniosku, że koszty są porównywalne. Za to czas budowy w przypadku grzejącego fundamentu jest zdecydowanie krótszy. Zanim wraz z żoną zdecydowaliśmy się na wybór właśnie takiego sposobu budowy domu, przez blisko rok czytaliśmy w czasopismach i Internecie (szczególnie na forach dyskusyjnych) o różnych materiałach budowlanych i technologiach. Część z nich mogliśmy zobaczyć, a wiele skonfrontować przed wyborem fundamentu grzewczego i gotowych ścian Praefa. Wybór rozwiązania analizowaliśmy między innymi ze względu na konieczność wzięcia kredytu na budowę, którego wysokość była ograniczona naszymi zarobkami.
Taniej czy drożej niż tradycyjnie?
Trudno powiedzieć, czy jest taniej, czy drożej niż przy ogrzewaniu grzejnikowym. Po każdej zimie liczymy wysokość opłat i są one podobne. W pierwszym sezonie grzewczym przetestowaliśmy wyłącznie ogrzewanie za pomocą fundamentu, czyli powietrza podgrzewanego agregatami elektrycznymi, w drugim dodatkowo mieliśmy do dyspozycji kominek. Dzięki temu przekonaliśmy się, że oba rozwiązania dają podobne wyniki ekonomiczne. Opłaty wynoszą średnio 260 zł za miesiąc w sezonie grzewczym – od października do kwietnia. W cieplejsze dni, na przykład jesienne lub wiosenne, nie ma potrzeby włączania grzania na cały czas tańszej taryfy, czyli dziesięć godzin każdego dnia. W praktyce może to być na przykład sześć czy osiem godzin, w zależności od tego, jak wysoką temperaturę chcemy uzyskać w pomieszczeniach.
Szklanka miodu, łyżka dziegciu
Trzy zimy, które mamy już za sobą, udowodniły nam, że ogrzewanie domu za pomocą fundamentu grzewczego Legalett sprawdza się bardzo dobrze zarówno przy małych, jak i dużych skokach temperatury na zewnątrz. Oczekiwaną temperaturę w pomieszczeniach można uzyskać niezależnie od temperatury na zewnątrz poprzez zadanie jej w programatorze termostatu sterującego włączaniem grzałek agregatu grzewczego. Warto tu jednak wspomnieć o małym, ale jednak ważnym minusie tego systemu grzewczego. Jest nim jego bezwładność. Z tego powodu ogrzewanie wymaga włączenia z nastaniem pierwszych chłodów. Zanim duża powierzchnia fundamentu zacznie oddawać ciepło, musi się odpowiednio nagrzać. Producent podaje w danych technicznych, że pierwsze nagrzewanie może potrwać nawet tydzień. U nas jest to dwa do trzech dni i nie odczuwamy tego jako szczególnego dyskomfortu. Początki jesiennych chłodów to przecież nie nagły i duży spadek temperatury na zewnątrz i raczej jesteśmy na nie przygotowani. Ogrzewanie wystarczy włączyć, gdy pojawiają się pierwsze małe przymrozki. Ustawiamy wtedy na termostatach temperaturę włączania poszczególnych obwodów grzewczych, na przykład w celu osiągnięcia w pokojach temperatury 21°C. Z perspektywy trzech lat doświadczeń mieszkania w nowym domu z fundamentem grzewczym możemy z czystym sumieniem polecić wszystkim tego typu ogrzewanie. Jest ono bardzo praktyczne i wygodne oraz – co najważniejsze – niedrogie w eksploatacji.

Poznaj swoją przyszłość

Jedna z najlepszych wróżek w Polsce Wróżka Mira Elżbieta Sobczyk odpowiada na pytania na swoim Facebooku  lub przez e-mail. Problemy ze zdrowiem lub w sprawach "miłosnych" ? A może interesują Cię kwestie finansowe?  Sprawdź swoją przyszłość. Jej odpowiedzi pomogły już tysiącom ludzi w Polsce. Można się z nią skontaktować Jej profil na Facebooku lub http://twojawrozka24.pl
Podobne posty