Między miastem a wsią


Trzeba wielu lat, by dom naprawdę stał się domem. Musi się zmieniać razem ze swoimi mieszkańcami, obrastać sprzętami i wspomnieniami. A ten proces zaczyna się już podczas projektowania i budowy. W tym przypadku wybór projektanta i kontakt z nim były dla inwesto-rów o tyle łatwe, że znali go jeszcze z dzieciństwa. Architekt od lat obiecywał, że gdy zechcą zbudować dom, on go zaprojektuje. I słowa dotrzymał. Zanim na dobre zabrał się do pracy, było kilka miesięcy rozmów. Spotykał się z inwestorami, razem oglądali różne projekty, kartkowali czasopisma, jeździli pokazywać sobie budynki, które im się podobają. W tym czasie długa lista życzeń i pielęgnowanych od dawna marzeń, od której zwykle zaczynamy myślenie o domu, zmieniła się w klarowny program funkcjonalny – salon, jadalnia, kuchnia, zapasowy pokój na parterze, sypialnie i przestrzeń do pracy na górze, do tego garaż na dwa samochody, nieodzowne, gdy mieszka się na przedmieściach i załatwienie większości spraw wymaga dojazdu. Realistycznie określono powierzchnię domu, która ostatecznie wyniosła 260 m² (łącznie z garażem). W końcu nadszedł czas na rozpoczęcie budowy.


Nowoczesność niegroźna
Działka o powierzchni 1300 m². Z jednej strony wyboista ulica, która jeszcze parę lat temu była polną drogą, z drugiej – ściana lasu. Domy ze spadzistymi dachami. Typowy pejzaż warszawskiego przedmieścia. Jeśli chodzi o estetykę, od razu wiedzieliśmy, że kolumny nie wchodzą w rachubę. Chcieliśmy nowoczesnej architektury – deklaruje właścicielka. Ale co dalej? Architekt zaproponował bryłę skomponowaną z dwóch skrzydeł przykrytych dwuspadowymi dachami, układających się w kształt litery L. W trakcie budowy na sąsiadów padł blady strach. Proste wysokie bryły kojarzyły im się z fabryczką albo hurtownią. Dziś dom nikogo już nie szokuje. Groźna z początku, lapidarna bryła dzięki starannie zaprojektowanym, niestandardowym detalom, swobodnym podziałom elewacji i niby-przypadkowej kompozycji okien, a także różnorodności i swobodnie zestawionym materiałom zyskała na lekkości i finezji.
Elewacje-atrakcje
Skrzydło równoległe do ulicy jest obłożone deskami, poprzeczne pokryte tynkiem. W Polsce wciąż rzadko stosuje się drewniane elewacje, panuje opinia, że są one nietrwałe i niepraktyczne. Nie bez znaczenia jest też pewnie to, że jeszcze do niedawna zamiana drewnianej chaty na murowany dom była u nas symbolem awansu społecznego. Dziś okładzina z desek powraca do domów jednorodzinnych jako efekt oddziaływania innych wzorów. W tym wypadku inwestorzy przekonali się do tego wykończenia, gdy zobaczyli elewację biurowca firmy meblowej Kinnarps przy ulicy Puławskiej w Warszawie. Drewno wyglądało właśnie tak, jak powinno, a jego gatunek – fińska sosna – wzbudzał zaufanie. Tradycja budowania z drewna jest przecież w Skandynawii ciągle żywa, a klimat ostrzejszy niż na Mazowszu. Po dwóch latach i jednym olejowaniu elewacja trzyma się dobrze. Pomysł na elewację drugiego, poprzecznego skrzydła również nie powstał od razu. Z początku miała być obłożona dużymi płytami piaskowca, ale ich ciężar i cena okazały się zniechęcające. Zamiast tego zastosowano udający kamień tynk żłobiony w rowki imitujące szczeliny między płytami. To rozwiązanie, także podpatrzone na warszawskim biurowcu, okazało się równie efektowne. Okna różnej wielkości, nieregularnie rozmieszczone na elewacjach, tworzą ciekawe geometryczne kompozycje lub owijają się wokół narożników. Układanka z otworów dodaje też lekkości fasadzie frontowej, na której – jak w wielu budowanych współcześnie domach – aby zapewnić domownikom dyskrecję, powierzchnia okien została ograniczona, a dominującym elementem są połacie dachu i szerokie wrota garażowe. Kompozycja okien została starannie opracowana również na ścianach bocznych. Tylko sąsiedzi mogą podziwiać dowcipną miniloggię towarzyszącą sypialni córki – o rozmiarach w sam raz dla małej księżniczki.
Wygoda i przestrzeń
Wejście znalazło się w miejscu, gdzie łączą się oba skrzydła. Drzwi są pełne, ale obok jest szyba, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Podobnie jak we wszystkich oknach zastosowano tu szlachetną stolarkę okienną – z zewnątrz aluminiową, od wewnątrz wykończoną drewnem. Po wejściu do domu zamiast do przedsionka trafiamy do wielkiego holu. Zaraz za drzwiami znajduje się wąski pas gresu łączący wejście z kuchnią po lewej i garażem po prawej stronie. Wielkie okno na wprost odsłania widok na ogród i las, a przestrzeń holu płynnie przechodzi w salon o wysokości dwóch kondygnacji. Górą obiega go galeria ze schodami prowadząca do prywatnych pokoi na piętrze. Sercem salonu jest nowoczesny w formie, kubiczny dwustronny kominek okładany piaskowcem. Dzieli on przestrzeń na część jadalną bliżej wejścia i wypoczynkową od strony ogrodu. Z salonu można przejść do kuchni oddzielonej schodami i blokiem szaf. Podłoga jest tam wyłożona dużymi płytami gresu imitującego kamień. Nad zlewem i blatem roboczym zamiast wykafelkowanej ściany jest poziome, pasmowe okno. Wychodzi ono na furtkę, dzięki czemu gotując, zmywając albo podjadając, można mieć baczenie na wejście. Bryłę domu oskrzydla z dwóch stron taras, dając cień i ochronę przed wzrokiem postronnych.
Dom zbudowany na miarę
O jakości tej architektury decydują przemyślane rozwiązania funkcjonalne i szczegóły wywiedzione z potrzeb i upodobań domowników – tych od dawna uświadomionych i tych odkrytych podczas długich rozmów o budowaniu odbytych z architektem. Tak powstał na przykład pomysł na nisko osadzone okno w pokoju na parterze służącym za dziecięcą bawialnię – dzięki niemu dziecko cały czas pozostaje w kontakcie wzrokowym z ogrodem i lasem. Przecież nie po to budujemy dom za miastem, by powielać wzorce miejskiej architektury. Inny przykład – podjazd od frontu i taras od tyłu, ułożone z kamiennej kostki, znajdują się na tym samym poziomie co podłoga parteru – a więc żadnych schodków. Pogłębia to wrażenie powiązania wnętrza oraz bryły domu z otoczeniem, czyni ją mniej monumentalną. Także dzięki niskiemu osadzeniu okien i niskiemu cokołowi (okładzina zaczyna się w niektórych punktach kilka milimetrów nad gruntem!) bryła domu jest wizualnie powiązana z terenem – nie sprawia wrażenia wyniosłej niedostępnej twierdzy, wyrasta jakby wprost z ziemi. Autorem projektu zieleni jest architekt krajobrazu Robert Nowicki. Tynkowana, zgeometryzowana elewacja północnego skrzydła symbolicznie wiąże architekturę budynku z miastem, z którego pochodzą i z którym nadal są związani domownicy. Drewniane wykończenie części południowej to już ukłon w stronę wsi i pobliskiego lasu, wyraz tęsknoty za przyrodą i prostym życiem. Architektura domu jest taka jak życie na obrzeżach wielkiego miasta – w wiecznym rozdarciu między naturą a cywilizacją, pragnieniem ucieczki od zgiełku i miejskimi nawykami oraz nowoczesnym, kosmopolitycznym
gustem.

Poznaj swoją przyszłość

Jedna z najlepszych wróżek w Polsce Wróżka Mira Elżbieta Sobczyk odpowiada na pytania na swoim Facebooku  lub przez e-mail. Problemy ze zdrowiem lub w sprawach "miłosnych" ? A może interesują Cię kwestie finansowe?  Sprawdź swoją przyszłość. Jej odpowiedzi pomogły już tysiącom ludzi w Polsce. Można się z nią skontaktować Jej profil na Facebooku lub http://twojawrozka24.pl
Podobne posty