Dom dla farmera


Musi być wiejski – czyli jaki?
 1. Dworek za stodołą
.Jak Tomasz spod Siemiatycz zbudował dom? Ano pojechał do Warszawy na Bartycką, kupił katalog, wybrał projekt, napisał do pracowni architektonicznej i wkrótce dostał pocztą gotowy produkt. Zapłacił 1100 zł plus  koszt przesyłki (100 zł). Projekt APS 70 z Pracowni Archi-Projekt – dom parterowy o powierzchni 123 m² zachwalany jako „wygodny, elegancki, dla cztero-, pięcioosobowej rodziny”. Jego wyróżnikiem jest „stylowy portyk wejściowy, który dodaje dostojnego, reprezentacyjnego charakteru”. Właśnie takiego projektu szukał Tomasz, chociaż – prawdę mówiąc – rodziny pięcioosobowej nie ma, nawet żony, za to 39 lat na karku.
– Nie było na to czasu, a teraz to i nie warto – tłumaczy w sprawie ożenku.
Tylko hektarów ma dużo jak na Podlasie – 16 – a do tego stado krów mlecznych. Obok stoją budynki gospodarcze, stara chałupa z bala, na podwórku fermentują kiszonki ustawione w wielkich foliowych worach, po okolicy niesie się fetor – klimat niestylowy, jak to na wsi. Ale nowy dom Tomasza nie ogląda tych realiów. Dworek stoi za obejściem na polu. I trzeba powiedzieć, że ten dworkowy portyk robi tutaj wrażenie.
W środku po miejsku – salon, mocne żółte i pomarańczowe kolory ścian, terakota i panele podłogowe. Dom, który niczym się nie różni od nowego domu jednorodzinnego pod Warszawą czy Gdańskiem. Różnica polega tylko na tym, że Tomasz jest rolnikiem (a raczej już farmerem).
Jak budował? Ekipa z sąsiedniej wsi – najpierw postawili stan surowy, później dwa lata dom stał pusty, aż się gotówka uzbierała, a w zeszłym i w tym roku prowadzono prace wykończeniowe. W projekcie niewiele zmieniono.
– Podoba mi się, że nie ma schodów i drogiego poddasza. Jedną łazienkę zlikwidowałem – a po co dwie? Większa kotłownia przydaje się, bo to miejsce na pozostawienie brudnych ubrań.
Inwestor z przekonaniem wybrał na ściany beton komórkowy, na dach gont bitumiczny, wewnątrz panele podłogowe, dom ogrzewa kotłem na olej opałowy – zna się na materiałach i wyposażeniu. Pewny siebie mówi: – Trzeba budować nowocześnie.
Dom kosztował niewiele mniej niż taki sam w mieście. Na robociźnie na wsi można zaoszczędzić – majster wziął 14 tys. zł za stan surowy z kryciem dachu – ale na materiale już nie; trzeba płacić tyle co w mieście, bo przecież tam jedzie się na zakupy. Dom całkowicie wykończony będzie kosztował około 230 tys. zł.
Tomasz jest dumy, że ma miejski dom na wsi. Patrzymy na dworek w sąsiedztwie stodoły, obory i wonnych kiszonek – podziwiamy trud inwestora, a jednak mamy wątpliwości.


Dom na wsi nie może być miejski, nie może też być jak ze skansenu. Jak rozwiązać tę łamigłówkę?

Wnętrze domu niczym się nie różni od typowego domu jednorodzinnego w mieście.


2. Zamiast salonu – biała izba

Otym, jakich problemów przysparza dom miejski zbudowany na wsi, przekonali się Emilia i Stanisław Moczulscy spod Perlejewa na Podlasiu. Gospodarzą na 30 ha, hodują 38 krów. Stanisław jest sołtysem wsi. Trzeba się napracować, żeby utrzymać dziewięcioosobową rodzinę, w tym szóstkę dzieci (a wszystkie się uczą!).
Mieszkali w domu, który w 1938 roku zbudował jeszcze ojciec Stanisława. Choć stary dom wciąż wygląda porządnie, mówią o nim lepianka z gliny. W gospodarstwie stoją też dwa domy z bala, w których mieszkają dalsi krewni Moczulskich. Domów niby dużo, ale gospodarze musieli się zdobyć na budowanie kolejnego – za dużą niewygodą jest życie w trzech pokojach. A motyw przewodni: – Każde z dzieci potrzebuje kąta, aby się uczyć.
Żeby budować, trzeba mieć projekt. W okolicznych miastach można by znaleźć architekta, ale – jak się dowiedzieli inwestorzy – projekt kosztuje minimum 1700 zł. W urzędzie poradzili: – Najlepiej pojechać do Warszawy.
I znów, jak Tomasz, odbyli podróż do stolicy, gdzie jak wieść gminna niesie, na ulicy Bartyckiej projektów jest w bród.
– Chcieliśmy dom bez piwnic, z poddaszem użytkowym. Wybór duży, więc szukaliśmy też bardzo ładnego – przedstawia kryteria wyboru Stanisław.
Z wyborem był kłopot. Podobało im się wiele domów. Kupili kilka katalogów, niektóre projekty wpadły im w oko, ale żaden nie spełniał oczekiwań w takim stopniu, by wybór był prosty. Prawdę mówiąc, jak już wybrali, i tak trzeba było poprawiać wnętrze, dostosować je do oczekiwań rodziny i miejsca.
Zdecydowali się na dom o powierzchni użytkowej 152 m² – „Akord” z firmy projektowej Archeton. Cena projektu to 1500 zł. A zmiany?
- Spiżarnia przy kuchni nam niepotrzebna, skoro jest skrytka pod schodami. W gospodarstwie są budynki, w których można przechować wiele rzeczy, jak choćby letnia kuchnia.
- Kotłownia potrzebna (dom jest ogrzewany kotłem na drewno), ale jeszcze bardziej wejście „brudne” do domu – tym sposobem zamiast okna są w kotłowni drzwi na podwórko. Tędy wchodzi się po pracy, tu zostawia się brudne ubrania i obuwie. To także podręczny składzik.
- WC osobno, łazienka osobno – zbytek dobrego. Dwa pomieszczenia zostały połączone.
- Duży pokój na poddaszu został zmniejszony, przez to można było wydzielić piąty pokój.
- Zamiast jednej z dwóch łazienek na poddaszu powstał szósty pokój.
- Zestaw okien w wykuszu salonu został poszerzony o podwójne okna. – Mamy piękny i szeroki widok na drogę i szosę, a zimą więcej światła.
Dom został zbudowany z betonu komórkowego, ocieplony styropianem – ściana trójwarstwowa. Na dachu szwedzka blachodachówka. Budowa siłą lokalnych ekip i rodziny, zaczęła się w 2000 r. i trwała trzy sezony.
W jaki sposób była finansowana? Pieniędzmi za mleko, z niewielkich kredytów, wiele zakupów było na raty: okna plastikowe, blachodachówka. Robocizna była dość tania – za stan surowy z ułożeniem blachy majster wziął 10 tys. zł. Mieli własne drewno na więźbę. Takim sposobem udało się zamieszkać na Boże Narodzenie 2003 r. Dom kosztował około 200 tys. zł.
Trzeba go jeszcze otynkować, zamówić schody, dokończyć prace wykończeniowe.
Teraz, kiedy już rodzina mieszka w swoim domu, oczywiście chwali sobie zmianę warunków życia na lepsze, ale... znów coś tu jednak nie gra.
Tradycyjna rodzina zakorzeniona w tym samym miejscu od pokoleń zmaga się z miejskim charakterem domu. Weźmy na przykład salon. Jest w nim nawet prawdziwy kominek rozpalany w Wigilię Bożego Narodzenia. Tylko że taki pokój zajmuje znaczną część parteru i nie nazywa się na Podlasiu salonem, tylko białą izbą, czyli jest gościnny, odświętny, niedzielny. Przy wielkim stole urządza się wigilię, ale na co dzień się z tego miejsca nie korzysta. Salon zajmuje w tak zaludnionym domu zbyt wiele miejsca!
Kuchnia ma 10,9 m² i jest za mała. Połączona barkiem z jadalnią (10,9 m²) nadal nie spełnia roli centrum domu.
Nauka, zajęcia, sen – ta część życia przenosi się na poddasze, ale tam pokoje są małe i nadal jest po prostu ciasno. A przecież Moczulscy budowali dom, żeby uciec od ciasnoty!
Kotłownia, a zarazem śluza brudu – jak mówi się fachowo – rozwiązała problem charakteru pracy na wsi. Ale z drugiej strony pomieszczenie, które jest i kotłownią ze składem na drewno, i podręcznym magazynem, i wejściem, ma zbyt wiele funkcji, co jest bardzo niewygodne.
Z zewnątrz dom sprawia lepsze wrażenie. Jest prosty, ma dwuspadowy dach. Tarasy i balkony wydają się potrzebne, by dodać trochę przestrzeni do małych domowych pomieszczeń. A jednak wątpliwości co do wyboru projektu pozostają. Nawet jeśli właściciele nie zdają sobie sprawy z tego, że ich dom mógł być bardziej dopasowany do ich potrzeb. Już samo to, że projekt jest reklamowany jako dom dla pięcio-, sześcioosobowej rodziny, wiele mówi...




Salon w tradycyjnym domu podlaskim to biała izba – korzysta się z niej tylko od święta.

Już na tym etapie budowy  widać, że na przykład balkony to nie priorytet.

Prosta bryła domu  – tylko wnętrze całkowicie nie dla nich.

3. Projekt sobie, a życie sobie

Stanisław i Piotr Dłuscy spod Ciechanowca rozpoczęli budowę w 1991 roku. Zaczęli od mozolnego zbierania gotówki i kupowania materiałów. Trzyosobowej rodzinie mieszkającej wciąż w chałupie z bala ciężko w Unii. Jak mówi Piotr: – Ciągniki u nas dwa, ale nie ma za co jeździć. Litr paliwa kosztuje prawie 4 zł, a kilogram żywca 3,5 zł. To ile trzeba świn sprzedać, żeby zarobić na utrzymanie 8-hektarowego gospodarstwa?
No więc zbierali materiał, a gdy mieli już beton komórkowy na cały dom, 30 tys. zł oszczędności i trzech umówionych robotników zza wschodniej granicy – rozpoczęli budowę (był rok 2000). Mieli też projekt, po który wybrali się niedaleko – do Ciechanowca. Architekt coś tam zaproponował – dom 112 m² z dwuspadowym dachem, jakiś tam rozkład wnętrza – i zainkasował 1400 zł.
Dlaczego Piotr z takim lekceważeniem opowiada o projekcie? Bo, jak mówi: – Co za różnica? Wnętrze i tak każdy przerabia, jak chce.
Z powodu takiego podejścia do tematu już dzisiaj, gdy dom jest na etapie stanu surowego, rodzą się poważne kłopoty. Rodzina nie jest zadowolona.
– W środku nie tak, jak trzeba. Wchodzi się do korytarzyka, kuchnia za mała, pomieszczeń gospodarczych brakuje, salon za duży, schody nie w tym miejscu, gdzie wygodnie. Oj źle...
Na dachu ułożono blachę ocynkowaną w kolorze srebrnym. Materiał dość archaiczny, ale Piotr tłumaczy jak za dawnych czasów: – Nie było innego w hurtowni. Dom pod dachem czeka na lepsze czasy...



Dom  zwraca uwagę – podoba się wszystkim; jest zwarty, proporcjonalny i efektowny.

Podziw sąsiadów jest wart odnotowania – podobają się domy proste.

Nowe domy stawiane poza zabudową psują sielski krajobraz wiejskiej zagrody


4. Ładny dom warszawski

Ładny dom we wsi pod Małkinią Górną. Dom z katalogu, o powierzchni netto 180 m², z garażem, z poddaszem użytkowym. Ściana ceramiczna, ocieplona wełną mineralną, na dachu blachodachówka. Ogrzewanie kotłem na zgazowane drewno (rocznie potrzeba około 25 m² wysuszonego drewna liściastego).
Jest gospodarstwo 14-hektarowe, są właściciele – Bożena i Paweł Socikowie – i ich dwoje dzieci, w domu mieszka także ojciec Pawła – pan Zdzisław. Dom stoi na wsi – wszystko się zgadza poza jednym: młodzi przez długi czas pracowali w Warszawie, w 1995 r. wrócili w rodzinne strony. Senior rodziny zajmuje się gospodarstwem, a Bożena i Paweł prowadzą firmę w branży chłodniczej. Jesteśmy w domu rolniczo-rzemieślniczym.
Dom jest ładny, podoba się sąsiadom, często nawet obcy ludzie przejeżdżający przez wieś zatrzymują się i pytają, jaki to projekt. A jak wygląda ten dom wiejski z rodowodem warszawskim od wewnątrz?
- Garaż i piwnica są potrzebne, choć efektem są schody na parter. Na razie samochód stoi na podwórku, a garaż służy za graciarnię. – I dobrze, w gospodarstwie nigdy za dużo pomieszczeń – przekonuje pan Zdzisław.
- Senior rodziny zajmuje mały pokój, do którego wchodzi się ze wspólnego korytarza. Wariant osobnych wejść nie wchodzi w grę – nie ten projekt.
- Salon – w projekcie połączony z kuchnią – został odgrodzony ścianą. – Nie ma potrzeby pokazywać kuchni...
- Sypialnia i pokoje dzieci na górze – to rozwiązanie klasyczne. Jest i łazienka, i garderoba.
- Funkcję śluzy brudu pełni garaż, z którego jest przejście do piwnicy i schodami do korytarza na parterze. Taki wariant jest prosty, możliwy, ale dość kłopotliwy. Jeśli mamy wątpliwości, to wynikają one z wiedzy, że można by taki dom zaprojektować tak, żeby był o wiele wygodniejszy dla wszystkich domowników. Za to jego prosta uroda to wielki atut!


Dr Marek Kowicki, architekt z Politechniki Krakowskiej
Trzeba się pogodzić z tym, że na wsi zostanie niewielu ludzi żyjących z roli, pozostałym trzeba stwarzać warunki życia w mieście. Projekt domu dla farmera jest jak najbardziej potrzebny.

Witold Thumenas, architekt

Nie słyszałem jeszcze o takiej sytuacji, że rolnik zgłasza się do architekta i oczekuje domu dopasowanego do swoich potrzeb. Co najwyżej może chcieć projektu potrzebnego do uzyskania pozwolenia na budowę. Dlaczego nie? Bo to kosztuje.
I druga sprawa: na wsi nie chcą projektów domu wiejskiego. W latach 80. na Uniwersytecie Łódzkim robiono badania na temat: jakie oczekiwania mają rolnicy. Większość chciała mieć dom miejski. Dlaczego? Bo taki dom jest na wsi dowodem awansu społecznego i sukcesu.

DOM WIEJSKI, ALE W UNII
Na wsi mieszka 14,6 mln ludzi. Mamy prawie 2 mln gospodarstw o powierzchni powyżej 1 ha.

W Unii Europejskiej już kilka lat temu nakreślono dość jasne, ale szokujące perspektywy dla polskiej wsi: przetrwają tylko duże gospodarstwa. Proces scalania rolnictwa trwa i jest dramatyczny: nie ma rynku pracy, więc też możliwość zajęcia poza rolnictwem właściwie nie istnieje.
Kto może budować dom? Oczywiście ci, którym się powiodło, którzy nie chcą być rolnikami, a uda im się zostać farmerami. Intensywna produkcja, hodowla, dotacje unijne pozwalają wygospodarować więcej pieniędzy, niż potrzeba na utrzymanie gospodarstwa i rodziny. Z sondy przeprowadzonej wśród architektów wynika, że temat „dom na wsi” prawie nie istnieje. Prawie, bo są wydziały uczelni architektonicznych zajmujące się architekturą wsi, są architekci, którzy takie wyzwanie podejmowali – są więc i pojedyncze projekty. Ale już katalogu współczesnych domów dla rolnika się nie uświadczy.
Dodatkowo problem jest z samym domem. Czy ma być regionalny, czy uniwersalny? Czy ma być domem z tradycyjnym podziałem na część czystą i brudną, czy też raczej promować rozwiązania rodem z dworu, na co wskazuje słowo salon jako nazwa pokoju dziennego. Można też uznać tezę architekta Wojciecha Mieszkowskiego, że współczesna ferma jest sterylnie czysta, budynki gospodarcze są wyposażone w łazienki, nie ma więc potrzeby budowania domu z programem wiejskim.
Wydaje się, że – mentalnie – mieszkańcy wsi od lat dokonują tego samego wyboru: nie chcą domu wiejskiego. Mieszkali w lepiance czy chałupie – wzorem był dwór szlachty. Mieszkali w domu-kostce, w domach z letnią kuchnią – teraz chcą mieszkać jak w mieście, czego przykładem są opisane domy na Podlasiu.
Brakuje też porozumienia między architektami a rolnikami. Na przykład po 1945 roku państwo wybudowało modelową wieś – program użytkowy zakładał amfiladowy układ pomieszczeń i miejsce na beczkę na wodę. WC znalazło się w budynku gospodarczym. Taka była powojenna wizja domu na wsi! Następny krok to unifikacja zabudowy wsi w postaci domu-kostki. Jeszcze większa pomyłka.
Kiedy w latach 80. w Muratorze architekci publikowali projekty domów na wieś, w planie parteru umieszczali pomieszczenia na skład opału, przechowalnię warzyw, magazyn gospodarczy. Dziś widzimy, że i ta propozycja była nietrafiona.
Patrząc z takiej perspektywy, wieś pozostaje nadal terenem dziewiczym, gdzie nie dotarła jeszcze wiedza architektoniczna, gdzie wciąż nie ceni się wartości starej architektury wiejskiej, układu zagród i całych wsi. Na szczęście idzie nowe. Promowany przez Unię Europejską Program Odnowy Wsi już zmienił wygląd Opolszczyzny i Pomorza, tam ludzie zaczęli dbać o swoje wsi i cenić kulturę. Ratują to, co zostało.
A co z nowymi domami? Pierwsze zadanie polega na przekonaniu rolnika, że jeśli zbuduje dom miejski, będzie mu niewygodnie. Dom wiejski? No, przynajmniej uwzględniający specyfikę pracy w gospodarstwie.


NAJWAŻNIEJSZE CECHY WSPÓŁCZESNEGO DOMU NA WSI

Architektura:
- łatwy w budowie, bo budowany siłami wsi;
- powierzchnia od 120 do 180 m²;
- może być parterowy; często nie brakuje na wsi miejsca na dom, więc nie ma powodu, by budować piętra, niewygodne schody; w domu parterowym nie trzeba budować ciężkiego stropu;
- parter na poziomie zero, aby kontakt z otoczeniem był jak najbliższy;
- dwuspadowy dach z szerokimi okapami;
- możliwość rozbudowy, by sprostać różnym zmieniającym się potrzebom, np. dobudowanie pomieszczeń przeznaczonych na agroturystykę;
- częściej o wydłużonym kształcie niż kwadratowy, aby wpisać się w istniejącą zabudowę gospodarstwa, by w prosty sposób dzielić dom na różne funkcje; dłuższa elewacja od strony południowej, aby zimą korzystać z ciepła promieni słonecznych;
- wejście do domu od strony podwórka; historia pokazuje, że drzwi od drogi są zamknięte na cztery spusty – a więc niepotrzebne. Dom miejski ma wejście od północy, taras od południa. Dom wiejski ma mieć wejście od podwórka, taras – raczej na szczycie domu, by z tarasu był kontakt wzrokowy z wnętrzem zagrody;
- dwa wejścia do domu od strony podwórka (lub dwie możliwości komunikacji wewnątrz domu); jedno to śluza brudu – wejście do pomieszczeń, gdzie można się przebrać, wziąć prysznic; drugie – prowadzące do holu, bardziej oficjalne;
- zredukowana liczba balkonów, tarasów, ryzalitów, wykuszy i innych elementów domu, które w prostej scenerii życia na wsi nie będą potrzebne;
- weranda, ganek, zadaszony taras, podcień – to ważne elementy domu związane z tradycją – od wiosny do jesieni życie w prosty sposób powinno się przenosić przed dom;
- projekt należy uzupełnić o budynek gospodarczy – tam jest miejsce i na garaż, i letnią kuchnię, i magazynek; taki budynek jest argumentem, by inwestor nie zmieniał projektu wnętrza domu;
- w projekcie musi się znaleźć modelowy plan usytuowania domu – przyjęte założenia przebiegu drogi, miejsce budynków gospodarczych – zwykle nowy dom trzeba wpisać w istniejącą zabudowę;
- projekt powinien być uzupełniony o katalog regionalnych detali: podziały okien, zdobienie szczytów, kształt balustrad, ornamentyka drzwi wejściowych – to drobne, a ważne nawiązania do stylu z przeszłości, byle bez przesady.

Technologia:
- prosta, uniwersalna (beton komórkowy, ceramika); ciepła i trwała ściana – raczej trójwarstwowa niż dwuwarstwowa.

Wnętrze:
- duża kuchnia połączona z jadalnią – to przestrzeń, gdzie toczy się życie rodziny. Kuchnia z oknami wychodzącymi na podwórko i na drogę;
- relatywnie mały, być może nawet wydzielony pokój dzienny, chyba że inwestor będzie chciał mieć parter otwarty;
- dużo pokoi, rodziny na wsi często są wielodzietne – każdy domownik powinien mieć swój pokój, trzeba też pamiętać o seniorach mieszkających z dziećmi;
- gabinet; rolnik ma coraz więcej papierów do wypełnienia, korzysta z komputera;
- duże pomieszczenie gospodarcze, które będzie pełniło funkcję magazynu, spiżarni;
- duża kotłownia, na wsi najpopularniejszym paliwem jest drewno (najczęściej z własnego lasu);
- nie więcej niż dwie łazienki; na wsi uważa się, że nie potrzeba ich więcej;

A czego nie może być w domu wiejskim:
- piwnicy; tę funkcję pełnią inne budynki w gospodarstwie;
- wyniesionej piwnicy – by nie prowokować wygospodarowania letniej kuchni, czyli de facto mieszkania w piwnicy;
- rozczłonkowania bryły domu, wielospadowego dachu, bo wioskowe ekipy nie poradzą sobie z budową, a inwestor z kosztami;
- wyniesienia poziomu parteru ponad teren, bo w ten sposób powieli się zły model domu, do którego prowadzą wysokie schody;
- otwartej przestrzeni salonu, kuchni i jadalni, bo zaburzy się tradycyjny podział na część świąteczną i część codziennego pobytu;
- powielonych miejskich rozwiązań typu: wejście od drogi, taras od ogrodu; bardzo rzadko usytuowanie domu na wsi pozwoli na skorzystanie z takiej opcji;
- kalki architektury regionalnej, bo taki dom zyska być może akceptację mieszczuchów budujących na wsi, ale nie rolnika;
- zbyt intensywnych kolorów elewacji i dachu, szprosów w oknach, nachalnej stylistyki dworskiej

Poznaj swoją przyszłość

Jedna z najlepszych wróżek w Polsce Wróżka Mira Elżbieta Sobczyk odpowiada na pytania na swoim Facebooku  lub przez e-mail. Problemy ze zdrowiem lub w sprawach "miłosnych" ? A może interesują Cię kwestie finansowe?  Sprawdź swoją przyszłość. Jej odpowiedzi pomogły już tysiącom ludzi w Polsce. Można się z nią skontaktować Jej profil na Facebooku lub http://twojawrozka24.pl
Podobne posty