Jak się bronić przed złodziejem


Zastać swój dom wywrócony do góry nogami i ogołocony z cennych przedmiotów to nic przyjemnego. Jeszcze gorsze może się okazać spotkanie oko w oko z włamywaczem. Jak się zachować w takich sytuacjach? Co robić, żeby do nich nie doszło?

Po włamaniu

Jeśli już doszło do włamania, to oczywiście jak najszybciej trzeba powiadomić policję. Do jej przyjazdu nie wolno dotykać w domu żadnych przedmiotów, zwłaszcza drzwi, futryn i ram okiennych  – tam najczęściej znajdują się odciski palców złodziei oraz inne pozostawione przez nich ślady. Nie dotykając niczego, dajemy policji większe szanse na odnalezienie złodziei, w przeciwnym razie będzie to trudniejsze, nawet jeśli policja odnajdzie i zabezpieczy inne ślady, na przykład włosy, złamane paznokcie, ślady obuwia czy fragmenty tkanin z ubrań.
Policjanci sporządzą protokół oględzin, w którym szczegółowo opiszą miejsce kradzieży oraz wszelkie uszkodzone przez włamywaczy przedmioty, na przykład zniszczone ramy okienne, drzwi balkonowe lub drzwiczki mebli. Będziemy musieli też szczegółowo podać, jakie przedmioty skradziono.
Jeżeli dom był ubezpieczony na wypadek kradzieży, taki protokół oględzin oraz wykaz przedmiotów będzie pomocny w uzyskaniu odszkodowania od firmy ubezpieczeniowej lub w trakcie procesu sądowego (jeśli złodziej zostanie złapany).

Uwaga! Szanse na ujęcie złodziei znacznie wzrosną, jeśli będziemy zgłaszać policji wszelkie włamania – nawet wtedy, gdy poniesiemy niewielkie straty. Zebrane u nas ślady to materiał, który można porównywać ze śladami pozostawionymi podczas innych włamań – pomoże ustalić tożsamość złodziei oraz postawić im zarzuty.

Trzeba zgłosić szkodę!

Jeśli mamy wykupioną polisę ubezpieczeniową, musimy jak najszybciej zgłosić włamanie, zniszczenie czy kradzież w naszym towarzystwie ubezpieczeniowym. Zazwyczaj mamy na to trzy dni (należy to sprawdzić w ogólnych warunkach umów dołączonych do polisy); jeżeli się spóźnimy, możemy się pożegnać z odszkodowaniem. Do czasu przybycia na miejsce likwidatora szkód z zakładu ubezpieczeń nie powinniśmy nic naprawiać, chyba że jest to konieczne ze względu na bezpieczeństwo nasze i naszego mienia.

Złodziej przyłapany na gorącym uczynku

Gdy natkniemy się na włamywacza, możemy zastosować obronę konieczną. Polega ona na odparciu bezpośredniego bezprawnego zamachu na jakiekolwiek dobro chronione prawem. Takim dobrem są: życie, zdrowie i mienie. Możemy więc – używając siły – odebrać złodziejowi przedmioty, które próbuje wynieść z mieszkania. Jeśli włamywacz nas zaatakuje (uderzy, odepchnie, będzie próbował użyć noża lub broni palnej), mamy prawo się bronić i nawet ciężko go zranić – nie popełniamy wtedy przestępstwa.
Trzeba pamiętać o tym, że sposób obrony musi być współmierny do niebezpieczeństwa. Na przykład jeżeli nieuzbrojony napastnik nas kopnie, a my ugodzimy go nożem, narażamy się na odpowiedzialność karną za przekroczenie granic obrony.
Pojawienie się na posesji obcej osoby (choćby nawet wieczorem), której zamiarów nie znamy, nie upoważnia nas do stosowania obrony koniecznej. Wtargnięcie bez pozwolenia na cudzą posesję oznacza co najwyżej naruszenie miru domowego, więc właściciel może jedynie nakazać opuszczenie swojego terenu. Dopiero gdy intruz nie posłucha, a dodatkowo zacznie grozić lub uderzy, można w obronie koniecznej taki atak odeprzeć. Jeśli od razu widać, że intruz ma złe zamiary, na przykład usiłuje wejść przez okno do domu, można go schwytać i powiadomić policję. Gdyby taki osobnik nie był agresywny wobec właściciela nieruchomości, a ten dotkliwie go pobił, właściciel musiałby się liczyć z odpowiedzialnością karną za spowodowanie obrażeń ciała.
Przyłapany złodziej nie zawsze atakuje – może po prostu uciekać z posesji ze skradzionymi rzeczami. Wtedy też możemy stosować obronę konieczną i próbować go  zatrzymać siłą, a nawet obezwładnić i jak najszybciej oddać w ręce policji. Każdy ma bowiem prawo ująć osobę przyłapaną na gorącym uczynku lub w pościgu podjętym bezpośrednio po popełnieniu przestępstwa. Warto pamiętać o tym, że również w tej sytuacji sposób ujęcia sprawcy musi być współmierny do niebezpieczeństwa grożącego z jego strony. Zastosowanie zbyt drastycznych środków, na przykład zainstalowanie ogrodzenia pod napięciem i porażenie uciekającego sprawcy prądem, będzie co najmniej przekroczeniem granic obrony koniecznej. Podejmując pościg za bandytą, zawsze musimy liczyć się z tym, że może on być uzbrojony i w ten sposób narażamy własne życie. Pamiętajmy też o tym, że nie do nas należy wymierzenie sprawcy kary. Jeśli zostaliśmy na swojej działce zaatakowani przez kilka osób, zwłaszcza uzbrojonych, na pewno nie warto ryzykować i próbować obrony. Dobrze jest natomiast zachować zimną krew i zapamiętać jak najwięcej szczegółów dotyczących wyglądu i zachowania się sprawców.

Jak zmniejszyć ryzyko
Podstawowym zabezpieczeniem przed nieproszonymi gośćmi są solidne ogrodzenie, kraty w oknach i drzwi antywłamaniowe. Jednak mogą one wydłużyć jedynie czas potrzebny na dokonanie kradzieży. Dlatego niektórzy właściciele domów myślą o zainstalowaniu dodatkowych pułapek, które mają zniechęcić złodziei: ogrodzeniu z ostrymi elementami albo pod napięciem, różnego rodzaju zapadniach, spadających na głowę ciężarach, niebezpiecznych zwierzętach (jadowity wąż, pająk czy skorpion). Niestety, może się to obrócić przeciwko właścicielowi. Jeśli intruz dozna uszkodzeń ciała, może żądać odszkodowania, a właściciel zostać oskarżony o spowodowanie zagrożenia życia lub zdrowia albo o uszkodzenie ciała.
Skutecznie odstraszać może nieproszonych gości duży pies biegający po posesji. Trzeba jednak zabezpieczyć posesję w taki sposób, by zwierzę nie wydostało się z niej bez nadzoru. Jeżeli wyjdzie, choćby nocą (posesja nie była dobrze ogrodzona, a furtka otwierała się po naciśnięciu klamki), właściciel może ponieść odpowiedzialność za wykroczenie i zapłacić grzywnę do 250 zł, nawet jeśli na ogrodzeniu wywiesił informację, że trzyma niebezpieczne zwierzę. Wymagania w stosunku do właściciela będą jeszcze większe, gdy pies należy do ras uznanych za niebezpieczne, na przykład pitbulterier czy rottweiler. Potrzebne jest wtedy specjalne zezwolenie. Puszczanie niebezpiecznego psa luzem, choć niewątpliwie odstraszy złodziei, jest bardzo ryzykowne. Jeżeli bowiem pies wybiegnie z posesji i kogoś ugryzie albo zaatakuje naszego gościa, którego nie zdążyliśmy uprzedzić, że trzymamy zwierzę, narażamy się na odpowiedzialność karną za spowodowanie obrażeń ciała oraz uszkodzenie i zniszczenie jego rzeczy. Poszkodowana osoba może też dochodzić naprawienia szkody w postępowaniu cywilnym.
Unikniemy takich problemów, jeśli zainstalujemy w domu system alarmowy i skorzystamy z usług firmy monitoringowej. Choć nie jest to usługa tania (miesięcznie przynajmniej 100 zł), zainstalowane w domu i na zewnątrz czujki połączone za pomocą nadajnika radiowego z siedzibą firmy na pewno zwiększają poczucie bezpieczeństwa. Niestety, nieuzasadnione przyjazdy ochroniarzy, na przykład na skutek przypadkowego uruchomienia alarmu, mogą nas dodatkowo kosztować.
Równie skuteczne, choć jeszcze droższe, jest wynajęcie prywatnego ochroniarza. Tego rodzaju usługa świadczona przez profesjonalną firmę wyniesie miesięcznie co najmniej kilkaset złotych, a w przypadku ochrony obiektów usługowych jeszcze więcej.
Możemy też zainstalować na posesji kamerę lub alarm lokalny. Musimy jednak pamiętać, że wolno nam nagrywać jedynie to, co dzieje się na naszym podwórku, a nie u sąsiada, który mógłby mieć pretensje i żądać rekompensaty za podglądanie go i naruszenie jego prywatności.
Warto zainwestować w dobrą instalację alarmową, która nie będzie się uruchamiała bez powodu. Włączający się zbyt często nocą głośny alarm powoduje zakłócenie ciszy nocnej, a zdenerwowani sąsiedzi mogą z tego powodu wezwać policję. Jeśli uruchomienie alarmu nie było celowe lub złośliwe, nie grozi nam odpowiedzialność karna. Jednak w razie powtarzających się hałasów przekraczających przeciętną miarę okoliczni sąsiedzi mogliby na drodze postępowania cywilnego żądać usunięcia alarmu lub przynajmniej jego wyciszenia.

Podstawa prawna:
- Kodeks karny
- Kodeks wykroczeń
- Kodeks cywilny

Poznaj swoją przyszłość

Jedna z najlepszych wróżek w Polsce Wróżka Mira Elżbieta Sobczyk odpowiada na pytania na swoim Facebooku  lub przez e-mail. Problemy ze zdrowiem lub w sprawach "miłosnych" ? A może interesują Cię kwestie finansowe?  Sprawdź swoją przyszłość. Jej odpowiedzi pomogły już tysiącom ludzi w Polsce. Można się z nią skontaktować Jej profil na Facebooku lub http://twojawrozka24.pl
Podobne posty