Kostka – początek bliźniaka


Kostkę z lat 70. rozbudowano w dwie strony. Powstał romantyczny dom w stylu nawiązującym do przedwojennej architektury Milanówka. Wtopił się w otoczenie i wygląda, jakby stał tu od lat.
 .Stary dom tkwi w nowej bryle budynku. Widoczna od frontu biała kostka wskazuje granice powstałych dzięki rozbudowie części bliźniaka. Bliźniaka – jak mówią właściciele – dwujajowego. Każda część jest bowiem inna, a mimo to dom jest spójną całością, zapewne dlatego, że projekt rozbudowy właściciele przygotowali razem.
Wybór miejsca i pomysł na wspólny dom nie był przypadkowy. Dwa małżeństwa architektów, przyjaciele ze studiów, mieszkali razem w akademiku, a potem na próbę w wynajętym domu w Warszawie. Wspólne mieszkanie sprawdziło się, więc bez obaw kupili dom w podwarszawskim Milanówku. Domek (kostka) nie zachęcał ich swoją formą – kawałek bloku postawiony w ogrodzie, z cokołami ozdobionymi tłuczoną ceramiką (fragment zachował się jeszcze w piwnicy). Wspaniałe było natomiast położenie domu – duża zalesiona działka przy jednej z najładniejszych ulic, blisko stacji kolejowej i ważnych punktów usługowych. Z okien domu rozpościerał się widok na malowniczy teren po drugiej stronie ulicy z parkiem i starymi drzewami.
Ostatecznie przekonało ich to, że kostka była już podzielona na dwa niezależne mieszkania. Klatka schodowa była wyodrębniona, a na każdym poziomie znajdowały się dwa pokoje z kuchnią i łazienką. Dzięki temu mogli zamieszkać tam od razu: na początek jedna para zajęła parter, druga piętro i zaczęli rozbudowę.

W zgodzie z tradycją
Nowi właściciele lubili piękny zielony Milanówek budowany według koncepcji miasta ogrodu. Starali się, żeby ich dom nawiązywał do tradycji tej miejscowości, charakteru architektury, domów usytuowanych w zieleni wśród sosen. – Chcieliśmy pokazać, że można przebudować kostkę, dopasowując się do panującej tu atmosfery – mówią właściciele. – Zależało nam, żeby był to dom w stylu „milanowskim”. Miał to być ukłon w stronę starych domów budowanych tutaj w okresie międzywojennym z wysokimi dachami, z gankami, z wejściem przy ziemi, a nie na wysokich podmurówkach.
Postanowili podzielić dom w pionie. Każdy mógł się później rozbudowywać zgodnie ze swoimi potrzebami, ale według wspólnego projektu. Problemem była wysokość domu. Jedni chcieli podwyższyć budynek, przykrywając go wysokim spadzistym dachem, drudzy woleli dom niższy. W efekcie jedna część jest bardziej, druga mniej strzelista. Wspólny dach łączy jednak obie w jedną całość. Pokryty gontem łagodnie schodzi w dół z tyłu domu. Architekci byli zgodni co do tego, że jeśli nowy dom powstał w wyniku rozbudowy kostki, to nie należy tego ukrywać. Do dziś można zobaczyć, jak stary dom stał się elementem większej struktury. Tylko częściowo zakrywa go ogród zimowy.
Po rozbudowie dom nabrał romatycznego charakteru. Odwołuje się do tradycji i miejscowej architektury – z wysokim dachem, drewnianymi elementami elewacji, szczycikiem nawiązującym do przedwojennej willi stojącej nieopodal.


Widok od strony ogrodu. Wysoki dach pokryty gontem, lukarny, ceglane ściany zmieniły dom nie do poznania. Nowe części przeważyły i zdominowały starą bryłę.

Wejście do mieszkania państwa Słowików, właścicieli niższej części domu.



Wspólny teren

Przebudowa domu została tak pomyślana, by dało się zapewnić dwóm rodzinom jak największy komfort wspólnego mieszkania. Mogą zachować intymność, możliwość oddzielenia się. Okna, wykusze, tarasy są tak zaprojektowane, żeby zagwarantować obu właścicielom niezależność przestrzenną, widokową i akustyczną. Osobne wejścia po przeciwnych stronach budynku dają poczucie odizolowania. Można tu mieszkać, nie widując sąsiadów dniami, a nawet tygodniami, ale to oczywiście rzadko się zdarza. Mieszkania są oddzielone, ściana między domami jest solidna. Zostawiono jednak połączenie piwnic. Nie trzeba wychodzić na zewnątrz, jeśli chce się przejść do drugiego mieszkania. – Korzystamy z tego bardzo chętnie. Jest taki niepisany zwyczaj, że jeżeli komuś czegoś brakuje w kuchni, idzie do sąsiadów i bez pytania sobie bierze – mówią gospodarze.
Niepodzielona ogrodzeniem została też przepiękna zalesiona działka z olbrzymimi starymi drzewami. Jedynie od strony frontu krzewy sygnalizują podział. Pozostała część ogrodu ma charakter otwarty. Dzięki temu teren otaczający dom wydaje się większy, a budynek wygląda naturalnie, jakby był wpisany w las. To także pozostaje w zgodzie z klimatem Milanówka, w którym dominują duże zalesione działki.

Rozrastanie

Rozbudowa domu trwała bardzo długo, niemal 16 lat. Właściciele wyznają, że spędzili na budowie kawał życia. Dom rozbudowywał się etapami, niektóre części jeszcze wymagają wykończenia. Najpierw kilka lat mieszkali w starym domu, który obudowywali, realizując krok po kroku projekt. Kiedy dobudowane części były na tyle wykończone, że można było w nich zamieszkać, połączono stary dom z nowym. Ta operacja była naprawdę trudna, bo łączyła się ze zmianą dotychczasowego podziału mieszkań – z poziomego na pionowy. Gospodarze wspominają to jako horror: prawie przez rok przekuwano kolejne ściany, zmieniano instalacje. – Żyliśmy w spartańskich warunkach, czasami na betonie, wszystko się mieszało: dzieci, psy, dorośli...
Obie dobudowane części mają parter niemal na poziomie gruntu. Tam też usytuowano wejścia. Schody pojawiają się dopiero wewnątrz, aby połączyć nową część ze starą, bo w kostce podłoga pierwszej kondygnacji znajdowała się 130 cm nad terenem działki. Pozostałością po dawnym układzie domu jest więc kilka poziomów mieszkania. Jednak z obu mieszkań można teraz wyjść przez strefę wypoczynkową wprost do ogrodu. W dobudowanych częściach jest z jednej strony taras przy kuchni połączonej z jadalnią, z drugiej – duży salon otoczony podcieniami. Także na poziomie parteru starego domu utworzono tarasy (jeden na dachu garażu, drugi na podsypanym gruncie). Dzięki temu do ogrodu można wyjść z obu poziomów.


Rozbudowa państwa Rogalów jest bardziej strzelista. Strona frontowa została podkreślona wykuszem

Szerokie okapy dachu i podcienia otaczają niemal cały dom. Właściciele korzystają z uroków okolicy i przyjemności mieszkania w mieście ogrodzie.



Naturalne materiały

Urok domu i pełną nastroju architekturę podkreślają naturalne materiały. Dzięki nim dom sprawia wrażenie, jakby był wtopiony w zieleń i ogród. Klinkier, kamień, drewno – stare sprawdzone materiały – dają poczucie solidności. Dom wygląda naturalnie, bezpretensjonalnie. Dróżki wyłożone kamieniami, terakotowe posadzki tarasów, drewniana altana w ogrodzie i pergole przed domem, obfitość zieleni i dziko rosnące rośliny pomagają w zespoleniu architektury i natury.
Przebudowa domu rozpoczęła się w czasach, kiedy kupienie materiałów na budowę domu było problemem. Wybierali więc to, co było dostępne, a zarazem trwałe. Dach jest pokryty gontem, bo oprócz tego, że ładnie wygląda, był wtedy najtańszym i najlepszym pokryciem dachu. Robili go górale – wówczas jedyni fachowi wykonawcy. Zdecydowano się na cegłę, żeby nie trzeba było tynkować domu. Właściciele starali się wybierać materiały, które ładnie się starzeją i po latach wyglądają efektownie. Dziś widać, że się nie pomylili.
– Budowa domu to tyle myśli i uczuć, że nie wyobrażam sobie, że mogłabym się stąd wyprowadzić, tak jak to się robi w Stanach – kupić urządzony dom, a po kilku latach, gdy dostanę nową pracę przenieść się w inne miejsce – mówi jedna z właścicielek. – Taki dom jak nasz ma sens, gdy jest budowany dla pokoleń, tak jak dawniej.

Poznaj swoją przyszłość

Jedna z najlepszych wróżek w Polsce Wróżka Mira Elżbieta Sobczyk odpowiada na pytania na swoim Facebooku  lub przez e-mail. Problemy ze zdrowiem lub w sprawach "miłosnych" ? A może interesują Cię kwestie finansowe?  Sprawdź swoją przyszłość. Jej odpowiedzi pomogły już tysiącom ludzi w Polsce. Można się z nią skontaktować Jej profil na Facebooku lub http://twojawrozka24.pl
Podobne posty