Mieszkanie w szeregowcu


Wnętrze tego domu jest tak oryginalne, przestronne i jasne, że aż trudno uwierzyć, że znajdujemy się w wąskim segmencie, między identycznymi domami szeregowymi z lat 80. Właściciele zmieścili się w szeregu, nie rezygnując ze swoich upodobań i potrzeb.
Szeregówka z lat 80., rząd jednakowych, wąskich, przyklejonych do siebie domów. Między nimi przerwa – ktoś nie zdołał wybudować swojego segmentu, powstały tylko fundamenty i poziom piwnicy. Taką działkę kupili poznańscy inwestorzy. Jako właściciele miejsca w szeregu mieli zbudować dom o ściśle określonym kształcie, powierzchni i kubaturze.
Mieszkali wcześniej na tym samym osiedlu, więc wszystkie zalety, wady i ograniczenia domu szeregowego znali doskonale. Marzyli o czymś innym – o przestronnym wnętrzu, indywidualnej przestrzeni, bardziej funkcjonalnym mieszkaniu. Nie chcieli więc budować segmentu według tego samego „szeregowego” projektu. Zwrócili się do architekta Mariusza Wrzeszcza z nadzieją, że ten coś wymyśli. I nie zawiedli się. Chociaż ich dom stanął skromnie w szeregu podporządkowany liniom narzuconym przez sąsiednie budynki, warunki mieszkania mają zupełnie inne.
Wnętrze jest niestandardowe, a nowy układ funkcjonalny powstał specjalnie z myślą o ich rodzinie. Nawet patrząc na dom z zewnątrz, można się tego domyślić po wielkości i rozmieszczeniu okien.



Pomysł na dom

Domowników jest pięcioro: rodzice i trzech synów. Jak urządzić mieszkanie na trzech i pół niewielkich kondygnacjach, żeby wszystkim było wygodnie? Propozycja architekta z początku wydawała się zaskakująca. Cały parter dla dzieci, kuchnia i salon na drugiej kondygnacji, sypialnia rodziców – najwyżej. W ten sposób został rozwiązany problem: jak równocześnie dzieciom zapewnić swobodę i możliwość nieskrępowanego ruchu i zabawy, a rodzicom – odpoczynek w domowym zaciszu. Sypialnię rodziców oddziela od pokoi dzieci cała kondygnacja, dzięki temu ich przystań na górze jest naprawdę spokojna. Dzieci nie są już bardzo małe, a z biegiem czasu będą potrzebowały więcej niezależności niż opieki.
Ten nietypowy układ funkcjonalny świetnie się sprawdził w wąskim i wysokim domu. W gruncie rzeczy jest bardzo logiczny. Centrum domu znajduje się naprawdę pośrodku – między kondygnacjami. Rodzice potrzebują mniej miejsca niż trzech chłopców, nic więc dziwnego, że to ich sypialnia znalazła się na poddaszu, na którym jest mniej przestrzeni do zagospodarowania. Dzięki temu, że prywatne pomieszczenia rodziców zajęły tylko część powierzchni poddasza, salon mógł osiągnąć wysokość dwóch kondygnacji.

Królestwo dzieci

Ulokowanie wszystkich dzieci na jednym poziomie mogło się udać chyba tylko na parterze. Na stosunkowo niedużej powierzchni zmieściły się trzy sypialnie i łazienka. Ale tak naprawdę chłopcy mają do dyspozycji dużo większą przestrzeń. Mogą wybiegać na taras i do ogrodu, kiedy tylko zechcą. Nie stoi im na drodze ani puszysty dywan, ani parkiet salonu, kanapa przy kominku czy stół w jadalni. Dodatkowym atutem mieszkania na parterze jest sąsiedztwo piwnicy, w której oprócz garażu i kotłowni znalazł się przeznaczony dla nich pokój do zabaw.
Królestwo dzieci, które rozciąga się na przyziemie i ogród, zaczyna się tuż za progiem domu. Jest dzięki temu otwarte, dostępne dla rodziców, kolegów i gości. Chłopcy mają swój świat, ale są blisko, nie trzeba ich szukać w pokoikach na poddaszu.

 

Salon z widokiem

Zwykle pokój dzienny sąsiaduje z holem. Tu, wchodząc na piętro, zostawiamy całą strefę wejściową za sobą. Dzięki temu niemal cała powierzchnia kondygnacji może być rodzinnym salonem. Tylko kuchnia jest osobnym pomieszczeniem, poza tym to jednoprzestrzenne wnętrze z kominkiem, dużym stołem i pianinem. Oddalenie od tarasu i ogródka rekompensuje widok z okna. Z góry widać więcej i dalej – oczom odpoczywających mieszkańców ukazuje się obszar nieograniczony ścianami sąsiednich domów. Uwolnieni tym widokiem od gęstej zabudowy swojego „szeregu” cieszą się kontaktem z przestrzenią i zielonymi drzewami. Nie oddaliby tego za możliwość wyjścia z kuchni na skrawek trawnika.
Przestrzeń piętra jest jednocześnie scalona i zróżnicowana. Strefa salonu jest najważniejsza – wysoka, najbardziej otwarta i jasna. Tu pali się w kominku – jest otwarty, więc służy raczej przyjemności obserwowania ognia niż do ogrzewania domu. Połączona z salonem jadalnia jest niższa i nieco mniej jasna – z dużym stołem i wysokimi szafkami pełniącymi funkcję kredensów. Wąska ścianka oddziela ją od „biblioteki”, która wykorzystując miejsce przy schodach, mieści regały z książkami i pianino. Wspólna część domu jest urozmaicona i przestronna. Podzielona wyraźnie na strefy o różnym przeznaczeniu może dobrze służyć domownikom. 



Azyl rodziców

Z dwupoziomowego salonu na piętrze widać zawieszoną nad nim galerię poddasza. To pracownia państwa domu. Tam, na najwyższej kondygnacji pod dachem, jest ich azyl (w zamkach nazywało się to „refugium” – wieża ostatniej ucieczki). Jest tam niewielka sypialnia, mała łazienka, garderoba i miejsce do pracy. Można powiedzieć, że rodzice mają do dyspozycji przyjemne, funkcjonalne studio. Zajmuje ono w sumie 24 m². Ale widok z galerii na salon sprawia, że przebywając tam, nie odczuwa się ograniczenia miejsca. Zresztą dzięki takim właśnie kontrastom wnętrze domu jest przestrzennie bogate.

Tyle światła
Z reguły w domach szeregowych utrapieniem są ciasne schody i wąskie pokoje ściśnięte między ścianami segmentu. Tu schody są jasne, wyeksponowane, lekkie. Wielkie okno nad schodami na piętro oświetla wnętrza drugiej kondygnacji. Aby to umożliwić, wyższy odcinek schodów (z piętra na poddasze) został odsunięty od frontowej ściany. Było to korzystne z kilku względów. Po pierwsze, wygodniej (bo bliżej kalenicy) wchodzi się pod spadzisty dach. Po drugie, przestrzeń nad schodami na piętro jest bardzo wysoka i jasna. Po trzecie, stopnie prowadzące z piętra na poddasze nie zamykają widoku z salonu. Ażurowe, zawieszone w wysokiej przestrzeni – wyglądają intrygująco.
Choć bryła domu jest wąska i zamknięta, wewnątrz nie ma się takiego wrażenia, bo przestrzeń otwiera się w górę, łącząc dwie kondygnacje. Światło dociera do salonu z kilku stron, między innymi przez okno połaciowe nad otwartą galerią poddasza. Oświetlenie wzbogacają także narożne okna wychodzące na ogród. Dzięki nim naturalne światło jest bardziej zróżnicowane i piękniej maluje wnętrze. Przebywając w środku, zapominamy, że dom ma dwie ślepe ściany.

Szczęśliwe wykończenie

Wydaje się, że najważniejszą cechą domu jest przestrzeń kszałtowana na przekór wąskiej skorupie segmentu. Jednak ostateczny efekt nie byłby tak przekonujący, gdyby nie jakość wykończenia i dobór materiałów – trwałych i atrakcyjnych. Już na zewnątrz duże wrażenie robią granitowe stopnie wejściowe dobrze harmonizujące z metalowymi prostymi balustradami. Okna w ciepłym odcieniu drewna meranti. Wewnątrz dębowe parkiety, meble, schody. Jednolite wykończenie podłóg oraz ścian wywołuje wrażenie spokoju i harmonii, a także optycznie powiększa pomieszczenia takie jak hol czy kuchnia.
Projekt architektury budynku i wykończenia wnętrz powstał w tej samej pracowni, więc wizja domu rozwijała się od głównego pomysłu do drobnych szczegółów. Dzięki temu efekt jest spójny. Składają się na to wszystkie elementy wnętrza: i dekoracyjnie pomalowane ściany, i balustrady schodów, i dyskretne oprawy lamp.
Warto podkreślić, że całkowita powierzchnia domu to 167,8 m² (nie licząc kotłowni i garażu). Jak na pięcioosobową rodzinę nie jest to bardzo wiele. Prawdziwym luksusem tego domu jest nie wielkość, ale jakość przestrzeni.

Poznaj swoją przyszłość

Jedna z najlepszych wróżek w Polsce Wróżka Mira Elżbieta Sobczyk odpowiada na pytania na swoim Facebooku  lub przez e-mail. Problemy ze zdrowiem lub w sprawach "miłosnych" ? A może interesują Cię kwestie finansowe?  Sprawdź swoją przyszłość. Jej odpowiedzi pomogły już tysiącom ludzi w Polsce. Można się z nią skontaktować Jej profil na Facebooku lub http://twojawrozka24.pl
Podobne posty