Republika Czeska. Własny dom w Unii



Budownictwo jednorodzinne jest zdominowane przez deweloperów. Własny dom? To raczej nowy temat...

Paradoksalnie Czesi są z domem za pan brat. Zaczyna się weekend i kto może, wyjeżdża „na chalupu”. Mieszkańcy miast mają swoje domki letniskowe. Pokój z kominkiem, kuchnia, sypialnia. Starsze domy są murowane, nowsze budowane z drewna, często całoroczne. Czechom bliska jest idea życia w zgodzie z naturą. Przykładają dużą wagę do sportu, rekreacji. Stąd dużo zajęć sportowych – już w przedszkolu pływalnia, w szkole obowiązkowa nauka jazdy na nartach. Letnisko wpisuje się w model zdrowego życia. A z wiecznej pracy przy naprawie i konserwacji wzięło się powiedzenie, że każdy Czech to złota rączka.
– Bydlíte v bytý nebo v baráku? – to pytanie postawiliśmy naszym południowym sąsiadom, próbując poznać ich budownictwo jednorodzinne.
Język czeski ma akcent humorystyczny. Barák to dom, bydleni to budownictwo mieszkaniowe, byt to mieszkanie, krovy to krokwie, sklep to piwnica, a pozemek to działka.
Na pytanie: „Mieszkacie w mieszkaniu czy w domu?”, pada refleksyjna odpowiedź, że dom w Republice Czeskiej to raczej nowy temat...
W 1989 roku wybuchła „aksamitna rewolucja”. Wtedy w listopadzie tłum na ulicach Pragi zmusił ekipę rządzącą do oddania władzy. A później rok 1993 – rozwód ze Słowacją. Te zmiany, choć bezkrwawe, były dramatyczne. Czechosłowacja to kraj, który z rozwiniętymi sztandarami przyjął kiedyś socjalizm; z dużo większym zaangażowaniem niż Polska wprowadzał go w życie. Ważny jest ten rys mentalności Czechów, który każe im się nie buntować, ale godzić na ucisk. Stąd na ulicach hasła: „Se sovýtskym svazem, na výćne casy a nikdy jinak”, na rogach ulic czerwone gwiazdy, wszystkie dziedziny życia państwowe, a obywatele infiltrowani jak w państwie policyjnym. I jeszcze szczelnie zamknięte granice z malutką furtką na wczasy w Jugosławii.
To, co wydarzyło się w 1989 roku, dało początek nowej erze w dziejach Czech, nawet czas mierzy się teraz ze wskazaniem, że coś było „tyle a tyle lat po rewolucji”.
Panelak czy dom?

To oczywiste, że państwo socjalistyczne stawiało na budownictwo z wielkiej płyty. Pamiątką starej epoki są panelaki – wieżowce z modułowymi łazienkami. Gotowe zestawy z drewna, tektury i plastiku miały urodę i akustykę seryjnego trabanta. Panelaki mają dziś coraz niższą cenę na rynku wtórnym. Nikt nie chce wiązać przyszłości z mieszkaniem w takim standardzie, wyrwać się z panelaka to marzenie.
Tak jak w innych krajach byłego bloku przechodzenie do kapitalizmu i wolnego rynku jest długim procesem.
Po rewolucji ludzie zaczęli odzyskiwać prywatne mienie, ale państwo wciąż ma bardzo duży udział w gospodarce i życiu. Czynsze, ceny gazu i prądu są regulowane. Mieszkańcy kamienic i bloków zwykle nie są właścicielami swoich mieszkań – proces nabywania własności trwa. Czesi wzbraniają się przed wykupem, traktując taki wydatek jako ostateczność.
Dla większości Czechów droga do własnego lokum (nie tylko domu!) jest bardzo trudna. Ruch budowlany w nieruchomościach komunalnych i spółdzielczych jest mały. Ceny nieruchomości na wolnym rynku idą w górę (chociaż nie dramatycznie ostro – nawet przed akcesją do Unii), deweloperzy obsługują tych, którzy skorzystali na transformacji państwa. Często jest tak, że dzieci dorastają i nadal mieszkają z rodzicami, a ważną pozycję w rotacji mieszkań zajmuje spadek po babci.
Wynajem? – bardzo drogi, ceny w Pradze są wyższe niż w Warszawie.
Trzeba jednak dodać, że i tu nieobcy jest dylemat: kupić mieszkanie czy się budować? Czteropokojowe mieszkanie w Pradze kosztuje 4 mln koron, nowy dom o powierzchni 120 m² można kupić za 3-4 mln koron, do tego koszt działki – 1 mln koron za 900 m².
W 2003 roku zbudowano w Czechach 27 tysięcy jednostek mieszkaniowych. Połowa z nich to domy jednorodzinne. Wynik znakomity, ale tak naprawdę oddający tylko specyfikę rynku. Domy jednorodzinne wydawały się po panelakach jedynym rozwiązaniem. Dopiero od niedawna Czesi odkrywają możliwość mieszkania w nowoczesnych domach wielorodzinnych – powstają one na obrzeżach miasta, a nie (jak osiedla jednorodzinne) poza ich granicami.
Jednorodzinna zabudowa podmiejska jest ostatnio bardzo krytykowana. Powód? Osiedla satelickie, w liczbie ponad stu wokół samej Pragi, nie powstały tam, gdzie biegnie autostrada czy dobra droga, lecz tam, gdzie można tanio kupić działkę – często na środku pola buraków. Potworzyły się getta zależne od centrum – bez sklepów, przedszkoli, szkół. Do tego budowane w stylu niemieckim, amerykańskim, nijakim – nienarodowym.
Obrońcy osiedli satelickich argumentują, że w miastach nie ma wolnych terenów, a ludzie chcą mieszkać na wsi. Przeciwnicy, a często i mieszkańcy tych osiedli, widzą wady: tworzenie gett, problemy komunikacyjne, oddalenie od szkół i centrów kultury.
Ponieważ w Czechosłowacji rolnictwo było całkowicie państwowe, w Czechach właścicielami działek są głównie lokalne samorządy. Samorządom zależy na tym, by domy wyrastały na ich terenie, bo podatek od nieruchomości zostaje w gminie – stąd uzbrajanie terenów i polityka zachęt. Kolin wywalczył w ten sposób inwestora znacznie atrakcyjniejszego niż właściciele domów – Toyotę.
Ceny działek są bardzo zróżnicowane, podział przebiega wzdłuż linii: stolica – reszta kraju. Działka pod Pragą kosztuje 900-1500 koron/m² (zwykle ma wielkość 800-1000 m²), a pod Kolinem, odległym od stolicy o 100 km – 400 koron/m². Drożej jest w Brnie i znanych miejscowościach uzdrowiskowych Karkonoszy, takich jak Karlovy Vary.

 Tradycja i umiar Czesi są tradycjonalistami. Cenią sobie domy murowane z ceramiki, rzadziej z betonu komórkowego. Równocześnie popularne są czeskie patenty na ścianę, między innymi system Velox – pustaki i elementy cementowo-styropianowe (po złożeniu ściany z płyt zrębkocementowych – podobnych do paździerzowych – z warstwą styropianu wewnątrz konstruuje się ściany wypełnione betonem). Domy w tradycyjnych technologiach ocieplają wełną mineralną i styropianem. Dwuspadowe dachy są kryte najczęściej dachówką. Rarytasem jest modna strzecha. Okna drewniane wygrywają z plastikowymi, bo są naturalne. Ogrzewanie domu jest najczęściej zasilane gazem, dużo jest tradycyjnych kotłów na drewno, sporadycznie stosuje się pompy ciepła. Ostatnio wracają do łask tradycyjne paliwa stałe. Powód? Cena gazu idzie w górę, opalanie drewnem lub węglem jest najtańsze.
Lokalne samorządy często zachęcają do tego, by społeczeństwo dbało o środowisko naturalne. Na przykład Praga pokrywa 30% kosztów wymiany kotła na paliwo stałe na kocioł gazowy. Dopłaty oferują również fundusze państwowe, na przykład Fundusz Budownictwa wspierający modernizacje.
Styl architektoniczny? Domy są proste, maksymalnie do 200 m² (z garażem w bryle budynku). Główną cechą tego budownictwa jest unikanie ekstrawagancji posunięte aż do banału. Nie ma w Czechach tradycji solidnego rzemiosła, ugruntowanych firm rodzinnych – to wszystko dopiero powstaje na zgliszczach starego systemu, który czynił szkody w każdej dziedzinie. Według Czechów budownictwo po rewolucji jest drogie, a jakość pozostawia wiele do życzenia. Dodajmy, że idzie ku lepszemu.
Na początku lat 90. prasa co chwila donosiła o firmach-krzakach, straconych oszczędnościach klientów, fatalnej jakości domów od deweloperów. Czesi po tej lekcji stali się bardzo nieufni. Nie płacą przed rozpoczęciem inwestycji. Akceptowana jest 5-procentowa zaliczka przy podpisywaniu umowy. Kolejne transze po każdym etapie prac, a ostatnie 10% po zakończeniu budowy: po kolaudacji, czyli urzędowym odbiorze domu, i po okresie gwarancji. To oczywiście ideał – każdy deweloper czy wykonawca ustala warunki jak najkorzystniej dla siebie.
Na budowach deweloperów podwykonawcy pilnują się nawzajem, by nie ponosić kosztów poprawek. Największym wrogiem jakości są terminy. – Wiele razy układałem panele na mokrym betonie, bo gonił mnie termin – opowiada jeden z wykonawców. To powszechna praktyka...
Budowlańcy są drodzy, choć wielu z nich trafia do zawodu przypadkowo, z braku lepszej pracy. Murarzowi trzeba zapłacić do 150 koron za godzinę, za ułożenie paneli od 150 do 250 koron. Elektryk, hydraulik biorą 350-400 koron za godzinę. Drogo, dlatego na wielu budowach deweloperów i na budowach prywatnych pracują cudzoziemcy. Robotnik ze Wschodu (głównie z Ukrainy) zadowoli się o wiele mniejszą dniówką. Trudno na budowie spotkać samych Czechów.
Najlepszą jakość zapewniają małe firmy budowlane stawiające najwyżej kilka domów rocznie. Wypracowują markę dzięki rekomendacjom zadowolonych klientów. Na przykład firma Pavela Matyasa z Kolina. Zatrudnia on 40 ludzi. Buduje domy pod klucz. Realizował już prywatne wille za 15 mln koron. Przeciętna budowa trwa u niego zwykle półtora roku, sam bezpośrednio nadzoruje swoich ludzi. Stara się nie przeinwestować.
Te proste metody prowadzenia firmy budowlanej procentują – klientów nie brakuje.

Budownictwo indywidualne istnieje

Lokalne urzędy budowlane czuwają nad zgodnością budów z planem przestrzennym i projektem. Wymagane jest uzyskanie pozwolenia na budowę zawierającego między innymi projekt architektoniczny, projekt instalacji elektrycznej i ogrzewania. Pozwolenie jest ważne przez dwa lata, po tym okresie można je przedłużyć. Wymagania nie są restrykcyjne. Dom jednorodzinny może mieć maksymalnie dwa piętra, trzy mieszkania i dwuspadowy dach. Architektura może być dowolna.
Nawet skarb Czechów, Złota Praga, nie ma wyznaczników odnośnie do nowo budowanych domów. Większość utrzymuje się w jednej tonacji, bo taka jest natura i takie są oczekiwania inwestorów. W Republice Czeskiej nie tak łatwo znaleźć dom awangardowy.
By dopełnić obrazu, trzeba powiedzieć, że coraz więcej ludzi decyduje się na dom, samodzielne organizowanie budowy. Nie brakuje katalogów i projektów powtarzalnych (cena 20-30 tys. koron). Nie więcej niż 5% inwestorów korzysta z usług architektów – projekt indywidualny kosztuje 140-300 tys. koron.
Koniunkturę napędza łatwo dostępny kredyt oprocentowany rekordowo nisko – od 4-5%. Średnia wysokość kredytu: 800 tys.-1 mln koron. Zwykle inwestor musi udowodnić zdolność do sfinansowania z własnych środków 30% budowy.
Oto przykładowa symulacja dla rodziny czteroosobowej. Miesięczne dochody netto: 40 tys. koron. Wydatki na życie: 11 tys. koron. Własne oszczędności (w tym w kasie mieszkaniowej): 1 mln koron. Bank – przyjmując za podstawę dochody – może przyznać maksymalnie 2,5 mln koron kredytu (oprocentowanie 6,3%), a więc cała inwestycja musi się zamknąć w kwocie 3,5 mln koron. Za takie pieniądze można już mieć własny dom. Trzeba jeszcze doliczyć 70 tys. koron rocznie na ubezpieczenie domu i kredytobiorców.
Oczywiście nie każdy spełnia takie warunki: duże oszczędności, wysokie zarobki, chęć podjęcia ryzyka wiążącego się z dużym kredytem. Wiele czynników decyduje o tym, że sprzedawca z zarobkami 10 tys. koron na rękę nie będzie myślał o budowie domu.
Wysokie koszty na starcie dorosłego życia to jedna z przyczyn popularnego modelu życia wykształconych młodych Czechów: najpierw się dorabiają, robią karierę, a później, w wieku około 35 lat, zakładają rodzinę i budują dom.
PROSTY – OBRONIONY
Czeskie małżeństwo, Pavla i Petr Bartolomejev – budują swój dom na wsi pod Pragą.
Dom ma 280 m² powierzchni, działka – 750 m².

Mieszkali z rodzicami w Pradze. Kupili działkę w 1998 roku (za 680 tys. koron), rok później jesienią rozpoczęli budowę, a wprowadzili się we wrześniu 2000 roku. Zamówili projekt indywidualny i sami zorganizowali budowę. Odważni, ale też dobrze przygotowani. – Chcieliśmy duży, prosty dom. Mieliśmy świadomość, że każdy skos czy wieżyczka kosztują.
Firmę wykonawczą wybrali spośród pięciu, które odwiedzili na placach budów. Wygrała ekipa, która nie żądała zaliczek i dawała pięć lat gwarancji na dom. Płatność po każdym etapie, a ostatnie transze po zakończeniu budowy – 5% po dwóch latach, 2% po pięciu latach.
Ściany domu i strop wykonano z porothermu, dach jest ceramiczny. Ceny materiału były niższe dzięki rabatom (od 5 do 10%), więźba kupiona przed sezonem była tańsza nawet o 20%! Dom kosztował 2,7 mln koron, z tego 1,5 mln inwestorzy zapłacili z kredytu. Miesięczna rata kredytu – 20 tys. koron (kredyt na dziesięć lat).
– Wygodny dom za cenę trzypokojowego mieszkania. Pełny sukces – podsumowują Pavla i Petr.

SKĄD PIENIĄDZE?


Czesi oszczędzają w kasach mieszkaniowych i korzystają z ulg. Zjawisko to jest masowe.

Zachęcani subsydiami Czesi oszczędzają w kasach mieszkaniowych (Stavebni sporitelna), kiedyś państwowych, teraz obsługiwanych przez banki komercyjne. 60% obywateli gromadzi swoje oszczędności w ten sposób, więc budowa domu czy zakup mieszkania staje się kwestią czasu. Państwo dopłaca 3 tys. koron rocznie każdemu, kto zaoszczędzi co najmniej 20 tys. koron na cel mieszkaniowy.
Także odsetki od kredytu mieszkaniowego można odliczyć od kwoty opodatkowanej. Są i inne zachęty. Po wejściu do Unii udało się utrzymać 5-procentowy VAT na materiały budowlane i usługi (do 2008 roku). Kto zbuduje czy kupi dom, przez 15 lat jest zwolniony z podatku od nieruchomości. Większość programów pomocowych jest skierowanych do osób do 36 lat.

PODSTAWOWY STANDARD DEWELOPERA
Agnieszka i Jaroslaw Vichowie, polsko-czeskie małżeństwo – postanowili kupić dom pod Pragą
od firmy deweloperskiej.

Za 800-metrową działkę zapłacili prawie 800 tys. koron. Dom w zabudowie szeregowej miał kosztować 1,7 mln koron. Dostali w banku kredyt na budowę.
Segment: 120 m², dom z poddaszem użytkowym, bez podłóg, w najprostszym standardzie wykończenia. – Tyle kosztuje dwupokojowe mieszkanie w bloku – cieszyli się małżonkowie.
„Podstawowy standard” okazał się zdecydowanie niewystarczający. Schody przypominały drabinę, materiały wykończeniowe były złej jakości. Nie było wyboru. Vichowie na własną rękę inwestowali w dom. Kiedy na koniec policzyli wszystkie wydatki, okazało się, że dom kosztował 2,6 mln koron.
Czas budowania nie należy do miłych wspomnień. – Jakość? Żeby tylko odwalić. Współpraca z deweloperem? Myśleli, że nas oszukają. Bardzo pilnie studiowałam kosztorysy powykonawcze. Siedziałam po nocy, ale obniżyłam robociznę o 250 tys. koron. Znalazłam wycenę prac, których nigdy nie wykonano.
Deweloper zakończył budowę, zostawiając niezagospodarowane otoczenie. Mieszkańcy zasypywali firmę skargami, aż zmusili ją do wysypania drogi żwirem. Dobre i to...

PRZYKRA BUDOWLANA NIESPODZIANKA
Początek drogi do własnego domu Mariany i Dalibora Nesnidal to mieszkanie w centrum Pragi.

Kiedy w 1998 roku Mariana i Dalibor kupowali działkę i projekt powtarzalny (280 m²), nie przeczuwali, jak trudne czeka ich zadanie.
Stało się! Pod koniec stanu surowego zakład energetyczny wstrzymał budowę. Powód: dom stoi zbyt blisko linii energetycznej średniego napięcia. Dokładnie w odległości 1,2 m – kategoryczny zakaz!
Szybko wyjaśniło się, kto popełnił błąd.
To architekt przygotowujący plan zagospodarowania działki źle wrysował dom.
Przez pół roku inwestorzy walczyli o zgodę na przesunięcie linii – rozbiórka domu nie wchodziła w grę. Ostatecznie zakład energetyczny zgodził się – mogli budować dalej, ale z budżetem nadszarpniętym o 100 tys. koron. Państwo Nesnidal próbują teraz uzyskać odszkodowanie od projektanta. Sprawa jest w sądzie i nie widać jej końca. Sądownictwo w Czechach – nie po raz pierwszy słyszymy taką opinię – jest niewydolne. – Wygraliśmy trzy sprawy w kolejnych instancjach – mówi Mariana. – Za każdym razem projektant dostał nakaz zapłacenia odszkodowania.
Za każdym razem się odwołał. Tak może być bez końca – nie ma sposobu na wyegzekwowanie swoich praw.
Dom został zbudowany w systemie Velox. Kosztował z działką 5,5 mln koron.

BUDOWANIE I BURZENIE

Droga Lenki i Jiriego Krpcovych do własnego domu pokazuje, jak trudno w Czechach być inwestorem.

Wieś 20 km od Pragi – działka, projekt powtarzalny. Kosztorys budowy – 1,9 mln koron. Krpcovi uparli się na ścianę jednowarstwową z bloczków wiórobetonowych ze styropianem – system o nazwie DURISOL. Tak jak w Veloksie ustawioną ścianę wypełnia się betonem. Firma wykonawcza polecona przez producenta trzy razy wypełniała i trzy razy burzyła wszystko. Powód? Za każdym razem upierali się wykonać beton na budowie. Ten ich beton kruszył się w palcach. Inwestorzy wściekali się, przychodził konstruktor, przyjeżdżał przedstawiciel producenta – wszyscy jednoznacznie orzekli: beton jest zbyt kruchy. Przyszedł elektryk – chciał mocować kable w ścianie, ściana się ruszała... Dlaczego ekipa upierała się przy betonie z betoniarki? Bo droższy towarowy zmniejszyłby ich zysk w ogólnym kosztorysie. I tak szło: budowali, kręcili, zalewali, burzyli, a inwestorzy trzykrotnie odpisywali 160 tys. koron na straty. W końcu zwolnili nieudaczników, zgłosili sprawę na policję, skonsultowali się z prawnikiem. Odradził im dochodzenie odszkodowania w sądzie. Pięć lat czekaliby na sprawę, pięć lat trwałby proces, a budowa jako dowód w sprawie stałaby w miejscu. Inwestycja kosztowała 2 mln koron, rodzina już mieszka, ale czeka ją jeszcze wiele prac, w tym całe poddasze. Teraz pomagają bliscy.

Republika Czeska
Powierzchnia – 78,9 tys. km², 10,4 mln obywateli, z czego 51,2% to kobiety. 65,3% obywateli to ludzie w wieku od 15 do 59 lat. Stolicą Republiki Czeskiej jest Praga (Praha) zamieszkana przez 1,8 mln ludzi. Państwo geograficznie składa się z dwóch części – Czech i Moraw. Administracyjnie podzielone są one na gminy (obec) i kraje, czyli wyższe jednostki samorządowe. Administrację rządową reprezentują powiaty (okres). Najważniejsze surowce naturalne: złoża węgla brunatnego i kamiennego, glinki kaolinowej, rudy uranu i piasków szklarskich. Stopa bezrobocia – 8,8%. Podatek od nieruchomości: działki budowlane od 0,3-4,5% – w zależności od miejsca (najdrożej jest oczywiście w Pradze); od budynków – 1 korona za 1 m² powierzchni podłogi. 1 zł = 7,4 CZK (korony czeskiej).

Pomógł nam
Remigiusz Górski, Pierwszy Sekretarz Wydziału Ekonomiczno-Handlowego Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Pradze

David Kraus, architekt
Osiedla satelickie: czeskie firmy, czescy architekci, tylko wzory nie czeskie...

Pavel Matyás, szef firmy budowlanej Zainteresowanie domami nie słabnie. Kto się dorobi, ucieka z miasta.

Ladislav Kosták z działu kredytów hipotecznych banku CSOB
Tylko 3% naszych klientów hipotecznych ma problemy ze spłatą kredytu, zwykle na skutek utraty pracy (w kredytach konsumpcyjnych – 15%). W takich sytuacjach wspólnie wypracowujemy harmonogram spłaty.
Młodzi ludzie – główni klienci naszego banku – nie boją się brać kredytu. Starsi są bardziej zachowawczy.

Magda Filipová, architekt praskiego urzędu miastaPrzepisy nie precyzują, jaka ma być architektura. Skoro projektowany dom nie koliduje z planem, nikt nie może powiedzieć inwestorowi, jaki powinien być kolor dachu.
Na szczęście decydują tradycja i rachunek ekonomiczny.

Z polskiego punktu widzenia (Kazimierz Kirejczyk, prezes firmy doradczej Reas Konsulting)

Wydawać by się mogło, ze w demoludach wszystko było ujednolicone. A jednak – choćby w budownictwie – różnice były spore.

Czechy nie były tak zniszczone jak Polska, także proces powojennej industrializacji przebiegał spokojniej – w końcu spora część przemysłu i robotniczych mieszkań powstała jeszcze przed wojną. Powstanie w Pradze przyniosło szkody o charakterze symbolicznym – stłuczone lustro w jednej z knajp. W rezultacie w nowe czasy Czesi weszli z całkiem niezłymi, statystycznie rzecz biorąc, warunkami mieszkaniowymi. Dziś nadal utrzymuje się przewaga Czech nad Polską: u nas jest mniej więcej 310 mieszkań na 1000 mieszkańców, podczas gdy w Czechach około 400 – całkiem niezły wynik, nawet jak na zachodnią część Unii. Może dlatego, jak się wydaje, Czesi dłużej niż Polacy wierzyli w to, że budowanie domów jest obowiązkiem państwa. Najwyraźniej w czasach komunizmu lepiej wywiązywało się ono z tego obowiązku. W konsekwencji myśl, że trzeba zacząć wyręczać państwo i budować samemu, z trudem przeciera sobie drogę.
Republiki Czeskiej podobnie jak i Polski nie ominął kryzys budownictwa w połowie lat 90. W 1990 roku oddano tam blisko 45 tys. nowych mieszkań, zaś w 1995 – tylko niecałe 12,7 tys. Wskaźnik 1,3 nowego mieszkania na 1000 mieszkańców był dramatycznie niski. Od kilku lat budownictwo ustabilizowało się na poziomie około 25-27 tysięcy jednostek, czyli w przeliczeniu na 1000 mieszkańców na podobnym poziomie jak u nas.
Obecną aktywność inwestorów budujących domy jednorodzinne można oceniać jako podobną jak w Polsce. W ostatnim roku liczba rozpoczynanych budów wyraźnie wzrosła w porównaniu z rokiem poprzednim. Czescy specjaliści przypisują ten wzrost zwłaszcza trzem czynnikom:
- obniżce oprocentowania kredytów hipotecznych;
- wzrostowi liczby kredytów udzielanych przez kasy budowlane;
- zwiększeniu aktywności przez prywatnych deweloperów.
Działający w Czechach system kas budowlanych został żywcem przeniesiony z Niemiec. Motorem napędzającym wprowadzenie kas na rynek czeski była znana i w Polsce z działań lobbingowych Bausparkasse Schwäbisch Hall. To ona utworzyła wspólnie z dwoma innymi bankami w 1993 roku w Pradze kasę o nazwie Czeskomorawska Stavebni Sporitelna (CMSS). CMSS jest dziś największą z sześciu obecnych na rynku czeskim kas, mając około 41% rynku. Niemal co piąty obywatel Czech jest jej klientem! Oznacza to ponad dwa miliony rachunków oszczędnościowych. Tylko w 2003 roku co dziesiąty mieszkaniec Czech zawarł umowę z CMSS.
W Polsce rozwój tego systemu został zablokowany, powstał system kas mieszkaniowych, których atrakcyjność po zmianie przepisów podatkowych została zredukowana prawie do zera i powoli zaczyna on wygasać. Tymczasem w Czechach, podobnie jak na Słowacji i Węgrzech, system kas budowlanych święci triumfy. Ale ostrożnie z zachwytami. Z punktu widzenia banków sukces kas budowlanych jest bezdyskusyjny; wątpliwość dotyczyć może tego, czy czeski budżet stać na ten sukces. Biorąc pod uwagę dynamikę, z jaką się rozwija, może się okazać, że już niedługo z dobrodziejstw systemu korzystać zacznie blisko 80% społeczeństwa, czyli prawie wszyscy potrafiący się podpisać, niezależnie od tego, w jakich warunkach mieszkają i czy pomaganie im przez państwo ma jakikolwiek sens. System stanie się karykaturą idei wspierania budownictwa, bo taniej byłoby przyznać wszystkim obywatelom zapomogę z budżetu – nie trzeba by wówczas dokładać zysku właścicielom kas, czyli niemieckim bankom. Przy okazji zabraknie już pewnie w budżecie pieniędzy na programy adresowane do tych, którzy bez pomocy państwa nie mają szans na jakiekolwiek mieszkanie. Może więc jednak ostrożność wykazana w swoim czasie przez polskiego ministra finansów miała i swoje dobre strony?
Drugą sprawą wartą komentarza jest wielkość domów jednorodzinnych. Przeciętny dom zbudowany w Czechach przez inwestorów indywidualnych ma około 100 m² powierzchni mieszkalnej, prawie dokładnie dwa razy tyle co przeciętne mieszkanie w budownictwie wielorodzinnym. Powierzchnia ta od 1990 roku wzrosła o blisko 30%, czyli o ponad 20 m², podczas gdy w tym samym czasie powierzchnia przeciętnego mieszkania wzrosła tylko o mniej więcej 5 m². Uwzględniając różnice pomiędzy powierzchnią mieszkalną i użytkową, można przyjąć, że przeciętny dom jednorodzinny w Czechach ma zbliżoną wielkość do tego w Polsce, ale u nas przewaga domów nad mieszkaniami jest nieco większa.
Zastanawia także gotowość, z jaką stosuje się w Czechach technologię alternatywną do tradycyjnej. W Polsce okres ten mamy już zdecydowanie za sobą. Styropianowe pustaki zalewane betonem albo wielkie pustaki z keramzytu łączone na monstrualne zszywki? A fe! Po co to, skoro można z ceramiki poryzowanej albo betonu komórkowego. Dopóki duże firmy budowlane nie zaczną budować dużych osiedli typowych domów, a za robociznę nie trzeba będzie sporo więcej zapłacić, prawdopodobnie u nas moda na eksperymenty technologiczne nie powróci.
I ostatnia uwaga: o charakterze architektury. Tylu kalek typowych projektów domów niemieckich już dawno nie widziałem. To nie znaczy oczywiście, że to źle. W końcu może lepiej kopiować dopracowane wzory, nawet nudnawe, niż eksperymentować z wieżyczkami, neomodernizmem czy stylem zakopiańskim w porothermie. Ale że nie ma tam nawet rodzimego stylu dworkowego? Trzeba naprawdę mocno stąpać po ziemi, żeby sobie na coś takiego nie pozwolić. Rodacy, w końcu jednak mamy chyba prawo czymś się wyróżniać od sąsiadów...

Poznaj swoją przyszłość

Jedna z najlepszych wróżek w Polsce Wróżka Mira Elżbieta Sobczyk odpowiada na pytania na swoim Facebooku  lub przez e-mail. Problemy ze zdrowiem lub w sprawach "miłosnych" ? A może interesują Cię kwestie finansowe?  Sprawdź swoją przyszłość. Jej odpowiedzi pomogły już tysiącom ludzi w Polsce. Można się z nią skontaktować Jej profil na Facebooku lub http://twojawrozka24.pl
Podobne posty