Szwecja. Własny dom w Unii


W tym kraju nie jest w dobrym tonie chwalić się zamożnością ani szokować oryginalnością. Takie są tu też domy.




O czym nie marzył Lenin

Jeszcze na początku XX wieku Szwecja była jednym z najuboższych krajów Europy. Wzbogaciła się dzięki rozwojowi przemysłu, taniej energii, lasom i złożom rud żelaza. A przede wszystkim dzięki systematycznej pracy, bo Szwedów cechuje niebywała konsekwencja. Jak już raz zaczną skręcać stoły, to z czasem wyrośnie z tego Ikea, zabiorą się za samochody – Volvo, budowę domów – Skanska, zaczną myśleć nad kuchenką gazową – Electrolux, chcą zadzwonić? – Ericsson.
Nawet jak zaczną śpiewać, wychodzi im... ABBA. Szwecja ma też szczęście leżeć na uboczu Europy, dzięki czemu ominęły ją ostatnie wojny.
Dziedzin, w których ten dziewięciomilionowy naród znaczy coś na świecie, jest wiele. Najbardziej prestiżowa jest Nagroda Nobla ufundowana przez wynalazcę dynamitu (Szwedzi potrafią zarobić na wszystkim – w ten sposób wzbogacili się na ostatnich wojnach, biorąc w nich udział handlowy).
Szwecja od lat słynie z wysokich podatków (od 29 do 56%), ale większość mieszkańców godzi się na te obciążenia w zamian za rozbudowane programy socjalne i porządek. Szwedów cechuje też propaństwowość – szanują swój kraj, uważają, że ich wyroby są najlepsze na świecie, nie są skorzy do protestu. W miejscu pracy wszyscy mówią sobie na „ty” i nie podkreślają hierarchii (obowiązuje tu kontrowersyjne prawo: nie myśl, że jesteś lepszy od innych). Milioner może mieszkać obok murarza na zasiłku – ich domy się nie różnią!
Akceptowanym polem manipulacji jest oszczędzanie na podatkach – np. Ingvar Kamprad, właściciel sieci sklepów IKEA, mieszka w Szwajcarii. Z drugiej strony państwo stworzyło taki mechanizm podatkowy, który niebywale rozkręcił konsumpcję. Otóż szwedzkie prawo pozwala na odliczanie od podatku odsetek od kredytów. Do 1997 r. można było odliczyć całą kwotę, teraz już tylko około 30% (rocznie do 100 tys. koron na osobę). Ta ulga jest sposobem zachęcania do zakupów. Szwedzi mówią wprost: – Lepiej spłacać kredyt, niż płacić progresywne podatki.
Młodzi bardzo szybko idą na swoje, biorąc kredyt na edukację, mieszkanie. Już na studiach są zwykle zadłużeni na całe życie.
Przed rewolucją bolszewicką Lenin kupił w sztokholmskim sklepie swoją słynną czapkę. Ciekawostka na temat o tyle, że Szwedom socjalizm się udał! Tutaj każdy ma prawo do opieki, pracy albo zasiłku, także do własnego lokum! Wykładnią takiego ludzkiego podejścia do człowieka jest też pomoc socjalna dla bezrobotnych. Zasiłek, wysokie dopłaty na każde dziecko, opłacanie przez państwo mieszkań ludzi na zasiłku, nawet abonamentu telewizyjnego, bo człowiek ma prawo oglądać telewizję!
No właśnie – już w latach 30. państwo rozpoczęło walkę o podniesienie standardu życia. W 1965 r. rzucono hasło: milion mieszkań i domów w ciągu dziesięciu lat. Powstały państwowe firmy budujące mieszkania i domy na wynajem.
Co więcej, państwo komponuje też skład tych lokalnych społeczności: tak dobiera lokatorów, by uzyskać pożądany społecznie skład wspólnoty mieszkańców. Czy o tym śnił Lenin?
W tym kraju dom nie jest przedmiotem marzeń, ale kwestią wyboru: jak kto chce mieszkać. Niekoniecznie musi to być dom. Ostatnio wielką popularnością cieszą się apartamenty nad wodą – budowane w nieczynnych portach – choć ta przyjemność przy powierzchni 100 m² kosztuje 2 mln koron.
Wielki Sztokholm liczy prawie dwa miliony mieszkańców. Stolica kraju dumnego ze swych osiągnięć informatycznych jest obrazem tego, jaką klęskę poniósł model pracy zawodowej w domu. Owszem, technologia IT pozwala prowadzić biuro we własnych czterech ścianach, ale nic z tego nie wynika. Gospodarka i pieniądz (a przede wszystkim edukacja – przyszłość dzieci!) nadal skupiają się wokół wielkich miast – Sztokholmu, Göteborga i Malmö. Tu ceny są wielokrotnie wyższe niż na prowincji, rankiem autostrady przeżywają oblężenie. Nic dziwnego, że dom, który pod Sztokholmem kosztuje 3 mln koron, na północy można kupić za 500 tys.


Dom po szwedzku
Szwed, który chce mieszkać w domu jednorodzinnym, ma kilka możliwości. Może na przykład (jak większość obywateli) skorzystać z usług dewelopera. Rynek zdominowany jest przez kolosy takie jak Skanska czy NCC, które wykupują ogromne tereny, uzbrajają je, planują i budują osiedla pod klucz, z tapetami i wyposażeniem wnętrz.
Może też sam kupić działkę i zatrudnić firmę, która postawi dom pod klucz – budowa trwa zwykle sześć miesięcy.
Może wreszcie budować systemem gospodarczym – ale na tę ścieżkę decydują się raczej nieliczni. Co decyduje o kosztach? Najdroższa jest robocizna. Robotnikowi w Szwecji trzeba zapłacić około 250 koron brutto za godzinę.
Jest też czwarta możliwość: starać się o kontrakt wynajmu domu w miejskiej spółce mieszkaniowo-deweloperskiej. Budują one dla wszystkich – ludzi mniej i bardziej zamożnych (a nie tylko najbiedniejszych!) – od mieszkań w blokach do domów jednorodzinnych, każdemu wedle oczekiwań i możliwości. W ten sposób budowano aż do nasycenia rynku (stały deficyt jest tylko w dużych miastach). Pod koniec lat 80. w budownictwie nastąpił kryzys, który właśnie się kończy, bo niskie stopy procentowe – nawet poniżej 3% – ożywiły rynek. Nastąpiła jednak zasadnicza zmiana – teraz firmy z udziałem miasta budują na zasadach komercyjnych – państwa już nie stać na dotacje.
Przykładem miejskiej spółki mieszkaniowo-deweloperskiej jest Mimer w Västeras, 100 km od Sztokholmu. Firma gospodaruje 13 tys. lokali, w tym połowa to domy jednorodzinne, najczęściej w zabudowie szeregowej – i wciąż buduje nowe. Czynsz wynosi miesięcznie około 5 tys. koron + opłaty za prąd. Jeśli chętnych na daną nieruchomość jest więcej – bywa, że o atrakcyjny dom nad jeziorem stara się 500 osób – decyduje system punktowy (zarobki, liczba dzieci, potrzeby itp.), ostatnie słowo mają jednak władze miasta.
W jakich domach chcą mieszkać Szwedzi? Ważna jest tradycja –  kiedy kończy się olśniewający Sztokholm, zaczynają się osiedla drewnianych domów, stylowo takie same, jakie budowano sto lat temu. Budują i prywatni inwestorzy, i deweloperzy. W cenie są też stare domostwa poddane gruntownemu remontowi. „Stare” znaczy tu coś, co ma przynajmniej sto lat!
Domy mają średnio od 160 do 250 m² powierzchni. Stoją na działkach o wielkości 700 m² w mieście oraz 2 tys. m² na wsi. Są najczęściej malowane na czerwono – ten tradycyjny kolor uzyskiwano przy okazji wydobywania rud żelaza.
Szwedzi budują domy z drewna. Tego materiału mają pod dostatkiem, eksport sięga 10% światowego obrotu drewnem. Jest najtańsze, jego trwałość jest bezdyskusyjna, a przede wszystkim Szwedzi cenią ekologię. Budują domy w szkielecie drewnianym, korzystając z nowoczesnych materiałów i technologii – często wybierają ekofiber z makulatury zamiast innych materiałów ociepleniowych. Drewniane domy dobrze wytrzymują surowe warunki – na ogrzanie zużywają około 80 kWh/(m²·rok),  (w Polsce od 120 do 460 kWh/(m²·rok).
Domy są wyposażone w wentylację mechaniczną z rekuperatorem. Osiedla są połączone z lokalną siecią c.o. Jeśli nie – źródłem ciepła najczęściej jest prąd, pompa ciepła, olej opałowy, rzadziej gaz.
Gminy badają nowe tereny budowlane pod kątem obecności szkodliwego radonu (bezbarwny i bezwonny gaz powstający z rozpadu radioaktywnego radu wchodzącego w skład skał). Tam, gdzie jest taka potrzeba, płyty fundamentowe mają wbudowany system wentylacji.
Często zdarza się, że inwestor zleca budowę i wyjeżdża na urlop; wraca, a dom stoi zbudowany. Szwedzkie firmy na ogół budują solidnie. Pracują w wąskich specjalizacjach. W tym społeczeństwie działa system rekomendacji. Firma wykonawcza, oddając dom, wykupuje dziesięcioletnią polisę ubezpieczeniową. Obowiązuje też dwuletnia gwarancja. Tak więc przez dziesięć lat wszelkie ujawnione wady domu albo są naprawiane przez wykonawcę, albo koszt napraw pokrywany jest z polisy. Mechanizm odpowiedzialności działa też na rynku wtórnym – sprzedający wypełnia formularz stanu technicznego domu. Kupujący zatrudnia specjalistę, który bada jego stan. Zarówno formularz, jak i ekspertyza są gwarancją i podstawą w wypadku roszczeń.

Inwestor idzie do urzędu

Prywatny inwestor najczęściej ogląda gotowe projekty w katalogu – dokonuje wyboru i w krótkim czasie firma buduje mu taki dom. Jeśli kupił projekt indywidualny (koszt średnio od 40 tys. koron), czeka go przede wszystkim wizyta w lokalnym urzędzie architektury. Urzędnik analizuje projekt, sprawdza, czy spełnia on wymogi planu lokalnego – chodzi o takie wyznaczniki jak: wymiary, liczba pięter, wysokość kalenicy lub nachylenie połaci dachu, czy szczegółowe ustalenia, jak na przykład kolor dachu, ścian, rodzaj oszalowania.
Kolejny etap to spotkanie z miejskim nadzorem budowlanym. Na tę wizytę inwestor musi przyjść ze swoim inspektorem budowy – inżynierem, który zadba o techniczną jakość domu i będzie prawnie odpowiadał za błędy i wady.
Inspektor miejski ocenia projekt pod względem konstrukcji. Może zażądać dodatkowych szczegółowych projektów, na przykład ław fundamentowych. Sprawdza też uprawnienia osoby wybranej do nadzoru – liczy się doświadczenie, a nie papier. Inspektor budowy ponosi największą odpowiedzialność – gwarantuje, że wszystko będzie wykonane dobrze – nie ma więc powodów, by zaniedbywać kontroli. Wizyta w urzędzie kosztuje inwestora 6 tys. koron.
Ma on dwa lata, by rozpocząć budowę, i pięć, by ją zakończyć. Ramy czasowe wyznaczono z myślą o sąsiadach, by nie mieszkali zbyt długo przy placu budowy. Kara za przekroczenie terminów – 50 tys. koron.
Warto zwrócić uwagę na to, jak ważną, wszechobecną funkcję pełni państwo. Urząd miasta jest najczęściej właścicielem gruntów, udziałowcem firm mieszkaniowo-deweloperskich, decyduje też, gdzie i co będzie budowane. W Västeras, gdzie odwiedzamy architekta miasta Ola Wikströma, powstał właśnie plan budów na kolejne dziesięć lat. Prognoza zakłada powstanie 8 tys. mieszkań i domów, z tego 6 tys. na zasadzie zagęszczania istniejącej zabudowy. Nowych terenów budowlanych jest mało. Kto chce budować indywidualnie, musi nieraz czekać lata, aż miasto przygotuje działki pod zabudowę indywidualną.
I jeszcze jedna specyfika szwedzka. Plany urbanistyczne oraz inne sprawy mieszkaniowe są konsultowane z lokalną radą polityczną składającą się z przedstawicieli różnych partii.
Trzeba przyznać, że władza dba o swój teren. Dla Ola Wikströma chlubą urzędu jest „róża środowiskowa”. Wydział opracował tabelę, wedle której można ocenić, czy budowany albo kupowany dom jest ekologiczny. Badane są takie aspekty jak: materiały i sposób budowy, poziom stężenia radonu i pola elektromagnetycznego, jakość powietrza, wilgotność, zużycie energii, sąsiedztwo, natężenie hałasu, sposób zagospodarowania odpadów.


Kredyt nie do spłaty?

Teoretycznie wybór jest prosty. Jeśli za wynajem dużego mieszkania w Sztokholmie trzeba zapłacić 10 tys. koron czynszu (do tego opłata za parkowanie dwóch samochodów), o wiele bardziej atrakcyjne wydaje się kupno albo zbudowanie domu na kredyt i płacenie rat i opłat eksploatacyjnych, ale już bez czynszu! Średnia cena domu jednorodzinnego w Szwecji wynosi 1 mln 300 tys. koron, ale ceny – jak wspomnieliśmy – są bardzo zróżnicowane. W dużych miastach za dom 140 m² na 700-metrowej działce trzeba zapłacić co najmniej 2,5-3 mln koron.
Wybór prosty, lecz nie dla każdego. Rodzina starająca się o tak duży kredyt powinna zarabiać co najmniej 40 tys. brutto. Zarobki nauczyciela – 18-26 tys., psychologa – 24 tys., urzędnika gminnego – 20-23 tys. koron – są za niskie, by otrzymać kredyt. Trzeba też pamiętać o kosztach utrzymania domu. Wysoki kredyt jest więc dostępny dla rodzin, w których pracują dwie osoby.
Bardzo charakterystyczna jest wypowiedź inwestora, którego spotykamy na obrzeżu Sztokholmu. Piotr mówi: – Wziąłem ponad 2 mln koron kredytu. Spłacam minimum. Chcę mieć jak najwięcej pieniędzy teraz, kiedy jestem młody!
Taka kalkulacja jest bardzo popularna. Odpisy od podatku sprawiają, że korzystniejsza jest rata niż znalezienie się w wyższym progu podatkowym.
Poza tym – by Piotr zdążył przed emeryturą spłacić dwumilionowy kredyt, musiałby do końca aktywności zawodowej zarabiać praktycznie na ten jeden cel. Dlaczego tego nie zrobi? Tłumaczy: – Ceny nieruchomości idą w górę. Kiedyś sprzedam dom, spłacę kredyt i jeszcze na tym zarobię.
To prawda – co dziesięć lat temu kosztowało 1 mln koron, dziś kosztuje 3 mln (w atrakcyjnym miejscu). Nieruchomość jest lokatą kapitału. Bank udziela kredytu, ponieważ ma pewny zastaw – dom. A Szwedzi nie przywiązują się do swoich domów na całe życie. Nie budują też z myślą o dzieciach – nie chcą żadnych dodatkowych kosztów. Bardzo często emeryci sprzedają swój dom, bo utrzymanie jest ponad ich siły – to oni najczęściej wykupują apartamenty nad wodą w centrum miast. Trwa więc obrót nieruchomościami.
A gdy kredytobiorca straci pracę albo małżeństwo się rozpadnie? Banki prowadzą ugodową politykę, państwo wspiera pomocą, w ostateczności sprzedaje się dom, a po spłacie kredytu zostaje jeszcze na mieszkanie.
Jak przystało na państwo dobrobytu, celem Szwedów nie jest posiadanie domu samo w sobie. Jest wiele dziedzin, które zajmują ich bardziej. Priorytety to stabilizacja, konto w banku, podróże – korzystanie z uroków życia bez afiszowania się bogactwem. Popołudniami ulice miast zaludnione są biegaczami, po nabrzeżu Szwecji usianym wyspami kręcą się setki motorówek i żagli. Dwa razy w tygodniu wizyta w siłowni. A wieczorami? Co dziewiąty Szwed śpiewa w chórze.
Problem domu nie jest tym, co zajmuje ich najbardziej.


Fredrik Törnqvist, wicedyrektor miejskiej spółki mieszkaniowo-deweloperskiej Mimer:
Wciąż mamy możliwość sterowania składem społeczeństwa. To miasto decyduje, kto będzie mieszkał w naszych domach.

Olo Wikström, architekt miasta Västeras:
Budować dom poza planem lokalnym? W Szwecji jest to możliwe, ale pytanie o zgodę trafia do energetyki, drogownictwa, ochrony środowiska – gdzieś zwykle padnie „nie”.

Barbro Wickman-Parak, ekonomista z banku SBAB udzielającego najwięcej kredytów na cele budowlane:
Średnia wysokość kredytu udzielanego przez nasz bank wynosi milion koron na dom i pół miliona na mieszkanie. Najczęściej kredytobiorcy wybierają zmienne oprocentowanie.
Pożyczka bywa udzielana zwykle w wysokości 75% wartości rynkowej domu czy mieszkania, ponadto można uzyskać dodatkowy kredyt pozwalający zgromadzić w sumie do 90% wartości nieruchomości.

Lisa i Piotr Sobieccy: Gra z domem

Dom polsko-szwedzkiego małżeństwa jest charakterystyczny dla drewnianego budownictwa jednorodzinnego w Szwecji. Nowoczesny, choć nawiązujący do tradycji, z mansardowym dachem. Dom z poddaszem użytkowym ma 158 m² powierzchni. Został zbudowany w osiem miesięcy w szkielecie drewnianym. Ściany z paneli (grubości 30 cm) przygotowano w fabryce. Dom jest ogrzewany elektrycznie, ma rekuperator. 1600-metrowa działka kosztowała 600 tys. koron, budowa domu przez firmy zamawiane przez Piotra – 3 mln 200 tys. koron. Inwestycja była finansowana w większości z kredytu – dziś dług rodziny wynosi 2 mln 400 tys. koron (w sumie są to cztery pożyczki – na 55 lat, ze stałą stopą procentową do sześciu lat, oprocentowane od 3,85 do 6,25%). Wszystkie miesięczne wydatki na obsługę kredytu pochłaniają 9400 koron.
Najdroższym etapem prac było pokruszenie i wywóz 150 m³ skały znajdującej się na części działki. Specjalistyczna firma kruszyła kolejne fragmenty kamienia ładunkami wybuchowymi – w sumie operacja ta kosztowała 600 tys. koron. Dużo kosztowały też przyłącza – średnio 150 tys. koron za jedno.

Powiedzieć, że Szwecja jest krajem przyjaznym dla niepełnosprawnych, to za mało. Filozofią tego kraju jest pełna asymilacja ludzi z ułomnościami (także psychicznymi) ze społecznością. Oferuje się pomoc, a nie współczucie. Osoba na wózku chce iść do opery? Obsługa wprowadza ją bocznym wejściem, sadza w pierwszym rzędzie.
W Göteborgu odwiedzamy dom państwa Biegalskich. Córka Niny i Kazimierza, 25-letnia Patrycja, cierpi na porażenie mózgowe. W 1982 roku rodzice, szukając pomocy dla dziecka, wyemigrowali z Polski.
Jak wygląda dzień Patrycji?
Rano przyjeżdża po nią mikrobus z pomocy społecznej. Uprzejmy kierowca zabiera dziewczynę na zajęcia rehabilitacyjne. O 16.00 powrót. Przychodzą wolontariusze – mogą zabrać Patrycję do teatru, na spacer, do kina. Raz w miesiącu przez tydzień rodzice są sami – państwo daje im prawo odpocząć, zabiera Patrycję na turnus rehabilitacyjny. Latem do dyspozycji rodziny państwo oddaje domek w ośrodku na wyspie pod Göteborgiem. Opłaty są niewielkie, zresztą Patrycja dostaje 9 tys. koron netto renty. Raz na siedem lat rodzina dostaje 30 tys. koron dopłaty na samochód. Gdy osoba niepełnosprawna sama kieruje, państwo finansuje w stu procentach zakup samochodu.
Nina mówi: – To od nas zależy, czy chcemy, by córka była z nami. Mogłaby mieszkać we własnym domu, z dochodzącą pomocą. Ale takie czteroosobowe domy są jednak jakimś gettem. Wolimy, by była z nami.
Kiedy państwo Biegalscy kupili dom, odwiedził ich urzędnik z opieki. Miasto płaci za wszystkie inwestycje potrzebne do adaptacji domu. Urząd gminy sprawdza projekt pod kątem przystosowania do potrzeb niepełnosprawnych. Parter musi być dostępny dla osób poruszających się na wózku. W interesie państwa leży zadbanie o to, by dom w każdym okresie życia właścicieli spełniał swoje zadania, a przede wszystkim – by był zgodny z przyjętymi standardami, wszak nieruchomości przechodzą z rąk do rąk. Po wspólnych ustaleniach sporządzono listę: wykonanie podjazdu zewnętrznego, wymiana drzwi na szersze, zdjęcie progów, montaż uchylnej umywalki, prysznica i uchwytów w łazience.
Trafiła ona do gminnego biura architektonicznego, tam wykonano projekt i kosztorys, gmina zorganizowała też przetarg na roboty. Prace adaptacyjne kosztowały państwo 200 tys. koron.

Z polskiego punktu widzenia (Kazimierz Kirejczyk, prezes firmy doradczej Reas Konsulting)

Budownictwo mieszkaniowe w Szwecji było traktowane przez kolejne rządy przez kilka powojennych dekad jako stabilizator gospodarki łagodzący okresy dekoniunktury ekonomicznej. Ograniczano je w czasie wzrostu, stymulowano, gdy gospodarka zaczynała zwalniać. Szczytowym punktem w rozwoju budownictwa mieszkaniowego w kraju był Program miliona mieszkań zainicjowany w latach 60. w reakcji na silny popyt na nowe budownictwo spowodowany głównie migracjami z obszarów wiejskich do miast. Przewidywał on budowę miliona mieszkań czynszowych w ciągu dziesięciu lat i w wymiarze statystycznym zakończył się sukcesem. Budowano głównie bloki, ale także osiedla domów szeregowych o statusie spółdzielczym.
W sensie architektonicznym ocena tamtego budownictwa jest dziś dość surowa – zwłaszcza blokowiska wymagają sporych nakładów na modernizację.
Jednak czas wielkich programów mieszkaniowych Szwedzi mają już daleko za sobą. Ostatnie lata to okres, gdy buduje się niewiele. W wyniku ostrych cięć wydatków socjalnych w latach 1990 i 1991 cofnięto większość subsydiów dla sektora mieszkaniowego. Co roku buduje się mniej mieszkań – liczba rozpoczętych budów raptownie spadła z około 70 tys. do 12 tys.
Szwecja znalazła się na ostatnim miejscu w Unii pod względem liczby nowych mieszkań przypadających na 1000 mieszkańców: wskaźnik 1,7 jest nawet niższy niż w Polsce. Czynsze najmu szybko zaczęły rosnąć, zaś budownictwo nowych mieszkań na wynajem prawie zamarło. Dziś nadal pozostaje ono na niskim poziomie, nowe budownictwo jest zdominowane przez domy jednorodzinne i własnościowe mieszkania spółdzielcze (w Szwecji w budynkach wielorodzinnych nie ma pojęcia odrębnej własności lokali).
Sytuacja mieszkaniowa w dzisiejszej Szwecji jest różna w poszczególych częściach kraju. W pewnych regionach, takich jak stołeczny, okolice Göteborga czy Malmö, brakuje mieszkań, podobnie jak rąk do pracy.
W innych sytuacja jest skrajnie odmienna: mieszkańcy opuszczają regiony, pozostawiając puste mieszkania czynszowe należące do lokalnych samorządów. Za politykę mieszkaniową państwa odpowiada ministerstwo finansów, które przynajmniej teoretycznie powinno obserwować rynek, to, jak podaż zaspokaja popyt, a także sterować nim za pomocą różnych instrumentów finansowych.
W przypadku Szwecji są to:
- dotacje budżetowe do odsetek od kredytów na nowe budownictwo (zarówno czynszowe, jak i własnościowe), a także na remonty i modernizacje istniejących zasobów;
- dotacje celowe (granty) w przypadku gdy budowa jest ważna dla lokalnej społeczności i wymaga specjalnych zachęt, na przykład mieszkania dla studentów czy budownictwo o charakterze ekologicznym;
- gwarancje dla instytucji finansowych udzielających kredytów na duże mieszkaniowe projekty inwestycyjne. Dzięki nim bank może niżej szacować swoje ryzyko, co pozwala utrzymać odsetki od kredytu na niższym poziomie.
Częścią polityki są także dodatki mieszkaniowe oraz dotacje na przebudowę opuszczonych przez mieszkańców domów czynszowych.
Wielu szwedzkich ekspertów uważa, że deficyt mieszkań w największych aglomeracjach będzie w nadchodzących latach istotnym problemem politycznym.
Koszty budowy i ceny mieszkań i domów, które spadły na początku lat 90., ostatnio bardzo ostro poszły w górę. Koszt budowy domu jednorodzinnego wzrósł od połowy lat 80. prawie czterokrotnie.
Socjalizm szwedzki jest dla nas, niestety, jak piękna bajka, która powinna zaczynać się tak: za lasami, za jeziorami, za wielkim morzem było sobie królestwo, w którym ludzie zapomnieli, co to jest wojna, a dobry król każdemu zapewniał dach nad głową. Ale pomimo dwustu lat pokoju nawet tam na socjalizm nie starczyło pieniędzy...


Szwecja – kraj we wschodniej części Półwyspu Skandynawskiego, 450 tys. km² powierzchni, 9 mln mieszkańców i ujemny przyrost naturalny. Długość życia kobiet – 82 lata, mężczyzn – 77 lat. W 90% luteranie. Monarchia konstytucyjna podzielona na 21 hrabstw, a te na gminy. Kraj bardzo rozwinięty pod względem korzystania z nowych technologii. Liczba telefonów komórkowych przekroczyła w Szwecji liczbę mieszkańców, w użyciu jest też 14 mln kart płatniczych.
Podatek od nieruchomości – 1,5% rocznie (zabudowania powstałe po 1991 roku opodatkowane są przez dziesięć lat na zasadach ulgowych). VAT – 25%. W Szwecji osoby fizyczne płacą też podatki od zysków kapitałowych – odsetek bankowych, dywidend, zysków z operacji giełdowych, dochodów z wynajmu lokali itp. – 30%. 1 korona szwedzka (SEK) to około 50 gr.

Poznaj swoją przyszłość

Jedna z najlepszych wróżek w Polsce Wróżka Mira Elżbieta Sobczyk odpowiada na pytania na swoim Facebooku  lub przez e-mail. Problemy ze zdrowiem lub w sprawach "miłosnych" ? A może interesują Cię kwestie finansowe?  Sprawdź swoją przyszłość. Jej odpowiedzi pomogły już tysiącom ludzi w Polsce. Można się z nią skontaktować Jej profil na Facebooku lub http://twojawrozka24.pl
Podobne posty