Azbest – bomba z opóźnionym zapłonem


Jest niemal wszędzie: leży na dachach, otula ściany zewnętrzne domów i kilometry rur leżących pod ziemią. O ile te ostatnie nie stanowią bezpośredniego zagrożenia, o tyle azbest wystawiony na działanie zmiennych warunków atmosferycznych już tak. Wciąż wiele osób nie do końca wierzy w jego szkodliwość. To błąd.

Jeśli na dachu zobaczymy ubraną w kombinezony, maski, rękawice i kaski grupę rozbierającą pokrycie, nie musimy się obawiać, że to kosmici zaatakowali dom od góry. „Kosmici” pracują bardzo ostrożnie i powoli: skrapiają dach wodą, nie ułatwiają sobie pracy, rozbijając płyty, tylko delikatnie je podważają, zdejmują ręcznie i pakują do mocnych i szczelnych worków foliowych. Nie dziwmy się temu widokowi. W ten sposób powinna być zabezpieczona i tak pracować ekipa zajmująca się usuwaniem materiałów zawierających azbest. Co więcej – teren wokół budynku ma być ogrodzony biało-czerwoną taśmą i oznakowany napisem ostrzegawczym o prowadzonych, niebezpiecznych dla zdrowia pracach.
Tacy „kosmici” na dachu to jednak dość rzadki widok w naszym krajobrazie. A szkoda – właściciele budynków pokrytych płytami azbestowo-cementowymi, zamiast wynająć ekipę specjalistów, często sami zabierają się do ich usuwania, narażając zdrowie (nie tylko swoje).
Czy rzeczywiście azbestowe pokrycia wymagają aż tak rygorystycznego postępowania i są tak niebezpieczne dla człowieka?

Leżą i pylą


Każda płyta azbestowo-cementowa (popularnie nazywana eternitem) zawiera od 11 do 13% rakotwórczego azbestu. Niczym niezabezpieczone płyty są szkodliwe, nawet jeśli tylko leżą na dachu. Deszcze wymywają z nich bowiem spoiwo cementowe, przez co wiązki włókien azbestu zostają odsłonięte, rozszczepiają się i uwalniają do środowiska. Im bardziej zniszczony jest dach, tym więcej włókien się ulatnia. Szczególnie niebezpieczne stają się podczas usuwania z dachu starych płyt, które się łamią i kruszą.
Włókna azbestowe są niewidoczne dla oka – są czterokrotnie cieńsze od ludzkiego włosa.

Szkodliwy spadek
Pokryte płytami azbestowymi dachy to smutny spadek po latach 60. i 70. Jak Polska długa i szeroka, krajobraz psują faliste, szare, dziś już często brudne, omszone lub poszczerbione tafle zalegające na dachach domów, budynków gospodarczych, garaży itd.
Azbest stosowano wtedy nie tylko do produkcji płyt dachowych, lecz także okładzin na elewacje, rur, kanałów wentylacyjnych i spalinowych oraz innych elementów. Nie sporządzono jeszcze kompletnego spisu budynków, w których zastosowano azbest. Szacuje się jednak, że zawiera go około 15,5 mln ton wyrobów. Samych pokryć dachowych jest około 1,5 mld m².
Połowę istniejącego azbestu wykorzystano w budownictwie indywidualnym. Największe jego nagromadzenie jest w województwie mazowieckim i lubelskim, najmniejsze w opolskim, lubuskim i zachodniopomorskim.
Wyroby z azbestu stosowano tak powszechnie, bo były tanie, trwałe, odporne na wysoką temperaturę i mróz, a przede wszystkim na ogień i korozję. Sporo jest też u nas azbestu z zagranicy. W Europie Zachodniej o wiele wcześniej uznano azbest za szkodliwy (u nas zaprzestano produkcji dopiero w 1998 roku) i wprowadzono rygorystyczne przepisy zakazujące jego stosowania. Dla wielu zagranicznych zakładów produkcyjnych Polska stała się wtedy rynkiem zbytu nagromadzonych zapasów, których już nie mogły sprzedać u siebie. Dachowe płyty azbestowe były cztero-, pięciokrotnie tańsze niż te bez azbestu. Tak atrakcyjna cena była skuteczną przeciwwagą dla wiedzy o szkodliwości azbestu.
Jakby azbestowych pokryć było mało, nasze środowisko jest dodatkowo skażone pyłem azbestu pochodzącym z dzikich wysypisk śmieci – zwłaszcza w lasach i odkrytych wyrobiskach. Na odpadach zawierających azbest toczy się codzienne życie, bawią się na nich dzieci – utwardzano nimi bowiem drogi i place.

Programowa walka

Ponieważ problem jest poważny, już w 1998 roku zostało wydane rozporządzenie ministra gospodarki w sprawie sposobów bezpiecznego użytkowania oraz warunków usuwania wyrobów zawierających azbest.
W tymże roku została zakończona produkcja falistych płyt azbestowych, a w marcu 1999 roku wprowadzono zakaz obrotu tymi płytami.
W 2002 roku przyjęto też program usuwania wyrobów azbestowych w całej Polsce. Zgodnie z nim potrwa to jednak jeszcze przez najbliższe 30 lat, a może i dłużej.
Każda gmina, starostwo lub powiat zostały zobowiązane rozporządzeniem ministra gospodarki do sporządzenia inwentaryzacji budynków zawierających materiały azbestopochodne wraz z oceną ich stanu technicznego, a tym samym oceną szacunkową czasu, w którym muszą zostać usunięte. Sprawozdania z tych inwentaryzacji muszą być co roku składane w województwach.
W przypadku ujawnienia widocznych uszkodzeń powierzchni wyrobów zawierających azbest zarządca lub użytkownik powinien taki wyrób usunąć w pierwszej kolejności.

Uwaga! Zgodnie z rozporządzeniem ministra gospodarki, pracy i polityki socjalnej z 23.10.2003 r. dopuszcza się warunkowo stosowanie wyrobów zawierających azbest nie dłużej niż do 31.12.2032 r.

Zgodnie z rozporządzeniem o zakazie stosowania materiałów palnych, jakim była strzecha, w latach 60. wszędzie wymieniono ją na niepalne płyty azbestowe.

Tak wielka skala przedsięwzięcia była możliwa dzięki wsparciu ze środków publicznych. Czy tak będzie i teraz z wymianą azbestu na inne pokrycia?

Same bariery 

Środki masowego przekazu wracają dość często do tematu zdrowych materiałów, a świadomość ekologiczna jest coraz większa. Wszyscy teoretycznie już wiedzą, że azbest jest rakotwórczy. Jednak wciąż niewiele z tego wynika. Jadąc przez polskie wsie, można zobaczyć całe połacie starych, niezabezpieczonych dachów pokrytych eternitem, często ukruszonych, porysowanych. A im bardziej zniszczony jest eternit na dachu, tym większe prawdopodobieństwo trującego pylenia. 
Choć właściciele budynków lub zarządcy obiektów, w których zastosowano azbest, powinni dokonać przeglądu technicznego tych wyrobów i poinformować o tym gminne biura nadzoru budowlanego, nie zawsze to robią. Raporty o liczbie i stanie obiektów z azbestem też nie spływają regularnie.
Usuwanie materiałów zawierających azbest jest trudne ze względu na finanse – właściciele często po prostu nie mają pieniędzy na zmianę starego pokrycia dachu. Sama rozbiórka i unieszkodliwienie kosztuje bowiem od 3000 do 5000 zł za 100 m². Niektóre gminy dofinansowują to przedsięwzięcie. Dlatego warto się o to dowiedzieć i wypełnić odpowiedni wniosek.
Problemem jest też składowanie odpadów. Nie zostały jeszcze przygotowane lokalne składowiska odpadów zawierających azbest. Jest ich wciąż za mało (nie licząc składowisk prywatnych), na przykład na terenie województwa mazowieckiego jedno, łódzkiego – dwa, wielkopolskiego – trzy, a w lubelskim, gdzie nagromadzenie azbestu jest bardzo duże, nie ma ani jednego.

Trudno, ale trzeba

Jak powinna wyglądać rozbiórka pokryć azbestowo-cementowych, określa rozporządzenie ministra gospodarki, pracy i polityki socjalnej z 2.04.04 (Dz.U. nr 71, poz. 649) w sprawie sposobów i warunków bezpiecznego użytkowania i usuwania wyrobów zawierających azbest. Jest z tym trochę zachodu. Trzeba między innymi zawrzeć umowę z koncesjonowaną firmą, która ma zgodę na wytwarzanie odpadów niebezpiecznych. Informację o takich firmach otrzymamy w wydziale ochrony środowiska starostwa powiatu. Należy zgłosić nadzorowi budowlanemu oraz inspektorowi pracy w gminie zamiar prowadzenia robót rozbiórkowych i dołączyć serię dokumentów (między innymi opisany zakres prac), a także wskazać firmę, która je przeprowadzi. Po wykonaniu prac firma powinna dostarczyć oświadczenie, że przeprowadziła je zgodnie z właściwymi przepisami technicznymi i sanitarnymi, oraz o oczyszczeniu terenu z pyłu azbestowego. Odpady azbestowe powinny zostać wywiezione na składowisko odpadów niebezpiecznych lub na wydzielone części innych składowisk.
Jak widać, warunki są dość rygorystyczne, procedury długotrwałe, a prace kosztowne, ale nie ma wyjścia – trzeba się podporządkować i sukcesywnie pozbywać szkodliwego materiału. Azbest na dachu jest dziś jak bomba z opóźnionym zapłonem.
W każdej chwili może „wybuchnąć“ i cicho, niezauważalnie zaatakować. Im wcześniej pozbędziemy się azbestu, tym zdrowsi będziemy my i nasze dzieci. 

Niebezpieczne sąsiedztwo. To, że nasz dach jest pokryty bezpiecznym pokryciem, nie oznacza, że problem azbestu nas nie dotyczy.

PODSTĘPNY ZABÓJCA

Działanie azbestu w organizmie może się ujawnić dopiero po 20-30 latach od wdychania włókien. Zagrażają one więc nawet dzieciom dziś przebywającym w środowisku zanieczyszczonym azbestem.
Azbest nie przenika przez skórę, choć bezpośredni kontakt z nim może być przyczyną zmian skórnych. Dostaje się do organizmu przez układ oddechowy i pokarmowy. Z układu pokarmowego jest wydalany, ale z oddechowego już nie. Mikroskopijne włókienka przenikają do pęcherzyków płucnych i na zawsze zostają w płucach.
Najczęściej spotykaną chorobą jest azbestoza – choroba zawodowa robotników narażonych na kontakt z pyłem azbestu – objawiająca się dusznością wysiłkową i kaszlem. Może prowadzić do niewydolności oddechowej. Kolejna choroba to łagodne azbestowe zapalenie opłucnej objawiające się charakterystycznymi zmianami widocznymi w badaniu radiologicznym klatki piersiowej oraz płynem w jamie opłucnej.
Co najważniejsze: azbest zwiększa ryzyko zachorowania na raka płuc, opłucnej i krtani. Możliwość pojawienia się choroby zależy od rodzaju azbestu, liczby i wielkości włókien zawartych w powietrzu, a także od czasu przebywania w zanieczyszczonym środowisku.
Ponieważ większość wdychanego pyłu azbestowego jest usuwana z układu oddechowego samoistnie za pomocą śluzu, a następnie odkrztuszana lub połykana, tak ważne jest, by układ oddechowy był sprawny. Usuwanie pyłu azbestowego jest utrudnione przy przewlekłych zapaleniach oskrzeli powodowanych głównie paleniem papierosów.
Medycyna nadal nie potrafi określić bezpiecznej dawki zanieczyszczenia powietrza włóknami azbestu, którą organizm może przyjąć bez ujemnych skutków zdrowotnych, choć zakazy stosowania azbestu jako substancji rakotwórczej pojawiły się w latach 80., a już od 60. gromadzono dowody na ich rakotwórczość. Ocenia się, że natężenie skumulowane o wartości 10 włókien/rok/m³ zwiększa ryzyko zachorowania na azbestozę o 1%. Najlepiej więc unikać azbestu jak ognia.

DACH Z AZBESTU – CO ZAMIAST USUWANIA?

Bezsprzecznie najlepszym rozwiązaniem jest pozbycie się materiałów zawierających azbest. Jeśli jednak jest to dla nas zbyt trudne przedsięwzięcie pod względem zakresu prac i finansów, można przykryć dach innym pokryciem, na przykład lekkimi płytami falistymi – w ten sposób ogranicza się pylenie.
Można go też pomalować. W praktyce jednak wymaga to oczyszczenia jego powierzchni, więc może wtedy dojść do uwolnienia dużej ilości pyłu azbestowego do otoczenia. Malowanie ma sens tylko wtedy, jeśli dach jest w naprawdę dobrym stanie, a takich – po tylu latach –nie ma zbyt wiele.

Popularne posty z tego bloga

Drewniany balkon

Jak zrobić .Czapka kominowa.

Polskie chałupy. O tradycji architektonicznej wsi