Czy na twojej budowie jest bezpiecznie?


bezpieczeństwo prawne swojej budowy. Gdyby doszło do wypadku, będziesz jedną z osób, których postępowanie i odpowiedzialność zostaną dokładnie sprawdzone.

Uwaga! Młotek leci!!! – czy słyszałeś ten rozpaczliwy okrzyk na budowie? Ekipa uwija się jak w ukropie przy montażu belek stropowych. Nagle jeden z robotników potrąca przez nieuwagę porzucony młotek. Narzędzie spada; gdyby w tej chwili ktoś znalazł się dokładnie pod tym miejscem, byłby to może ostatni okrzyk, jaki usłyszał w życiu. Kiedy na placu budowy stanie się coś takiego, nie sposób już cofnąć biegu zdarzeń, a konsekwencje mogą być tragiczne, aż po śmierć człowieka. To poważne zagrożenie jest warte niejednego artykułu w prasie. Teza jest oczywista: na twojej budowie ma być bezpiecznie!
Kto widział kask na budowie?

Niebezpieczeństw przy budowie domu jednorodzinnego jest dużo. Wprawdzie nie przewraca się wielki dźwig, nie wali piramida z rusztowań, bo takich wyzwań na małej budowie nie ma, są za to niezabezpieczone wykopy, źle postawione rusztowania, nieosłonięte miejsca, z których można spaść, urządzenia mogące poranić, a nawet zabić człowieka.
Warto od razu powiedzieć, że na wielkich budowach (wieżowców czy centrów handlowych) BHP jest przestrzegane – czasy budowania jak w filmach Barei minęły bezpowrotnie. Pracodawcy boją się kar nakładanych przez kontrolerów i wysokich strat z tytułu odszkodowań, jakie musieliby płacić poszkodowanym. Niestety, im mniejsza budowa, tym niebezpieczniej. Realia rynku są takie, że mała firma, by zdobyć zlecenie, a później zmieścić się w kosztach, musi oszczędzać – stąd pracownicy zatrudnieni na czarno i zaniechanie stosowania zasad BHP, których przestrzeganie niewątpliwie kosztuje sporo i czasu, i pieniędzy.
Na budowach domów jednorodzinnych – rzadziej kontrolowanych – jest wręcz wolnoamerykanka. Kto widział bariery ochronne na stropie albo schodach w budowie? Kto się przejmuje stabilnością rusztowania? Kto zakłada kask ochronny? Ekipa ma swoje sposoby budowy i nie życzy sobie, by inwestor się wtrącał; górale skaczą po belkach jak kozice po graniach i o szelkach ochronnych nie chcą nawet słyszeć. Taczkę z betonem można transportować do budynku po wąziutkiej desce ostro idącej w górę – da się, a jakże!
Aż zdarza się nieuchronny błąd w sztuce – ktoś zleciał z rusztowania, ktoś zrobił krok do tyłu i spadł ze schodów na beton, komuś piła tarczowa wciągnęła ubranie i ucięła rękę. I co wtedy? Jest sprawa. Jeśli prokurator zjawi się na waszej budowie, lepiej żebyście byli czyści. Pomyślcie też o bezpieczeństwie – rodziny, dzieci, własnym. Wszyscy, którzy pracują na budowie, którzy ją wizytują – powinni być chronieni. Od tego jest BHP.



Nieduża wysokość rusztowania usypia czujność – a co będzie, jak deski się wysuną?

Podest powinien mieć krawężnik, by nic z niego przypadkowo nie spadło.






Kierownik to nie gość

Przyjrzyjmy się, w jakim stopniu uczestnicy budowy są odpowiedzialni za jej bezpieczeństwo.
Projektant wykonuje projekt – ręczy tym samym, że dom będzie solidny, trwały, ale też, że jego budowa nie stworzy niebezpiecznych sytuacji. Jeśli takie wystąpią (na przykład trzeba będzie użyć dźwigu), architekt powinien przewidzieć środki bezpieczeństwa. W projekcie musi wskazać miejsce, gdzie będzie stał robotnik odbierający belki, oraz pałąk, do którego będzie mógł przypiąć linkę od szelek ochronnych. Niezawarcie takich wskazówek skazuje architekta na odpowiedzialność za skutki zaniedbania. Jeżeli robotnik spadnie, bo nie miał gdzie stabilnie stanąć, współwinnym będzie projektant. Na razie taka odpowiedzialność nie jest egzekwowana, ale prawo tak stawia tę kwestię.
Inwestor dopełnia kilku podstawowych formalności prawnych, takich jak uzyskanie pozwolenia na budowę i zorganizowanie procesu budowy. Najważniejszy jest wymóg zatrudnienia kierownika budowy, którego zadaniem będzie poprowadzenie inwestycji, więc będzie on też za nią odpowiedzialny.
Często na budowach bywa tak, że kierownik budowy pełni raczej funkcję inspektora nadzoru – zjawia się od święta, by skontrolować ważniejsze etapy robót. Niesie to ze sobą wiele zagrożeń prawnych, najwięcej dla... kierownika budowy, który wziął na siebie odpowiedzialność za inwestycję. Nieważne, że nie ma go na placu budowy – odpowiada za bezpieczeństwo, wypadki, jakość prac. Jeśli zgodził się być fikcyjnym kierownikiem, ryzykuje odebraniem uprawnień do wykonywania zawodu. Naraża się też na procesy karne, także z powództwa cywilnego o odszkodowanie dla ofiar wypadku. Fikcyjni kierownicy istnieją i dobrze się mają, bo za niewiele pracy dostają swoje 2 tys. zł; to kwestia szczęścia, które – jak wiadomo – nie trwa wiecznie.
To kierownik budowy powinien protokolarnie (albo chociaż wpisem do dziennika) przejąć plac budowy, zlecić ogrodzenie terenu, nakazać używanie środków ochrony indywidualnej, potwierdzić wpisem do dziennika prawidłowość montażu rusztowania. Zadbanie o takie zabezpieczenia nie jest obowiązkiem inwestora, ale to on musi pokryć ich koszty, na przykład ogrodzenia czy solidnego rusztowania. Jeśli mimo zaleceń kierownika będzie oszczędzał – bierze na siebie część odpowiedzialności.
Jeżeli na budowie działa firma budowlana, pojawia się kolejna osoba odpowiedzialna – właściciel firmy. Jeśli inspektor pracy skontroluje waszą budowę i znajdzie jakieś nieprawidłowości, nigdy nie ukarze pracownika firmy budowlanej, zawsze będzie pytał o pracodawcę. Obowiązkiem szefa jest przeszkolić załogę i zapewnić jej bezpieczne warunki pracy.
Najbezpieczniejszy jest układ, gdy kierownik budowy jest szefem firmy wykonawczej, a inwestor kontroluje jakość, korzystając z usług inspektora nadzoru. Warto jednak pamiętać, że inspektor nadzoru nie odpowiada za BHP na budowie. Zgłasza jedynie nieprawidłowości kierownikowi budowy, czyli osobie odpowiedzialnej.
Co się dzieje, gdy inwestor zatrudnia pracowników na czarno, sam jest pracodawcą, szefem, a nawet inspektorem nadzoru? Umowa, którą podpisujecie z firmą-krzak, ma charakter cywilnoprawny. Pojęcia pracodawcy i pracowników formalnie tu nie istnieją. Jest za to równie ważna odpowiedzialność cywilna inwestora. Robotnik, któremu coś się stanie, może wystąpić do sądu o odszkodowanie przeciwko osobie winnej zaniedbań, trzeba więc koniecznie ubezpieczyć się od następstw nieszczęśliwych wypadków. Wykonawca może oskarżyć swojego pracodawcę o to, że nie zadbał o bezpieczeństwo (na przykład nie było desek, które mogły posłużyć jako szczelny podest rusztowania). Jak widać, zatrudnianie pracowników na czarno jest niebezpieczne – tyle że w tym wypadku to nie kierownik tylko inwestor podkłada głowę. 


Bioz to jest coś!

Co to jest bioz? To plan bezpieczeństwa i ochrony zdrowia na budowie. Urzędy wymagają takiego dokumentu, więc kierownik budowy (bo to on ma ten obowiązek) dostarcza jego kopię w wersji pasującej na wszystkie okoliczności – czy to budowę domu, czy hali. A może nie warto tak postępować?!
Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że budowa domu jednorodzinnego jest inwestycją, która wymaga biozu. Plan sporządza się wtedy, gdy niektóre prace są wykonywane na wysokości powyżej 5 m (wszelkie roboty na dachu), gdy wykop wąskoprzestrzenny jest głębszy niż 1,5 m (wykopy pod przyłącza, osadzenie zbiornika na ścieki), ale najczęstsze kryterium to czas inwestycji – dłużej niż 500 osobodniówek (czyli na przykład 100 dni pracy ekipy pięcioosobowej).
Odpowiedzialny kierownik sporządzi indywidualny plan bioz, to znaczy sprawdzi projekt pod względem zagrożeń, przewidzi środki bezpieczeństwa, uprzedzi wykonawcę, że będą potrzebne środki ochrony indywidualnej, a inwestora, że trzeba zapewnić więcej desek, siatkę drucianą, taśmy ochronne. Poważny kierownik zrobi to, ponieważ odpowiada za bezpieczeństwo budowy i dmucha na zimne. Dom domowi nierówny. Niektóre projekty budynków jednorodzinnych są tak trudne, że wymagają od wykonawców ekwilibrystyki na krawędzi dachu, na wykonanym już (śliskim!) pokryciu. Często teren działki jest zagrożeniem – na przykład jak bezpiecznie ustawić rusztowanie, gdy budowa jest prowadzona na stoku? Wszelkie wykopy – zaczynając od wykopu pod fundament, w którym często w nocy zbiera się woda gruntowa – to śmiertelna pułapka dla małych dzieci. Skrzynka elektryczna, jeśli nie będzie dobrze zamknięta, też może skusić jakiegoś nieproszonego gościa na budowie...
To prosty sprawdzian odpowiedzialności inżyniera, którego zatrudniacie w roli kierownika. Odpowiedzialny człowiek pomyśli o zagrożeniach. Jeśli nie zadba o BHP na budowie, nie ma pewności, że będzie mu zależało na jakości domu.
Taki kierownik budowy nie zgodzi się na zmiany konstrukcyjne w budowanym domu bez wiedzy i akceptacji architekta, bo nie będzie chciał ponosić odpowiedzialności za skutki takich improwizacji. Jeżeli inwestor wprowadza zmiany na własną rękę – jakże często! – i usuwa jakąś ścianę (na przykład nośną), niestety, bierze za tę zmianę odpowiedzialność. Na budowie jak w przyrodzie – nic nie ginie. Gdy coś się stanie, prokurator będzie szukał osoby odpowiedzialnej – i oby nie padło na was.
***

Pamiętaj! Jako inwestor zadbaj o swoje bezpieczeństwo prawne. Kupujesz materiały – żądaj atestów. Wypożyczasz zagęszczarkę czy inne narzędzia – żądaj instrukcji obsługi urządzenia oraz dokumentu potwierdzającego, że ma ono certyfikat CE (lub dawny polski znak „B”). Dopilnuj, aby kierownik budowy rejestrował przebieg prac w dzienniku budowy i rzeczywiście tą budową kierował. Stosowanie tych prostych zasad nic nie kosztuje, a o ile później mniej kłopotów.

Smutna statystyka

W 2004 roku doszło do ponad 7 tys. wypadków na budowach. Śmierć poniosło 95 ludzi. Najczęstszy rodzaj wypadku to upadek z wysokości. Najczęstsze nieprawidłowości na budowie to:
- praca na wysokości bez zabezpieczenia;
- niestosowanie środków ochrony indywidualnej (kask, rękawice, szelki ochronne);
- nieprawidłowo postawione i niezabezpieczone rusztowanie;
- źle zabezpieczone instalacje i urządzenia elektryczne;
- używanie maszyn i urządzeń pozbawionych zabezpieczeń.

Tomasz Golec, nadinspektor pracy w Okręgowym Inspektoracie Pracy w Gdańsku

Wykonawcy na małych budowach mają złe nawyki i działają w imię błędnie rozumianej oszczędności czasu i pieniędzy. Oszczędzają także na zabezpieczeniach, stąd dużo wypadków, niekoniecznie śmiertelnych, ale powodujących trwałe obrażenia albo kalectwo i w konsekwencji ludzkie tragedie. Przyczyną jest też duża rotacja pracowników w budownictwie – przychodzą ludzie niewykształceni, bez wiedzy o zasadach bezpieczeństwa i stosowania środków ochrony indywidualnej.

REMONT LUBI WYPADKI
Nie wymaga pozwolenia na budowę, nie trzeba zatrudniać kierownika budowy. Odpowiedzialność spoczywa na inwestorze i wykonawcy. Tymczasem najwięcej wypadków zdarza się właśnie przy pracach remontowych! Po pierwsze, stare budynki zaskakują – to zawali się dach, to przewróci ściana – szczególnie jeśli przy demontażu zostanie osłabiony jakiś element konstrukcyjny. Po drugie, wykonawcy często idą na skróty – spieszą się, nie dbają o bezpieczeństwo, a wtedy o wypadek najławiej. Remontujesz, burzysz – najwyższa czujność wskazana!

Ubezpieczenie domu w budowie (Kinga Herma, ekspert PZU)

Budowa domu to bez wątpienia jedna z ważniejszych decyzji w życiu – głównie ze względu na koszty, jakie ze sobą niesie. Na ubezpieczenie domu decydujemy się najczęściej wtedy, gdy już się do niego wprowadzimy, tymczasem można – i warto – ubezpieczyć dom już w trakcie budowy.
Takie ubezpieczenie – zawierane nie tylko dla budynków mieszkalnych, ale także gospodarczych – w niewielkim stopniu różni się od tradycyjnego ubezpieczenia obiektów już użytkowanych. Różnica polega m.in. na sposobie określenia sumy ubezpieczenia, która powinna odpowiadać wartości budynku na dzień zawarcia ubezpieczenia powiększonej o koszt robót budowlanych planowanych do wykonania w okresie trwania umowy.
Ponieważ dom jest nieukończony, składka jest odpowiednio mniejsza. Suma ubezpieczenia może oczywiście wzrastać wraz z postępem prac na budowie – zagwarantuje nam to (w razie nieszczęścia) wypłatę odszkodowania w rzeczywistej wartości poniesionych strat.
Ochroną ubezpieczeniową objęta jest konstrukcja materiałowa: fundamentów, ścian, stropów, dachu, podstawowych instalacji i in. Poza wznoszonym budynkiem można również ubezpieczyć ogrodzenie, za którym są często składowane materiały budowlane.
Na życzenie ubezpieczającego zakres ryzyka podstawowego (ogień, uderzenie pioruna, powódź, grad, huragan, eksplozja i in.) może zostać rozszerzony (po opłaceniu dodatkowej składki) o ryzyko dodatkowe.
Ubezpieczenie zawierane jest na 12 miesięcy (z możliwością kontynuacji) bądź okres krótszy niż rok.
Wysokość składki zależy m.in. od: zaawansowania robót budowlanych, konstrukcji materiałowej obiektu, okresu ubezpieczenia itp.
Koszt ubezpieczenia nie jest wysoki, a jeśli dodatkowo będzie ono zawarte w ramach kompleksowego ubezpieczenia BEZPIECZNY DOM, uzyskamy dodatkową zniżkę w składce.

VADEMECUM BHP NA BUDOWIE

Drabina
Drabina Jakubowa sięgała aż do nieba, wasza powinna sięgać do 4 m, bo do takiej wysokości można malować z drabiny. Nie wolno:
- używać drabiny zamiast podestu;
- wnosić na nią ciężaru powyżej 10 kg;
- używać drabiny rozstawnej jako przystawnej;
- opierać drabiny przystawnej na materiałach sypkich i nierównościach;
- ustawiać drabiny w sąsiedztwie maszyn i przedmiotów niebezpiecznych (będzie nieszczęście, gdy drabina się przewróci);
- murować i tynkować z drabiny przystawnej;
- wykonywać z drabiny robót ciesielskich na wysokości powyżej 3 m;
- wchodzić i schodzić plecami do drabiny.
Drabiny drewniane z przybitymi szczeblami są bardzo niestabilne. Szczeble powinny być wpuszczane w podłużnice!

Ciężary
Ten, kto pracuje doraźnie, nie może przenosić ciężarów o wadze powyżej 50 kg. Robotnicy budowlani nie dźwigają więcej niż 30 kg.

Ogrodzenie
Trzeba ogrodzić plac budowy, bo prawo nakazuje tak chronić inwestycję, by nie miały na nią wstępu osoby niepowołane. Ogrodzenie powinno mieć wysokość minimum 1,5 m. Inne rozwiązanie to wynajęcie na całą dobę stróża.

Prąd
Prąd kopie – to wie każdy. Może porazić śmiertelnie (prąd trójfazowy ma napięcie 400 V!), a niestety, okazji jest ku temu wiele.
Bezpieczniki topikowe (tak zwane korki) to już przeżytek, choć ciągle są używane jako zabezpieczenie przeciążeniowo-zwarciowe. Dziś używa się wyłączników nadmiarowo-prądowych – są to urządzenia wielokrotnego użytku.
Bezpiecznik przerywa obwód elektryczny w tak krótkim czasie, że nie dochodzi do śmiertelnego porażenia prądem.
Nie wolno:
- „watować” bezpieczników, czyli naprawiać (zwykle drutem) przepalonych korków;
- sytuować stanowiska pracy, składować wyrobów i materiałów lub maszyn bezpośrednio pod napowietrznymi liniami elektroenergetycznymi;
- prowadzić przewodów elektrycznych w sposób prowizoryczny, bezpośrednio po gruncie, na przejściach i przejazdach bez zabezpieczenia ich przed uszkodzeniami mechanicznymi (zdarzały się porażenia po najechaniu ciężkiego samochodu na przewód; ciężar kół powodował przebicie się prądu na obudowę urządzenia);
- podłączać odbiorników „na krótko”, bez użycia gniazd i wtyczek;
- manipulować przy wyposażeniu tablicy licznikowej;
- dotykać mokrymi lub skaleczonymi dłońmi części urządzeń elektrycznych pod napięciem.

Taczka
Ten wciąż modny pojazd na budowie ma określoną ładowność. Masa ładunku łącznie z taczką: 100 kg do jazdy po nawierzchni twardej, 75 kg po nawierzchni nieutwardzonej. Odcinek trasy – nie większy niż 200 m.
Kąt nachylenia wjazdów i zjazdów nie może być większy niż 10 cm na 1 m.

Wykopy
Jeśli ich głębokość jest większa niż 1 m, należy wykonać zejście. Wokół wykopu trzeba wtedy ustawić balustrady z poręczami na wysokości 1,1 m w odległości nie mniejszej niż 1 m od krawędzi wykopu. Kopiemy głębiej? Od 1 do 2 m można kopać bez wykonywania obudowy, ale pod warunkiem że pozwalają na to wyniki badań geologicznych (na piśmie).
Wykop, ale tylko przykryty, można zabezpieczyć taśmami.

Wysokość
Praca na wysokości zaczyna się 1 m nad poziomem podłogi. Już z tej wysokości można spaść i zrobić sobie krzywdę. Na podeście powinna być zamontowana balustrada z poręczą na wysokości co najmniej 1,1 m i krawężnikiem o wysokości co najmniej 15 cm (ten drugi po to, by z podestu nie spadł na przykład potrącony nogą młotek). Między poręczą a krawężnikiem powinno być wypełnienie, przynajmniej dodatkowa deska w połowie wysokości.

Rusztowanie
Może je montować tylko osoba mająca uprawnienia, a odbiór powinien zostać udokumentowany przez kierownika budowy wpisem do dziennika budowy. Oto kilka szczegółów:
- balustrady rusztowania powinny być szczelnie zabudowane;
- jeśli rusztowanie jest oddalone od ściany więcej niż 20 cm, balustrady muszą być z obydwu stron;
- rusztowanie powinno mieć instalację odgromową.
Szelki bezpieczeństwa do pracy na wysokości – linka między szelkami bezpieczeństwa a miejscem mocowania nie może być dłuższa niż 1,5 m.

Chcesz wiedzieć więcej? Przeczytaj: Rozporządzenie ministra infrastruktury z 6 lutego 2003 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy podczas wykonywana robót budowlanych (Dz.U. 03.47.401)

SZCZEGÓLNA ODPOWIEDZIALNOŚĆ INWESTORA (Iwona Sysik, prawnik, specjalista z zakresu prawa budowlanego)

Zazwyczaj inwestorzy uważają, że skoro zatrudnią kierownika budowy, to on za wszystko odpowiada. Nie jest to do końca prawda. Kierownik odpowiada wprawdzie za organizację budowy, zapewnienie bezpieczeństwa i ochrony zdrowia oraz przestrzeganie przepisów prawa budowlanego, nie odpowiada jednak za robotników – jeśli nie jest ich pracodawcą.
Gdy inwestor zatrudnia firmę trudniącą się zawodowo wykonywaniem robót budowlanych, to rzeczywiście nie musi się martwić o pracowników. Pracodawca odpowiada za zgłoszenie ich do ubezpieczenia, rozliczenia z ZUS i urzędem skarbowym. Ponosi też odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez pracowników, jak też za ewentualne szkody, jakich doznają sami pracownicy w związku z wykonywaną pracą.
W razie wypadku przy pracy na pracodawcy ciąży wiele obowiązków. Musi on przede wszystkim wyeliminować zagrożenie i udzielić pierwszej pomocy, a następnie ustalić okoliczności i przyczyny wypadku.
Ponosi przy tym koszty wszelkich niezbędnych opinii i ekspertyz. Pracodawca jest obowiązany niezwłocznie zawiadomić właściwego inspektora pracy i prokuratora o śmiertelnym, ciężkim lub zbiorowym wypadku przy pracy.
Powinien też zawiadomić o każdym innym wypadku, który wywołał wymienione skutki, mającym związek z pracą, jeżeli może on być uznany za wypadek przy pracy.
Pracodawca może ponieść materialną odpowiedzialność za skutki tego wypadku, jeśli przyczyną były zaniedbania z jego strony.
Często największym problemem jest ustalenie charakteru zatrudnienia robotników na budowie. Robotników zatrudnianych na czarno zazwyczaj łączy z inwestorem tylko ustna umowa, która – gdyby była spisana – pozwalałaby ustalić charakter zatrudnienia.
Przy umowie cywilnoprawnej (o roboty budowlane, o dzieło) inwestor nie jest pracodawcą w rozumieniu przepisów kodeksu pracy, nie ciążą więc na nim obowiązki związane ze zgłoszeniem pracowników do ubezpieczenia, z obliczeniem i odprowadzeniem składek na ubezpieczenie i podatków, organizacją pracy, zapewnieniem bezpieczeństwa i higieny pracy.
W razie wypadku inwestor będzie odpowiadał tylko wtedy, gdy przyczyni się do wypadku, na przykład sam źle ustawi rusztowanie.
Jeśli jednak umowa taka nie była spisana, zatrudnieni robotnicy nie są zaś pracownikami żadnej firmy ani nie prowadzą działalności gospodarczej, to niewykluczone, że w razie wypadku inwestor może być uznany za ich pracodawcę, zwłaszcza jeśli z zeznań świadków wynika, że osobiście organizował on i nadzorował ich pracę, wyznaczał godziny pracy itp. Często nawet sami poszkodowani pracownicy w celu uzyskania świadczeń z ubezpieczenia społecznego pozywają inwestora do sądu i domagają się ustalenia istnienia stosunku pracy.
Gdyby więc w postępowaniu sądowym ustalono, że zawarta umowa miała charakter umowy o pracę, to inwestor odpowie za niezgłoszenie pracowników do ubezpieczalni oraz za wszelkie naruszenie przepisów z zakresu prawa pracy oraz BHP.
Zatrudnienie pracowników na umowę o dzieło lub umowę na roboty budowlane chroni przed takimi sytuacjami (o ile umowa ma rzeczywiście charakter cywilnoprawny).
Dlatego lepiej nie ryzykować zatrudniania na czarno i z każdym robotnikiem spisać umowę o charakterze cywilnoprawnym.
Jednak najlepszym sposobem na uniknięcie kłopotów jest zatrudnienie profesjonalnej firmy z wykwalifikowanymi pracownikami.

Poznaj swoją przyszłość

Jedna z najlepszych wróżek w Polsce Wróżka Mira Elżbieta Sobczyk odpowiada na pytania na swoim Facebooku  lub przez e-mail. Problemy ze zdrowiem lub w sprawach "miłosnych" ? A może interesują Cię kwestie finansowe?  Sprawdź swoją przyszłość. Jej odpowiedzi pomogły już tysiącom ludzi w Polsce. Można się z nią skontaktować Jej profil na Facebooku lub http://twojawrozka24.pl
Podobne posty