Dom i dach


Nie tylko w naszym języku jednym z większych życiowych kataklizmów jest "utrata dachu nad głową", nie bez znaczenia jest, z kim przychodzi nam "żyć pod jednym dachem" i kogo "pod swój dach wpuszczamy". Można więc zaryzykować tezę, że dach w stopniu większym niż inne elementy budynku utożsamia to wszystko, co określamy słowem "dom".

Bez względu na upływ czasu, postęp cywilizacyjny i technologiczny funkcje dachu pozostają niezmienne. Niewątpliwie powinien być „na niepogody i na śniegi trwały”.
Do niedawna, stosując należycie odsunięte od lica ścian okapy, pozwalano swobodnie skapywać wodzie na teren. Obywano się bez rynien, wystarczało odpowiednie ukształtowanie dachu.
Żeby śnieg nie zalegał na dachu i nie narażał konstrukcji więźby na nadmierne obciążenia, tradycyjnie stosowano spadziste połacie. Dziś dodatkowo stosuje się elektryczne podgrzewanie rynien lub fragmentów połaci dachu czy płotki zapobiegające równoczesnemu zsuwaniu się pokrywy śnieżnej z całej połaci. Ale zasada od wieków się nie zmienia: im bardziej stromy dach, tym łatwiej śnieg się z niego zsunie. Jednak i do tego zagadnienia można podejść inaczej.
W niektórych regionach alpejskich, a najbliżej naszych granic na czeskiej Szumawie, tradycją jest budowanie stosunkowo płaskich dachów o konstrukcji obliczonej na duże obciążenia. Leżący na dachu śnieg jest traktowany jako dodatkowa izolacja termiczna.

Kształt dachu

Nikomu nie udało się sformułować uniwersalnej reguły pozwalającej dobrać formę i wielkość dachu do budynku. Piękno proporcji pozostaje sekretem.
Dziś tendencja do przeznaczania poddaszy na pomieszczenia mieszkalne przesądza w pewnym stopniu o wyborze formy dachu. Czynnikiem określającym warunki użytkowania poddasza jest przede wszystkim procent powierzchni, na której wysokość pozwala na pełne wykorzystanie pomieszczeń. Możliwie dużą powierzchnię użytkową można osiągnąć, stosując na przykład ostry spadek połaci, czyli wysoki dach, lub podnosząc poziom oparcia dachu w stosunku do poziomu podłogi poddasza poprzez zastosowanie tak zwanych ścianek kolankowych. Każde z tych działań wpływa w istotny sposób na proporcje bryły budynku – wysokości ścian do dachu.
Chęć optymalnego wykorzystania kubatury poddasza leżała u podstaw pomysłu Julesa Hardouin Mansarta, francuskiego architekta doby baroku, który proponował dach o przełamanych połaciach oddzielonych gzymsem; dolnej, o dużym spadku (około 60°), w której są osadzone pionowo okna, i górnej, o niewielkim spadku (około 30°). Dachy tego typu stały się u nas popularne na początku XX wieku w tak zwanym stylu narodowym (dworkowym). Wykoślawieniem mansardu francuskiego jest spotykane dziś rozwiązanie pozwalające na budowę o jedną kondygnację więcej, niż dopuszcza się w decyzjach administracyjnych, i ukrycie jej za doczepionymi do ścian pseudopołaciami dachowymi o bardzo dużym kącie nachylenia. Bryła takiego domu w szpetny sposób próbuje przypominać szlachetny w formie pierwowzór.

Dach z oknami

Na wygląd dachu wpływa również sposób doświetlenia poddasza światłem dziennym. Można je uzyskać przez zaprojektowanie otworów okiennych w ścianach zewnętrznych lub w połaciach dachowych. Zwykłe okna mogą być zamontowane w ścianach szczytowych budynku lub w ściankach lukarn. Lukarna, która może być nakryta pulpitowo, poprzez poderwanie połaci dachowej albo własnym dwu lub wielospadowym daszkiem, jest elementem od dawna wpisanym w nasz pejzaż architektoniczny. Dziś często w pogoni za dodatkowym metrażem stosuje się ich zbyt wiele lub zbyt wielkie w stosunku do głównej bryły dachu.
Rozwiązaniem nieingerującym w bryłę dachu, a pozwalającym na równomierne doświetlenie poddasza, jest zastosowanie okien połaciowych. Walory eksploatacyjne, łatwość montażu zarówno w nowych, jak i remontowanych dachach przyczyniają się do wzrostu ich popularności. Jednak wbrew temu, co twierdzą producenci, okna połaciowe nie są zupełnie neutralne estetycznie. Wystają z płaszczyzny dachu, ich powierzchnia odbija widok nieba i kontrastuje z materiałem pokrycia. Nie można ich dowolnie rozmieszczać, traktować tak, jakby nie wpływały na kompozycję elewacji. Moim zdaniem próby nawiązania do architektury dworku polskiego przez zastosowanie okien połaciowych to nieporozumienie.

Tradycja i krajobraz

Czy tylko względy ekonomiczne i techniczne powinny decydować o wyborze formy dachu i pokrycia? Czy warto dziś, w erze globalnej wioski, zwracać uwagę na niuanse lokalnej tradycji budowlanej (o ile jeszcze daje się ją rozpoznać w chaosie idei i form w otoczeniu), nawiązując do niej przez kąt nachylenia połaci i zastosowane pokrycie?
Jeśli wolno mi użyć porównania do mody, to dach powinien być jak podpatrzony u starych kobiet z sąsiedztwa czepiec, jaki nosiły już ich matki i babki, niż jak jeden z wielu modnych kapelusików damy dobierającej je w zależności od stroju, humoru i pogody.
Gdy jedzie się z Warszawy w kierunku północnym i obserwuje dachy domów oraz budynków gospodarczych w zagrodach, można odczytać w przestrzeni, gdzie od czasów średniowiecza do 1939 roku przebiegała granica pomiędzy Mazowszem, potem Polską a Prusami, gdzie kończą się szare dachy kryte strzechą, blachą, dachówką cementową czy płytami azbestowo-cementowymi, a zaczynają dominować dachy kryte dachówką ceramiczną. Nie da się pomylić widoku czerwonych, krytych dachówką ceramiczną, dachów budynków Malej Strany i Starego Miasta praskiego z obrazem dachów Starego Miasta w Salzburgu – delikatnych, pastelowych szarości pokryć z blachy cynkowej i tytanowej, jasnej zieleni patyny na publicznych gmachach krytych miedzią.
Każdy zapewne mógłby dodać kolejne, sobie znane przykłady z obserwacji codziennego otoczenia czy podróży po Polsce lub za granicą, które uświadamiają, jak istotną rolę w „umiejscowieniu” domu w krajobrazie gra przyjęcie właściwego kąta nachylenia połaci, formy dachu i dobór materiału na pokrycie.
Materiałem budującym idealny obraz domu, niczym z dziecięcych rysunków, jest dachówka ceramiczna. Walory użytkowe i estetyczne, przede wszystkim tej w naturalnym kolorze, oraz tradycja stosowania w wielu regionach kraju przyczyniają się do jej dużej popularności. Tradycyjne, najbardziej wrośnięte w krajobraz centralnej i wschodniej Polski są pokrycia ze strzechy, z gontu i blachy ocynkowanej. Paradoksalnie, najnowocześniejsze powstające dziś domy jednorodzinne, w których na dachach wykorzystano blachę tytanową lub ocynkowaną, najlepiej się wpisują w klasyczną dla naszego pejzażu gamę barw.


Pomieszanie języków, czyli nowoczesność z wysokim dachem

Modernizm głosił fundamentalną zmianę myślenia o roli i formie dachu. Płaski dach (jeden z pięciu punktów architektury nowoczesnej, sformułowanych przez Le Corbusiera) miał być traktowany jako piąta elewacja domu, miejsce przeznaczone na wypoczynek, sport i rekreację.
Respektowane „od zawsze”, z mniejszymi lub większymi odstępstwami, zasady witruwiańskie przestały obowiązywać. Język kompozycji i form architektonicznych, którym posługiwano się przez stulecia, został zakwestionowany.
Dziś, mówiąc o domu, zarówno użytkownik, jak i projektant posługują się językiem modernistycznym często w sposób nieświadomy, jak bohater Molierowskiej komedii, który zdziwił się bardzo, kiedy powiedziano mu, że przez całe życie mówi prozą. Funkcjonalne rozplanowanie pomieszczeń, ich wzajemne powiązanie i przenikanie przestrzeni, nasłonecznienie poszczególnych pokoi w odpowiedniej porze dnia oraz powiązanie z otaczającym ogrodem możliwie dużymi przeszkleniami i bez barier, jakie tworzą progi, schody i balustrady – oto wzorcowy model, ku jakiemu zmierzają intencje przyszłego użytkownika i wysiłek twórczy architekta. Kto chciałby akceptować przechodnie pokoje w amfiladzie, metraże pomieszczeń wynikające przede wszystkim z kompozycji architektonicznej całości planu czy tradycyjne wielkości okien? Tymczasem płaskie dachy wciąż budzą kontrowersje. Okazały się najtrudniejszym do przyjęcia postulatem modernistycznej rewolucji.
Pomieszanie terminologii w różnych językach – nakrywanie tradycyjnym wysokim dachem domu zaprojektowanego według modernistycznych reguł – powoduje a rebour katastrofę biblijnej wieży Babel. Trudno bowiem uzyskać prostą bryłę dachu na budynku o rozczłonkowanym planie, z pomieszczeniami wymagającymi wentylacji (kuchnia, łazienki, toalety itp.), rozmieszczonymi tylko według kryterium właściwych relacji funkcjonalnych. Efektem jest zazwyczaj niespokojny w formie dach o wielu połaciach i krawędziach, okraszony na dodatek wieloma, nieraz chaotycznie usytuowanymi, lukarnami. Przypadkowe w stosunku do skomplikowanej bryły dachu usytuowanie kominów skutkuje często nie tylko estetycznymi niezręcznościami (jak na przykład nienaturalnie wysmukłe kominy umieszczone zbyt daleko od kalenicy), lecz także problemami technicznymi związanymi z blokowaniem odpływu wody deszczowej i zaleganiem śniegu.

Dachy, które zbudujemy

Po okresie realsocjalistycznego bieda-modernizmu, obligatoryjnej kostki z loggią nastąpił czas odreagowywania – erupcji dachów-strachów, daszków, szczytów, szczycików, lukarenek, wieżyczek i innych „urozmaicających” elementów. Mimo upływu lat jeszcze nie wszyscy mogą uwolnić się od nadmiaru pomysłów. Widać jednak od pewnego czasu zmianę – odchodzenie inwestorów i projektantów od nadużywania cytatów i szablonów.
Zgodnie z powszechną po modernizmie tendencją powrotu do korzeni w twórczy sposób jest dziś eksploatowana ścieżka regionalna korzystająca z dziedzictwa architektury lokalnej potraktowanego raz bardziej dosłownie, rustykalnie, innym razem bardziej współcześnie przetworzonego.
Ponieważ dachy bardziej niż inne elementy budynku na pierwszy rzut oka stanowią o charakterze regionalnych form budownictwa, wybór tej drogi w dużym stopniu ogranicza inwencję projektanta.
Tylko czekać, kiedy również u nas popularność i warunki do realizacji zacznie zyskiwać nurt architektury domów jednorodzinnych w pasywny sposób energooszczędnych. Już dziś na przykład w krajach związkowych Austrii (przodują pod tym względem Burgenland, Vorarlberg i Salzburg) przy bardzo wydatnym wsparciu administracji lokalnej i funduszy UE powstają domy niewymagające prawie energii zewnętrznej z konwencjonalnych źródeł do całorocznego funkcjonowania. Tam kształty dachów są całkowicie podporządkowane głównemu celowi i ich służebna w gruncie rzeczy forma ma znaczenie drugorzędne.
Proste w formach, racjonalne, a jednocześnie dobre w proporcjach, atrakcyjne domy jednorodzinne coraz częściej ukazują się w czasopismach prezentujących projekty i realizacje – częściej, niż można je zobaczyć w otaczającym nas pejzażu. Większe uznanie i zrozumienie zyskują też projekty modernistyczne i neomodernistyczne.
Wraca, postrzegany już z innego punktu widzenia, płaski dach – w pewnym sensie brak dachu. Sprzyjają temu nowoczesne technologie i większa kultura techniczna wykonawców.

* * *

Podejmując decyzję co do formy domu, warto mieć w pamięci wypowiedź profesora Romualda Gutta, wybitnego architekta, który projektował w okresie międzywojennym. Kilka willi jego autorstwa wpisało się trwale w dziedzictwo polskiej architektury. Zapytany przez studenta, czy lepszy jest dom z płaskim dachem, czy z wysokim, odpowiedział: zły budynek (podobno użył bardziej dosadnego określenia) z płaskim dachem czy z wysokim pozostaje złym budynkiem.


„Dach chroni mieszkańców przed deszczem, śniegiem, żarem słońca i wilgocią nocy, a nadto jest bardzo użyteczny dla samej budowli, gdyż odrzuca daleko od ścian wodę deszczową, która choć z pozoru niewiele szkodzi, jednak z biegiem czasu powoduje ogromne zniszczenia.”
Andrea Palladio, „Cztery Księgi o Architekturze”, 1570 r.

„Jeśli zaś kształt zechcesz upatrować, to trzeba, aby był dach albo niższy niż ściany, albo przynajmniej im równy. Bo gdzie będzie wyższy niż dom, taka disproportia będzie, jak gdyby człowieka większa była głowa niźli ciało. Obserwowałem to, że dach barzo ładnie i kształtnie w budynku o jednym piętrze przypadł, gdy ściana wysoka była łokci 12, a dach łokci 10. Do tej proporcyjej stosować się możesz. Ale gdzie o dwóch piętrach budynek, tę regułę daję exacte zachować, aby połowica szerokości domu szła na wysokość dachu.”
„Krótka Nauka Budownicza Dworów, Pałaców, Zamków Podług Nieba i Zwyczaju Polskiego”, 1659 r.

„Kalenice należy robić wyższe lub niższe, stosownie do klimatu kraju, w którym budynek ma być wzniesiony. I tak w Niemczech, gdzie są wielkie opady śnieżne, robi się dachy mocno spadziste i kryte gontem, to jest małymi deszczułkami, albo też cienkimi dachówkami.”
Andrea Palladio „Cztery Księgi o Architekturze”, 1570 r.

„Czytamy u Witruwiusza, że początkowo ludzie robili na swoich domach dachy płaskie; spostrzegli jednak, że nie chroniły one należycie przed deszczem i zmuszeni koniecznością zaczęli je robić wzniesione, to jest z kalenicą pośrodku.”
Andrea Palladio „Cztery Księgi o Architekturze”, 1570 r.

Poznaj swoją przyszłość

Jedna z najlepszych wróżek w Polsce Wróżka Mira Elżbieta Sobczyk odpowiada na pytania na swoim Facebooku  lub przez e-mail. Problemy ze zdrowiem lub w sprawach "miłosnych" ? A może interesują Cię kwestie finansowe?  Sprawdź swoją przyszłość. Jej odpowiedzi pomogły już tysiącom ludzi w Polsce. Można się z nią skontaktować Jej profil na Facebooku lub http://twojawrozka24.pl
Podobne posty