Dom na dachu


Nad sadzawką pełną ryb drzemie kot. Cień poruszanych wiatrem gałęzi młodej brzozy faluje na ścieżce. Na krzaku jeżyny kołyszą się ostatnie jesienne owoce. Ta popołudniowa sielanka ma miejsce na dachu niewysokiego budynku, ponad koronami drzew rosnących na okolicznych działkach.


Na początku lat 90. pan Jerzy Noworyta kupił zespół starych budynków i zaadaptował go na potrzeby własnej firmy – inżynierskiego biura projektowego. Po latach dojeżdżania do pracy z przeciwległej części miasta zaczął szukać domu lub działki gdzieś w pobliżu – bez zadowalających efektów. I wtedy pojawił się pomysł, prosty i zaskakujący: zbudowania domu na dachu własnego biura. Prosty ze względów finansowych – żadnych wydatków na zakup gruntu i logistycznych – odległość między pracą a mieszkaniem to dwie kondygnacje. Pomysł, znakomity dla pracującego z pasją pana Jerzego, spodobał się także jego żonie.
Wykonanie projektu powierzono architektowi Michałowi Szymanowskiemu. Przebudował on budynek biurowy, który stał się bazą dla... willi z ogrodem. Bo nikt nie miał wątpliwości, że będzie to dom na dachu, a nie mieszkanie na ostatnim piętrze.

Nadbudowa

Kształt zabudowań, w których mieściło się biuro, narzucił rozwiązania przestrzenne i funkcjonalne. Okazał się w zasadzie idealny do zrealizowania koncepcji domu z ogrodem. Mieszkanie znalazło się nad głównym budynkiem – dwupiętrowym, stojącym przy ulicy. Wymuszony obrysem jego ścian plan nadbudowy przybrał kształt mocno wydłużonego prostokąta. Ogród powstał nad nieco niższym budynkiem położonym w głębi działki. Nad łącznikami zrobiono tarasy. W pustce niewielkiego dziedzińca poprowadzono ażurowe schody zewnętrzne i windę w przeszklonym szybie. Na dachu najzwyklejszego, niczym niewyróżniającego się budynku stworzono miejsce o niezwykłym klimacie. Zaskoczenie ogarnia każdego, kto po kilku sekundach jazdy windą wynurzy się jak spod ziemi przed domem wśród kwiatów i krzewów. Wrażenie jest tym większe, że elewacja wejściowa budynku-bazy w niczym nie zdradza ukrytych za nią „wiszących ogrodów”.
Pozbawiony naturalnego kontaktu z gruntem ogród – zielone otoczenie domu – wydaje się raczej wnętrzem ograniczonym balkonową barierką, oranżerią bez szklanych ścian.
Element zaskoczenia był zamierzony. Od strony ulicy nic nie zapowiada niezwykłości tej nadbudowy. Podniesiono tylko dom o jedną kondygnację. Zmiana rytmu i kształtu okien czy nawet zaakcentowanie granicy pomiędzy nową a starą linią gzymsu nie zmieniły obojętnego, niemieszkalnego wizerunku elewacji. Dopiero wejście na dziedziniec z otoczoną światłem klatką schodową zwiastuje przeniesienie się w zupełnie inne klimaty.


Śródziemnomorskie światło w Krakowie

Mnóstwo światła – to pierwsze wrażenie, jakiego doznaje się po wejściu do domu. Obszar ogrodu i towarzyszących mu tarasów jest prawie zupełnie pozbawiony cienia, którego nie brakuje wśród okolicznej zabudowy. Wbrew geografii i meteorologii panuje tu śródziemnomorski klimat, który przy gorszej pogodzie staje się po prostu nastrojem. Całkowicie przeszklona elewacja niczym kolektor cieplny chłonie promienie słoneczne, które wypełniają wnętrza pozytywną energią. Gdy rolety w domu są podciągnięte, pokój dzienny i sypialnia „należą” do ogrodu lub też na odwrót – ogród wnika do wnętrz, jest ich integralnym fragmentem. Jeden poziom posadzki w domu i na tarasach, ten sam materiał pod stopami – odnosi się wrażenie, że granica między tymi obszarami właściwie nie istnieje.
Otwarcie wnętrz na ładne otoczenie zawsze jest efektowne, wzbogacające, dostarcza wrażeń niedostępnych mieszkańcom zamkniętym w ciasnych czterech ścianach. Jednak tylko rozpoznane i kontrolowane otoczenie daje komfort spokoju i bezpieczeństwa. Tu na trzeciej kondygnacji, ponad okolicznymi dachami, warunki ochrony intymności wnętrza zostały naturalnie spełnione. Do domowego życia nieograniczony dostęp mają jedynie słońce, chmury, gwiazdy, owady, ptaki i kot taternik z sąsiedztwa.

Dom – wnętrza – funkcja

Plan domu, jak mówią sami właściciele, przypomina proporcjami wagon kolejowy. Architekt i inwestorzy wykazali się pełnym luzem i fantazją, doszli bowiem do wniosku, że nie będą toczyć bojów o zatarcie tego wrażenia. Dopasują się raczej do rzeczywistości, wykorzystując jej zalety, a wady potraktują z przymrużeniem oka, przekuwając je w miarę możliwości na wnętrzarskie żarty. I tak doszło do przewartościowania: to, co mogło być uciążliwe, uznano za charakterystyczne.
Wejście do domu, dostępne z podestu zewnętrznych schodów i windy, zlokalizowano centralnie. Wstawiony do wnętrza wiatrołap z szafą na ubrania dzieli przestrzeń na dwa odrębne obszary. Na lewo od wejścia jest ogólnodostępna część dzienna z wielofunkcyjną przestrzenią, pokojem gościnnym i dostępnym z salonu tarasem. Po drugiej stronie znajduje się część prywatna z sypialnią, drugim tarasem, małym gabinetem, łazienką gospodarzy, kuchnią i „prywatną” jadalnią. Pomieszczenie gospodarcze i druga, przeznaczona dla gości łazienka znalazły się na granicy stref. Dwa wejścia z przedsionka, przewężenie na granicy stref, oddzielająca tarasy pustka klatki schodowej skutecznie i czytelnie określają podział wnętrza.
Charakterystyczny jest układ pomieszczeń pomocniczych wzdłuż ściany od strony ulicy. Zdecydowano się zastosować w nich wąskie okna maskujące mieszkalną funkcję nadbudowy. Było to możliwe, ponieważ dodatkowe oświetlenie tych wnętrz przez elewację ogrodową okazało się w zupełności wystarczające. Mimo iż większość pomieszczeń w domu zostało tradycyjnie wydzielonych ścianami, światło bez przeszkód przenika wszędzie. Można zaryzykować stwierdzenie, że „wspólnota światła” to idea tego wnętrza. Słoneczne promienie i refleksy, blask lamp, poświata ekranów przepływają bez przeszkód ponad ścianami działowymi, w strefie dźwigarów dachowych. Pełne ściany sięgają bowiem tylko do dźwigarów. Powyżej, pod biegnącym łagodnie łukiem sufitu nie ma wizualnych przegród. Łazienkę, kuchnię, sypialnię wydzielono szklanymi taflami.
Gospodarze bardzo lubią tę cechę domu – będąc nawet w przeciwległych jego częściach, czują nawzajem swoją obecność dzięki światłu, które bez przeszkód przenika pod sufitem z pokoju do pokoju, dając znak, w której części domu toczy się życie.

Materiały, barwy, klimaty

To wnętrze nabiera charakteru dzięki rytmowi dźwigarów dachowych. Ażurowa konstrukcja dachu tworzy znakomitą całość z przeszkloną elewacją ogrodową. Rysunek, barwa, lekkość współtworzą klimat pawilonu pełnego powietrza. Kolorystyczny minimalizm, duża dyscyplina w doborze materiałów odpowiadają sytuacji, gdy przez jedną ze ścian wnika do wnętrza kraj- obraz z właściwą sobie różnorodnością kształtów i kolorów.
Dźwigary i ściany szczytowe pomalowano na błękitno-popielaty, dość obojętny kolor. Jednorodność drewnianej podłogi w mieszkalnej części domu to – podobnie jak otworzenie przestrzeni ponad ścianami działowymi – próba wyeksponowania jednej przestrzeni wyczuwalnej pomimo podziałów.
Biel (ściany), jasna szarość (ściany szczytowe, dźwigary), ciepły złotawy odcień drewna (podłogi, ramy drzwi i okien, meble) to paleta kolorów tego wnętrza. Żadnych tkanin. Klimat miękkości i ciepła, który wprowadzają, osiągnięto tu innymi środkami.

***

Ten niezwykły dom jest przykładem na to, jak niekonwencjonalne rozwiązanie architektoniczne stworzyło nową jakość. Nie tylko w kategoriach estetycznych, lecz przede wszystkim w stylu życia, którego wielu z nas wciąż poszukuje.


KONSTRUKCJA NADACHU (autor projektu nadbudowy, architekt Michał Szymanowski)

Założyłem, że całe obciążenie zostanie przeniesione przez istniejące ściany zewnętrzne. Ściany nadbudowy wymurowano z pustaków ceramicznych spiętych nad oknami żelbetowym wieńcem. Na nich zostały oparte łukowe drewniane dźwigary mocowane do wieńca przez specjalnie zaprojektowane stalowe łączniki. Dźwigary służą nie tylko do tego, by nieść skorupę dachu. Stanowią także główny motyw wnętrza, pozwoliły na wykreowanie na jednopoziomowym prostokątnym planie atrakcyjnej przestrzeni. Ich rytm wyznacza główne podziały funkcjonalne. Zostały zaprojektowane jako elementy architektoniczne, nie tylko konstrukcyjne (konstruktor, który sprawdził kształt i przekroje, narzekał, że skośne elementy wbrew sztuce są nachylone wszystkie w jedną stronę...). Podparcia dźwigarów od strony południowej akcentują filary międzyokienne. Wszystkie lekkie gipsowo-kartonowe ściany działowe dochodzą do dolnych krawędzi dźwigarów. Powyżej, w zależności od funkcji pomieszczenia, ażurowa konstrukcja pozostaje wolna lub jest wypełniona zestawami szklanymi.

NIE MA DOMU BEZ OGRODU (Jerzy Noworyta, inwestor)

Nasze mieszkanie nie mogło być zamknięte ścianami. Przestrzeń zewnętrzna stworzona przez nas żyje własnym życiem i to jest najpiękniejsze. Tak naprawdę gdyby nie ogród, całe to przedsięwzięcie nie miałoby sensu. Powłoki hydroizolacyjne dachu to tylko kwestie techniczne. Ogród żyje i wymaga troski, opieki i dowodów na to, że się go lubi. To jest zasługa mojej żony i tego nie mogłaby zastąpić nawet najnowocześniejsza technika.

Popularne posty z tego bloga

Drewniany balkon

Jak zrobić .Czapka kominowa.

Polskie chałupy. O tradycji architektonicznej wsi