Dom pod Radiostacją


Przebudowa była i rozważna, i romantyczna. Dom jest odnowiony, ciepły i bardziej funkcjonalny, ale zachowuje pamięć swojej przeszłości.

Ma ponad 70 lat. Wiele podobnych stoi do dziś na Śląsku i na ziemiach zachodnich, pod Wrocławiem czy Szczecinem. Budownictwo niemieckie z lat 30. ma swój klimat. Charakterystyczne proste domy z dwuspadowymi dachami bez okapów były budowane najczęściej jako osiedla robotnicze lub urzędnicze. Dzisiaj te zespoły mają dużą wartość. Są enklawami porządku przestrzennego i przyjaznej, ludzkiej skali. Ich mieszkańcy mogą mieć pewność, że obok nie wyrośnie supermarket albo stacja benzynowa.
Młodzi inwestorzy tego właśnie szukali: ukształtowanej, gotowej do zamieszkania przestrzeni ze starymi drzewami, wytyczonymi drogami, chodnikami i sąsiadami. Dom spełnił te założenia, a widok z ogrodu na Radiostację Gliwicką przesądził sprawę.
Wieża Radiostacji to najwyższa drewniana konstrukcja w Europie, jedyny w swoim rodzaju zabytek nowoczesności zrośnięty z historią Śląska. Podświetlona nocą jest punktem identyfikacyjnym, znakiem szczególnym miejsca. Uzmysławia, że drugiego takiego na ziemi nie ma. Dla ludzi nieznoszących anonimowych przestrzeni to rzecz bezcenna. Nic dziwnego, że właśnie na Radiostację chcieli patrzeć z okien swojego domu. A i sam dom był nie do pogardzenia... Nieprzebudowywany wcześniej zachował swoją oryginalną prostą bryłę i dobrze się prezentował w sąsiedztwie innych, stojących przy niewielkiej ulicy.

Poniemiecki do adopcji

Niemieckie domy z lat 30., z reguły skromne, lecz jak na owe czasy funkcjonalne, okazały się nadzwyczaj trwałe. W większości wytrzymały bez remontów cały okres PRL-u, budząc podziw solidnością materiałów i wykonania. Nadal robią wrażenie naturalne, grube tynki, jakość okuć drewnianych okien czy detali takich, jak balustrady czy klamki. Poczerniałe dachówki wcale się nie rozsypują. Dębowe progi nie odpadają.
Powoli jednak ich czas mija. Nowi właściciele muszą domy remontować i przebudowywać. Trzeba je ocieplić, wymienić okna, dostosować do współczesnych potrzeb. Wystarczy dobrze przeprowadzony remont, żeby budynek był ciepły i wygodny jeszcze przez długie lata. Rzadziej się zdarza, aby po modernizacji był nadal tym samym domem, który dobrze służył poprzednim pokoleniom. Przebudowa Sylwii i Damiana Kałdonków jest świetnym przykładem, że można tego dokonać, i pokazuje, jak to robić.

Dawniej

Dom należał do osiedla robotniczego budowanego w latach 1937-41. Był przeznaczony dla dwóch rodzin. Mieszkańcy parteru i poddasza wchodzili przez wspólny przedsionek. Każde mieszkanie miało dwie izby z oknami wychodzącymi na ulicę. Łazienki były małe, przy wejściu, kuchnie duże, zaopatrzone w komórki. Do jednego z pokoi wchodziło się przez kuchnię.
Warto zwrócić uwagę, że chociaż nie było okien połaciowych, mieszkanie na poddaszu nie było ciemne. Pokoje miały duże okna w ścianach szczytowych. Poza tym przestrzeń powiększały i rozjaśniały charakterystyczne dla niemieckich domów duże, szerokie lukarny usytuowane symetrycznie w obu połaciach dachowych. Duże, oświetlone okienkami piwnice służyły do przechowywania węgla i zapasów. Jak większość domów z ogródkami, ten również miał wejście nie od frontu, lecz od podwórka. W tę stronę kierowały się też okna kuchni.
Na pierwszy rzut oka dostosowanie tego układu do współczesnych potrzeb jednej rodziny mogłoby się wydawać trudne, tymczasem odbyło się sprawnie i bez niespodzianek. To niewątpliwie zasługa przemyślanego projektu. Po dwóch latach od nabycia nieruchomości i po 18 miesiącach przebudowy inwestorzy zamieszkali w swoim nowym-starym domu.

Po przebudowie

Dom należy do jednej rodziny, więc cały parter to dzisiaj wspólna część dzienna. Podstawowa zmiana polega na tym, że wnętrze ma kontakt z ogrodem, czego w dawnym domu nie było. Przy ogrodowej elewacji powstał duży taras. Od strony ogrodu urządzono pokój dzienny. Kuchnia została przeniesiona do frontowej części domu. Jest otwarta. Dawny pokój za kuchnią stał się jadalnią. Aby uzyskać otwarte, przestronne wnętrze, wewnętrzną ścianę konstrukcyjną idącą wzdłuż budynku trzeba było częściowo wyburzyć i zastąpić podciągami. Była to jedyna poważna ingerencja w strukturę budynku. Dzięki niej powstał zupełnie nowy funkcjonalny układ z kuchnią i jadalnią od strony ulicy i pokojem dziennym z wyjściem na taras i ogród. Na poddaszu trzeba było sobie poradzić tylko z przechodnim układem pokoi, czyli kosztem pomieszczeń jednego traktu utworzyć korytarz. Jest wąski (oszczędność miejsca!), ale jasny, oświetlony na końcu oknem w ścianie szczytowej. Urządzono tam dwie duże sypialnie, garderobę i pokój gościnny. W powiększonej łazience zmieściła się wanna.
I to wszystko. Wnętrze nie tylko stało się funkcjonalne i zupełnie nowoczesne, lecz także – co udaje się rzadziej – dokonano tego bez wielkich, kosztownych zmian i bez naruszania bryły domu. Utrzymano dawne wejście i kształt ganku, dodając tylko zadaszenie i zmieniając kierunek zewnętrznych schodków, aby skrócić drogę i uwolnić miejsce na budowę tarasu. Dawna łazienka na parterze nie uległa zmianie – wystarczyło zmienić miejsce drzwi, żeby stała się bardziej funkcjonalna. Drewniane schody sprzed 70 lat odrestaurowano i zostawiono w tym samym kształcie. Dziś są wewnętrznymi schodami łączącymi parter i sypialnie na poddaszu. Nawet bardzo nie skrzypią. Dwie ściany kominowe zostały na swoich miejscach. Nowy element domu – kominek, który ogrzewa parter i poddasze – wykorzystuje stary kanał kominowy i świetnie funkcjonuje w samym środku domu, w miejscu dawnego pieca kaflowego.


Przeszłość dobrze potraktowana

Architekt przyjął też zasadę, że w trakcie przebudowy zostanie wykorzystane wszystko, co da się uratować ze starej materii budynku. Cegły z rozebranych ścian posłużyły do budowy ścianki oddzielającej kuchnię i spiżarnię. Z desek starych podłóg powstała nawierzchnia tarasu. Jak mówi architekt – dano im szansę i po pierwszej zimie okazało się, że to była dobra decyzja. Pokryte pokostem 70-letnie drewno nie poddało się deszczom i śniegom. Nawet stary słup linii energetycznej, który stał na działce, został wykorzystany. Drewniane „plastry” wzbogaciły brukową nawierzchnię przy domu. Cała wewnętrzna stolarka drzwiowa pochodzi ze starego domu – masywne skrzydła i ościeżnice można zobaczyć na poddaszu. Pokrycie dachu jest oryginalne – jeszcze poprzedni właściciel przełożył dachówki, a naturalny, solidny materiał sprawuje się dobrze.
Wiele elementów wnętrza przypomina o przeszłości domu. Jest ona tu akceptowana, potraktowana przyjaźnie, z sentymentem. Odsłonięto stare drewniane elementy konstrukcji, nie obawiając się patyny w odnowionych wnętrzach. W kilku miejscach pozostawiono odsłonięte ceglane ściany (stare wewnętrzne tynki były specjalnie odkuwane, a cegły czyszczone i impregnowane). Można to traktować jako czysto estetyczną grę zestawienia bieli ścian z ciemną barwą i fakturą surowego muru, ale trudno nie zauważyć, że ściany odsłaniają przeszłość domu. Przy schodach natrafiamy na coś w rodzaju domowego muzeum. Znajduje się tu projekt domu z 1937 roku – starannie oprawione i wyeksponowane rysunki. Oryginalne elewacje i rzuty zostały potraktowane jak pamiątki rodzinne.


Nowe elewacje

Skoro dom trzeba ocieplić, ściany wykończyć na nowo, a okna wymienić, z jego dawnej „skóry” niewiele zostaje. Dwa elementy są skazane nieodwołalnie: oryginalny szlachetny tynk i wysłużone skrzynkowe okna o tradycyjnych podziałach. Powstaje dylemat: czy odtwarzanie ich formy ma sens?
Architekt zdecydował się na zupełnie nową kompozycję elewacji. Miała być nowym obliczem domu A.D. 2004. Zniknęły z niej charakterystyczne dla domów z lat 30. podziały okien. Nowy układ funkcjonalny wnętrza i potrzeba lepszego oświetlenia pociągały za sobą konieczność zmiany ich miejsca i wielkości. Pojawił się nowy rodzaj otworów: duże podwójne drzwi tarasowe, wysokie portfenetry bez podziałów, węższe, ale dużo wyższe od tradycyjnych.
Jednak nowa elewacja nie kłóci się z zachowaną bryłą domu i znakomicie wpisuje się w lokalny klimat. Klinkierowa okładzina to charakterystyczny element śląskich domów. Jej kolor pasuje do oryginalnego pokrycia dachu. Nowy, dodany materiał – drewno na ścianach szczytowych – i drewniane słupy przy ganku także nawiązują do miejscowej tradycji.
Może największą rewolucją w stosunku do dawnego charakteru domu jest asymetryczna kompozycja frontowej elewacji. Dawniej dom ze swoją wzorową symetrią, z oknami pod sznurek, stał przy ulicy jak na baczność. Dziś swobodna kompozycja i pionowe okna aż do podłogi nadają mu zupełnie nowy, bardziej otwarty, mniej oficjalny wygląd. Ten najbardziej widoczny, współczesny rys wyremontowanego domu pokazuje, że nie jest on konserwatorską rekonstrukcją. Czuje się w nim nowe życie.

Decydujące detale

Remontując stare domy, niedoświadczeni inwestorzy mogą się przekonać, że współczesne metody ocieplania domu automatycznie przynoszą odmienne od tradycyjnych detale. W efekcie bardzo często domy po modernizacji elewacji wyglądają zupełnie inaczej niż dawniej. Chodzi o takie szczegóły, jak sposób osadzenia okna czy drzwi w ścianie, faktura tynku, grubość cokołu. Trzeba o nich pamiętać, żeby uzyskać tak przekonujący efekt.
Pogrubiona ściana zewnętrzna zmieniłaby wygląd okien, gdyby były wstawione w starym miejscu, w osi muru. Tu zostały celowo wysunięte. Wnęka okna od elewacji zewnętrznej ma 12 cm – czyli mniej wiecej tyle ile w dawnym domu. Zyskują na tym zarówno warunki oświetlenia wnętrza, jak i wygląd elewacji.
Dawniej dom (tak jak większość tego typu) nie miał okapów. Z pogrubieniem ścian wiązała się konieczność skorygowania kształtu połaci. Poradzono sobie z tym, dodając dwa rzędy dachówek pochodzących z rozbiórki osadzonych na ścianie szczytowej i nowej belce. Przedłużono połacie i utworzono nowy gzyms ze styropianu.
Elewacja wygląda jak zrobiona z masywnego klinkieru. W rzeczywistości są to płytki klinkierowe przyklejone do warstwy ocieplenia. A jednak ściana skutecznie udaje gruby ceglany mur dzięki temu, że fuga jest głęboka, a nad otworami ułożono z płytek pionowe pasy, które przypominają ceglane nadproża.

* * *

Doświadczenie uczy, że najbardziej wartościowe są te domy, po których widać, kiedy zostały zbudowane. Dom ma charakter, gdy należy do jakiegoś stylu albo miejsca. W tym wypadku autorowi przebudowy udała się rzecz trudna – nadał mu współczesne cechy, nie niszcząc tego, co w starym domu było niepowtarzalne. Do dawnych zalet dodał nowe. Takie budowanie to prawdziwa kontynuacja historii.
Architekt często podkreśla, że miejsce miało dla niego decydujące znaczenie. Przebudowa dowodzi, że wszystkie te wybory – śląskie osiedle, dom z 1937 roku, wieża Radiostacji – miały głęboki sens. Zachowanie tożsamości miejsca zależy także od tego, jak je zamieszkujemy.

Przebudowa – krótka historia z dobrym zakończeniem

Październik 2003: prace rozbiórkowe.
Listopad: wykonanie podciągów stalowych w miejscu usuwanych fragmentów ścian konstrukcyjnych i nowych otworów okiennych i drzwiowych.
Wymiana instalacji: nowa instalacja elektryczna, teletechniczna, antenowa, wodno-kanalizacyjna, gazowa, c.o. z nową kotłownią.
Grudzień: prace instalacyjne, wykonanie ścian działowych, wzmocnienie stropu drewnianego nad parterem, elementy posadzek na piętrze z płyt OSB z nową warstwą wygłuszającą.
Luty 2004: prace na poddaszu: korekta otworów i wymiana stolarki okiennej, renowacja stolarki drzwiowej, tynki, docieplenie stropu (wełna, flizelina, folia) oraz połaci dachowych. Wykończenie płytami gipsowo-kartonowymi na stelażu.
Marzec: wykończenie łazienki na poddaszu.
Korekta otworów i wstawienie nowych okien na parterze, docieplenie stropu nad piwnicami (folia, wylewka cementowa), prace ogólnobudowlane w piwnicach.
Kwiecień: budowa ścian działowych na parterze, kominka, tynki wewnętrzne.
Prace w ogrodzie, zakładanie trawnika.
Maj: wykonanie drenażu opaskowego z korektą odwodnienia dachu, docieplenie ścian piwnic z nową izolacją przeciwwodną. Przebudowa ganku wejściowego z zadaszeniem. Wykonanie fundamentów i słupów tarasu.
Czerwiec: wykonanie drewnianej konstrukcji i posadzki tarasu. Docieplenie budynku, wykonianie tynków, gzymsów i balustrad zewnętrznych. Wykończenie łazienki na parterze, biały montaż.
Lipiec: dalsze prace nad wykończeniem elewacji: tynki i okładziny klinkierowe, poszerzenie okapów dachu w związku z ociepleniem. Wymiana przyłączy wodnego i elektrycznego. Wykonanie nowego wjazdu na teren działki, układanie nawierzchni z kostki granitowej.
Sierpień: prace malarskie, układanie posadzek.
Przeprowadzka
Grudzień: wykończenie piwnic.
Maj 2005: ukończona budowa ogrodzenia, detale elewacji, prace ogrodowe.
Czerwiec: budowa wiaty garażowej z pomieszczeniem gospodarczym.
Koszt przebudowy: 150 tys. zł.

Popularne posty z tego bloga

Drewniany balkon

Niemcy. Własny dom w Unii

Jak zrobić .Czapka kominowa.