Dom z niebieskimi oknami


Charakterystyczna bryła i niebieskogołębi kolor elewacji od razu zwracają uwagę. Jednak wszystko, co w tym domu jest nietypowe, po chwili okazuje się zrozumiałe i logiczne, bo znajduje uzasadnienie w szczególnych potrzebach mieszkańców. Dlatego, choć od zakończenia budowy minęło kilka lat, architektura tu się nie starzeje.

Według architekta Mariusza Wrzeszcza projektowanie domu zaczyna się już od wyboru miejsca. W tym wypadku było wymarzone: w spokojnej i pięknej okolicy, która pozwala zapomnieć o mieście i cieszyć się naturą. Wobec tego wszystkie ograniczenia działki były mniej istotne. Nie było ich zresztą tak wiele. Działka miała kształt wydłużonego prostokąta, z jednej strony przy granicy był budowany garaż sąsiadów, z drugiej stał nieduży budynek gospodarczy.
Dom został ukształtowany tak, aby ogród wokół niego był prywatną przestrzenią związaną z wnętrzem. Szeroka frontowa elewacja domu zasłania go więc od strony ulicy. Podjazd i garaż są oddzielone od rekreacyjnej części działki, a stary budynek gospodarczy, odnowiony i starannie wykończony, stał się ozdobionym kwiatami domkiem w ogrodzie, który dzięki niedużej skali wpisuje się w całość otoczenia i ładnie zamyka widok.
Tarasy wciągają ogród pod dach. Są trzy, odrębne i oddzielone od siebie – ogólny przy pokoju dziennym, prywatny przy sypialni państwa domu oraz gospodarczy za garażem.
Ściany nie bronią „murem“ wnętrza przed otaczającą je przestrzenią. Granicę łagodzą niskie parapety, szerokie okna, okapy na wyciągnięcie ręki. Otoczenie domu tworzą miejsca o różnym, ale wyraźnym charakterze: oficjalny, wąski pas terenu od strony ulicy, część rekreacyjna z dużym tarasem, na którym przyjmuje się gości, prywatny ogród w głębi.

Kierunek: ziemia

W tym domu mieszka się głównie na parterze. Tu oprócz dużej strefy dziennej znajdują się również prywatne pokoje właścicieli oraz pomieszczenia gospodarcze. Na piętrze są tylko dwie sypialnie dzieci. Między powierzchnią pierwszej i drugiej kondygnacji jest więc duża różnica. Ta nietypowa proporcja tłumaczy bryłę domu, w której wąska część dwukondygnacyjna obudowana jest rozpościerającymi się szeroko niższymi skrzydłami. Dom stopniowo się obniża. Dwuspadowy dach zamyka piętro, po czym schodzi w dół, przykrywając pomieszczenia na parterze. Dlatego wysoki salon znajduje się pod skośnym pułapem. Obniżające się połacie zagarniają jeszcze przestrzeń tarasu, który przez to wydaje się zupełnie
należeć do wnętrza. Z tyłu osobny dach przykrywa dostawioną do piętrowego trzonu parterową bryłę, w której mieszczą się garaż, część gospodarcza i apartament gospodarzy. Dominująca, środkowa część jest więc podparta z dwóch stron niższymi bryłami. Te z kolei – wysunięte od frontu w lewo, od ogrodu w prawo – tworzą dla niej szeroką, zrównoważoną podstawę.
Fragmenty bryły w interesujący sposób się przenikają. Widać to dobrze od strony ulicy. Dwukondygnacyjna część, wyraźnie wyróżniona i podkreślona efektownym szczytem, jest cofnięta. Sprawia to wrażenie, jakby szeroki, niższy dom zbudowano przed wąskim, piętrowym. A skośna ściana elewacji wygląda trochę tak, jakby ktoś naciągnął ją do odpowiedniej szerokości.

Salon pod skośnym dachem

Przyjazne wejście prowadzi obok narożnego, kuchennego okna przez podcień do przeszklonych drzwi. Po przekroczeniu progu jasne światło i wysoka przestrzeń zapraszają gości od razu do części dziennej. Tworzą ją połączone wnętrza: salon z tarasem, jadalnia i kuchnia z oknem wychodzącym na bramę i furtkę. Na styku otwartych pomieszczeń znajduje się dwustronny kominek. Jest tu centralnym elementem: spina i łączy trzy różne miejsca. Kształtem idealnie pasuje do miejsca: jest duży, owalny, na planie elipsy, ustawiony przekątnie względem ścian. Ma swoją stronę kuchenną (widok ognia może towarzyszyć domownikom w kuchni) oraz salonową. Można go obejść wokół, przechodząc przez wszystkie połączone pomieszczenia. Zapraszają do tego zakrzywione linie i uciekające krawędzie bryły, które prowadzą wzrok coraz dalej i dalej. To kominek dynamiczny – wnosi nieco ruchu do tej ogólnie spokojnej przestrzeni.
Łagodny nastrój i atmosferę relaksu wprowadzają barwy: niebieskie okna, jasne bielone deski, popielate ściany i białe meble. Drewniana konstrukcja dachu została specjalnie zaprojektowana i odsłonięta, aby zdobić wnętrze. Jest rzeczywiście efektowna – lekka i przestrzenna. Kratownice wiązarów nie przytłaczają tak jak ciężkie belki i krokwie tradycyjnej więźby. Dodatkowe znaczenie ma kolor drewna, które było rozjaśnione, bielone podobnie jak podłoga z desek.
Na tym tle mocnym akcentem są schody z metalową balustradą i stopniami z ciemnego egzotycznego drewna. Zostały potraktowane jako obiekt przestrzenny, dekoracyjny. Usytuowanie ich w tym miejscu ma podwójny sens: zdobią salon i bezpośrednio łączą domenę dzieci ze wspólną strefą domu.

Poza centrum

Oprócz sypialni na piętrze jest tylko łazienka. Łączący te pomieszczenia korytarz jest otwartą na salon antresolą, w dodatku specyficznie zawieszoną w przestrzeni. Między jego podłogą a ścianą domu jest bowiem szczelina. Dzięki temu w ścianie można było zrobić podłużne, wysokie okna, które biegną przez dwie kondygnacje, doskonale oświetlają schody i wpuszczają dodatkowe światło do salonu. Korytarzykowi na poddaszu nadało to charakter kładki. W tym miejscu nie przebywa się długo. Widok ściąga mieszkańców poddasza na dół, kusząc przyjazną przestrzenią salonu. Dzieci, zbiegnąwszy po schodach w dół, od razu znajdują się w centrum domu, przy kuchni i tarasie.
Tymczasem do prywatnych pokoi gospodarzy prowadzi na parterze długi, prosty korytarz. Wydaje się celowo oddalać ich sypialnię od miejsca, w którym koncentruje się wspólne życie. Wygodnie rozdziela drzwi: do gabinetu, łazienki, wreszcie sypialni z garderobą i tarasem skierowanym do ogrodu za domem. Z dala od salonu mieści się także wejście do pomieszczeń gospodarczych: garażu, pralni i kotłowni. Ta część domu jest azylem gospodarzy: mają tu spokój i warunki do pracy, własny taras, osobne wyjście z domu przez garaż.

Szczegóły pełne smaku

Jeśli projektowanie zaczyna się w momencie wyboru działki, to nie kończy się przed ukończeniem wnętrz. Architekci towarzyszyli inwestorom niemal do chwili wprowadzenia się do nowego domu. Zaprojektowali oświetlenie, kominek, niektóre meble, proponowali materiały i nadzorowali wykonanie.
W tej materii jednak decyzje architekta nie mogą być arbitralne. Wizja wnętrz powstawała jako wspólne dzieło inwestorów, architekta i powołanych przez niego specjalistów. Doborem kolorystyki – zarówno elewacji, jak i wnętrz – zajmował się artysta Krzysztof Sołowiej. Intrygujący wygląd dom zawdzięcza więc w dużej mierze jemu. Plastyk starał się uwydatnić bryłę kolorem, scalając w jednej gamie ściany i grafitowy szary dach. Szukał przy tym barwy dostosowanej do charakteru architektury. Miało być chłodno, poważnie, spokojnie, ale z wyraźnym zaakcentowaniem indywidualnego charakteru. Brał też pod uwagę koloryt polskiego nieba. Dom bywa niebieski, gołębi, szary – w zależności od oświetlenia, ale zawsze wpisuje się łagodnie w otoczenie. Wewnątrz nie ma białych ścian. Królują złamane szarości, a ich intensywność i temperatura były dobierane do charakteru pomieszczenia.
Koncepcja wnętrz pozostawiała miejsce na indywidualnie zaprojektowane detale. Balustrada schodów jest dziełem rzeźbiarza Adama Garnka. Do wnętrza, w którym panują naturalne barwy i spokojne płaszczyzny, wprowadził połysk metalu i surową fakturę ażurowej siatki.
Najważniejszymi specjalistami byli jednak inwestorzy, przede wszystkim dlatego, że doskonale wiedzieli, na czym im zależy. To oni wybierali materiały – zwykle długo i z namysłem. A kiedy zapadła decyzja, nie godzili się na kompromisy. Wykonanie musiało być perfekcyjne, jakość rzemiosła doskonała. Dzięki tej pieczołowitości w domu lśnią rzeczy pozornie proste: podłoga z desek, sosnowe malowane okna, naturalny tynk.

Popularne posty z tego bloga

Drewniany balkon

Niemcy. Własny dom w Unii

Jak zrobić .Czapka kominowa.