Dom zimozielony


Dom zapewnia mieszkańcom bliski kontakt z naturą. We wnętrzu łatwo zapomnieć o istnieniu ścian. Duże okna dają złudzenie, że mieszka się w ogrodzie.

Na decyzję, jak ostatecznie ma wyglądać ich dom, wpłynęła podróż do Norwegii. Drewniane elewacje, które tam zobaczyli, wydały im się spokojne, bezpretensjonalne, naturalne. Podobało im się, że tak łagodnie wpisują się w otoczenie, że nie wyglądają obco. Uznali także, że się sprawdziły, skoro są stosowane w Skandynawii od dawien dawna.
Kiedy podjęli decyzję o założeniu rodziny, postanowili, że nie będą zamieniać swojej kawalerki na większe mieszkanie, tylko od razu wybudują dom na działce w Zalesiu, daleko od miejskiego zgiełku. – Bliski kontakt z przyrodą, śpiewające rano ptaki całkowicie rekompensują nam godzinny dojazd do pracy – mówią właściciele. Przeprowadzili się cztery lata temu. Dziś mieszkają tu już we czworo.
Dom zbudowano na miejscu drewnianego domku weekendowego. Funkcja rekreacyjna jest nadal bardzo ważna. W nowym domu odpoczywa się na dużym zadaszonym tarasie wychodzącym na południe. Ogród miał pozostać jak najbardziej naturalny, leśny, bez rabatek. Prosta bryła budynku i zielona drewniana elewacja sprawiają, że dom ma taki sam charakter i wydaje się doskonale zgadzać z otoczeniem.

Czas projektowania i czas budowy

Pan domu jest konstruktorem, więc do projektu podszedł profesjonalnie. Większość rozwiązań planował sam.
Znajomy architekt, Marek Szcześniak, służył fachową pomocą i inspirował.
Wymyślanie i projektowanie domu trwało tyle samo, co jego budowa. Przez pół roku tworzyli modele przestrzenne, wizualizacje. Gospodarze bardzo to sobie chwalą – mieli czas na przemyślenie wszystkich szczegołów, dopracowanie najbardziej istotnych elementów. Wiele rzeczy im się przewartościowało. Na przykład powierzchnia. Początkowo planowali prawie 270 m², ostatecznie powstało 205 m². Architekt uprościł formę, odradził robienie balkonu na piętrze (stwierdził, że rzadko by się z niego korzystało, skoro z tarasu można wyjść bezpośrednio na leśną działkę).
Budowali zaledwie pięć miesięcy. Dom jest piętrowy, ale nie przytłacza wielkością, choć sprawia wrażenie przestronnego. Na dole zaplanowano otwartą część z kuchnią, jadalnią i salonem oraz sypialnię rodziców, z oddzielną łazienką i korytarzem. Na piętrze są sypialnie dzieci, łazienka, a także pokój gościnny i biblioteka z pracownią. Jednym z ważniejszych założeń było uzyskanie jak największego kontaktu wnętrza z otoczeniem. Dlatego okna są duże i bez szprosów.

Drewniane elewacje

Drewniana oblicówka kryje ściany murowane z ceramiki poryzowanej. Ocieplenie składało się z dwóch pięciocentymetrowych warstw styropianu (pierwsza układana poziomo, druga – pionowo). Deski oblicówki położono poziomo, żeby dom wydawał się niższy. – Bryła naszego domu jest stosunkowo wysoka, od poziomu terenu do rynny mamy mniej więcej sześć metrów, do kalenicy – dziewięć – tłumaczy właściciel. Poziomy układ desek podkreśla też wydłużony kształt budynku (na planie prostokąta 6 x 18 m).
Starannie dobrano zielony kolor elewacji. Inwestorów zainspirował kolor świerków i sosen rosnących na działce. Zanim zdecydowali się na odcień, czterema próbkami malowali kawałki desek, aby wybrać ten właściwy. Fragmenty ściany przy tarasie i garaż są otynkowane i pomalowane na ten sam kolor, co drewniana część elewacji. Dom wtopił się w las – jak kameleon przyjął kolor otoczenia.
Gospodarze dużą wagę przykładali do dopracowania szczegółów. Podkreślają, że warto o nie zadbać, bo właśnie detale wpływają na charakter budynku.

Przestrzeń otwarta

– Kiedy projektowaliśmy dom, nie mieliśmy jeszcze dzieci, ale chodziło nam o stworzenie domu rodzinnego. Myśleliśmy przede wszystkim o tym, żeby domownicy mogli się ze sobą jak najlepiej kontaktować i razem przebywać – mówi gospodarz.
Dlatego kuchnia została otwarta na jadalnię i salon, co stworzyło prawie 70-metrową przestrzeń, której centralnym miejscem jest kominek. Można tam jeździć rowerem, bawić się w chowanego, wozić dzieci wózkiem i cały czas być razem. Wrażenie większej przestrzeni tworzy także salon – ma osiem metrów wysokości.
– Oboje pracujemy w Warszawie w biurach, gdzie pomieszczenia są ciasne. Brakowało nam przestrzeni, dlatego zdecydowaliśmy się na taki salon w domu – tłumaczą właściciele. Zadecydowali, że będzie on otwarty na drugą kondygnację. Piętro zdobi efektowny stalowy mostek ze szklanymi balustradami.
Dom urządzony jest w duchu skandynawskim. Tonacja jasnych beży i szarości wprowadza spokój. Na podłodze ułożone jest modne drewno egzotyczne, które wybrano ze względu na naturalność, dużą twardość i odporność. Jest ono olejowane, bo zdaniem właścicieli efekt jest bardziej naturalny i znacznie łatwiej utrzymać dobry wygląd podłogi. Wystarczy raz do roku rozprowadzić olej na podłodze, by wyglądała jak nowa. Gospodarze, w miarę możliwości, starali się używać naturalnych materiałów. We wnętrzu zastosowano tynki gipsowe, które dobrze wpływają na mikroklimat.
Kolory domu, wybrane materiały, otwarta przestrzeń, olbrzymie drewniane okna dają poczucie przebywania blisko natury. Problemy życia w mieście zostawia się za progiem i odpoczywa przy widoku za oknem.

Popularne posty z tego bloga

Drewniany balkon

Niemcy. Własny dom w Unii

Jak zrobić .Czapka kominowa.