Drewno na ścianie.


Boazeria – jakże częsty mieszkaniec wnętrz. Choć gości w nich bez zameldowania, trudno ją wyprosić. Zadomowiona jak mało kto, rządzi estetyką mieszkań. Zazwyczaj nie odważa się wkraczać „na salony” i zadowala się miejscem w przedpokoju, ale tam wygląda smutno i banalnie. Jak z nią żyć? Czym ją zastąpić?

Rozkwit boazeryjnych okładzin przypada na lata 70. i 80. ubiegłego wieku. Wtedy to, niczym wirus, boazeria „zaatakowała” mieszkania w smutnych blokach z wielkiej płyty i w domach-kostkach. Okazała się tanim i skutecznym sposobem na natychmiastową zmianę wizerunku wnętrz. Z betonowych pudełek wyczarowywała swojskie wnętrza. Oswajała ponure światło, padające spod klosza pod samym sufitem. I zaspokajała w ludziach potrzebę kontaktu z naturalnym materiałem i ciepłego wnętrza. Na początku lat 90. na scenę weszły panele boazeryjne wykonane z różnego rodzaju płyt. Te z PCW zazwyczaj tylko imitowały wyglądem i fakturą drewno, ale były niezniszczalne oraz łatwe do czyszczenia. Płyty z MDF-u udawały zaś tradycyjne drewniane kasetony naścienne. Wieloletnią popularność boazerii można tłumaczyć zbiorowym zapotrzebowaniem na odmianę typowych wnętrz oraz brakiem alternatywy. Dziś jednak trudno narzekać na brak materiałów wykończeniowych, a po latach eksploatacji wady boazerii stają się coraz bardziej ewidentne.

Bez sentymentów

Boazeria robiona z desek (głównie sosnowych) łączonych na pióro i wpust to jakby podłoga postawiona do pionu. Takie wykończenie ściany w odczuciu subiektywnym (inny kolorystycznie element nałożony na ścianę) i obiektywnym (zabiera cenne centymetry) zmniejsza pomieszczenie. Wnętrze z boazerią nie tylko w przenośni jest duszne – na pionowych deskach i w szczelinach między nimi osiada kurz. Widać przerwy i łączenia, wyraźnie zaznaczony jest pionowy układ desek. To bardzo szczególna, narzucająca wnętrzu swój charakter płaszczyzna – przeciwieństwo gładkiej ściany, która jest rozwiązaniem uniwersalnym, najlepszym tłem do powieszenia na niej obrazów czy lamp.
Co więc zrobić, jeśli wraz z domem nabyliśmy też metry kwadratowe boazerii? Najlepiej ją usunąć, wygładzić i pomalować ścianę, pamiętając o doborze odpowiedniego koloru. Wnętrze od razu wyda się większe. Innym rozwiązaniem, zakładając minimalny remont, jest pomalowanie boazerii farbą kryjącą. Pokryte zostaną sęki i rysunek drewna, a otrzymamy na ścianie ciekawą fakturę, w jednolitym kolorze. Stara boazeria jest ciemna, najczęściej przykrywa ściany tylko do pewnej wysokości (efekt typowych długości desek), powstaje więc nieprzyjemny kontrast z pomalowanym tynkiem. Pozbędziemy się tego typowego i niemodnego efektu, malując ścianę i boazerię tą samą farbą. Biała powiększy optycznie i ujednolici pomieszczenie. Poza tym niesie lepsze skojarzenia – raczej ze stylem angielskim, a nie PRL-owskim.


Jest wiele innych pomysłów na ocieplenie wnętrza. Jeśli naszym marzeniem pozostaje drewno na ścianie, można przykleić do niej fornirowaną płytę i stworzyć dużą, ciepłą, miłą w dotyku płaszczyznę, która może być tłem dla stołu, łóżka lub podkreślać charakter innego ważnego miejsca. Będzie gładka, z wyraźnym rysunkiem słojów forniru, bez zaznaczonych podziałów łączenia.
Unikajmy typowego dla boazerii krycia ściany tylko do pewnej wysokości. Lepszy efekt da ozdobienie fornirem całej ściany od narożnika do narożnika i od podłogi do sufitu. Gotowe płyty fornirowane można dostać w składach drewna, choć wśród tak przygotowanych płyt znajdziemy jedynie popularne forniry rodzime (dąb, jesion, buk, czereśnia itp.). Wystarczy je przyciąć, polakierować i nakleić na ścianę. Jeśli chcemy uzyskać bardziej wyszukany efekt, warto kupić fornir egzotyczny (np. palisander, zebrano, bubinga) lub rzadszy rodzimy (choćby czeczota) i zlecić stolarzowi zafornirowanie nim płyty wiórowej.
Zazwyczaj powierzchnia ściany, którą chcemy ozdobić, jest większa niż możliwy do osiągnięcia wymiar fornirowanej płyty – wynika to z ograniczeń narzuconych przez wymiary płyt i fornirów. Można jednak podzielić okładzinę na moduły i wykorzystać do ułożenia z nich wzorów na ścianie. Sprawdza się to zwłaszcza przy fornirach o równoległych lub wyrazistych słojach – dzieląc ścianę na kwadraty i przekręcając je względem siebie o 90Âş, uzyskamy subtelną szachownicę.
By uzyskać efekt eleganckiego, nieco formalnego wnętrza, użyjmy ciemnych fornirów. Jasne są mniej zobowiązujące i nadadzą wnętrzu bardziej naturalny charakter. Podobną rolę może spełniać sklejka lub parkiet przemysłowy (drobne deszczułki o grubości 1 cm, łączone w moduły dla ułatwienia kładzenia), który może z podłogi wejść też na ścianę. Ze względu na nietypowy rozmiar tak zwana przemysłówka nie wygląda jak materiał podłogowy, co powoduje, że można ją traktować uniwersalnie, bez ryzyka zachwiania proporcji w pomieszczeniu. Występuje w różnych kolorach i rozmiarach, w zależności od rodzaju drewna, z jakiego jest zrobiona (między innymi dąb, mahoń, lapacho, tek).
Sklejka, często występująca we wnętrzach skandynawskich na ścianach, czyni je ciepłymi, a jednocześnie prostymi i świeżymi. Mocno usłojona sklejka iglasta nada wnętrzu rustykalny charakter, liściasta jest bardziej neutralna i świetnie wpisze się w różne wnętrza. Sklejki można barwić bejcą do drewna na dowolne kolory.Czy więc drewno, typowo podłogowy materiał, może wspinać się na ściany? Zdecydowanie tak. Warto jednak poszukać ciekawych efektów, które w niczym nie będą przypominać starej, wysłużonej boazerii.

Poznaj swoją przyszłość

Jedna z najlepszych wróżek w Polsce Wróżka Mira Elżbieta Sobczyk odpowiada na pytania na swoim Facebooku  lub przez e-mail. Problemy ze zdrowiem lub w sprawach "miłosnych" ? A może interesują Cię kwestie finansowe?  Sprawdź swoją przyszłość. Jej odpowiedzi pomogły już tysiącom ludzi w Polsce. Można się z nią skontaktować Jej profil na Facebooku lub http://twojawrozka24.pl
Podobne posty