Gipsowe okładziny bez wad i strat.


Łatwo jest znaleźć wykonawcę, który potrafi montować płyty gipsowo-kartonowe. Trudniej o naprawdę dobrego fachowca. Nie zaszkodzi więc poznać kilku sekretów wykańczania płytami, by móc kontrolować jakość prowadzonych prac.

Popularność płyt gipsowo-kartonowych i gipsowo-włóknowych jako materiału do wykańczania wnętrz osiągnęła taki poziom, że dziś układają je niemal wszystkie ekipy budowlane. Płyty zamontują glazurnicy, malarze, murarze, dekarze, cieśle, tynkarze, a kto wie, czy i hydraulicy nie odmówią przyjęcia podobnego zlecenia.
Przyglądając się takiej tendencji, nie trudno dojść do wniosku, że musi się to źle odbijać na jakości oferowanych usług. A wszystko dlatego, że układanie płyt gipsowych to z pozoru prosta czynność, która nie wymaga specjalnego sprzętu. Ochoczo podejmą się jej różni wykonawcy, w tym i tacy, którzy technologię montażu znają głównie z obserwacji. Trudno jednak oceniać fachowość ekipy, zanim rozpocznie ona wykańczanie wnętrz. Miejmy więc oczy otwarte i nie bójmy się reagować, gdy zanosi się na partactwo.

Od piwnicy po poddasze

Płytami można zabudować wszystkie pomieszczenia w domu. Chętnie stosuje się je do wykańczania ścian zamiast tradycyjnego tynku. Można je kleić do muru lub mocować do niego za pośrednictwem stelażu. Płytami o podwyższonej odporności na wodę można wykończyć nawet łazienki i pralnie. Z płyt i stalowych profili buduje się lekkie ściany działowe oraz sufity podwieszane. Gipsowo-kartonowe lub gipsowo-włóknowe okładziny są też najpopularniejszym sposobem zabudowy skosów na poddaszach użytkowych.

Okładziny ścienne

Ściany można wykańczać płytami na dwa sposoby: albo mocuje się je do muru klejem gipsowym (powstaje tak zwany suchy tynk), albo przykręca się je do stalowego stelażu przykręconego do ściany.
Przy klejeniu płyt ważne jest sprawdzenie stanu podłoża, zwłaszcza w remontowanych wnętrzach. Wykonawca musi ocenić, czy podłoże jest spoiste, czy nie trzeba naprawić lub skuć starego tynku. Warto przypomnieć ekipie o oczyszczeniu i zagruntowaniu ściany. Dobrzy wykonawcy przed rozpoczęciem pracy wyznaczają wzdłuż ścian linię wytyczającą granicę powierzchni okładziny. Dzięki temu ściany łatwiej będzie wyrównać względem poziomu. Od razu też będzie widać, gdzie trzeba zniwelować nierówności przy użyciu pasów lub kwadratów wyciętych z płyty i naklejanych na ścianę.
Przy metodzie klejenia płyt nie można ich sztukować. Nadają się więc tylko do pomieszczeń o wysokości nie większej od ich długości.
Klej nakłada się na płytę lub na ścianę – tu panuje dowolność. Niech wykonawca robi tak, jak mu jest wygodnie. Choć prawdę powiedziawszy, nakładając klej na płytę, można precyzyjniej rozmieścić jego placki, czyli tak, żeby podłużne pasy grubości mniej więcej 10 cm znalazły się wokół krawędzi, a pojedyncze placki, tej samej grubości, w środkowej części płyty. Jeżeli okładzina ma się znaleźć również na ścianach komina, przypilnujmy, by najpierw został on otynkowany tradycyjnie, pokryty cienką warstwą gipsowej masy szpachlowej lub kleju gipsowego. Spoinowanie płyt może nastąpić dopiero, gdy klej, którym są przymocowane, całkowicie zwiąże. Czas ten jest podany na jego opakowaniu.
Gdy okładzina gipsowo-kartonowa ma być montowana do stalowego stelażu, ważne jest, aby:
- uchwyty ES, które będą przytrzymywać profile pionowe, były przykręcone do muru w rozstawie co 60 cm w poziomie i co 130 cm w pionie;
- wykonawcy nie przykręcali pionowych profili do profili przysufitowych i przypodłogowych UD 30, a jedynie do uchwytów ES;
- przy mocowaniu profili sprawdzać ich wypoziomowanie;
- wykonawcy umieścili pod profilami poziomymi oraz pod uchwytami ES taśmę uszczelniającą lub jakąkolwiek taśmę tłumiącą przenoszenie dźwięków (filcową, gumową);
- wkrętów nie dokręcać zbyt mocno, a jedynie tak, by łebki znajdowały się nieco poniżej powierzchni płyt. Poważnym błędem jest przerwanie kartonu, który osłania gips.
Tam, gdzie na ścianie mają zawisnąć ciężkie przedmioty (na przykład miski ustępowe, umywalki), nie obejdzie się bez wzmocnień. Nie zezwalajmy jednak na stosowanie tu jakichkolwiek „patentów”. Konieczne są specjalne stelaże montażowe przykręcane do muru.
Zewnętrzne naroża ścian wzmacnia się zazwyczaj aluminiowymi kątownikami. Tak jest najprościej, ale niekoniecznie najlepiej. Po mocniejszym uderzeniu w narożnik zetrze się bowiem warstwa farby i masy szpachlowej, odsłaniając błyszczący metal. Solidni fachowcy, którzy nie chcą iść na łatwiznę, wykończą naroża inaczej. Zetną najpierw boczne, podłużne krawędzie płyt pod kątem 45°, a następnie zestawią płyty w narożu tak, że utworzą one idealny kąt prosty. Po zaszpachlowaniu powstanie solidne połączenie i to za mniejsze pieniądze.

Uwaga! Płyty gipsowo-włóknowe nie wymagają wzmacniania narożników kątownikami.

Ściany działowe

Konstrukcja lekkich ścian działowych jest budowana z metalowych profili poziomych UW i pionowych CW. Powstały w ten sposób szkielet wypełnienia się wełną mineralną grubości 5-10 cm i obudowuje płytami gipsowo-kartonowymi lub gipsowo-włóknowymi.
Dobry fachowiec zacznie robotę od wyznaczenia linii przebiegu ściany. Wzdłuż niej przykręci profile UW – jeden do podłogi, drugi do sufitu. Jeśli zależy nam, by ściana miała dobrą izolacyjność akustyczną, dopilnujmy, by pod profilami znalazły się pasy taśmy elastycznej (polietylenowej, filcowej, korkowej lub gumowej). Dźwiękochronność poprawią też płyty typu „grubas” (grubości 20-25 mm) lub zwykłe płyty, jeśli zamontuje się je podwójnie.
W profilu UW umieszcza się pionowe profile CW, w rozstawie co 60 cm. Nie można ich jednak przykręcać. Teraz przychodzi czas na montaż płyt z jednej strony ściany. Oczywiście muszą być one tak docięte i przykręcone, by między ich dolną krawędzią a podłogą pozostała 1-centymetrowa szczelina, a między górną krawędzią a sufitem – 0,5-centymetrowa. Sprawdźmy, czy zgadza się rozmieszczenie wkrętów. Jeden od drugiego powinien być oddalony w pionie o mniej więcej 25 cm. Zwróćmy również szczególną uwagę, czy wykonawca nie przykręca płyt również do profili UW zamocowanych do sufitu. Jest to niedopuszczalne, gdyż grozi uszkodzeniem płyt w wyniku uginania się stropu. Jeśli wymagane będzie sztukowanie płyt, gdy wysokość pomieszczenia jest większa od ich długości, to pilnujmy, by docięte kawałki rozmieszczane były na przemian – raz od strony sufitu, a raz od podłogi.
Po wypełnieniu szkieletu wełną mineralną, będącą dobrym izolatorem akustycznym, przykręca się płyty z drugiej strony ściany. W tym czasie trzeba pilnować, aby ich styki po obu stronach ściany nie wypadały w tym samym miejscu. Powinny być przesunięte względem siebie o połowę szerokości płyty.

Uwaga! Jeśli zauważymy, że robotnicy przycinają ocynkowane profile szlifierką kątową, możemy być pewni, że mamy do czynienia z dyletantami. Profesjonaliści wiedzą, że ocynkowaną stal tnie się nożycami, bo szlifierka może zniszczyć zabezpieczenie antykorozyjne.

Sufity podwieszane

Konstrukcję takich sufitów stanowi najczęściej stalowy ruszt. Zostaje on podwieszony do stropu za pomocą metalowych wieszaków. Wieszaki są regulowane i dzięki temu sufit można zrobić nieco wyżej lub nieco niżej. W pomieszczeniach o kształcie podłużnym montuje się jednopoziomowe ruszty, których profile przebiegają w jednym kierunku. W pomieszczeniach o dużej powierzchni wykonuje się dwupoziomowe stelaże krzyżowe (patrz rysunek), gdzie profile są rozmieszczone prostopadle do siebie – jedne pod drugimi. Niekiedy też robi się krzyżowe stelaże jednopoziomowe. Odcinki profili poprzecznych umieszcza się wtedy między profilami podłużnymi.
Przed rozpoczęciem robót ekipa powinna dokładnie wymierzyć pomieszczenie i kupić potrzebną ilość profili oraz łączników. Czynnością poprzedzającą montaż jest rozplanowanie punktów, w których zaczepione zostaną wieszaki. Powinny one przebiegać wzdłuż równoległych linii (wytyczonych w rozstawie co 40-50 cm). Między punktami w jednej linii powinien być zachowany odstęp 70-90 cm. Koniecznie trzeba sprawdzić, czy wykonawcy trzymali się tych wytycznych. Jeśli mamy strop gęstożebrowy, z wypełnieniem z pustaków, to upewnijmy się, czy wieszaki są mocowane do niego specjalnymi wkrętami motylkowymi.
Jeżeli pod stropem zawisły już wieszaki, robotnicy muszą wytyczyć na ścianach linię wyznaczającą poziom, na którym znajdzie się powierzchnia sufitu. Dobry znak, gdy fachowcy użyją poziomnicy wężowej (wasserwagi) lub poziomnicy laserowej, które umożliwiają bardzo dokładne wyznaczenie tych linii. Wzdłuż nich zamontują profile UD. Powinni też umieścić między nimi a ścianą taśmę uszczelniającą. Dobrze, by taśma taka znalazła się również wewnątrz profilu. Po zmontowaniu rusztu należy dopilnować, by został on dokładnie wypoziomowany.
Po szczelnym wypełnieniu przestrzeni między profilami wełną (izolacja akustyczna) przykręca się do nich płyty. Skontrolujmy, czy używane do tego wkręty TN nie są rozmieszczane rzadziej niż co 15 cm.

Uwaga! Płyty można mocować też do rusztu jednowarstwowego jednokierunkowego przykręconego bezpośrednio do stropu. Ruszt taki wykonuje się ze specjalnych profili „kapeluszowych” rozstawionych co 50 cm.

Skosy poddasza

Poddasze można wykańczać płytami od razu po jego ociepleniu. Warunkiem jest jednak zakończenie wszelkich mokrych prac na poddaszu – wylewania posadzek, układania tynków na ścianach szczytowych, kolankowych i działowych. Sposobów mocowania płyt do skosów jest wiele. Wykonawcy najczęściej decydują się na montaż:
- na ruszcie metalowym mocowanym do krokwi uchwytami ES (patrz rysunek na s. 136) – tak wykonany ruszt tworzy stabilną, a jednocześnie elastyczną konstrukcję. Uchwyty pozwalają na regulację wysokości rusztu. Dzięki nim można wypoziomować powierzchnię okładziny;
- na metalowym ruszcie mocowanym do krokwi za pomocą wieszaków – wieszaki pozwalają wygodniej niż uchwyty regulować wysokość rusztu i poziomować powierzchnię okładziny. W sprzedaży są zwykłe lub samozaciskowe.
Płyty można też mocować bezpośrednio do krokwi lub do przybitego do nich rusztu drewnianego. Ciężko jednak wtedy wypoziomować powierzchnię okładziny. Aby okładzina nie pękała pod wpływem ruchów więźby dachowej, powinno się używać grubych płyt (20-25 mm) lub zwykłych płyt montowanych podwójnie (jedne prostopadle do drugich).
Ekipa wykonawcza najpierw robi na poddaszu sufit na stelażu podwieszonym do jętek. W drugiej kolejności wykańcza powierzchnie pionowe – ściany działowe, szczytowe lub kolankowe, a dopiero na końcu skosy.
Uchwyty ES lub wieszaki powinny zostać tak rozmieszczone, by odstęp między profilami nie przekraczał 50 cm. W przeciwnym razie okładzina nie będzie wystarczająco sztywna. Pamiętajmy, że ramię każdego wieszaka powinno stykać się z bokiem krokwi na długości minimum 3 cm. Jeżeli wieszaki są zwykłe, to profile nasuwa się na nie od boku. Do wieszaków samozaciskowych profile zaczepia się od góry (“zaklikuje”). Zanim ekipa zabierze się za płyty, ruszt musi być dokładnie wypoziomowany. Po stwierdzeniu odchyłek wieszaki odkręca się i przykręca ponownie, regulując przy tym ich położenie względem poziomu. Dobrzy wykonawcy rozpoczynają montaż płyt od dołu skosu. W trakcie trwania tej pracy zwracajmy uwagę, czy ich krótsze boki będą przesunięte względem siebie o mniej więcej 40 cm. Fachowców można poznać też po tym, że przykręcają zawsze od środka płyty w kierunku jej krawędzi lub narożników.


NIEWIDZIALNE SPOINY

Dobrze wykonane spoiny między płytami nie powinny być widoczne, gdy spojrzy się na pomalowaną ścianę lub sufit pod kątem. Na to powinniśmy zwracać uwagę podczas odbioru.
W trakcie wykańczania okładzin pilnujmy:
- aby przed wypełnianiem spoiny została ona zagruntowana odpowiednim środkiem (na przykład UNIGRUNT);
- czy rezygnując z taśmy lub siatki zbrojącej, która ma chronić gotową spoinę przed pęknięciami, wykonawca używa specjalnej masy szpachlowej do wykańczania spoin bez zbrojenia;
- aby nakładanie każdej kolejnej warstwy mas następowało dopiero po tym, jak poprzednia warstwa zwiąże, ale nie zdąży całkowicie wyschnąć;
- aby szlifowanie spoin nastąpiło dopiero po całkowitym wyschnięciu masy szpachlowej.

Uwaga! W przypadku płyt gipsowo-włóknowych zbrojenie spoin nie jest konieczne. Styki tych płyt wypełnia się bowiem specjalnym elastycznym klejem. Masa szpachlowa ma tu za zadanie jedynie wyrównać powierzchnię styków i zamaskować łebki wkrętów. Płyty te nie wymagają również gruntowania ani przed szpachlowaniem, ani przed ich malowaniem.


POGODZIĆ SIĘ Z PĘKNIĘCIAMI?

Poziome pęknięcia na styku ściany i sufitu pojawiają się bardzo często, nawet wtedy gdy tylko jedna z tych powierzchni jest wykończona płytami. Są istną zmorą, bo wyglądają fatalnie i trudno się ich pozbyć. Przyczyna ich powstawania jest prosta – tworzą się w rezultacie naprężeń między płytą a płytą lub między płytą a innym elementem. Naprężenia zaś są spowodowane niewielkimi ruchami konstrukcji domu. Wielu wykonawców jest zdania, że pęknięcia te trzeba po prostu polubić. Inni, do spółki z producentami płyt, szukają sposobów na ich wyeliminowanie. Stosunkowo najlepszym pomysłem jest robienie tak zwanego połączenia ślizgowego – bardzo wytrzymałego na wszelkie odkształcenia. Gwarantuje ono, że nawet gdy pęknięcie się pojawi, będzie bardzo wąskie i równe (tak zwana rysa kontrolowana), a zatem mało rzucające się w oczy. Połączenie ślizgowe robi się w ten sposób, że na sufit wzdłuż spoiny nakleja się taśmę samoprzylepną, a szczelinę między płytami wypełnia masą. Następnie w masę wtapia się taśmę papierową, prostopadle do taśmy naklejonej na ścianie. Obie taśmy muszą się stykać. Całość szpachluje się, a po wyschnięciu – szlifuje.


Bezpiecznie na poddaszu (Kinga Herma, ekspert PZU)

Wybierając projekt domu, często decydujemy się na budynek z poddaszem użytkowym. Nic dziwnego – daje nam to możliwość wykorzystania przestrzeni pod dachem. Także adaptacja poddasza nieużytkowego to sposób na powiększenie powierzchni domu bez jego rozbudowy. Czym je wykończyć, by było trwałe i bezpieczne?
Drewniana konstrukcja poddasza wymaga często wykończenia materiałem budowlanym, który zapewni w pomieszczeniu estetykę i zwiększy bezpieczeństwo jego użytkowania. Najczęściej stosowanym rozwiązaniem jest obłożenie ścian i skosów dachowych płytami gipsowo-kartonowymi (g-k) lub gipsowo-włóknowymi (g-w). Łatwo się je montuje, nie są też drogie. Dobrze wyglądają oklejone tapetą czy pomalowane na wybrany kolor i pasują do wnętrz w każdym stylu.
Nie ma wprawdzie takiego wymogu prawnego, ale w przypadku płyt g-w wskazane jest, by na poddaszu montować te w wersji o podwyższonej odporności na ogień, czyli płyty GKF (są oznaczone czerwonym kolorem albo czerwonymi napisami). W ich gipsowy rdzeń jest wbudowana siatka z włókna szklanego, które w razie pożaru utrzymuje gips w stanie nienaruszonym nawet przez godzinę (w systemach droższych mogą to być nawet dwie godziny), chroniąc tym samym drewnianą konstrukcję dachu przed ogniem (zwykła płyta jest w stanie wytrzymać pożar trwający 15-30 min). Zabudowa nimi całości poddasza – podobnie jak płytami g-w – jest nawet zalecana przez straż pożarną.
Ponieważ ostrożności nigdy nie dość, warto się ubezpieczyć od pożaru. Za polisę od ognia i innych zdarzeń losowych zapłacimy rocznie około 0,1% wartości domu (ubezpieczenie domu wartego 500 tys. będzie więc nas kosztowało 500 zł rocznie). Nie zaszkodzi też mieć przynajmniej jedną gaśnicę, a na samym poddaszu można zamontować autonomiczną czujkę dymu.

Poznaj swoją przyszłość

Jedna z najlepszych wróżek w Polsce Wróżka Mira Elżbieta Sobczyk odpowiada na pytania na swoim Facebooku  lub przez e-mail. Problemy ze zdrowiem lub w sprawach "miłosnych" ? A może interesują Cię kwestie finansowe?  Sprawdź swoją przyszłość. Jej odpowiedzi pomogły już tysiącom ludzi w Polsce. Można się z nią skontaktować Jej profil na Facebooku lub http://twojawrozka24.pl
Podobne posty