Jak dobrze ułożyć panele lub parkiet?


Dobrze ułożone panele mogą dorównać urodą parkietom tradycyjnym, a nawet je przewyższyć. Sęk w tym, że mają opinię łatwych w montażu, więc wielu wykonawców niezbyt się do tego przykłada. Niedociągnięcia w wykonywaniu takich posadzek utwierdzają zaś w błędnym przekonaniu, że panele są materiałem gorszego sortu.

Czego oczekują klienci od posadzek z paneli? Niektórzy zamawiają je dlatego, że bywają bardzo tanie. Innych zachęca wyjątkowo krótki czas ich układania. Jest też spora grupa miłośników podłóg z ładnego, drogiego drewna, którzy widzą w panelach tańszą, choć nie tanią alternatywę dla desek lub parkietów z litego jesionu, wiązu, czereśni albo gatunków egzotycznych.
Wszyscy chcą natomiast, żeby panelowa posadzka została ułożona solidnie i służyła przez wiele lat.

Na tropie dobrej ekipy

Na naszym rynku działa z powodzeniem sporo firm specjalizujących się w układaniu podłóg drewnianych i paneli, mimo że jest to profesja nieco elitarna. Niełatwo jest bowiem zostać parkieciarzem, a doświadczenie w tej branży zdobywa się powoli. Najlepiej więc szukać ekipy wśród tych, które mają już pewien staż, dysponują własnym lokalem, firmowym samochodem – i co ważne – mogą się pochwalić fotograficzną galerią wykonanych przez siebie posadzek. Pomocny okaże się kontakt z którymś ze stowarzyszeń parkieciarskich zrzeszających solidne firmy wykonawcze. Tam dostaniemy namiary na dobre ekipy z naszego regionu. Solidnych wykonawców polecą też dobre sklepy sprzedające panele.
Pamiętajmy jednak, że robotników trzeba zamówić kilka miesięcy przed planowanym rozpoczęciem prac. Odkąd bowiem granice Unii otworzyły się dla polskich fachowców, szeregi parkieciarzy nieco się przerzedziły.

Zanim parkieciarze zabiorą się do podłogowych puzzli, muszą dokładnie zbadać podłoże. Szczególnie istotne jest sprawdzenie jego wilgotności. Wilgotny beton może pogrzebać nasze marzenia o równej posadzce. Panele, zwłaszcza od spodu, nie są odporne na wilgoć i pod jej wpływem pęcznieją. Dotyczy to szczególnie paneli laminowanych.
Oprócz pomiaru wilgotności ekipa sprawdza, jak równa jest podłoga oraz czy jej powierzchnia jest stabilna. Oględziny powinny się zakończyć spisaniem protokołu odbioru podłoża, w którym znajdą się jego ocena i ewentualne zalecenia dotyczące napraw lub zabiegów uzdatniających. Dokument ten jest bardzo cenny – przyda się, jeśli dojdzie do roszczeń gwarancyjnych. Kiepscy fachowcy mogą odmówić jego spisania, gdyż później w razie stwierdzenia fuszerek lubią zrzucić odpowiedzialność na zły stan podłoża i materiałów.

Posadzka, która pływa

Panele podłogowe produkuje się z myślą, że będzie z nich układana posadzka pływająca, czyli niezwiązana trwale z podłożem. Łączy się więc tylko ich krawędzie: klejem te z wpustami i wypustami; bez kleju – te z zamkami.
Podłoga pływająca ma jednak pewien mankament, z którym trzeba sobie poradzić. Gdy się po niej chodzi, powstaje nieprzyjemny odgłos. Aby zaradzić takiemu stukaniu, konieczne jest zastosowanie odpowiedniego podkładu pod panele.
Ekipa parkieciarska, zanim zabierze się do posadzki pływającej, musi zabezpieczyć betonowe, cementowe lub gipsowe podłoże folią paroizolacyjną. Odetnie ona drogę wodzie, która może jeszcze gdzieniegdzie znajdować się w podłożu. Najlepiej, gdy na folii zostaną ułożone specjalne podkładowe płyty z włókien drzewnych, ewentualnie maty korkowe lub specjalne ryflowane płyty polistyrenowe. One najlepiej wyciszą posadzkę. Dopuszczalne jest użycie tańszych, lecz mniej skutecznych produktów, na przykład tektury falistej lub pianki polietylenowej. Ta ostatnia nie powinna jednak być układana pod panele z zamkami, bo może utrudniać ich wzajemne łączenie.
Jeśli do wyciszenia paneli zostaną użyte jakiekolwiek maty, zwracajmy uwagę, żeby rozkładano je prostopadle do paneli. Poszczególne ich pasy powinny się wzajemnie stykać i nie mogą na siebie zachodzić. Przypilnujmy również, aby miejsca połączeń zostały dokładnie zaklejone taśmą samoprzylepną. Płyty powinny zaś być układane pod kątem 45° do paneli, a ich styków nie trzeba uszczelniać.

Klejem po całości

Wielu dobrych parkieciarzy uważa, że wykonywanie posadzki pływającej nie jest szczególnie korzystne. Owszem, szybko się ją układa i łatwiej zdemontować panele przed remontem podłóg, ale czy klejenie ich całą powierzchnią do podłoża, tak jak klepki parkietowe, nie da lepszego efektu? Panelowa posadzka trwale połączona z podłogą nie wybrzusza się i ma nieporównywalnie lepsze właściwości akustyczne. Gdy się po niej chodzi, nie czuć, że się ugina, i nie słychać stuknięć.
Niektórzy parkieciarze postanawiają więc mocować panele drewniane podobnie jak parkiet. Używają w tym celu zwykłego kleju do parkietu i mozaiki. Nie musi mieć on zwiększonej elastyczności, gdyż specyficzna budowa paneli zapewnia ich dużą sztywność i odporność na wypaczenia.
Przy tej metodzie montażu nie trzeba zabezpieczać podłoża folią paroizolacyjną.

Uwaga! Aby mieć pewność, że podobny montaż nie naruszy warunków gwarancji na panele, warto się najpierw skontaktować z producentem i uzyskać od niego pisemne zapewnienie, że taka metoda układania jest dopuszczalna.

W mokrych wnętrzach

Niedopuszczalnym błędem jest układanie paneli laminowanych (drewnopochodnych) w pomieszczeniach takich jak łazienka lub pralnia. Są one bowiem mało odporne na działanie wody. W kontakcie z nią nasiąkają, pęcznieją i nadają się jedynie do wymiany.
Jest jednak sposób (znany najlepszym parkieciarzom), aby w łazience można było ułożyć panele drewniane (wyjątkiem są te łączone na zamek). W łazienkach panele układa się tak jak parkiet – przyklejając je całą powierzchnią do podłoża. Między panelami wykonawcy zostawiają kilkumilimetrowe szpary, które na końcu wypełniają specjalną masą uszczelniającą – na przykład MS polimerem.
Tak przygotowana posadzka będzie wyglądać jak pokład okrętowy. Przez uszczelnione spoiny woda nie dostanie się między panele. Trzeba jednak pamiętać, że przy tym sposobie ułożenia najlepiej będą wyglądać panele imitujące deskę podłogową, a nie te z wzorem kilku klepek parkietowych.

Pierwsze kroki po posadzce

Oceniając gotową posadzkę, zwróćmy uwagę na następujące rzeczy:
- czy dobrze przylega do podłoża i czy chodząc po niej, nie wyczuwamy żadnych górek, dołków lub zbytnio uginających się miejsc. Jeśli tak, dokonajmy dodatkowego pomiaru poziomu długą, ponadmetrową łatą z poziomnicą. W razie stwierdzenia odchyłek ekipa będzie musiała ułożyć panele ponownie, pokrywając koszt materiału uszkodzonego podczas demontażu;
- czy listwy przyścienne są równo przycięte i solidnie zamocowane. Najczęściej przykleja albo przykręca się je do ściany tak, aby zasłaniały szczelinę dylatacyjną między ścianą a posadzką. W razie niedoróbek listwy trzeba będzie zerwać i ułożyć po raz drugi;
- czy na posadzce nie pozostały ślady kleju. Wykonawca musi je usunąć lub wymienić zniszczone panele;
- czy dylatacje są wykonane także między pomieszczeniami, w progach drzwi. O ich istnieniu będzie świadczyć obecność w tych miejscach specjalnych listew progowych. Gdy listew nie będzie, ekipa powinna wyciąć szczelinę dylatacyjną i zamas­kować ją listwą.

Pielęgnacja i konserwacja

Aby panele na długo zachowały ładny wygląd, trzeba o nie dbać. Należy uważać, żeby nie zostały zarysowane, zabrudzone chemikaliami lub zalane wodą. Posadzkę myje się wilgotną ścierką lub lekko zwilżonym mopem i łagodnym detergentem. Do paneli laminowanych warto używać środków czyszczących o działaniu antystatycznym – nie będą się wówczas elektryzować. Ładny wygląd posadzki osiągnie się, przemywając ją raz na jakiś czas środkiem nabłyszczającym. Niewielkie wyszczerbienia lub ubytki w panelach można wypełnić specjalnym akrylowym kitem uszczelniającym. Kity takie produkowane są w kolorze kilku najpopularniejszych gatunków drewna.
Spoiny między panelami można również wypełnić specjalnym woskiem, który sprawi, że staną się nieco szczelniejsze.

UWAGA NA PLAMY

Dobra ekipa parkieciarska stara się układać panele tak, aby ich nie zabrudzić klejem. Wiadomo jednak, że licho nie śpi i nawet najlepszemu specowi zdarzy się zachlapać posadzkę. Gdy plama zostanie szybko usunięta miękką ściereczką, nic się nie powinno stać. Gorzej, jeśli zabrudzenie nie zostanie w porę zauważone. Przyschnięty klej trudno jest zmyć. Trzeba użyć specjalnych rozpuszczalników, najlepiej tych, które polecają producenci danego kleju.

DREWNIANE I LAMINOWANE

Panele posadzkowe, bez względu na to, z jakiego materiału są zrobione, mają budowę warstwową. Spód paneli drewnianych tworzy cienka warstwa obłogów, w środku znajdują się poprzecznie ustawione listewki z drewna iglastego, a na wierzchu jest kilkumilimetrowa warstwa najlepszego jakościowo forniru drewnianego. Fornir tworzy wzór kilku klepek lub pojedynczej deski. Panele takie mogą być wykończone lakierem utwardzanym promieniami UV lub olejem. Ich krawędzie wyprofilowane są we wpusty i w wypusty ułatwiające szczelny montaż albo zamki do szybkiego łączenia bez użycia kleju.
Panele laminowane zbudowane są podobnie. Ich rdzeń stanowi drewnopochodna płyta MDF lub HDF. Na spodzie znajduje się warstwa tworzywa sztucznego niwelująca naprężenia mogące wykrzywić panel. Na wierzchu mamy zaś warstwę papieru z dekoracyjnym nadrukiem, zabezpieczoną przezroczystym laminatem o dużej odporności na ścieranie. Nadruk odwzorowuje zazwyczaj któryś z gatunków drewna. Czasem jest to jednak deseń niespotykany w naturze – na przykład wzór blachy tłoczonej, terakoty lub postacie bohaterów komiksowych. Rozmiary paneli bywają różne. Ich długość może wynosić od 40 do 250 cm, a szerokość od 13 do 21 cm. Grubość zależy od liczby i rodzaju poszczególnych warstw.

PANELE NA PODŁODZE OGRZEWANEJ

Drewno to materiał, który dobrze izoluje termicznie. Układanie drewnianych paneli na podłodze ogrzewanej mija się więc nieco z celem. Podobnie jest z panelami laminowanymi. Jeśli ktoś zdecydował się jednak na taki sposób ogrzewania lub ma już zamontowaną tego rodzaju instalację grzewczą i chce zmienić posadzkę, musi sprawdzić, czy panele są przystosowane do ogrzewania podłogowego. Jeśli informacja taka nie znajduje się na opakowaniu, powinien jej udzielić każdy sprzedawca. Warto też pamiętać, że przy układaniu paneli na ogrzewanej podłodze szczelina dylatacyjna przy ścianie musi wynosić co najmniej 2 cm. Jak najcieńszy powinien też być ewentualny podkład akustyczny.

NAJCZĘŚCIEJ POPEŁNIANE BŁĘDY

- Układanie paneli na nie do końca osuszonym podłożu. Jego wilgotność nie może być wyższa niż 2-3%.
- Montaż paneli na podłożu kruszącym się, zabrudzonym, spękanym lub nierównym. W efekcie posadzka, zwłaszcza pływająca, może się uginać i klawiszować.
- Brak podkładu wytłumiającego pod panelami. Każdy krok po posadzce będzie wtedy sygnalizować donośne stuknięcie.
- Brak dylatacji między posadzką a ścianą. 1-2-centymetrowa szczelina ma umożliwić ruchy posadzki, zwłaszcza pływającej. Przy braku dylatacji, zwiększając swoją powierzchnię, posadzka będzie napierać na ściany i w efekcie wypiętrzać się.
- Podczas łączenia paneli co jakiś czas dobija się je gumowym młotkiem. Błędem jest uderzanie w tak zwany wypust panelu (inaczej zwany piórem). Może się on od tego uszkodzić. Uderzenia są dopuszczalne jedynie w krawędź z wyprofilowanym wpustem.
- Zamocowanie listew maskujących do posadzki zamiast do ściany. Po krótkim czasie między listwami a ścianami pojawi się nieestetyczna szpara.

Poznaj swoją przyszłość

Jedna z najlepszych wróżek w Polsce Wróżka Mira Elżbieta Sobczyk odpowiada na pytania na swoim Facebooku  lub przez e-mail. Problemy ze zdrowiem lub w sprawach "miłosnych" ? A może interesują Cię kwestie finansowe?  Sprawdź swoją przyszłość. Jej odpowiedzi pomogły już tysiącom ludzi w Polsce. Można się z nią skontaktować Jej profil na Facebooku lub http://twojawrozka24.pl
Podobne posty