Jak ocieplic przedwojenny dom


Odnowienie budynku z 1930 r. nie jest łatwym przedsięwzięciem. Zwłaszcza jeśli chce się przy okazji zmniejszyć ilość energii potrzebnej do jego ogrzania o blisko 65%. 

Jeżeli zapytamy ludzi handlujących nieruchomościami, jakie są trzy najważniejsze cechy decydujące o atrakcyjności domu, zgodnie odpowiedzą: lokalizacja, lokalizacja i... lokalizacja.
To właśnie miejsce przesądziło o tym, że pan Rafał wybrał ten, a nie inny dom. Od trzech lat zastanawiał się nad kupnem lub budową. Nie chciał jednak poświęcać więcej niż 20 minut na dojazd do pracy, a większość działek, które oglądał, leżała z dala od centrum Bielska. Ulica, przy której stoi dom, jest zaś niemal w sercu miasta. Do urzędu miejskiego, w którym pracuje pan Rafał, można stąd dojść nawet spacerem.

Przedwojenna robota

Pan Rafał trafił na ten dom przypadkiem. Budynek, mimo że 75-letni i zaniedbany, od razu wpadł mu w oko. Dogadał się najpierw z rodziną zamieszkującą parter, później odkupił też piętro. W ten sposób wraz z żoną stał się właścicielem murowanego domu z mansardowym dachem położonego na 793-metrowej działce z niewielką skarpą – 109 m² powierzchni użytkowej. Transakcję zawarto wiosną.
Od początku było pewne, że generalny remont pochłonie sporą sumę. Po dokładnych oględzinach w towarzystwie konstruktora okazało się jednak, że nie jest najgorzej. Fundamenty, mury i cała konstrukcja dachu były w znakomitym stanie. Rewelacyjnie prezentował się dębowy parkiet. Między klepkami nie było ani jednej szpary – to zasługa przedwojennych fachowców. Na straty spisano pokrycie dachu z płyt cementowo-azbestowych i wszelkie instalacje. Ściany i sufity domagały się starannego odnowienia. Konstruktor zalecił wzmocnienie drewnianego stropu nad parterem. Gwoździem programu miała zaś być gruntowna termomodernizacja.

A nuż się uda...

Gdy pan Rafał przeczytał w Muratorze o naszej akcji dla właścicieli starych domów i związanym z nią konkursie, w którym można wygrać ocieplenie ścian, pomyślał, że nie zawadzi spróbować. Wprawdzie nie raz walczył o jakieś nagrody (jak dotąd bez skutku), ale tym razem wygrana nie zależała od szczęścia, lecz od dobrego pomysłu na ciepły dom. Na wynik nie trzeba było długo czekać. Pan Rafał zajął drugie miejsce. Wygrał darmowy audyt energetyczny i materiał na ocieplenie ścian.

Przed ociepleniem trzeba było usunąć stary tynk, który był na tyle słaby, że kruszył się pod palcami.

Styropianowe gzymsy skutecznie zastąpią przedwojenne ozdoby ścian.

Stare okna skrzynkowe zastąpiły nowe, zrobione z profili z PCW. Ich izolacyjność termiczna jest nieporównywalnie lepsza.


Recepta na ciepło


Audyt tak jak drogowskaz określił aktualną pozycję i wyznaczył kierunek dalszych działań. Z przeprowadzonych obliczeń wynikało, że współczynnik przenikania ciepła ścian wynosi mniej więcej 1,7 W/(m²·K). Oznaczało to, że sporo energii zużytej na ogrzanie domu ucieka na zewnątrz. Cel był ambitny – ocieplić je tak, żeby współczynnik spadł do 0,24 W/(m²·K).
Strop na poddaszu nieużytkowym miał osiągnąć współczynnik 0,21 W/(m²·K) (w porównaniu z obecnym 1,47). Do ocieplenia zakwalifikował się również strop nad piwnicą. Stare zniszczone drzwi i skrzynkowe okna postanowiono zastąpić nowymi. Modernizacja instalacji c.o. miała zaś zdecydowanie poprawić jej sprawność przy czterokrotnie mniejszej mocy grzewczej.

Zniszczyć, aby stworzyć

Pierwsza zatrudniona ekipa nie wzbudziła zaufania. Jej zadanie skończyło się więc na pracach rozbiórkowych. Chwilowo dom zamienił się w jeszcze większą ruinę. Niebawem jednak pojawili się następni wykonawcy – trzy ekipy (wszystkie z polecenia): dekarze, instalatorzy i budowlańcy. Dzięki czujności pana Rafała obeszło się bez wchodzenia sobie w drogę. Nad wszystkim czuwał zresztą zaprzyjaźniony inżynier odgrywający rolę inspektora nadzoru i będący dobrym duchem tej inwestycji. Dzięki niemu pan Rafał mógł spokojnie poświęcać się pracy i rodzinie bez obawy, że na Młyńskiej zapanuje chaos. 


Stare stropy nieco się uginały. Stalowe dwuteowniki i nowe deski podłogowe usztywnią ich konstrukcję.

Producent gzymsów skonstruował zmyślną pacę do tynkowania styropianowych profili.

Na strychu zainstalowano już otwarte naczynie wzbiorcze niezbędne w instalacji z kotłem na paliwo stałe.

Więcej niż remont

Robotę rozpoczęto od dachu. Zdemontowano eternitowe pokrycie. Każdą deskę sztywnego poszycia ponumerowano. Później, po zaimpregnowaniu, ułożono je w identycznej kolejności. Tylko mały procent sztywnego poszycia kwalifikował się do wymiany. Także więźba była w znakomitym stanie. Usunięto zaledwie jedną jętkę i na jej miejsce zamontowano nową. Połacie dachu wykończono gontami bitumicznymi – lekkim i tanim pokryciem. Pan Rafał zdecydował się na gonty cieniowane o nieregularnym kształcie. Wolał bowiem, żeby na nowym płaskim pokryciu nie odznaczały się żadne nierówności poszycia. Niewielkiego poddasza nie zaadaptowano do celów mieszkalnych. Usunięto trzcinową polepę ze stropu, ocieplono go wełną mineralną (25 cm grubości na stropie i 5 cm od dołu, pod sufitem podwieszanym), a na niej zrobiono stabilną podłogę z desek. Powstał wygodny stryszek. Gdy uporano się z dachem, paroma stalowymi dwuteownikami wzmocniono drewniany strop między parterem a piętrem. Wreszcie przestał się nieprzyjemnie uginać. Dobudowano kilka ścian działowych z betonu komórkowego. Część ścian wykończono tynkiem cementowo-wapiennym, a część płytami gipsowo-kartonowymi. Tak jak chciał właściciel, prace te przebiegły szybko, aby zaprawa tynkarska zdążyła wyschnąć przed nakładaniem gładzi gipsowej zaplanowanym na jesień. Pan Rafał marzył o oknach drewnianych, okazały się one jednak zbyt drogie. Zamontowano plastikowe, brązowe.

Nagroda widoczna z ulicy

Bolix wywiązał się z obietnicy i w terminie dostarczył składniki systemu dociepleniowego. Styropianowe płyty grubości 15 cm, siatkę, listwy startowe i narożniki kupił inwestor. Na początku października prawie cały dom był już ocieplony i częściowo otynkowany. Pan Rafał chciał, by wyglądał on z zewnątrz jak za czasów swej świetności. Postanowił więc odtworzyć zniszczone na potrzeby termomodernizacji ozdobne gzymsy. Nowe – zamówione u producenta styropianu – miały identyczny wzór. Po naklejeniu i wykończeniu siatką wzmacniającą i tynkiem prezentują się znakomicie.

Stara instalacja c.o. została w całości zdemontowana. Jej miejsce zajęły nowoczesne grzejniki i starannie zaizolowane miedziane rury.

Dom jest podpiwniczony i nie będzie problemów z miejscem na kocioł węglowy ani ze składowaniem paliwa.

Jeszcze kilka miesięcy i dom będzie kompletnie wykończony.

Groszek za grosze

Po starej instalacji centralnego ogrzewania został tylko jeden ślad – komin. Wszystkie inne elementy usunięto, a ich miejsce zajęły nowe grzejniki płytowe oraz miedziane rury zaizolowane pianką polietylenową w folii PE.
Pan Rafał musi teraz podjąć ważną decyzję: czym ogrzewać dom? W ankiecie przysłanej na nasz konkurs napisał, że bardzo podoba mu się pomysł zastosowania pompy ciepła. Niestety, w jego przypadku jest on nie do zrealizowania z przyczyn finansowych.
Do budynku jest doprowadzony gaz z sieci miejskiej. Przed modernizacją dom był wyposażony w kocioł gazowy, zatem mogłoby się wydawać oczywiste, że pan Rafał pozostanie przy tym bardzo wygodnym w obsłudze, nieuciążliwym dla środowiska i tanim źródle ciepła. Początkowo taki właśnie był plan. Zainteresowało go jednak urządzenie, które zainstalowali w swoim domu znajomi – kocioł na węgiel z automatycznym podajnikiem paliwa. Z ich doświadczeń wynika, że jego obsługa nie jest uciążliwa. Paliwo w zasobniku uzupełnia się raz na trzy tygodnie latem i co trzy-cztery dni zimą. Jak powiedział nam pan Rafał, za tonę węgla typu eko-groszek (z najlepszej śląskiej kopalni) trzeba zapłacić około 350 zł.
Po rozmowie ze znajomymi ustalił, że będzie zużywał 4 t węgla rocznie, czyli roczny koszt ogrzewania wyniesie około 1,5 tys. zł. Za ogrzewanie gazem ziemnym zapłaciłby 4 tys. zł. Do tego paliwa zniechęcają go także prognozy na temat wzrostu jego ceny w przyszłości. Gaz musimy importować, a węgiel jest na miejscu, dlatego choć kocioł jeszcze nie został zainstalowany, wiadomo już, czym będzie zasilany.
Pan Rafał uważa, że przy tak dużej różnicy w kosztach eksploatacji problem z pozbywaniem się popiołu oraz nieco wyższa cena nowoczesnego kotła węglowego z zasobnikiem paliwa w stosunku do ceny kotła na gaz mają niewielkie znaczenie. Jak twierdzi, już po roku eksploatacji pieniądze wydane na droższe urządzenie zaprocentują dzięki niższym wydatkom na paliwo.

Oby do świąt

Rodzina postawiła sobie ambitne zadanie – spędzić święta Bożego Narodzenia w nowej siedzibie. Wszystko wskazuje na to, że osiągną swój cel. Dom nie zostanie kompletnie wykończony. Na dole będą gotowe wszystkie pomieszczenia. Na górze na razie tylko jedna sypialnia.
Pan Rafał nie zamierza się jednak ociągać z zakończeniem remontu. Żona i starsza córka wyręczą go w podejmowaniu decyzji dotyczących wyboru barw, faktur i wszystkiego, co ma związek z estetyką wnętrz. Do Wielkanocy zdążą na pewno. 


Przeróbki pod lupą
Ocieplenie pod dachem mansardowym.

Wzmocnienie drewnianego stropu.

Popularne posty z tego bloga

Drewniany balkon

Niemcy. Własny dom w Unii

Jak zrobić .Czapka kominowa.