Bomba pod podłogą.


W zamieszkanym domu trzeba zdemontować podłogi i rozpocząć na nowo prace ziemne?

Agnieszka i Grzegorz z Częstochowy nie mają nawet zdjęć ze stawiania konstrukcji swojego domu. Dlaczego? Bo montaż prowadzony przez firmę wykonawczą trwał cztery i pół dnia! Tak właśnie jest z domem szkieletowym – prace postępują błyskawicznie. W pierwszej połowie lat 90. drewniane budownictwo szkieletowe przemknęło jak meteoryt i nie spopularyzowało się – różnej maści budowlańcy i amatorzy stawiali domy „z patyków” tak, jak im wychodziło. Używali byle jakiego, często mokrego drewna, łamiąc podstawowe zasady technologii, której reguły – wbrew nazwie – są żelazne! Drewno musi być odpowiedniej jakości: wysuszone, czterokrotnie strugane, o ściśle określonych wymiarach i sposobie łączenia. Później taki dom można w dowolny sposób wykończyć. Wybór tej technologii nie skazuje nas na mieszkanie w chacie czy domu góralskim. Nasi Czytelnicy byli świadomi zalet domu drewnianego. Przemawiała do nich idea tej inwestycji. – To był pomysł na dom z paczki. Wykonawca błyskawicznie buduje, a my w krótkim czasie sprzedajemy mieszkanie i wprowadzamy się do własnego gotowego domu – tłumaczy pan Grzegorz. Operacja niekomplikująca życia, pracy zawodowej, edukacji dzieci. Budowę zlecili w 2004 roku. Wybrali dom z poddaszem użytkowym o powierzchni netto 128 m². Nie ingerowali w technologię domu szkieletowego. To nie znaczy, że nie mieli wpływu na to, jaki dom zostanie wybudowany. Wprowadzili kilka znacznych modyfikacji: zamiast ogrzewania elektrycznego – tańsze w eksploatacji gazowe, zamiast paneli podłogowych – podłoga z desek sosnowych, zamiast schodów jednobiegowych – schody z podestem. Zdecydowali się też na rekuperator. Nie chcieli mieć drewnianej elewacji, nie podobała im się również okładzina winylowa. Wybrali nowoczesny tynk, który całkowicie zamaskował drewnianą konstrukcję domu. Ich dom pod klucz w wersji podstawowej kosztował trzy lata temu 201 tys. zł. Inwestorzy odebrali dom. Szczęśliwa rodzina zamieszkała na swoim. I tu historia skończyłaby się, gdyby nie... zapach. Dwa lata później
Minęły dwa lata i coś zaczęło niepokoić mieszkańców. Agnieszka pierwsza wyczuła ziemistą woń w różnych miejscach w pokoju dziennym. Nie pomagało wietrzenie ani utrzymywanie wzorowego porządku. Zapach nasilał się – szczególnie w wilgotne dżdżyste dni. Aż w końcu padło podejrzenie: coś przenika do mieszkania spod podłogi! Wezwano wykonawcę domu. Pracownicy oderwali deski sosnowe w gabinecie i dostali się pod podłogę. Zobaczyli pleśniejący grunt. Szef firmy nie kwestionował podejrzeń mieszkańców. Stwierdził jednak, że najintensywniejszy zapach jest w tych miejscach, gdzie nie ma odpowiedniej wentylacji na skutek częściowego zasłonięcia otworu wentylacyjnego przez gres, z którego wykonano okładzinę fundamentu, oraz przy ścianie tarasu. Właściciele domu – którzy układanie gresu zlecili z własnej inicjatywy – przyjęli informację sceptycznie. Właściciel firmy kazał swoim pracownikom zrobić cztery dodatkowe otwory wentylacyjne w ścianach fundamentowych. Było ich teraz aż dziesięć. Nie dałoby się lepiej wentylować przestrzeni podpodłogowej, a jednak przykry stęchły zapach utrzymywał się w domu nadal... W tym miejscu trzeba powiedzieć, jak destrukcyjny wpływ miała wada budynku na życie mieszkańców. Córka Agnieszki i Grzegorza jest alergiczką – rodzice obawiali się, czy wyziewy nie zaszkodzą dziecku. Świadomość, że mieszka się na bombie biologicznej, że coś gnije, pleśnieje pod podłogą, czyniło życie nieznośnym. Woń nie znikała. Na posesji ponownie zjawił się wykonawca. Orzekł, że potrzebne jest radykalne działanie. Plan naprawczy był w swej treści wstrząsający. Szef firmy zawyrokował, że należy zdemontować podłogi na parterze, zdjąć izolację cieplną, wybrać grunt w obrębie fundamentu i na nowo wykonać podłoże, a następnie podłogę. Prace ziemne w domu, który tętni życiem, w którym pali się w kominku, wiszą obrazy, domownicy jedzą uroczysty obiad w niedzielę?! Wiadomo, że przy okazji demontażu podłogi uszkodzą się ściany z płyt gipsowo-kartonowych, a podłogi drewnianej nie da się już ułożyć tak, by deski ściśle do siebie przylegały. A co z meblami na czas remontu, co z instalacjami w obrębie fundamentu, co z drzwiami wewnętrznymi, z posadzkami z terakoty? Prace naprawcze miały przy okazji usunąć jeszcze jeden mankament domu. Podłoga na parterze drgała, kiedy domownicy po niej chodzili, tak jakby belki, na których leżała, były za słabe. Planowane było wzmocnienie ich albo podparcie. Pracownik przysłany do demontażu podłóg wrócił do firmy z niczym. Agnieszka i Grzegorz nie zgodzili się na generalną naprawę. Zażądali niezależnej ekspertyzy, potwierdzenia, że rujnowanie domu jest jedynym sposobem zlikwidowania przykrego zapachu. A na własny koszt zlecili badanie przestrzeni podpodłogowej. Przeprowadził je Jacek Kuźniewski, inżynier specjalizujący się w badaniach mykologiczno-budowlanych. Stwierdził występowanie grzybów pleśniowych oraz bakterii gnilnych – groźnych dla zdrowia ludzkiego. Działania naprawcze są więc konieczne! Jak wygląda sytuacja po kilku miesiącach? Szef firmy potwierdza gotowość do przeprowadzenia gruntownej wymiany podłoża – w ramach gwarancji. Właściciele domu nie mają do niego zaufania i żądają sprecyzowania zakresu prac i ich przewidywanego wyniku przez niezależnego eksperta. Kiedy sami zaczęli szukać firmy, która mogłaby wymienić grunt i ułożyć nową izolację, wstępne kosztorysy opiewały na kwotę ponad 40 tys. zł...

Wpływ grzybów domowych na organizmy żywe

Występujące w budynkach grzyby rozkładu pleśniowego potrzebują niewielkich ilości organicznych substancji pokarmowych. Mogą się rozwijać na gruncie, tynkach, murach oraz drewnie, jeśli wilgotność tych materiałów jest dostatecznie wysoka. W krótkim czasie po infekcji wytwarzają dużą ilość zarodników unoszonych przez powietrze. Destrukcyjny wpływ pleśni na materiały budowlane polega na tym, że rozkłada ona substancję ścian komórkowych i tworzy struktury gąbczaste. Materiały tracą wytrzymałość. W większości przypadków grzyby pleśniowe wywierają też bardzo niekorzystny wpływ na zdrowie mieszkańców. Rozkładowi materiałów organicznych towarzyszy wzrost wilgotności powietrza połączony z wydzielaniem dwutlenku węgla oraz kwasów organicznych o bardzo przykrym zapachu. Dlatego mieszkańcy zagrzybionych pomieszczeń często skarżą się na złe samopoczucie, bóle głowy, nudności, senność, zaburzenia żołądkowe, występują też u nich schorzenia płuc i alergie. Wiele grzybów produkuje i wydziela do otoczenia mykotoksyny, które mogą wywoływać u ludzi poważne schorzenia, na przykład nowotwory.


Otwór rewizyjny zrobiono w gabinecie
Autor: Andrzej T. Papliński
Pod podłogą mykolog odkrył zawilgoconą warstwę organiczną, w której zachodzą procesy gnilne
Autor: Jacek Kuźniewski



Dobra wentylacja nie będzie skuteczna, jeśli w przestrzeni podpodłogowej jest grunt organiczny i drewniane resztki z budowy
Autor: Andrzej T. Papliński
W ścianach fundamentowych jest aż dziesięć otworów wentylacyjnych
Autor: Andrzej T. Papliński

Co jest pod podłogą?


Autor: Agnieszka Sternicka , Marek Sternicki

Tak oto nieoczekiwanie właściciele domu musieli się zainteresować tym, jak ich dom został zbudowany. Problem nie dotyczył części drewnianej, lecz posadowienia. Zajrzyjmy zatem i my pod podłogę. Zewnętrzne drewniane ściany budynku posadowiono na ciągłych żelbetowych ławach fundamentowych. W poziomie parteru wykonano wentylowaną podłogę w konstrukcji drewnianej, belkowej, z ociepleniem termicznym z waty szklanej. Drewniany strop belkowy jest oparty na zewnętrznych ścianach fundamentowych oraz ścianie środkowej. Konstrukcję stropu stanowią ułożone równolegle w rozstawie co 60 cm belki drewniane o wymiarach 3,5 x 18 cm.
Przestrzeń pomiędzy podłogą a podłożem gruntowym jest wentylowana dziesięcioma otworami o przekroju 10 cm w ścianie fundamentowej na obwodzie budynku. Spód podłogi znajduje się mniej więcej 60 cm powyżej górnego poziomu warstwy piasku usypanego w obrębie fundamentu. Warstwa ma grubość około 5 cm i została usypana na folii budowlanej będącej izolacją przeciwwilgociową. Mykolog badający tę przestrzeń stwierdził, że podłoże jest silnie zawilgocone i występują w nim grzyby rozkładu pleśniowego (Ascomycotina i Deuteromycotina)oraz bakterie gnilne w aktywnym stadium rozwoju. Nic dziwnego, że w przestrzeni podpodłogowej i w pomieszczeniach na parterze budynku wyraźnie wyczuwa się dużą wilgotność powietrza, zapach stęchlizny i obecność grzybów pleśniowych. Dlaczego doszło do zagrzybienia? Głównym błędem wykonawcy było to, że folię ułożono bezpośrednio na podłożu gruntowym – humusie – oraz pozostałościach po obróbce drewna (wióry i trociny). Przykrycie warstwy organicznej folią spowodowało wykraplanie się pary. Zwiększony poziom wilgoci na styku folii i podłoża spowodował rozwój grzybów pleśniowych i bakterii. Te rozpyliły się po całej przestrzeni podpodłogowej. Kolejne błędy – nieszczelna izolacja przeciwwilgociowa na gruncie oraz paroizolacja pod drewnianą podłogą – spowodowały, że wilgotne powietrze o grzybiczym zapachu zaczęło przenikać do wnętrza pomieszczeń mieszkalnych. Mykolog orzekł, że stan techniczny przyziemia budynku jest zły, a warunki panujące wewnątrz pomieszczeń mieszkalnych szkodliwe dla zdrowia mieszkańców. Trzeba działać!


Autor: Agnieszka Sternicka , Marek Sternicki
Scenariusz naprawy
W tym domu należy jak najszybciej przeprowadzić prace odgrzybieniowe, aby przywrócić odpowiedni stan techniczny budynku (zgodny z Prawem budowlanym) – co do tego wszyscy są zgodni. Tak, jak chce to zrobić szef firmy, wykonawca domu, z przestrzeni podpodłogowej należy starannie usunąć istniejące warstwy, czyli podsypkę piaskową, folię budowlaną oraz zainfekowaną warstwę ziemi (humusu) wraz z resztkami organicznymi. Tę pracę trzeba wykonać bardzo starannie. Następnie należy osuszyć zawilgocone dolne partie ścian. Kiedy będą już suche, trzeba będzie zastosować środek chemiczny do odgrzybiania i dezynfekcji. Preparat można nanieść dwu-trzykrotne, smarując je pędzlem lub metodą opryskiwania (w odstępach kilku godzin). Ze względu na szkodliwe opary prace muszą być przeprowadzane przy zapewnieniu dobrej wentylacji pomieszczenia, z dala od źródeł ognia. Należy bezwzględnie zastosować odzież ochronną i sprzęt ochrony osobistej (okulary ochronne, fartuchy, rękawice itp.). Po odgrzybieniu i zabezpieczeniu konstrukcji budynku można przystąpić do wykonywania nowej izolacji przeciwwilgociowej. Najpierw podkład z betonu B10 grubości 10 cm ułożony na odsączającej warstwie podsypki piaskowej grubości 15-20 cm. Podsypkę piaskową powinno się koniecznie dobrze zagęścić. Na podkładzie betonowym należy ułożyć podwójną folię budowlaną jako izolację przeciwwilgociową. Dodatkowo folię trzeba zabezpieczyć od góry gładzią cementową grubości 3-5 cm, a brzegi (około 30 cm) wywinąć na ściany budynku i starannie uszczelnić na styku ze ścianą. Niestety, ze względu na technologię prac odgrzybieniowych oraz wytyczne BHP nie ma możliwości przeprowadzenia prac bez rozbiórki podłogi. Trzeba się tam dostać od góry! Spowoduje to, niestety, dodatkowe duże koszty, które razem z kosztami odgrzybienia i wykonania nowej izolacji będą sporym wydatkiem. Właściciele domu powinni też rozważyć możliwość wzmocnienia uginających się belek nośnych podłogi. Należy wykonać drewniane boczne nakładki na belki lub wprowadzić dodatkowe podpory.


Autor: Agnieszka Sternicka , Marek Sternicki

Nie byłoby problemu, gdyby...
Jak prawidłowo wykonać podłogę z przestrzenią wentylowaną? O możliwości wyboru takiej właśnie podłogi decyduje funkcja budynku i warunki wilgotnościowe terenu, na którym jest posadowiony. Wilgotność terenu zależy od rodzaju podłoża gruntowego (piaski, gliny) i głębokości zalegania wody gruntowej. Zawsze konieczne jest usunięcie 30-40-centymetrowej warstwy gruntu organicznego (humusu), która zatrzymuje wilgoć i zawiera substancje sprzyjające rozwojowi grzybów. W zależności od stopnia wilgotności gruntów można stosować różne podłoża. Na gruntach suchych wystarczy 15-20-centymetrowa warstwa zagęszczonego piasku. W przypadku gruntów o małej wilgotności należy wykonać dodatkowo podkład betonowy grubości 10 cm ułożony na warstwie zagęszczonego piasku. Jeżeli grunty są wilgotne, to układ warstw znacznie się rozbudowuje. Na podłożu betonowym trzeba ułożyć dodatkową izolację przeciwwilgociową z dwóch warstw folii (lub papy), zabezpieczoną gładzią cementową grubości 3-5 cm. Gładź chroni izolację przed uszkodzeniem podczas wykonywania podłogi. Izolację przeciwwilgociową posadzki należy połączyć z izolacją przeciwwilgociową ścian budynku. Bardzo ważne dla tego typu podłóg jest prawidłowe wykonanie wentylacji przestrzeni podpodłogowej. Przy wysokiej przestrzeni podpodłogowej stosuje się przewiewy z wlotem i wylotem na zewnątrz budynku – otwory wentylacyjne powinny umożliwić przewiew na przestrzał przestrzeni podpodłogowej. Natomiast przy niskiej przestrzeni podpodłogowej najlepsza jest wentylacja wewnętrzna – powietrze przepływa do przestrzeni podpodłogowej przez otwory wentylacyjne (z kratkami) lub szczeliny w listwach podłogowych (przy ścianie zewnętrznej), a odpływa na zewnątrz kanałem wentylacyjnym w ścianie wewnętrznej. Prawidłowa wentylacja nie zwalnia z konieczności zaimpregnowania drewna. Spełnienie tych dwóch warunków zapewni odpowiednią trwałość konstrukcji podłogi. Jak ułożyć podłogę nad pustką powietrzną? Najczęściej deski podłogowe układa się na legarach (belkach) opartych na wewnętrznych słupkach bądź na ścianach fundamentowych budynku. Elementy drewniane układane są na podkładkach z papy stanowiących izolację przeciwwilgociową zaimpregnowanych legarów. Pomiędzy belkami układa się izolację na siatce.

Sielankowa przytulność domu drewnianego i perspektywa prowadzenia prac ziemnych w tym wnętrzu...
Autor: Andrzej T. Papliński

Zamiast zakończenia...
Zakończenia jeszcze nie ma. Nie wiadomo, kiedy i kto wykona konieczną naprawę w domu Agnieszki i Grzegorza. Na tym etapie można chyba tylko wyrazić żal. Wystarczyłby niewielki
nakład pracy i kosztów, by w trakcie budowy dokładnie usunąć spod fundamentu części organiczne. Nie zrobiono tego, a skutkiem będzie prawie druga budowa domu. Życzymy mieszkańcom, by szybko uporali się z tym koszmarem.
Podobne posty