Dom pod brzozami


Ich ogród to brzozowo-świerkowy zagajnik połyskujący zielenią i taflą stawu. „Mieszkamy tu w trójkę, jest nam wygodnie. Nie zamierzamy nic zmieniać w ogrodowym pejzażu”.

Słoneczne południe, wąska uliczka w podwarszawskim Komorowie. Z nieba leje się skwar, że aż trudno wytrzymać. Naciskam klamkę – furtka się otwiera. A tam morze zieleni, biel murów, brąz okiennic i chmura żywicznych zapachów. Inny świat, inny klimat. I od razu chłodniej.

Dom i ogród tworzą jedność. Zieleń otacza budynek miękką linią i niemal wlewa się do wnętrza. Latem sercem ogrodu jest drewniany taras.
Autor: Lidia Popiel
Podział ról
Pierwszy wita nas pies – wyżeł weimarski – bardzo przyjazny i trochę obronny. Po chwili pojawiają się pozostali domownicy. Zgodnie przyznają, że w ich ogrodzie, inaczej niż na planie filmowym, reżyserem jest Lidka. To ona rozdaje role kwiatom i krzewom, decyduje o ogrodowej scenografii. Ta zasada nie dotyczy jedynie drzew; większość ogrodowych świerków, jodeł i sosen posadził pan domu, przyznając im pierwszoplanowe role. Dzisiaj – wraz z brzozami samosiejkami – tworzą one zielone kulisy ogrodu, za którymi tak miło jest się skryć i zwolnić tempo życia. Pan domu przyznaje, że na kwiatach zanadto się nie zna i nie ma czasu na nadrabianie tych zaległości. Inaczej Lidka; stale coś dosadza i nie potrafi przejść obojętnie obok sklepu ogrodniczego. Nic dziwnego, w przeciwieństwie do męża, wychowywała się w domu z ogrodem, wakacje spędzała zaś w babcinym ogródku pełnym margerytek i dzwonków brzoskwiniolistnych. Jakby jednak nie było, zarówno ona, jak i on od dawna marzyli o spacerach boso po trawie, kiedy tylko przyjdzie im na to ochota. Dzisiaj mogą to robić codziennie.
Zielona scena

Sprowadzili się do Komorowa kilkanaście lat temu. Najpierw zamieszkali w wynajmowanym domu, a potem kupili kawałek ziemi (około 1200 m²) i czym prędzej przystąpili do tworzenia ogrodu. – Jak to zwykle bywa, zaczęliśmy od zwiezienia urodzajnej ziemi i rozwinięcia zielonego dywanu trawnika – wspominają. – Pozostawiliśmy wszystkie drzewa, które wprowadziły się tu przed nami: kilka brzóz, sosen i dębów. To właśnie one tworzą dzisiaj klimat tego miejsca.
Nowi właściciele pierwotnie zrezygnowali z tarasu – murawa miała się wlewać do domu po otworzeniu drzwi wychodzących na ogród. Wszystko po to, by móc szybciej poczuć pod stopami jej miękki dotyk... Pomysł okazał się romantyczny, jednak niezbyt praktyczny. Wkrótce przed domem pojawił się więc duży taras z drewnianym stołem i posadzką z bukowych desek. – To tutaj latem rozpoczynamy każdy dzień, delektujemy się poranną kawą, planujemy rozkład dnia i staramy się te chwile przedłużyć w nieskończoność. Pan domu marzył o własnym stawie. I wkrótce w ogrodzie zamrugało oczko wodne, które jednak okazało się nie dość efektowne: tafla wody była zbyt mała, trudno było ją utrzymać w czystości, niewiele było też miejsca dla roślin. Gospodarze zaprosili więc miejscowego ogrodnika, który urządził im staw z prawdziwego zdarzenia: dość duży (o powierzchni kilkunastu metrów kwadratowych), głęboki (do 1,5 m), z kamienną kaskadą. W jego lustrze przeglądają się kaczeńce, juki, kosaćce, pękate kosówki i smukłe sylwetki świerków oraz brzóz. Cichy plusk wody dodaje ogrodowi uroku, którym można się delektować nawet po zamknięciu oczu, a wodna tafla stwarza cudowny, orzeźwiający mikroklimat. Kiedy poczuli się tu jak u siebie w domu? – Kiedy odgrodziliśmy się od pobliskiej uliczki wysokim płotem. Zrobiło się przytulnie, staliśmy się niewidzialni dla zewnętrznego świata, a zwłaszcza dla paparazzich za wszelką cenę chcących podejrzeć nasze życie.
Bez charakteryzacji
Gospodarze nie mają czasu na pracę w ogrodzie. Żyją intensywnie, w pośpiechu, często w stresie. Dość mają kolorów, często męczących i krzykliwych, podczas sesji zdjęciowych i na planie filmowym. Dlatego stanowczo zaprotestowali, gdy zaprzyjaźniona projektantka ogrodów zaproponowała dosadzenie kolorowych kwiatów. Zgodnie przyznają, że wystarcza im spokojna zieleń murawy, ziół i iglaków, latem przetykana kwiatami juk, host, powojników i róż posadzonych w donicach. Dzięki temu ogród ma dzisiaj naturalny urok brzozowo-świerkowego zagajnika, bez efektów specjalnych i charakteryzacji. Co by zrobili, gdyby ktoś podarował im ogrodowego krasnala? – Czym prędzej posadzilibyśmy u jego stóp pnącza, żeby go oplotły. I krasnal by zniknął. Znacznie więcej barw jest w przedogródku. Kwitną tutaj: krzewiaste peonie, hortensja, ciemiernik, lilie, a po ścianie domu i garażu wspinają się hortensja pnąca, wisteria i powojniki. W ogrodzie znalazło się też miejsce dla perukowca, bluszczu oraz forsycji, w donicach zaś co roku sadzone są inne kwiaty. Gospodarze nie narzekają na nadmiar pracy w ogrodzie; dwa razy w tygodniu koszą trawę, system automatycznego nawadniania podlewa ogród. Ogrodowe ścieżki tworzą się same, wytycza je codzienność. Nic nie krępuje swobody ruchów, wszystko jest zawsze pod ręką.


Obrośnięty szuwarami staw z niewielką kamienną kaskadą sprawia, że latem panuje tu miły chłód.
Autor: Lidia Popiel

Ogrodowe scenki
W ogrodzie każdy ma swoje ulubione miejsce: dorośli latem lubią odpoczywać na tarasie rozparci w fotelach, zimą zaś – w jadalni przy kuchennym stole z widokiem na ośnieżony ogród. – Takiej scenografii może nam pozazdrościć każdy scenograf – uśmiecha się Lidka. Natomiast trzynastoletnia Ola (córka Państwa Lindów) idzie w ślady mamy; w wolnych chwilach urządza w ogrodzie sesje zdjęciowe. Trawnik jest ogólnorodzinny: latem domownicy często grają na nim w badmintona, zielona płaszczyzna murawy pozwala też odpocząć zmęczonym oczom. Jednak życie najintensywniej tętni wokół stawu. Śmigają w nim kolorowe karasie, a okoliczne zwierzęta ściągają doń jak do wodopoju. Przylatują kosy, gołębie grzywacze, przydreptują jeże, przybiega wiewiórka, która uwiła gniazdo na jednej z sosen. – Pewnego roku w szuwarach nad stawem zamieszkała kaczka z kaczorem. Założyli rodzinę i wkrótce po naszym ogrodzie spacerowało siedem kaczuszek – śmieje się Lidka. Domownicy nie wchodzili im w drogę i troskliwie je dokarmiali. I tak minęło lato. A jesienią kaczki odleciały do ciepłych krajów. – Ale jedna nie mogła oderwać się od ziemi – za bardzo utyła – wspominają. – Urządziliśmy jej kurację odchudzającą i pewnego dnia wreszcie odfrunęła. Kiedy zastanawiają się, co trudniej stworzyć: piękne zdjęcie, dobry film czy ciekawy ogród, dochodzą do wniosku, że każde z tych zadań jest nie lada sztuką.

Pomysł do wykorzystania
Staw najlepiej jest założyć w lekko ocienionej części działki, dobrze widocznej z miejsc, w których najczęściej przebywamy. Im większy i głębszy jest staw, tym więcej należy w nim posadzić roślin (sprzyja to natlenieniu wody i ogranicza rozwój glonów). Minimalna powierzchnia zbiornika powinna wynosić 5 m², a głębokość – co najmniej 60 cm (ale jeśli żyją w nim ryby, choć w jednym miejscu zbiornik powinien mieć głębokość 1 m, będą zimowały skupione przy dnie). Kształt stawu wyznaczamy, posługując się palikami, ogrodowym wężem lub liną. Robimy wykop, usuwamy korzenie, kamienie i inne zanieczyszczenia (mogłyby uszkodzić folię, którą uszczelnimy dno) i poziomujemy jego brzegi. Nie mogą być zbyt spadziste; najlepiej, jeśli nachylenie wynosi 45-60°. Dno i ściany ubijamy i formujemy w nich półki na rośliny. Następnie na dno wykopu sypiemy warstwę piasku i układamy folię z PCW (z każdej strony pozostawiając jej półmetrowy zapas). Instalujemy pompę z filtrem (natlenia i czyści wodę). Zbiornik wypełniamy wodą, 10-20 cm poniżej poziomu gruntu. Dopiero wówczas obcinamy nadmiar folii, pozostawiając 30-40-centymetrowy zapas wokół tafli wody. Sprawdzamy szczelność PCW (oznaczamy poziom wody na folii i po 8-10 godzinach kontrolujemy, czy jej nie ubyło). Wystające poza obrys stawu krawędzie folii maskujemy kamiennymi płytami, głazami i żwirem, starając się, by zbiornik wyglądał naturalnie. Na uformowanych w niecce półkach ustawiamy kosze z roślinami wodnymi (można je też posadzić bezpośrednio w podłożu ułożonym na folii).



W ogrodzie nie ma wymuskanych klombów.Wszędzie można dojść, zajrzeć, powąchać.
Autor: Lidia Popiel
Dla wszystkich domowników ważnym miejscem jest puszysty trawnik.
Autor: Lidia Popiel
Barwna tkanina, donica dobrana pod jej kolor i drewniane słupy podtrzymujące połać dachu tworzą egzotyczno-rustykalny klimat, który sprzyja wypoczynkowi.
Autor: Lidia Popiel



Pod rozłożystymi drzewami przycupnęły stół i wygodna ława. Osłonięte od słońca, odosobnione, zachęcają by siąść choć na chwilę.
Autor: Lidia Popiel
W tym zielonym z założenia ogrodzie na więcej koloru pozwolono sobie wzdłuż dróżki prowadzącej do wejścia. To tu w donicach uprawiane są kwitnące rośliny.
Autor: Lidia Popiel
Jasne ściany budynku tworzą dobre tło dla roślin, między innymi kwitnących na biało juk.
Autor: Lidia Popiel


Plan ogrodu



Poznaj swoją przyszłość

Jedna z najlepszych wróżek w Polsce Wróżka Mira Elżbieta Sobczyk odpowiada na pytania na swoim Facebooku  lub przez e-mail. Problemy ze zdrowiem lub w sprawach "miłosnych" ? A może interesują Cię kwestie finansowe?  Sprawdź swoją przyszłość. Jej odpowiedzi pomogły już tysiącom ludzi w Polsce. Można się z nią skontaktować Jej profil na Facebooku lub http://twojawrozka24.pl
Podobne posty