Francja. Własny dom w Unii


Francja jest warta uwagi z kilku powodów: ze względu na dbałość o uporządkowanie przestrzeni, przywiązanie do tradycji, a wreszcie miękkie hamowanie cen na rynku nieruchomości.

Żeby zrozumieć francuską specyfikę, trzeba przypomnieć dwa ważne okresy z historii. Najpierw panowanie Ludwika XIV, który zbudował sobie siedzibę w Wersalu pod Paryżem. Dwór Króla Słońce emanował na cały kraj, był wyższą uczelnią dobrych manier, ogłady, a także potwierdzeniem powagi urzędu. Ta nadrzędność władzy pozostała we Francji do dzisiaj. Urzędnik to posada bardzo ceniona – pozwala uzyskać dobre zarobki i dużą władzę. Zwolnić urzędnika to tak jakby zwolnić dyplomatę – trudno, choćby pracował nie najlepiej. Mer w gminie – niczym Król Słońce – ma bardzo szerokie uprawnienia.
Drugi ważny okres to ten, kiedy Napoleon III Bonaparte postanowił unowocześnić średniowieczną zabudowę Paryża. Zadania podjął się baron Georges Haussmann. W latach 1852-56 wyburzono całe kwartały mieszkalne miasta, wytyczając gwiaździste place, szerokie aleje oraz bulwary. Powstało prawie 100 km nowych ulic, a w następnych latach tysiące domów i gmachów publicznych – to wszystko, czym dzisiaj Paryż zachwyca turystów! Bezwzględna konsekwencja i nadrzędność państwa nad wolą i losem mieszkańców miasta budzą zastanowienie. Gdy przeniesiemy się do współczesnej Francji, stwierdzimy, że państwo i dobro publiczne są nadal nadrzędne – historia w tym kraju ma kontynuację – inaczej niż w Polsce.
Rys współczesności to głęboko zakorzenione oczekiwania socjalne wobec państwa. W sprawach budowlanych jest podział na gminy burżuazyjne (te optują za wolnym rynkiem) i lewicowe, które starają się stworzyć choć pozory równości. Narzędziem ich władzy jest prawo pierwokupu. Notariusz wysyła do merostwa umowę wstępną każdej transakcji. Miasto ma miesiąc, żeby zdecydować się na zakup nieruchomości – wtedy zapłaci cenę średnią. Kupując grunty, może zablokować inwestycje na danym terenie, wymusza też niższe ceny niż na wolnym rynku. Efekt jest taki, że w gminach czerwonych ceny nieruchomości i czynsze są niższe niż gdzie indziej, ale w sumie buduje się mało, bo właściciele nie chcą pozbywać się działek po niekorzystnej cenie. Tam, gdzie panuje wolny rynek, budów jest zdecydowanie więcej, ale ten żywioł budzi społeczną krytykę – ceny nieruchomości poszły w ostatnich latach ostro w górę.


Okiennice, małe podziały okien, prosty dach – z takich elementów są zbudowane tradycyjne francuskie domy.
Autor: Andrzej T. Papliński
Budownictwo i zabytki tworzą symbiozę. Lokalne władze dbają przede wszystkim o kompozycję.
Autor: Andrzej T. Papliński



Podparyskie miasteczka – pierwowzór współczesnej architektury.
Autor: Andrzej T. Papliński
Domy mansardowe pod Paryżem. Zawsze to staranie o prostą urodę domu. I to się udaje!
Autor: Andrzej T. Papliński

Wpisywanie domu w okolicę

Francja to kraj wypisanej na sztandarach wolności, także architektonicznej. Dowód: dom o powierzchni do 170 m² może zaprojektować – i to na kolanie! – sam inwestor. Pójdzie do merostwa i dostanie pozwolenie, byle budynek i zabudowa działki były zgodne z prawem budowlanym (obowiązującym od 1913 roku) i planem miejscowym (aktualizowanym co pięć lat). Projekt musi być narysowany w skali 1:100. W merostwie trzeba złożyć siedem egzemplarzy dokumentów, bo dalej wędrują one do wszystkich zainteresowanych urzędów, takich jak zakład energetyczny czy zarząd dróg.
Urzędnika w merostwie w zasadzie nie interesuje to, z czego budynek będzie zbudowany. Wystarczy ogólna informacja materiałowa – materiałem jest najczęściej beton, czyli ściany z pustaków betonowych (20 cm) ocieplonych od wewnątrz wełną mineralną (10 cm), wykończonych w środku płytą gipsowo-kartonową, z zewnątrz tynkiem – taka technologia jest najpopularniejsza w łagodnym klimacie Francji. Merostwo interesuje się za to bardzo, jaka będzie architektura domu i w jaki sposób zostanie on wpisany w okolicę.
W tym punkcie zaczynają się dla inwestora schody. Wypełnia wniosek o wydanie pozwolenia na budowę i przekonuje się, że oczekiwania urzędu są bardziej szczegółowe: historia działki (ostatnie dziesięć lat), wielkość i kształt domu, wysokości do rynny i kalenicy, kąt nachylenia dachu, kolory, w jakich dom zostanie pomalowany, detale architektoniczne, powierzchnia miejsc utwardzonych na działce. Weźmy choćby parkingi: merostwa pod Paryżem narzucają inwestorom wymóg, by choć jeden samochód znalazł się w garażu w bryle budynku, a drugi miał wydzielone miejsce parkingowe na działce. Na terenach wiejskich wymaga się dwóch miejsc parkingowych zamiast garażu. Jeśli przedmiotem projektu jest zabudowa szeregowa, dodatkowo 10% miejsc należy przeznaczyć na parking dla gości.
W projekcie trzeba także zaznaczyć, które detale architektoniczne zostaną zastosowane, i dowieść ich spójności z domami w okolicy czy z regionem. Rzecz dotyczy podziałów okien, architektury wejścia, szczytów. Nasz inwestor wobec takich pytań zaczyna szukać pomocy architekta...
To jeszcze nie koniec. Kolejny punkt to wizualizacja domu w otoczeniu sąsiadujących budynków. Kiedyś inwestor robił wyklejanki na zdjęciu okolicy, teraz przygotowuje się wizualizację komputerową. Konieczne są dwie prezentacje domu: jedna bez zieleni, druga – z drzewami i krzewami (wymóg to przynajmniej jedno drzewo na 100 m² działki).
Jak widać, prawo budowlane (według jego wymogów odległość domu od granicy działki musi wynosić 4 m, od granicy działki zabudowanej 5 m) to drobiazg wobec szczegółowych planów miejscowych i woli urzędników, których celem jest harmonizacja nowej zabudowy i tkanki miasta, osiedla czy ulicy. I to się udaje!
Indywidualne podejście do każdego nowego domu to także powód, dla którego we Francji nie rozwinął się rynek projektów powtarzalnych. Tytułem dygresji warto powiedzieć, że także zarządca bloku czy kamienicy ma prawo narzucić kolor drzwi wychodzących na klatkę schodową (na przykład niebieski jak chodnik na korytarzu) albo zakazać suszenia prania na balkonach i jego wola jest respektowana.
Na wydanie pozwolenia inwestor czeka dwa miesiące. Przez kolejne dwa pozwolenie na budowę jest wywieszone jako ogłoszenie w merostwie, a na miejscu przyszłej budowy umieszcza się informację o zatwierdzonej inwestycji. Sąsiedzi mają wtedy czas na zgłaszanie protestów.
Pozwolenie jest ważne przez dwa lata. Po zakończeniu budowy następuje odbiór budynku przez służby techniczne gminy. Urzędnicy konsekwentnie sprawdzają dom z zewnątrz: jego usytuowanie, wymiary, wierność projektowi – to wszystko, co ustalili, a nieraz i wymusili na etapie pozwolenia na budowę. Dokument potwierdzający zgodność z projektem legalizuje dom – od tej chwili nieruchomość można sprzedać czy też wziąć kredyt pod jej hipotekę.
Dodajmy, że nie wszędzie widać taką konsekwencję państwa jak w Île-de-France (region paryski). Na terenach wiejskich rygory architektonicze są rozluźnione, inwestorzy rzeczywiście często sami projektują domy, a efektów można się domyślać.


Wpisanie domu w okolicę – wizualizacja wymagana przy uzyskiwaniu pozwolenia na budowę. Wizualizacja: Atelier D’architecture & D’urbanisme.
Autor: Andrzej T. Papliński
Alternatywą dla mieszkania w Paryżu jest skromny własny dom za miastem, gdzieś w sąsiedztwie linii kolejowej RER albo autostrady.
Autor: Andrzej T. Papliński



Współczesna zabudowa całych kwartałów wiernie naśladująca historię.
Autor: Andrzej T. Papliński
Domy indywidualne są najczęściej budowane przez jedną firmę, o wiele rzadziej systemem gospodarczym.
Autor: Andrzej T. Papliński

Mieszkać po francusku

Francuskie budownictwo jednorodzinne to proste domy o powierzchni od 80 do 150 m², za które trzeba zapłacić od 200 tys. euro. Mają duże dwuspadowe dachy kryte dachówką (lub gontem bitumicznym), szerokie okapy i zwykle choć jedną lukarnę. Charakterystycznym elementem domu są ażurowe okiennice oraz brama wjazdowa na posesję. Uderzająca jest miła dla oka powtarzalność skromnych domów. Eksperymentów francuskiego architekta Le Corbusiera w tej podróży po osiedlach mieszkaniowych raczej się nie wypatrzy.
Francuzi spełniają swoje marzenie o domu – 60% społeczeństwa mieszka w domach jednorodzinnych, szczególnie poza wielkimi miastami.
Miastem-państwem jest Paryż (11 mln mieszkańców aglomeracji). Budowanie się pod Paryżem to twardy orzech do zgryzienia dla mieszkańca stolicy Francji. Nie sposób wyjść wieczorem do restauracji, zabawić się, gdy mieszka się na peryferiach. Dlatego paryżanie wolą ciasny, ale własny Paryż, choć przeciętna rodzina zajmuje mieszkania o powierzchni nie większej niż 50-60 m² (20% mieszka w mieszkaniach socjalnych, czyli budowanych i wynajmowanych przez państwo, o czynszach w wysokości 30-50% czynszów wolnorynkowych). Paryżanie żyją trochę z dnia na dzień, za to nie żałują sobie rozrywek stolicy, która nadal chce być centrum świata. Społeczeństwo ubożeje – klasa średnia jest wypychana z centrum do coraz dalszych dzielnic (ten ruch regulują coraz wyższe ceny mieszkań).
Jeśli ktoś ma zapłacić w Paryżu 410 tys. euro za 74-metrowe mieszkanie, zaczyna myśleć o własnym domu. Stąd mimo paryskich sentymentów ruch w interesie budowlanym, a że autostrady i znakomicie rozwinięta sieć kolei regionalnej RER pozwalają dotrzeć do miasta i do metra, Paryż obudowuje się domami.
Rynek budowlany jest ustabilizowany. 80% domów stawiają deweloperzy. Inwestycje prywatne obejmują zwykle wynajem firmy, która na działce inwestora buduje dom pod klucz. Bolączką jest brak terenów – w tak zasiedziałym historycznie kraju nie ma już miejsca. Stąd specyfika francuska – działalność deweloperów i wyspecjalizowanych firm (a nie jak kiedyś gminy), które skupują działki i tereny niebudowlane, ale przeznaczone pod budownictwo, i przygotowują je na sprzedaż.
Właściciele pojedynczych działek nie są w stanie sami nadzorować całego procesu, godzą się więc na udział firmy. Ta przeprowadza komasację skupionych gruntów. Po scaleniu dzieli teren na działki zgodnie z logiką powstającego osiedla (nowy teren nie może być mniejszy niż 2 ha) i uzbraja je. Efekt to duże zaplanowane nowe ulice, place, osiedla, a nie tylko zbiorowisko przypadkowych placów, a potem domów. Cena tak przygotowanego terenu sprzedawanego inwestorowi jest co najmniej sześciokrotnie wyższa niż początkowa.
Gdy mówimy o budownictwie całkowicie indywidualnym, znów zadumamy się nad wolnością. Inwestor nie musi zatrudniać ani kierownika budowy, ani inspektora nadzoru. Państwo zostawia mu troskę o jakość i trwałość domu. Inna sprawa, że budowa jest zazwyczaj kredytowana przez bank, a ten wymusza skorzystanie z zawodowego nadzoru (firmy zajmującej się nadzorem). Taki inspektor zjawia się na budowie raz na tydzień, a jego usługa to 1% kosztów budowy. Prowadzenia budowy może się też podjąć architekt. Cena to minimum 15 tys. euro za pracę od projektu, przez uzyskanie pozwolenia na budowę, po nadzór budowy (plus dziesięć lat gwarancji na jakość prac). To drogo, stąd też niechęć do pełnoetatowego zatrudniania architektów. Jakość wykonania domów jest średnia – bez cyzelowania. Zbyt często korzysta się z płyt gipsowo-kartonowych i tektury, obudowując instalacje czy wykonując ściany działowe. Modne są okna z PCW.
Ciekawy jest podział nacji zatrudnionych w budownictwie. Instalatorzy to najczęściej Francuzi – tylko oni są w stanie być na bieżąco z rygorystycznymi przepisami. Jeśli chodzi o stan surowy, najlepsi są Egipcjanie. W stolarce cenieni są Portugalczycy i Hiszpanie, w remontach coraz częściej Polacy.
Domy są ogrzewane gazem ziemnym albo prądem, który we Francji jest stosunkowo tani (tani prąd i rozmowy telefoniczne bez limitu oferowane przez większość prywatnych operatorów – to się może podobać). Mniej popularny jest olej opałowy i gaz płynny.


W rozległym kraju brakuje miejsca pod budownictwo, więc i sąsiedztwo cmentarza można zaakceptować.
Autor: Andrzej T. Papliński
Zabudowa na terenach wiejskich nie jest ograniczona tyloma rygorami co na przykład budownictwo okolic Paryża.
Autor: Andrzej T. Papliński



Proste francuskie domy siedzą w krajobrazie. Francuzi jakby nie znali ścianki kolankowej.
Autor: Andrzej T. Papliński
Jedno miejsce w garażu, drugie – parkingowe na działce, także parking dla gości.
Autor: Andrzej T. Papliński

Miękkie hamowanie

Rynek nieruchomości we Francji podlega falowaniu. Od 1983 do 1991 roku obserwowano wzrost cen (początek stagnacji). Od 1998 roku hossa trwała nieprzerwanie do 2005 roku, w którym znów zaczęła się stagnacja. W ostatnich latach ceny nieruchomości rosły o 20-30% każdego roku, w 2005 zaś – o 3,5%. Czy nadchodzi kryzys? Ostra korekta cen nieruchomości, załamanie się rynku budowlanego, podwyżka stóp procentowych? Francja ma dobrą wiadomość dla Europy, także zaniepokojonej wieloletnim windowaniem cen. Kryzysu nie będzie. W latach 80. oprocentowanie kredytu wynosiło 10-15%, a okres kredytowania wynosił maksymalnie 15 lat. Raty miesięczne były bardzo wysokie, odczuwalne dla budżetów kredytobiorców. Wystarczył wzrost oprocentowania, by pogrążyć przeciętnego kredytobiorcę. Teraz jest inaczej. Francuzi wyhamowują łagodnie dzięki oprocentowaniu kredytów w wysokości 3,1% (a nawet 2%) z 30-letnim okresem spłaty (w tym dziesięć lat oprocentowanie stałe). Dzięki temu obciążenie budżetów domowych nie jest duże! – kryzys czy stagnacja nie pociąga za sobą lawiny niewypłacalności. Jest instytucja ubezpieczania kredytu (jako rodzaj zabezpieczenia) – po spłacie ubezpieczyciel oddaje inwestorowi 70% składek.
Tani kredyt sprawia, że wielu rodzinom łatwo go otrzymać, a więc i zdecydować się na dom. To dlatego budownictwo mieszkaniowe notuje kolejne wzrosty. Co jeszcze stymuluje rynek? Przykro to pisać, pamiętając polskie rozwiązania – obowiązujący do końca 2005 roku zredukowany VAT – 5,5 zamiast 19,6% na prace budowlane – oraz ulgi podatkowe dla budujących (do 25% kosztów inwestycji). Jeszcze raz Król Słońce rękami urzędników dobrze skorzystał ze swojej władzy.


Kiedy inwestor bierze projektowanie we własne ręce, wychodzi mu różnie – detal, który podobał się osobno, nie zawsze jest piękny razem z innymi.
Autor: Andrzej T. Papliński
Brama – charakterystyczny element francuskich domostw.
Autor: Andrzej T. Papliński



Deweloperzy budują 80% domów jednorodzinnych we Francji.
Autor: Andrzej T. Papliński
Przez dwa miesiące tablica informuje o planowanej budowie – sąsiedzi mają prawo zgłaszać protesty.
Autor: Andrzej T. Papliński

Monsieur Dubois sprzedaje ojcowiznę

Pan Dubois ma 54 lata i mieszka niedaleko Disneylandu pod Paryżem. Niedawno sprzedał rodzinne szklarnie, bo nie mógł już sprostać konkurencji na rynku kwiatów, za to cena gruntu, na którym stoją jego zabudowania, rosła, osiągając 300 euro za m². Parcele kupił deweloper i zaraz przedstawił projekt budowy 15 segmentów po 130 m² powierzchni każdy. Cena domu pod klucz – 400 tys. euro. Pan Dubois wydzielił też działkę dla siebie i znalazł firmę, która zbuduje mu gotowy dom o powierzchni 140 m² za 200 tys. euro. Czas płynie, a monsieur Dubois nadal hoduje kwiaty. Inwestycja została zamrożona, bo merostwo zgłosiło chęć skorzystania z prawa pierwokupu. Merowi zależy na tym, by tereny przyległe do miejscowej szkoły nie zostały zabudowane. Gmina zażądała, by właściciel szklarni nie sprzedawał części swojego gruntu w pobliżu szkoły deweloperowi albo żeby sprzedał ją merostwu. Pan Dubois skorzystał z drugiej możliwości – czeka teraz na ofertę ze strony gminy, a deweloper już modyfikuje projekt, by pomniejszyć inwestycję o sporny teren. Gmina osiągnie swój cel – na tym skrawku ziemi domy nie powstaną – w przyszłości szkoła będzie mogła się rozbudować.

Michel Cousin, doradca bankowy Société Générale

Kredyty wieloletnie z niskim oprocentowaniem nie są dotkliwe dla kredytobiorców. Trzeba by dużych perturbacji na rynku, by zaczęły się problemy ze spłatą. Nie boimy się przyszłości.

Alicja Michałek, architekt, od 28 lat we Francji

To bardzo zachowawcza architektura – liczy się tradycja, klasyka, prostota. Społeczeństwo szanuje i akceptuje przeszłość.

Kévin-Antoine Eloy, firma deweloperska France Terre

Pod Paryżem płaci się nie za dom, ale za miejsce. O wiele łatwiej i taniej jest na prowincji.

Frédéric Edelmann, paryski agent nieruchomości firmy ORPI
Architektura nowych domów dzieli się na francuską – respektującą tradycję i amerykańską, którą łatwo poznać po wielkich przeszkleniach, wyjściu prowadzącym wprost na ulicę czy trawniczku przed domem, bez ogrodzenia i bramy.


Znak rozpoznawczy budów: są schludne, dyskretne – nie zakłócają życia mieszkańców okolicy, nie brudzą.
Autor: Andrzej T. Papliński
W łagodnym klimacie buduje się domy z pustaków betonowych ocieplonych wełną mineralną; stosuje się dużo elementów prefabrykowanych.
Autor: Andrzej T. Papliński



O takich osiedlach mówi się ze wzgardą: amerykańskie – bez solidnych ogrodzeń i bram, z dużą liczbą przeszkleń.
Autor: Andrzej T. Papliński
Łagodny klimat pozwala na śmiałe wykorzystanie zieleni, która ochrania, zasłania i upiększa.
Autor: Andrzej T. Papliński



Rys charakterystyczny – doprowadzanie inwestycji do końca: budowa dróg, placów, skwerów.
Autor: Andrzej T. Papliński
Uderza delikatny rysunek domów i zieleni.
Autor: Andrzej T. Papliński

FRANCJA
547 tys. km powierzchni, 62 mln ludzi, bardzo liczna imigracja, głównie z Afryki. Kraj podzielony na 26 regionów, 100 departamentów (w tym cztery zamorskie: Gwadelupa, Gujana, Martynika i Reunion) i 36 551 gmin, na czele których stoją merowie. Prezydent Jacques Chirac, hymn państwowy „Marsylianka“.
Druga potęga gospodarcza w Europie (po RFN) i czwarta na świecie. Bezrobocie 9,9%. Każdego roku Francję odwiedza ponad 70 mln turystów. Przeciętna długość życia kobiet – 84 lata, mężczyzn – 80 lat. Sześć progów podatkowych od 7 do 49% dochodów. Stolica: Paryż – 11 mln mieszkańców (aglomeracja) i ambicje, by być stolicą kulturalną Europy. Waluta – euro.


Pomogła nam
Joanna Stachowiak, II Sekretarz Wydziału Ekonomiczno-Handlowego Ambasady Polskiej we Francji.

Z polskiego punktu widzenia (Kazimierz Kirejczyk, prezes firmy doradczej REAS Konsulting)

Przykład Francji pokazuje, że nie można osiągnąć harmonijnego rozwoju miast bez ograniczeń praw właścicieli działek i inwestorów co do tego, w jaki sposób mają się budować i jak zagospodarować teren.

Francja jest regionalnym mocarstwem – także pod względem liczby mieszkań. Na 62 mln mieszkańców jest ponad 29 mln mieszkań i domów. Ponad połowa to zasoby własnościowe, domy jednorodzinne zaś stanowią prawie 60% wszystkich statystycznych jednostek mieszkalnych. Na 1000 mieszkańców przypada zatem około 480 zamieszkanych mieszkań lub domów – w Polsce 307. Nadal buduje się tam więcej niż w Polsce – około sześciu nowych mieszkań na 1000 mieszkańców rocznie (u nas – poniżej trzech). Nic dziwnego, że przez ostatnie dziesięć lat zasoby mieszkaniowe powiększyły się we Francji o ponad 10%. Domy budowane indywidualnie stanowią we Francji zdecydowaną większość nowo wznoszonych budynków i mieszkań.

Szeregówka – Polska-Francja
Różnice między Polską a Francją są ogromne. Weźmy pana Dubois i te 15 segmentów po 130 m2, które mają być zbudowane na jego terenie. Jestem osobiście zaangażowany w podwarszawską inwestycję o bardzo podobnym charakterze – dwadzieścia kilka segmentów szeregowych o powierzchni około 135 m² każdy, w odległości około 15 km od Pałacu Kultury, ale już poza granicami Warszawy. Cena domu pod Paryżem – 400 tys. euro, czyli 1,5-1,6 mln zł. Pod Warszawą – niecałe 300 tys. zł. Nawet jeśli uwzględnić to, że stopień wykończenia domów w obu przypadkach jest inny, bo w Polsce oddaje się je klientowi do samodzielnego wykończenia, różnica cen jest wielokrotna! Ceny w Paryżu w euro są wyższe niż w Warszawie w złotówkach. A że ceny we Francji ostatnio wciąż rosły, nic dziwnego, że będą rosły i u nas.
We Francji popularny jest tak zwany land development, czyli proces skupywania podmiejskich terenów rolnych, ich scalania, następnie przekwalifikowywania w celu nadania im statusu gruntów budowlanych, dalej projektowania dużych osiedli domów jednorodzinnych, a na koniec sprzedawania indywidualnym inwestorom lub niedużym firmom deweloperskim. W Polsce do niedawna rzadko podejmowano takie działania, chociaż rozdrobnienie działek to także nasza bolączka. Coś się i u nas zmienia. Ostatnio na terenach podwarszawskich i pod innymi większymi miastami kraju pojawiło się sporo terenów z zatwierdzonymi planami miejscowymi pod nowe osiedla. Część z nich kupiły firmy deweloperskie, które teraz czekają z inwestycją na dogodny moment na rynku.

Wszystkim wolno i... niewygodnie
Zgoła inaczej wygląda w obu krajach rola samorządu w zarządzaniu terenami. Pod Paryżem deweloper musi się pogodzić z tym, że mer kupi fragment działki pod ewentualną rozbudowę szkoły. Pod Warszawą do osiedla prowadzi dojazd „ulicą”, która jeszcze do niedawna była polną miedzą. Dziś z obu stron są płoty, za którymi stoją nowe domy jednorodzinne. Zmierzyłem – od ogrodzenia do ogrodzenia jest niecałe 5 m. Na wyboistej drodze z trudem wyminą się dwa samochody osobowe. Strach pomyśleć, jak się tam zmieści ciężarówka z materiałami budowlanymi. Nie wiem, gdzie zaparkują goście, jeśli któremuś z mieszkańców osied-la przyjdzie do głowy urządzić uroczystość. W polskich domach jest wprawdzie często garaż na dwa samochody, ale przed nim znajdzie się miejsce tylko na jeden samochód gościa.
Trudno sobie wyobrazić istotną zmianę na lepsze w budowaniu podmiejskich osiedli w Polsce bez zasadniczych zmian w relacjach: indywidualny właściciel – lokalna społeczność. Po kilkunastu latach zachłyśnięcia się „prywatną wolnością” widzimy, że cierpi na tym interes wspólnoty, ale także poszczególni mieszkańcy. Zamiast spójnego osiedla – z wygodnym dojazdem, rezerwami terenu pod funkcje publiczne – buduje się domy w „domowisku” – ciasno, przypadkowo i chaotycznie rozplanowanym. Wartość takich domów nie będzie w przyszłości rosła tak, jak mogłaby, gdyby stały one w zaplanowanej przestrzeni. A i jakość życia będzie raczej niska. Nie ma terenów, gdzie można pospacerować? Trzeba wozić dziecko na najbliższe (odległe!) boisko do koszykówki? – nie o tym marzyli inwestorzy, budując dom.

Ceny przeciętnego domu we Francji wzrosły w latach 1995-2004 ze 120 do 200 tys. euro. Mieszkania także drożały w tym okresie, choć nie tak szybko: z pułapu ponad 1800 euro za metr kwadratowy do około 2600 euro. A w Polsce? Biorąc pod uwagę ograniczony dostęp do terenów budowlanych w miastach i na przedmieściach, a także rosnącą dostępność kredytów hipotecznych, można się spodziewać, niestety, podobnej tendencji wzrostowej cen i w naszym kraju.

Poznaj swoją przyszłość

Jedna z najlepszych wróżek w Polsce Wróżka Mira Elżbieta Sobczyk odpowiada na pytania na swoim Facebooku  lub przez e-mail. Problemy ze zdrowiem lub w sprawach "miłosnych" ? A może interesują Cię kwestie finansowe?  Sprawdź swoją przyszłość. Jej odpowiedzi pomogły już tysiącom ludzi w Polsce. Można się z nią skontaktować Jej profil na Facebooku lub http://twojawrozka24.pl
Podobne posty