Regulacja instalacji c.o.


Będę robić remont instalacji centralnego ogrzewania i wymieniać kocioł. Chciałbym oczywiście mniej płacić za ogrzewanie. Instalator, któremu zleciłem prace, najpierw namówił mnie na kocioł z zasobnikiem zamiast dwufunkcyjnego (twierdzi, że taki będzie lepszy), a teraz jeszcze koniecznie chce mnie przekonać do dokupienia regulatora do kotła. Czy taki wydatek rzeczywiście ma sens, czy to tylko sposób na to, żeby wyciągnąć ode mnie więcej pieniędzy?

Dobrze policzone straty ciepła budynku i prawidłowo zaprojektowana instalacja c.o. nie wystarczą, aby płacić za ogrzewanie dokładnie tyle, ile jest konieczne do zapewnienia komfortu mieszkańcom. Aby nie przepłacać, powinniśmy mieć jeszcze dodatkową możliwość programowania pracy instalacji grzewczej. Obliczenie zapotrzebowania na ciepło, a więc ustalenie, jakiej mocy źródło ciepła będzie nam potrzebne, jest robione przy założeniu, że na zewnątrz panuje określo­na temperatura obliczeniowa (jej wartość przyjmuje się w zależności od usytuowania domu w jednej z pięciu stref, na które podzielono Polskę), a w pomieszczeniach – temperatura odpowiednia do ich przeznaczenia (na przykład +20°C w pokojach, +24°C w łazience). Znając współczynnik przenikania ciepła przez przegrody (ściany) pomiędzy przestrzeniami o różnej temperaturze (także wewnętrznymi), można obliczyć, ile ciepła potrzeba, aby utrzymać temperaturę wewnętrzną na założonym poziomie, wtedy gdy na zewnątrz panuje temperatura obliczeniowa. Dopiero wynik takich obliczeń pozwala na dobranie mocy urządzenia dostarczającego ciepło. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że temperatura na zewnątrz rzadko osiąga wartości obliczeniowe, a zdarzają się takie zimy, że nie osiąga ich wcale. Ostatnie nie były typowe dla warunków klimatycznych, do jakich przez lata byliśmy przyzwyczajani, ale przed laty zrobiono obliczenia i okazało się, że większość zainstalowanych kotłów gazowych przez ponad 60% czasu pracy nie potrzebuje nawet 50% swojej mocy nominalnej. W wyniku tych badań producenci kotłów wprowadzili na rynek urządzenia o płynnej regulacji mocy (z palnikiem modulowanym) i dzięki temu znacznie spadło zużycie gazu, a efektywna sprawność kotłów (uwzględniająca także okresy, gdy kocioł nie pracuje) wzrosła. Teraz można zrobić drugi krok w kierunku zmniejszenia wydatków na paliwo.

Tylko z termostatem kotła
W nagrzanym pomieszczeniu mamy nie tylko ciepło w grzejnikach, ale także to, które jest zmagazynowane (zakumulowane) w ścianach i meblach. Wyłączenie ogrzewania nie powoduje więc gwałtownego obniżenia w nim temperatury. Szybkość wychładzania pomieszczenia zależy od rodzaju materiału, z jakiego zbudowano dom, i jego pojemności cieplnej. Właśnie ta cecha pomieszczeń jest wykorzystywana do obniżenia kosztów ogrzewania, bez pogarszania komfortu cieplnego. Posługując się przykładem kotłów gazowych, najłatwiej jest pokazać, na czym polega sterowanie źródłem ciepła i programowanie go. Zacznijmy od kotłów, które pracują na zasadzie „włącz-wyłącz”. Włączony kocioł rusza pełną mocą i pracuje tak długo, aż jego termostat da znać, że temperatura wody w kotle osiągnęła nastawioną wartość. Wtedy się wyłącza. Ponowne załączenie nastąpi dopiero, gdy temperatura wody spadnie o nastawioną wartość Dt. Im rzadziej kocioł się wyłącza i krócej trwają przerwy w jego pracy, tym mniejsze są straty ciepła, tak zwane kotłowe (kiedy kocioł nie pracuje, przez komin przepływa powietrze, które wychładza kocioł i komin). Taki stan będzie można osiągnąć, kiedy temperatura wody wychodzącej z kotła będzie zgodna z tak zwaną krzywą grzania określającą jej zależność od temperatury na zewnątrz budynku.

Co to jest krzywa grzania
Obliczenia mocy urządzeń grzejnych wykonuje się dla temperatury zewnętrznej obliczeniowej, na przykład –20°C (większość terenu Polski jest zaliczana do III strefy klimatycznej z taką temperaturą). O wielkości grzejników decydują przyjęte parametry obliczeniowe instalacji (zasilenie-powrót). Jeśli będą to na przykład parametry 90/70/20°C (na takie najczęściej projektowano instalacje), to przy temperaturze zewnętrznej –20°C z kotła powinna wychodzić woda o temperaturze 90°C. A jaka powinna być, gdy jest tylko –10°C? Odpowiedź na to pytanie da nam właśnie krzywa grzania, która pokazuje temperaturę zasilania grzejników dla różnych typów budynków. Co powinniśmy zrobić, gdy mamy kocioł pracujący na zasadzie „włącz-wyłącz”? Patrzeć na termometr na zewnątrz (lub na prognozę pogody) i zmieniać ręcznie nastawę termostatu kotłowego. Nie jest to zbyt wygodne i dlatego wymyślono termostaty pokojowe i regulatory pogodowe. Różnią się one przede wszystkim sposobem działania.
Termostat pokojowy odczytuje temperaturę w swoim otoczeniu i w zależności od jej wartości włącza kocioł – gdy jest ona niższa od założonej, albo wyłącza go – kiedy jest równa lub wyższa. W ten sposób temperatura na zewnątrz ma jedynie pośredni wpływ na pracę kotła, ponieważ bezpośrednio zależy ona od temperatury w pomieszczeniu. Im niższa jest temperatura na zewnątrz, tym szybciej pomieszczenie traci ciepło i domaga się dogrzewania, a więc kocioł będzie częściej włączany. Termostat pokojowy nie ma wpływu na temperaturę wody wychodzącej z kotła. Może go tylko włączyć lub wyłączyć. Jest to operacja nazywana sterowaniem, w odróżnieniu od regulacji.
Z regulatorem
Regulatory centralnego ogrzewania są bardziej skomplikowane. Czujnik temperatury zewnętrznej przekazuje informację do regulatora, gdzie następuje porównanie jej z wartością, jaką wskazuje nastawiona w nim krzywa grzania, i dopiero ten odczyt decyduje o temperaturze wody wychodzącej z kotła. Odbywa się to w pełni automatycznie. Użytkownik nie musi niczego odczytywać ani nastawiać. Robi to za niego regulator. Trzeba tylko prawidłowo wybrać krzywą grzania. Jest ona dobierana najczęściej metodą prób i błędów do charakterystyki cieplnej ogrzewanego budynku. Kocioł wyposażony w taki regulator nie będzie już reagował na wskazania termostatu kotłowego (chyba że jest na nim ustawiona niższa temperatura, niż wynikałoby to z krzywej grzania – wtedy wyłączy kocioł przed osiągnięciem potrzebnej temperatury zasilania), ale na polecenia regulatora. Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku kotła z płynną regulacją mocy. Po włączeniu palnika sprawdza on, z jaką mocą powinien pracować, aby wyłączać się jak najrzadziej. Najczęściej kotły mają zakres płynnej regulacji od 40 do 100% mocy nominalnej, ale ostatnio pojawiły się już takie, których dolny zakres regulacji został obniżony do 30%. Już z tych danych widać, jak znacznie można ograniczyć straty kotłowe, a więc i wydatki na ogrzewanie. Warto o tym pamiętać, podejmując decyzję o kupnie kotła. Zarówno termostaty pokojowe, jak i regulatory pogodowe są wyposażone w zegar z programatorem dobowym lub tygodniowym. Od tego, jak je ustawimy, będzie zależeć to, jakie poniesiemy koszty ogrzewania. Podniesienie temperatury w pomieszczeniu o 1°C to zwiększenie wydatków na ogrzewanie o 5-6%. Czy warto więc ogrzewać dom, gdy nikogo w nim nie ma albo nocą, gdy wszyscy śpią? Progra­matory czasowe pozwalają na zaprogramowanie okresów, w których w pomieszczeniach chcemy mieć temperaturę tak zwaną dzienną (kiedy w nich przebywamy), i takich, kiedy spokojnie możemy tę temperaturę obniżyć (gdy nikogo nie ma w domu lub wszyscy śpią). Programator tygodniowy pozwala nastawić cykl włączeń i wyłączeń osobno dla każdego dnia tygodnia, dopasowując intensywność grzania do zwyczajów mieszkańców. Często zadawano mi pytanie, czy opłaca się inwestować w regulatory pogodowe, skoro nawet termostaty pokojowe można programować. Moja odpowiedź jest zawsze jednakowa. Jeżeli jest możliwość podłączenia regulatora do kotła, warto i należy to zrobić jak najszybciej. Oczywiście korzyści z takiej inwestycji będą inne w przypadku ogrzewania dużego mieszkania, inne zaś – przy ogrzewaniu domu. Termostat pokojowy przekazuje informacje o zmianie temperatury zewnętrznej pośrednio i z dużym opóźnieniem. Regulator pogodowy robi to natychmiast. Czasem może to być odbierane negatywnie, gdyż gwałtowna zmiana temperatury powoduje zmianę sygnału wychodzącego z regulatora, a nie uwzględnia akumulacji ciepła (chłodu) w ścianach. Jest to szczególnie odczuwalne, gdy temperatura na zewnątrz rośnie. Regulator obniża już temperaturę zasilania, bo dopasowuje ją do nowych wartości, a w ścianach „wędruje” do nas chłód z poprzednich mroźnych dni. Gdy dodatkowo uaktywniamy termostat pokojowy, skoryguje on dane przesyłane do kotła, a jeżeli nie, to może się zdarzyć, że niektóre grzejniki będą trochę chłodniejsze w stosunku do rzeczywistych potrzeb. Taka sytuacja ma jednak miejsce jedynie przy gwałtownych zmianach temperatury. Korzyści z zamontowania regulatora pogodowego są tak duże, że można zapomnieć o małych niedogodnościach.

Sterowanie ręczne i automatyczne


W instalacjach sterowanych jedynie termostatem kotłowym temperaturę wody wychodzącej z kotła trzeba korygować ręcznie wraz ze zmianami temperatury na zewnątrz.
Autor: Agnieszka Sternicka , Marek Sternicki


Termostat pokojowy umożliwia utrzymywanie temperatury w domu na ustalonym poziomie bez ingerencji użytkownika, ale nie daje takich oszczędności jak regulator pogodowy.
Autor: Agnieszka Sternicka , Marek Sternicki

Poznaj swoją przyszłość

Jedna z najlepszych wróżek w Polsce Wróżka Mira Elżbieta Sobczyk odpowiada na pytania na swoim Facebooku  lub przez e-mail. Problemy ze zdrowiem lub w sprawach "miłosnych" ? A może interesują Cię kwestie finansowe?  Sprawdź swoją przyszłość. Jej odpowiedzi pomogły już tysiącom ludzi w Polsce. Można się z nią skontaktować Jej profil na Facebooku lub http://twojawrozka24.pl
Podobne posty