Wymiana starych okien


Wymiana starych okien to część prac termomodernizacyjnych. Kiedy jest na nie najlepszy moment, jak je dobrze przeprowadzić i jakie przyniosą efekty?

Mimo że wymiana okien nie jest inwestycją, która szybko się zwraca (dopiero po 15-25 latach), trzeba ją bezwzględnie przeprowadzić. Wymieniona instalacja grzewcza i ocieplenie domu pozwalają ograniczyć zapotrzebowanie na energię nawet o 40%, ale pod warunkiem że ciepło nie będzie uciekać w sposób niekontrolowany przez stare, nieszczelne okna.
Nowe okna poprawiają izolację, bo mają lepszy współczynnik przenikania ciepła U, są szczelniejsze, dobrze wyciszają hałas z zewnątrz i polepszają wygląd elewacji.

Jakie okna?

Zanim zamówimy okna, trzeba się zastanowić, czy nie warto przy tej okazji zmienić ich dotychczasowych wymiarów i podziałów. Może stare okna były podzielone na kilka pól, które teraz warto zastąpić jednym? Trzeba też pamiętać, że stare miały często węższe ramy niż te produkowane obecnie (zwłaszcza plastikowe). Powtórzenie podziałów może się więc wiązać ze znacznym zmniejszeniem przeszklonej powierzchni, a także z koniecznością złożenia nietypowego zamówienia, co znacznie podniesie koszt okien.
Warto też przemyśleć, czy nie zamontować niektórych okien w wersji nieotwieralnej. Są one znacznie tańsze, a gdy zastosuje się je w małych otworach, nie zmniejszy się powierzchnia przeszklenia, ponieważ ich ramy są cieńsze. Na taką zamianę można sobie pozwolić w miejscu, gdzie do okna będzie łatwy dostęp z obu stron. Jest to ważne przy myciu i ewentualnej konserwacji.
Przy okazji wymiany okien dobrze jest pomyśleć o funkcjach ułatwiających ich użytkowanie. Stare okna miały tylko jedną możliwość otwierania – teraz jest ich wiele: oprócz rozwieralnych są uchylne, uchylno-rozwieralne i uchylno-przesuwne.

Uwaga! Jeżeli w domu nie ma wentylacji mechanicznej, tylko jest grawitacyjna (a tak najczęściej jest w domach jednorodzinnych), trzeba zapewnić dopływ odpowiedniej ilości powietrza przez okna. W starych oknach odbywał się on w sposób niekontrolowany przez nieszczelności. Teraz okna są na tyle szczelne, że wentylacja może zostać zaburzona, co prowadzi do gromadzenia się wilgoci na oknach i ścianach wokół okien, a w konsekwencji do rozwoju pleśni. Dlatego nowe okna powinny być stale rozszczelnione lub wyposażone w nawiewniki.

W którym miejscu?

Zwykle ekipy monterskie chcą wstawiać nowe okna dokładnie w miejscu starych. Można tak robić, jeśli ich wymiana to jedyna praca remontowa. Jeżeli będą również ocieplane ściany, okna warto przesunąć do ich zewnętrznej płaszczyzny. Łatwo będzie wtedy ocieplić miejsce wokół otworów okiennych i nie będzie problemów z mostkami termicznymi w ościeżach.

Ważne przy montażu

Okna mocuje się do muru dyblami lub kotwami. Nie można tego robić samą pianką poliuretanową! Choć jest ona często określana jako montażowa, to jedynie materiał uszczelniający, który wspomaga właściwe mocowanie. Elementy mocujące rozmieszcza się w odległości 15-25 cm od każdego naroża lub słupka. Odstępy między nimi po obwodzie ramy nie powinny być większe niż 80 cm dla okien drewnianych i aluminiowych oraz 70 cm dla plastikowych.
Bardzo ważne jest też prawidłowe rozmieszczenie klinów stabilizujących okno na czas montażu. Powinno się je umieszczać przy narożach i słupkach. Złe usytuowanie klinów grozi wygięciem, przekoszeniem (nierówne przekątne) albo zwichrowaniem (naroża nie leżą w tej samej płaszczyźnie) okien. Odkształcone okna będą się trudno otwierały i zamykały.

Ważne przy uszczelnianiu

Źle uszczelnione miejsce między oknem a ścianą może być przyczyną zamakania i przemarzania ściany, przenikania wiatru i hałasu do wnętrza domu.
Obecnie najczęściej stosowanym materiałem uszczelniającym jest pianka poliuretanowa (kiedyś wykorzystywano do tego pakuły). Przed jej wtryśnięciem powierzchnie, do których będzie przylegać (ościeże i ramę okienną), trzeba zwilżyć wodą. Ościeżnice natomiast na czas uszczelniania pianką należy usztywnić. W tym celu rozpiera się je drewnianymi listwami lub zakłada i zamyka skrzydła okienne. Kiedy pianka zastygnie, wyciąga się drewniane kliny. Pozostałe po nich pustki także wypełnia się pianką.
Aby uszczelnienie było skuteczne, piankę poliuretanową powinno się od wewnątrz zabezpieczyć materiałem paroszczelnym chroniącym przed wnikaniem pary wodnej z wnętrza domu. Stosuje się w tym celu masę silikonową, akrylową, taśmę uszczelniającą z pianki poliuretanowej albo folię samoprzylepną do uszczelnień wewnętrznych.
Od zewnątrz powinno się stosować materiały paroprzepuszczalne. Ich zadaniem jest ochrona przed wodą deszczową. Nie będzie ona przeciekała szparami do wnętrza domu, a wilgoć, która pojawi się między ramą i ścianą, będzie mogła ujść na zewnątrz. Na izolację zewnętrzną można stosować na przykład taśmy rozprężne.
Ekipa monterska zwykle stosuje własne materiały uszczelniające (niejednokrotnie tylko piankę poliuretanową). Jeśli chcemy, aby były użyte inne, musimy to uzgodnić z ekipą. Możemy je kupić sami lub zlecić to wykonawcom i pokryć różnicę w kosztach.

Kiedy wymieniać?

Najlepiej przed ociepleniem ścian. Przekonał się o tym zwycięzca naszego konkursu „Cieplejszy dom. To się opłaca”. Zanim pojawiła się ekipa od ociepleń, pan Mariusz Węgrzyn musiał wymienić wszystkie okna. Sam też nosił się z takim zamiarem, gdy patrzył „na zaniedbane ściany i okna, które chciały wyskoczyć z rozpaczy”. Zdawał sobie sprawę z tego, że choć nie jest to praca najbardziej opłacalna, trzeba to zrobić, bo poprawi się nie tylko wygląd domu, ale także jego parametry cieplne.
Wykonanie prac w odwrotnej kolejności mogłoby doprowadzić do uszkodzenia warstwy ocieplenia podczas demontażu starych i montażu nowych okien.

Kiedy zamawiać?

Gorące okresy w budownictwie to wiosna i jesień. W branży okiennej przede wszystkim jesień. To ryzykowny czas na składanie zamówienia – producenci okien są wtedy oblężeni i czas jego realizacji się wydłuża. Trzeba więc zamówić je kilka tygodni wcześniej. Tylko wtedy będziemy mieli pewność, że czas oczekiwania na okna nie będzie się przedłużał i nie wstrzyma to kolejnych prac.

Mocowanie ościeżnicy

Bezpośrednie na dyble.

Pośrednie na kotwy.

Ościeże bez węgarka.

Ościeże z węgarkiem.


Wymiary okien

Trzeba je koniecznie wziąć pod uwagę przy składaniu zamówienia. To ważne parametry, zwłaszcza w przypadku okien z PCW. Mają one bowiem wpływ na sztywność okien. Z każdego profilu można konstruować okna w określonych granicach wymiarowych. Po ich przekroczeniu byłyby one mniej trwałe, zbyt wiotkie, odkształcające się podczas użytkowania.
Maksymalne wymiary skrzydeł z PCW to 150 x 150 cm (choć bywa, że skrzydło nie może być szersze niż 120 cm), a skrzydła balkonowego 100 x 240 cm. Jeśli okna mają być większe, skrzydła powinny być wzmocnione szprosami konstrukcyjnymi. Maksymalne wymiary skrzydła drewnianego to 160 x 170 cm. Wysokość wszystkich rodzajów okien nie powinna przekraczać 2,5 m.

Wymiana okien we Wrocławiu – relacja inwestora

Zgodnie ze wskazówkami doradców z firmy Bolix i Muratora rozpoczęliśmy z żoną starania o nowe okna. Mogliśmy na nie przeznaczyć 10 000 zł. Do wymiany mieliśmy 13 okien różnej wielkości, więc nasz wybór padł na tańsze plastikowe. Postanowiliśmy zamówić okna możliwie najlepsze: mocne pod względem konstrukcyjnym i o dobrych parametrach cieplnych. W konsekwencji nasze okna obmierzyło 11 przedstawicieli różnych firm.
Na początku zaskakujące dla nas i dla naszych starych, poczciwych okien było to, co potrafią te nowe: otwierać się od góry, na boki, od dołu, rozszczelniać się, wentylować, być nie do sforsowania przez intruza z zewnątrz i otwierać się same, kiedy wzrośnie temperatura. Ale jeszcze bardziej zaskakujące były kosztorysy, tym bardziej że nasze wymagania były ściśle określone – w większości miały być to okna uchylno-rozwieralne o możliwie najlepszych parametrach cieplnych. Rozpiętość cen była duża – od niepokojąco niskiej 4000 zł do będącej poza naszym zasięgiem kwoty 18 400 zł. Po dziesięciu dniach wertowania ofert wybraliśmy firmę proponującą okna z profilem pięciokomorowym KBE z pełnym wkładem stalowym (profil zamknięty – nie ceownik) z szybami Termoplus o współczynniku U = 1,1 W/(m²·K) i bez zaliczki. Do większości otworów zamówiliśmy okna jednoskrzydłowe o wymiarach 146 x 135 cm, rezygnując w ten sposób z podziałów, jakie były w starych oknach.
Przy podpisywaniu umowy okazało się, że będziemy czekać na nowe okna dwa tygodnie, co było związane z dużą liczbą zamówień. Kiedy znajomi zaczęli już powątpiewać w autentyczność moich relacji, w końcu pojawiła się informacja z firmy, że okna są gotowe i można rozpocząć montaż.

Dwa w jednym?

To trochę nietypowa metoda montażu. Zwykle okna mocuje się albo dyblami, albo kotwami.
Dyble to połączenie sztywne, unieruchamiające okno w otworze.
Kotwy to mocowanie elastyczne. Okno nie jest tak sztywno przytwierdzone jak dyblami, co pozwala na jego swobodną pracę (zmniejsza to ryzyko zdeformowania ościeżnicy).
Zastosowanie obu rozwiązań jednocześnie może być tu uzasadnione ze względu na duże wymiary okien.

Kotwy od wewnątrz

Zgodnie z instrukcjami montażu okien kotwy umieszcza się od wewnątrz budynku. Jest to nie tylko korzystniejsze ze względu na ryzyko powstania mostka punktowego, ale także ze względów bezpieczeństwa. Dopóki nie ocieplimy i nie otynkujemy ościeży, okno będzie łatwym łupem dla złodzieja. W tym przypadku zmiany umiejscowienia kotew zażyczył sobie inwestor.

Najwięcej dyskusji rodzinnych wywołały największe okna. Nie dość, że miały zupełnie inne podziały, to jeszcze różniły się szerokością.

Najpierw wyjęliśmy z ram skrzydła starych okien – z tym nie było kłopotu.

ednak ramy, pomimo zaawansowanego wieku, broniły się zaciekle. Lekko zmurszałe, z wyraźnymi szczelinami, nie chciały oddać ani centymetra swoim plastikowym następcom.

Montażyści szybko zarzucili wyrafinowane metody demontażu w stylu wyrzynarek brzeszczotowych na rzecz porządnego łomu. Razem z oknami usuwaliśmy stare parapety wewnętrzne i zewnętrzne.

zy ktoś wie, czego używali „fachowcy” 30 lat temu do uszczelniania okien zamiast pianki poliuretanowej? Większość pewnie powie – pakuł. Nie w przypadku mojego domu. Dawni wykonawcy wykorzystali mocno zużyte kufajki i inne części garderoby do zatykania większych szczelin i przykryli to betonem. Efekt był taki, że przez cały czas eksploatacji domu ta izolacja podgniwała i murszała, wydzielając bliżej nieokreślony zapach.

Prace postępowały szybko i wkrótce okna wypełniły cały śmietnik. Patrzyłem na nie bez żalu.

Jednak dom bez okien wyglądał tragicznie – jak zdjęcie polityka z zamalowanymi oczami na zbyt nisko umieszczonym billboardzie. Pragnąc jak najszybciej zatrzeć złe wrażenie, włączyłem się do prac przy montażu nowych okien.

Jednocześnie z montażem okien przygotowywaliśmy otwory na południowej elewacji. Znajdujące się nad sobą okna nie były symetryczne. Wymiana była więc okazją do poprawienia wyglądu elewacji. Chciałem zrobić okna szerokie – nawet 4-metrowe, ale zgodnie z sugestiami producenta (tak duża rama z małą liczbą podziałów może być za wiotka) ostatecznie pomniejszyliśmy oba otwory do wymiaru 3,52 m.

Aby otwory były równe, rozciągnęliśmy między nimi piony, czyli sznurki z ciężarkami. Do zmniejszenia otworu na parterze – o ponad 20 cm – zastosowaliśmy pustaki ceramiczne, które na grubość idealnie pasowały do starej ściany domu.

Nowe ościeża murarze wyrównali zaprawą.

Na czas wywołanej w ten sposób przerwy technologicznej otwory okienne zasłoniłem folią.

Emocjonujący moment – przyjechały nowe okna! Mniejsze były na tyle lekkie, że z ich wnoszeniem poradziło sobie dwóch montażystów.

Wszystkie okna były oklejone folią zabezpieczającą. Każde dokładnie oglądałem – czy nie ma pęknięć na szybach i rys na ramach.

Zanim wnieśliśmy największe okna, wymontowaliśmy z ram skrzydła.

Pewni siebie próbowaliśmy wnieść ramy przez drzwi. Niestety, okazało się, że nie uda się nimi wymanewrować w wąskim korytarzu. Po kilku próbach musieliśmy się poddać i spróbować umieścić okna w domu w inny sposób.

Do ram okiennych przymocowaliśmy pasy montażowe i wciągnęliśmy je do domu przez otwory okienne.

Zgodnie z zaleceniami firmy Bolix, która wykonywała ocieplenie ścian, zmieniliśmy położenie nowych okien i przesunęliśmy je w stronę zewnętrznej powierzchni muru.

Ustawialiśmy je na drewnianych klockach, tak aby na górze i po bokach między ścianą a ościeżnicą pozostawić szczelinę szerokości około 1,5 cm...

...za każdym razem dokładnie sprawdzając poziomnicą ustawienie w pionie i poziomie. Aby nie zniekształcić ościeżnicy, kliny wkładaliśmy tylko przy narożach i słupkach.

Okna montowaliśmy na kotwy mocowane do ścian od wewnątrz domu.

Mocowanie tych większych dodatkowo wzmocniliśmy dyblami.

Trzeba było w związku z tym przewiercić otwory w ościeżnicach.

Inaczej zamontowaliśmy drzwi balkonowe. Ponieważ od strony domu ściany są wykończone boazerią, której na razie nie chcę demontować, musieliśmy zamocować kotwy od zewnątrz.

Tak umieszczone kotwy trzeba będzie szczególnie starannie ocieplić, żeby nie stały się punktowymi mostkami termicznymi.

Gdy ramy były idealnie wypoziomowane, wstawiliśmy w nie skrzydła okienne.

Następnie zwilżyliśmy wszystkie ościeża.

Szczeliny między ościeżem a oknem wypełniliśmy pianką. Po jej związaniu pościnaliśmy jej nadmiar i dodaliśmy tam, gdzie było jej za mało.

Demontaż i montaż okien trwały dwa dni. Ponieważ było już chłodno, zależało nam na tym, aby prace przebiegały szybko. 13 października przyszli na świat moi dwaj synowie. Gdy podrosną, będą mogli wyglądać przez 13 nowych, cieplejszych i cichszych okien.




Poznaj swoją przyszłość

Jedna z najlepszych wróżek w Polsce Wróżka Mira Elżbieta Sobczyk odpowiada na pytania na swoim Facebooku  lub przez e-mail. Problemy ze zdrowiem lub w sprawach "miłosnych" ? A może interesują Cię kwestie finansowe?  Sprawdź swoją przyszłość. Jej odpowiedzi pomogły już tysiącom ludzi w Polsce. Można się z nią skontaktować Jej profil na Facebooku lub http://twojawrozka24.pl
Podobne posty