Zmiany w projekcie – prawo inwestora, ale i jego ryzyko...


Inwestorzy dostosowują projekt do swoich potrzeb – dom ma być wygodniejszy, bardziej praktyczny, nawet ładniejszy. Tak też zrobili Aneta i Rafał z Polkowic, którzy zbudowali „Wilcze łyko” (Murator C12 z Kolekcji Muratora). Obmyślili zmiany, które następnie naniósł miejscowy architekt w adaptacji projektu. Czy udało się osiągnąć zamierzony efekt? Poprosiliśmy o ocenę twórcę projektu, architekta Wojciecha Drajewicza z Jeleniej Góry. Warto też zobaczyć, jak zmiany w projekcie wpłynęły na przebieg budowy. Czteroosobowa rodzina z Polkowic szukała niewielkiego domu taniego w eksploatacji. Decydująca była jego uroda – Aneta wskazała na projekt w nowo kupionym katalogu i powiedziała: – Tylko ten!
Rafał zaakceptował wybór. – Bryła ładna, wnętrze zachęcające: duży salon na parterze, aż cztery pokoje, mało korytarzy, garaż w bryle budynku. Powierzchnia netto 149 m². W sam raz. 800-metrową działkę kupili w 2003 roku. Budowę „Wilczego łyka” rozpoczęli wiosną 2005 roku, wprowadzili się z końcem lata 2006. Zapewnili nadzór kierownika budowy, zatrudnili ekipy budowlane do dwóch większych etapów prac: stanu surowego otwartego oraz ułożenia więźby wraz z pokryciem dachu. Prace wykończeniowe prowadzili, zatrudniając kolejnych wykonawców.




Projekt - Wilcze łyko wersja architekta.
Autor: Agnieszka Sternicka , Marek Sternicki
"Wilcze łyko" z Polkowic - dom rozbudwany o ganek.
Autor: Andrzej T. Papliński
Poszerzono też garaż z myślą o kotłowni.
Autor: Andrzej T. Papliński

Co można zmienić w projekcie budowlanym
Inwestor nie ma prawa dokonywać zmian w projekcie bez zgody projektanta. Zakaz dotyczy także projektów powtarzalnych. Wyjątkiem są zmiany wynikające z wadliwego projektu.
Kupując projekt, trzeba zadbać o zgodę autora projektu na niezbędne z punktu widzenia inwestora zmiany w projekcie lub o zgodę, by zmiany wprowadził inny projektant.
Architekt nie jest wrogiem inwestora

1.
Projekt domu „Wilcze łyko” jest mutacją projektu domu „Smukły”, do którego doprojektowałem garaż i pokój nad nim. Przy dość bogatym programie (kuchnia, pokój dzienny, cztery sypialnie, dwie łazienki i garaż) ma jednocześnie kompaktowy kształt i zgrabne proporcje. Dzięki takim rozwiązaniom jest tani w budowie.
2. Potrzeb i pomysłów na dom jest tyle, ilu inwestorów. „Wilcze łyko” to projekt powtarzalny, a nie szyty na miarę. Właśnie dlatego – przewidując zróżnicowane potrzeby – dom zaprojektowano tak, żeby zmiany były możliwe. Poza ścianami zewnętrznymi i jednym cienkim stalowym słupem w środku budynku nie ma żadnych innych elementów konstrukcyjnych. Zarówno parter, jak i poddasze można grodzić i otwierać w praktycznie dowolny sposób. Trzeba tylko zdawać sobie sprawę z konsekwencji różnych decyzji i dokładnie je przemyśleć. Najlepiej zasięgnąć w takich sytuacjach opinii projektanta – on pomoże podjąć właściwą decyzję.
3. Inwestorzy mogą się różnić z architektem co do oceny estetycznej projektu, ale jeśli już decydują się na dom, powinni uszanować wysiłek twórczy autora. Muszą pamiętać, że zmiany proporcji budynku, formy dachu, kształtu, rozmieszczenia i wielkości okien oraz wszelkie dobudówki wymagają konsultacji z autorem i uzyskania jego zgody. Architekt nie pozbywa się praw autorskich i może ingerować w kształt budynku na każdym etapie budowy.

Poddasze według projektu.
Autor: Agnieszka Sternicka , Marek Sternicki


Parter według projektu.
Autor: Agnieszka Sternicka , Marek Sternicki


Parter po zmianach.
Autor: Agnieszka Sternicka , Marek Sternicki

Na poddaszu jak w namiocie
Aneta i Rafał mają wiele do powiedzenia na temat skosów w pomieszczeniach. Mieszkali w bloku na najwyższym piętrze pod skośnym dachem. – Ścianki kolankowe miały 90 cm i czuliśmy, że to za mało, za ciasno! Rozwiązanie, jakie przyjęli: Dołożyli na poddaszu do ścianki kolankowej jeden bloczek betonu komórkowego – mają teraz ściankę wysokości 110 cm. Rafał: – Zdawaliśmy sobie sprawę, że nadmierne podnoszenie ścianki kolankowej kończy się zaburzeniem proporcji domu, stąd ostrożna decyzja – tylko o jeden bloczek w górę!

Decyzja o podwyższeniu ścianki kolankowej zawsze wiąże się z ryzykiem zniekształcenia proporcji domu. Aneta i Rafał zdawali sobie z tego sprawę.
Autor: Andrzej T. Papliński

Wojciech Drajewicz: No i całe szczęście – zbyt wysoka ścianka zaburzyłaby proporcje domu. Niektórzy inwestorzy chcą podnosić ścianki do wysokości 1,5 m – takie zdeformowanie bryły jest nie do przyjęcia. Co do braku miejsca – sam mieszkam na poddaszu, więc mogę zrozumieć obawy inwestorów. 90 cm wystarczy, by ustawić w pokojach szafy, regały, a pod skosami łóżka. Ponieważ jednak oczekiwania co do wyższej ścianki się powtarzają, w kolejnej wersji „Wilczego łyka” zamierzam podwyższyć ją właśnie do 110 cm.

Łazienka przygnieciona schodami?
Aneta: – Czy na pewno będzie to ładna, funkcjonalna łazienka? Przecież schody swym łukiem wybrzuszą się w jej części. Nie zmieści się kabina prysznicowa. Mieli też wątpliwość, czy schody drewniane – jak w projekcie – nie będą narażone na wilgoć panującą w łazience. Rozwiązanie, jakie przyjęli: Schody monolityczne zamiast drewnianych. Brodzik i panel prysznicowy we wnęce. Przestrzeń pod schodami wykorzystano jako kącik gospodarczy. Może tam stanąć pralka.


Schody okazały się trudnym zadaniem dla wykonawców. Inwestorzy zamiast drewnianych zrobili monolityczne.
Autor: Andrzej T. Papliński
Tylko pod schodami jest miejsce na brodzik.
Autor: Andrzej T. Papliński

Wojciech Drajewicz: „Wilcze łyko” jest projektem małego domu, więc i rozwiązania są kompromisowe. Prysznic na parterze może być, ale nie musi. W projekcie nie ma miejsca na kabinę prysznicową. Zaprojektowałem brodzik, a kwestię jego zamknięcia pozostawiłem inwestorom. Jeśli zdecydują się na szklane drzwi, muszą je zamówić na wymiar. Przy szerokości brodzika 90 cm wysokość od podłogi do dolnej krawędzi schodów wynosi w najniższym miejscu 160 cm, w najwyższym zaś – ponad 230 cm. Można więc bez trudu umieścić tam brodzik płaski, z którego będą wygodnie korzystać nawet wysokie osoby. Można również wpuścić brodzik w posadzkę – im będzie głębszy, tym wygodniejszy. Obawy o trwałość drewnianych schodów są raczej nieuzasadnione przy zapewnionej wentylacji łazienki i normalnym użytkowaniu tego pomieszczenia.

Pomieszczenie za mało gospodarcze?
Rafał: – Zaledwie trzymetrowe pomieszczenie gospodarcze będzie za małe na kocioł gazowy, odzież, buty i produkty spożywcze, które będziemy w nim przechowywać. Dom bez przestrzeni gospodarczej jest zawsze zabałaganiony. Był jeszcze inny poważny impuls do zmiany. Inwestorzy zaplanowali trzy rodzaje ogrzewania: kolektory słoneczne, kominek z płaszczem wodnym i gazowy kocioł grzewczy. – Gdyby upchnąć całą tę instalację w pomieszczeniu gospodarczym, na pewno nie będzie w nim wolnego miejsca – ocenił Rafał. Rozwiązanie, jakie przyjęli: Poszerzyli garaż o dodatkowe pomieszczenie gospodarcze przeznaczone na kotłownię.

Inwestorzy obawiali się, że kocioł zabierze zbyt dużo miejsca w pomieszczeniu gospodarczym.
Autor: Andrzej T. Papliński

Wojciech Drajewicz: Pomiesz-czenie gospodarcze ma wystarczającą kubaturę, żeby umieścić w nim piec gazowy; wystarczy również miejsca na małą garderobę – zgodnie ze skromnymi założeniami „Wilczego łyka”. Co do kilku rodzajów ogrzewania zaplanowanych przez inwestorów – przy tego rodzaju innowacjach pomyślałbym o przeniesieniu całej kotłowni na strych. Po tym, jak zdecydowali się podnieść ściankę kolankową, wysokość strychu wzrosła do ponad 2 m – wszystkie urządzenia bez trudu by się zmieściły. Również wytrzymałość stropu jest przygotowana na taki ciężar, a kubatura strychu wynosi 28 m³, czyli więcej niż normatywna wielkość. Zysk to miejsce w pomieszczeniu gospodarczym. A czy w „Wilczym łyku” można by wstawić kocioł inny niż na gaz? Dom miał być skromny, niewielki i tani w budowie. Umieszczenie kotła na paliwo stałe w pomieszczeniu gospodarczym o powierzchni 2,9 m² jest oczywiście niemożliwe. Kotłownie na paliwo stałe muszą być większe, poza tym trzeba przewidzieć pomieszczenie na opał. A więc nie ten projekt...

„Wilcze łyko” z gankiem
Murowany ganek z dwuspadowym dachem to innowacja wprowadzona przez inwestorów – radykalnie rozwiązuje problem zbyt małej powierzchni gospodarczej.

Ganek - sposób na dodatkową powierzchnię gospodarczą.
Autor: Andrzej T. Papliński

Wojciech Drajewicz: Ganek na pewno jest potrzebny – w kolejnej wersji projektu też dodam takie pomieszczenie. Czy ganek pani Anety i pana Rafała pasuje do architektury domu? Moim zdaniem zachwiał jego proporcje. Zbyt duży dach spowodował niekorzystną zmianę w rozmieszczeniu i wymiarach okien na piętrze. O wiele lepiej wyglądałby lekki ganek wykonany z drewna, maksymalnie przeszklony, przykryty po prostu płaskim dachem. Wtedy nie byłby konkurencją dla bryły budynku. Poza tym przy identycznym obrysie zewnętrznym w środku byłoby więcej miejsca. Jak poprawić istniejący układ dom-ganek? Sprawdzonym wyjściem jest zróżnicowanie materiałów oraz kolorów. Ganek można obłożyć drewnem albo wybrać inną fakturę tynku i inny kolor niż na elewację domu.

Więcej światła, proszę!
Inwestorzy: – Chcieliśmy otwartej przestrzeni parteru. Nie było przeszkody w postaci ścian działowych, więc bez konsekwencji usunęliśmy ściany dzielące przedsionek i hol, kuchnię i pokój dzienny. Rozwiązanie, jakie przyjęli: Zaplanowali kuchnię otwartą na salon oraz przelotowy korytarz od drzwi wejściowych aż do salonu. Po takim przewietrzeniu parteru problemem mógł się okazać brak wiatrołapu. Tę funkcję przejął dobudowany ganek.

Kuchnia otwarta - jeden z wariantów przewidzianych przez architekta.
Autor: Andrzej T. Papliński

Wojciech Drajewicz: Nie mam zastrzeżeń – dom specjalnie zaprojektowałem tak, żeby dać inwestorowi swobodę w kształtowaniu wnętrza. Poza ścianami zewnętrznymi jedynym wewnętrznym elementem konstrukcyjnym jest stalowy słup podtrzymujący strop.

Garaż tylko dla „malucha”?
Garaż o powierzchni 19,5 m² i szerokości 3,4 m jest za mały! – tu zdanie naszych inwestorów było wyrażone bardzo zdecydowanie. Rozwiązanie, jakie przyjęli: Wszelkie warianty były możliwe, a nawet łatwe, ponieważ garaż jest jakby niezależną częścią domu (tym „Wilcze łyko” różni się od „Smukłego” – takiego samego domu, ale bez garażu). Co zrobiono? Garaż, a więc i pokój na poddaszu, został poszerzony. W tylnej części garażu (teraz o powierzchni 22 m²) przybyło nowe pomieszczenie – kotłownia (o powierzchni 6 m²).


Większy garaż, dodatkowo z kotłownią od strony ogrodu. Architekt planował w tym miejscu wejście na ogród.
Autor: Andrzej T. Papliński
Kotłownia to centrala zarządzania sposobami grzania: kolektorami słonecznymi, kominkiem z płaszczem wodnym i kotłem gazowym.
Autor: Andrzej T. Papliński

Wojciech Drajewicz: W garażu o wymiarach 3,4 x 5,8 m bez trudu mieszczą się samochód klasy średniej i regały na różne potrzebne rzeczy. Zgodnie z prawem najmniejszy dopuszczalny garaż ma wymiary 2,7 x 5,5 m – ten jest większy. Rozumiem powody, dla których inwestorzy dodali kotłownię, i akceptuję takie rozwiązanie. Warto jednak powiedzieć o zagrożeniach – można powiększać, ale z umiarem. Gdyby na przykład powiększyć garaż, tak by zmieściły się w nim dwa samochody, bryła domu uległaby deformacji. Pani Aneta i pan Rafał mieli wyczucie tej kruchej równowagi.

Garaż, który zbiera wodę?
To, co nam się na początku podobało, czyli obniżenie poziomu garażu o 30 cm względem terenu (w projekcie parter jest usytuowany 50 cm nad poziomem terenu – różnica poziomów wynosi więc 80 cm), w trakcie budowy okazało się zagrożeniem – mówi Rafał. – Bo co będzie się działo w czasie ulewnych deszczów? Woda zacznie spływać do garażu.

Rozwiązanie, jakie przyjęli: Na budowie odbyła się wielka narada. Zwyciężył pomysł szefa firmy wykonawczej, który zaproponował podwyższenie poziomu parteru domu o mniej więcej pół metra, tak by posadzka obniżonego garażu znalazła się powyżej poziomu terenu. Tak zrobiono. W efekcie dom w części mieszkalnej jest teraz wyższy o 61 cm (wyższy poziom parteru + wyższa ścianka kolankowa).
Co z tego wyniknęło? Przede wszystkim ogrom pracy przy zasypywaniu podwyższonego fundamentu – w obręb części mieszkalnej trzeba było wrzucić dziesięć ciężarówek piasku.
Sypano warstwami, każdą zagęszczając.
Konkluzja Rafała: – Gdybyśmy wiedzieli, ile to pracy, zdecydowalibyśmy się na piwnicę.
Inna konsekwencja podniesienia poziomu parteru to schody wejściowe wyższe niż w projekcie.

Oryginalność projektu polega na zróżnicowaniu poziomów części mieszkalnej i garażu - ale to też trudność techniczna: co zrobić, by garaż nie nabierał wody w czasie deszczu?
Autor: Andrzej T. Papliński

Wojciech Drajewicz: Obawy o zalewanie garażu są bezpodstawne. Wystarczy odwodnienie liniowe. Cenne jest, że inwestorzy zdecydowali się zachować przesunięcie poziomów domu i garażu. To była przemyślana decyzja – dzięki obniżeniu poziomu garażu możliwe jest wejście do pokoju nad garażem z podestu schodowego. Poza tym dzięki temu, że parter jest wyniesiony nad teren jedynie o 50 cm, potrzeba mniej ziemi na warstwę podłogi na gruncie. Ziemię z wykopu pod garaż można wykorzystać do zasypania wykopu pod część mieszkalną – to zysk 15-20 m3 materiału w zależności od lokalnych warunków gruntowych. Z całą pewnością więc podniesienie parteru o dodatkowe pół metra jest decyzją niefortunną – nie tylko z powodów estetycznych, ale także kosztów.

Garaż z trudnym dostępem?
Aneta: – Komunikacja działa bez zarzutu – łatwo i wygodnie przechodzi się z ganku do kuchni, z kuchni do salonu. Akceptujemy też schody w salonie, choć wielu osobom takie rozwiązanie nie odpowiada, wolą wydzieloną klatkę schodową. Mieliśmy jednak inny problem – jak dostać się z części mieszkalnej do garażu. Potrzeba była dwojaka. Po pierwsze, wygodnie jest przechodzić pod dachem, łatwo przenosić zakupy. Po drugie, kotłownia i nasz system sterowania ogrzewaniem znajdują się na tyłach garażu – konieczne jest więc kontrolowanie tych urządzeń. Problemy techniczne też były dwa: nie ma dobrego miejsca na zrobienie drzwi z części mieszkalnej do garażu; garaż jest obniżony o 80 cm względem parteru, należy więc zrobić nie tylko drzwi, ale i schody. Rozwiązanie, jakie przyjęli: Rafał zaprojektował drzwi w pomieszczeniu gospodarczym. W praktyce nie wyszło – otwór trzeba było zamurować. Dlaczego? Budowa jest prowadzona na terenie potencjalnych szkód górniczych. Konstrukcja domu – zgodnie z lokalnymi wymogami – została wzmocniona słupami i belkami żelbetowymi. Nie można było wykonać schodów, gdy już zrobiono fundament, bo trzeba by rozkuć i przerwać ciągłość belki żelbetowej! A bez schodów do garażu wejść się nie da.

Nowy komin wyrósł zbyt blisko kosza dachu - będzie hamował osuwanie się śniegu.
Autor: Andrzej T. Papliński

Wojciech Drajewicz: Udałoby się rozwiązać ten problem nawet na terenach, gdzie występują szkody górnicze, gdyby wcześniej zaplanować takie przejście. Drzwi z pomieszczenia gospodarczego i trzy stopnie schodów załatwiają sprawę – takie rozwiązanie zastosowali inni inwestorzy, którzy zwracali się do mnie w tej sprawie. Innym pomysłem jest rezygnacja z łazienki na parterze i zrobienie w tym miejscu przejścia do garażu.

Kominy – przeprowadzka
Zmiana położenia kominów jest konsekwencją przeniesienia urządzeń grzewczych do pomieszczenia w garażu. Tam też przybył komin, natomiast w pomieszczeniu gospodarczym zostały tylko przewody wentylacyjne. W domu jest również komin odprowadzający spaliny z kominka. Rozwiązanie, jakie przyjęli: Zamiast komina w części gospodarczej są wywietrzniki dachowe. Nowy komin na tyłach garażu został wybudowany niezbyt szczęśliwie. Jego część wchodzi w kosz dachu – to miejsce jest narażone na gromadzenie się śniegu i przeciekanie. Trzeba będzie zawsze uważać na tę część dachu i dbać o jej stan.
Wojciech Drajewicz: Przypominam pomysł z przeniesieniem kotłowni na strych. Nie trzeba by budować komina spalinowego – wystarczyłoby zastosować gazowy kocioł kondensacyjny i wyprowadzić spaliny specjalnym przewodem przez dach. Nie wystąpiłby żaden problem z kolizją komina z koszem, byłoby taniej.


Aneta i Rafał zdecydowali się na śmiałe zmiany w projekcie.
Autor: Andrzej T. Papliński
Podobne posty