Najnowocześniejszy dom

Inwestor z Wrocławia zamierzał zbudować dom naszpikowany elektroniką. Już sama budowa okazała się równie skomplikowana...

Prąd na kółkach
Koszt budowy wyniesie około 500 tys. zł – mówi 32-letni inwestor Arkadiusz Wereszczyński, współwłaściciel firmy produkującej programy komputerowe. – Za taką kwotę można we Wrocławiu z powodzeniem kupić dom od deweloperów, ale nie taki, o jakim zawsze marzyliśmy. Dla Anny i Arka impulsem do budowania był koszt wynajmu mieszkania: miesięcznie płacą 1,5 tys. zł. Uznali, że lepiej inwestować we własne gniazdo. Mieli też marzenie: dom odpowiadający na wyzwania XXI wieku. Decyzję podjęli jesienią 1999 roku, w lutym następnego roku kupili działkę pod Wrocławiem – 1200 m2 za 54 tys. zł.
Pierwsze ryzyko: sprzedający zobowiązał się na własny koszt doprowadzić w ciągu miesiąca prąd i wodę. Czy dotrzyma terminu? Zależało nam na czasie – mówi Arek. – Za 10 miesięcy, na Boże Narodzenie, chcieliśmy wprowadzić się do własnego domu.
Oczywiście, wody i prądu w ustalonym terminie nie było. Na szczęście wodociąg dotarł w ramach gminnej inwestycji. Na prąd musieli złożyć się trzej sąsiedzi, którzy wypożyczyli od zakładu energetycznego transformator na kółkach. Początkowo mieli zapłacić 28 tys. zł opłaty instalacyjnej i 1200 zł miesięcznie za dzierżawę. Ostatecznie po negocjacjach z zakładem inwestorzy płacą tylko za dostarczoną energię.
Ania i Arek długo szukali odpowiedniego projektu, w końcu wybrali dom z poddaszem użytkowym i garażem o powierzchni 214,5 m2. Patrzyliśmy na projekt z punktu widzenia użytkowników domu, a nie budowniczych i to był duży nasz błąd – mówi Arek. – Tymczasem dom miał skomplikowaną konstrukcję – wymagał dobrego, doświadczonego wykonawcy. Krokwie, stropy, podciągi miały zbyt duże przekroje – potrzebne były ogromne ilości drewna, betonu i stali. Projekt przewidywał wykonanie bardzo dużej ilości elementów żelbetowych. Mankamentem były – niewidoczne na zdjęciu w katalogu – słupy w pomieszczeniu nad garażem. W sumie dom wydał się nam planowany na wybuch trzeciej wojny światowej.


Dom okazał się skomplikowany w wykonaniu...
Autor: Andrzej T. Papliński
...przez to drogi.
Autor: Andrzej T. Papliński

Ekipy robią błędy
Przygotowywali się do budowy najlepiej, jak umieli – czytali prasę, śledzili w Internecie listę dyskusyjną o budownictwie (pl.misc.budowanie). Tą drogą poznali nawet sąsiada, który też rozpoczynał budowę.
Zaczęli prace latem 2000 roku. Pierwsza firma, na którą się zdecydowali, nie potrafiła przedstawić kosztorysu (inne ekipy stan surowy zamknięty szacowały na około 260 tys. zł). Mimo to podpisali umowę. Szybko okazało się, że firma nie miała też czasu i możliwości, więc budowa fundamentów ciągnęła się 10 tygodni, a wszędzie czytaliśmy, że powinna zająć dwa, trzy tygodnie. Rozstali się z wykonawcą i poprosili o wykonanie kosztorysu kilka wrocławskich firm, by wybrać tę oferującą najkorzystniejsze warunki. W końcu przystali na ofertę pana Jacka, który ze swoją ekipą budował dom 200 metrów dalej i zgłosił się sam.
Pan Jacek zdeklarował się, że stan surowy zamknięty wykona w dwa i pół miesiąca. Taki termin zapisaliśmy w umowie, podkreślając, jakie to ma dla nas znaczenie. Na przednówku tych prac inwestorzy zatrudnili inspektora (cena za jego usługę: 2000 zł). To bardzo rozsądna decyzja, ale niestety inspektor wszystkiego nie dopatrzył. Ściany domu wykonano z 25-centymetrowych bloczków wapienno-piaskowych i ocieplono 15 cm wełny mineralnej. Bardzo skomplikowany okazał się dach – ma 350 m2 powierzchni. Im więcej załamań, tym drożej – stwierdzili Ania i Arek, gdy koszt pokrycia dachówką cementową przekroczył 62 tys. zł, o 40% więcej, niż założono w kosztorysie. Ekipa pana Jacka spóźniła się o miesiąc. Zbyt późno zamówiono elementy stropu typu filigran. Taki strop zamawia się w fabryce na wymiar, dlatego trzeba uwzględnić czas oczekiwania. Ekipa tego nie zrobiła – w ten sposób plan zamieszkania pod koniec roku okazał się nierealny.
Było też kilka poprawek: należało skuć i wyrównać sufity, ponownie ustawić trzy krzywo osadzone okna połaciowe. Przy tynkowaniu okazało się, że niektóre ściany wyszły murarzom krzywo. Inwestorzy odkryli też, że betonowa wylewka na poddaszu nie jest wcale pozioma, a płyty gipsowo-kartonowe na poddaszu pękają. Arek przebywał na budowie każdego dnia, ale czasami mimo najlepszych chęci nie udawało mu się ogarnąć szybko postępującej budowy. Potrzebny jest żwir – kupuję najbliżej, w porcie po 45 zł za tonę. Później dowiaduję się, że trochę dalej mógłbym kupić ten sam żwir o 40% taniej.
Największym rozczarowaniem tej budowy byli jednak ludzie, świetni fachowcy do czasu, gdy... wzięli się do pracy. Elektryk, pan Zbyszek, nabrał zbyt wiele zleceń – to dlatego układał instalację przez całą zimę. Mylił się i gubił. Zapomniał ułożyć niektóre obwody, a puszki zakładał na różnych poziomach. Nie zabezpieczył też wyjścia instalacji na balkon. W czasie deszczu kablami lała się woda, powodując spięcia.
Kierowca, który przyjechał z hurtowni po niewykorzystaną dachówkę, zapomniał wydać poświadczenie. Arek miał kłopoty z odzyskaniem 700 zł za oddany towar. Kiedy zaś w styczniowe mrozy zaczął ogrzewać dom kotłem na gaz płynny, po 11 dniach stwierdził zużycie na kwotę 800 zł. Okazało się, że nie działał regulator pogodowy, grzejniki były nastawione na maksimum, a dom wymaga jeszcze uszczelnienia – niechlujnie wykonano ocieplenie na styku parteru z poddaszem. Nieszczelności w izolacji wykryła specjalistyczna firma, zaopatrzona w kamerę termowizyjną. Wszystkie błędy zostały skorygowane – kończy to wyliczenie Arek - ale kosztowało mnie to strasznie dużo nerwów.

Lepiej w przyszłości...
Pomimo trudów budowy informatyk-budowniczy nie rezygnuje ze swojej idei domu inteligentnego. Pod tym kątem przygotował instalacje, a teraz szuka najtańszych producentów i niezawodnych technologii. Do stanu surowego zamkniętego i na instalację grzewczą wydał prawie 300 tys. zł. Ma nadzieję, że 500 tys. zł, które zgromadził na budowę, wystarczy także na uczynienie z budowanego domu domu przyszłości.
Ten dom będzie miał magistralę instalacyjną. Do niej zostaną podłączone wszystkie urządzenia. Monitoring, system alarmowy, regulacja temperatury, uchylanie okien, opuszczanie żaluzji – wystarczy wydać odpowiednią dyspozycję głosem, by dom był całkowicie posłuszny i pod pełną kontrolą. Gdy domownicy będą w pracy, dzięki kamerom przekazującym obraz do Internetu w każdej chwili będą mogli skontrolować, co się w domu dzieje. Anna i Arek są wciąż na etapie planów i oczekiwań. Budowa i usuwanie błędów postępuje. Na razie termin zamieszkania przesunął się na maj.  Technika nie wpływa na poziom szczęścia – zauważają na koniec inwestorzy. – Ale dlaczego nie mamy spróbować?

Dom przyszłości w Szwajcarii
Czy chcieliby Państwo mieszkać w domu, w którym  piekarnik proponuje menu na dany dzień, a ulubiony twarożek kozi, kupiony przez dotknięcie ekranu domowego komputera, znajduje się rankiem w Waszej lodówce? W tym domu zamiast zamków w drzwiach jest skaner identyfikujący odciski palców, prysznic pamięta ulubioną temperaturę każdego użytkownika, a żaluzje reagują na głos. Trawnik wystrzyże bezoobsługowa kosiarka, starannie omijając głośniki ukryte w trawie, a służące umilaniu odpoczynku. Wszystkimi urządzeniami, od pralki po zmywarkę, można sterować ręcznie i głosem, ale też pilotem, przez Internet lub telefon komórkowy. Czy taki dom istnieje? Tak. Zbudowano go w miejscowości Hunenberg w Szwajcarii.


Poznaj swoją przyszłość

Jedna z najlepszych wróżek w Polsce Wróżka Mira Elżbieta Sobczyk odpowiada na pytania na swoim Facebooku  lub przez e-mail. Problemy ze zdrowiem lub w sprawach "miłosnych" ? A może interesują Cię kwestie finansowe?  Sprawdź swoją przyszłość. Jej odpowiedzi pomogły już tysiącom ludzi w Polsce. Można się z nią skontaktować Jej profil na Facebooku lub http://twojawrozka24.pl
Podobne posty