Co dalej z domem-kostką? Dom-kostka. Przebudowa



Spuścizna po budownictwie PRL-u jest naszym wspólnym problemem. W całej Polsce zbudowano wówczas tysiące podobnych do siebie domów. Do dzisiaj wiele z nich straszy nagością kiepskiej cegły lub pustaków. Na wsi i pod miastem stoją minibloki, żałosne świadectwo mitu szklanych domów.
Nie wszyscy pamiętają, w jakich warunkach powstawało budownictwo jednorodzinne w okresie PRL-u. Niektórym trudno sobie nawet wyobrazić rzeczywistość przydziałów na materiały budowlane, normatywów powierzchniowych, akcji oszczędnościowych, przepisów, nakazów i zakazów oraz powszechnie znanych sposobów ich omijania. Niemal symbolem budownictwa tych czasów jest piętrowy dom-kostka.


















Co to jest dom-kostka?

Na planie zbliżonym do kwadratu, z dachem płaskim lub prawie płaskim, z wysoką piwnicą, dużymi, typowymi oknami jak z bloku, zupełnie pozbawiony detalu, czasem tylko urozmaicony loggią, tarasem lub balkonem. Mówi się o nim słupek polski, sześcian, pudełko, kostka, albo wręcz kostucha. Nie są to nazwy pieszczotliwe. Dlaczego w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych podobnych domów zbudowano tak wiele? Być może zadecydowało to, że były to największe z domów typowych. Miały około 100 m2, często osiągały granicę powierzchni maksymalnej określonej przez normatyw (110 m2). Ale także – uosabiały nowoczesność, miejski styl życia i wysoki standard. Wówczas, pod koniec lat sześćdziesiątych, ten typ domu popularnie nazywano „willą”, co brzmiało przecież szlachetniej niż po prostu „domek” czy „chałupa”.
Dziś piętrowe, „nowoczesne” pudełka budzą powszechną niechęć i to nie tylko z powodów estetycznych.







Dom – kłopot

Programom na rzecz typizacji zawdzięczamy to, że mnóstwo ludzi w Polsce ma dziś te same problemy. Kostki się starzeją, wymagają generalnego remontu, nie odpowiadają zmienionym potrzebom mieszkańców. Mają liczne wady. Typowa piętrowa kostka to dom, który zupełnie ignoruje otoczenie i ogród. Wysoka piwnica utrudnia wejście i sprawia, że związany z parterem taras jest podniesiony o półtora metra powyżej poziomu terenu. Tarasy i loggie rzadko pełnią właściwą funkcję, znajdują się najczęściej na frontowej elewacji, z widokiem na drogę. Nie służą temu, aby na nich przebywać, jadać, wypoczywać. Są często zbyt wąskie, aby z nich naprawdę korzystać. Wadą większości takich domów jest niewygodna klatka schodowa – ciasna i wąska. Schody są potraktowane podrzędnie i sytuowane najczęściej tuż przy wejściu. W efekcie piętro jest wyraźnie oddzielone od parteru, co w domu jednorodzinnym nie jest zaletą. Uciążliwością są także ciasne korytarze, małe hole, wąskie, niewygodne wejście do domu. Jak na dzisiejsze potrzeby łazienki są zbyt małe, bardzo często łazienka jest tylko na jednej kondygnacji. Nieduża kuchnia jest zamknięta i najczęściej tak usytuowana, że trudno ją połączyć z pokojem. Pokój dzienny z konieczności zachowuje więc anachroniczny dziś charakter pokoju stołowego. W praktyce bywa często jednocześnie sypialnią, podczas gdy łazienka z pełnym programem znajduje się na piętrze. Problemy tkwią też w samej substancji materialnej tych budynków budowanych z ciężkich, nieekologicznych materiałów, często bardzo złej jakości. Do murowania ścian zewnętrznych używano tego budulca, który akurat udało się kupić. W ramach akcji oszczędzania drewna w latach sześćdziesiątych lansowano prefabrykowane betonowe elementy. W pewnym okresie w powszechnym użyciu były stropy wielkopłytowe z płyt kanałowych. Ze względu na małą rozpiętość stropów wewnątrz znajdują się gęsto rozstawione pełne ściany konstrukcyjne. Trakty są wąskie. To wszystko powoduje, że przebudowa jest trudna. Niełatwo zmienić wnętrze, przestawić ściany, niełatwo poszerzyć schody. Regułą jest zła jakość izolacji przeciwwilgociowych – poziomych i pionowych – oraz brak izolacji termicznej. Ściany i stropy domów nie spełniają dzisiejszych wymagań cieplnych.
Ze względów zarówno konstrukcyjnych, jak i architektonicznych powiększenie domu-kostki jest trudne. Rozbudowa w bok natrafia na problem wysokiego poziomu parteru, rozbudowa w górę zamienia dom w kamienicę. O ile kostki parterowe poddają się przebudowie stosunkowo łatwo – dają się zamienić na domy z poddaszem, z piętrowymi jest większy kłopot.







Przebudowa

Domy-kostki stoją i będą stały nadal – często na działkach, które mają dużą wartość. Nikt nie będzie ich wyburzać. Tysiące ludzi będzie mieszkało w nich dalej – musi je ocieplić, wyremontować lub przebudować, przystosować do nowych potrzeb. Ze względu na skalę zjawiska można bez przesady powiedzieć, że jest to problem społeczny. Dlatego właśnie Fundacja DOM DOSTĘPNY rozpoczęły akcję, która ma pomóc w jego rozwiązywaniu. Wiemy, że aby poważnie zająć się jakimkolwiek problemem, trzeba go poczuć na własnej skórze – trzeba być właścicielem takiego domu i naprawdę go ratować. Tak więc się stało. Kupiliśmy kostkę. Chcemy dom sprzed trzydziestu kilku lat dostosować do współczesnych standardów funkcjonalnych i technicznych. Postaramy się go poprawić, przebudować tak, aby stał się wygodny i ładny oraz aby mógł służyć nowym mieszkańcom przez wiele lat. Będziemy podejmować trudne decyzje, prowadzić wszystkie konieczne prace budowlane i ponosić koszty podobne do tych, jakie czekają tysiące prywatnych właścicieli kostek w Polsce. Naszymi doświadczeniami będziemy się dzielić z Czytelnikami
Co zrobimy z naszą kostką?

Fundacja DOM DOSTĘPNY  zaprosiły do Konkursu na koncepcyjny projekt przebudowy sześć zespołów architektonicznych. Nagrodzony projekt będzie realizowany.





Autorzy zdjęć: Mariusz Bykowski, Andrzej Szandomirski, Andrzej T. Papliński.
Podobne posty